Moje 3 kosmetyczne rozczarowania - Alverde / L'Oreal / Kobo

19 lipca 2017 16 komentarzy
Ostatnio zauważyłam, że najczęściej publikuję recenzje tych kosmetyków, które się u mnie sprawdziły. Myślę, że możecie być w mylnym przekonaniu, że u mnie wszystko się sprawdza i trafiam na same super kosmetyki. Niestety tak nie jest, często gdy jestem danym kosmetykiem rozczarowana, staram się nie marnować na niego czasu i po kilku użyciach sobie darować przygodę z tym produktem. Starałam się zapomnieć o takim kosmetyku i trafiał on szybko do kubła ze śmieciami. Tym razem postanowiłam zrobić inaczej i zachować kilka produktów, które mnie najzwyczajniej w świecie rozczarowały, tak abym miała okazję zrobić im zdjęcie, a Wam opisać moje rozczarowanie. Z racji, że staram się robić przemyślane zakupy i rzadko ulegam chwili, często kieruję się opiniami z internetu, to przez to rzadko trafiam na buble kosmetyczne. Niestety efekty działania danego kosmetyku są sprawą indywidualną i coś co sprawdza się u mojej przyjaciółki niekoniecznie musi się tak samo u mnie sprawdzić. Poniżej znajdziecie recenzje 3 kosmetyków, które mnie rozczarowały. Kierując się pochlebnymi opiniami sięgnęłam po produkty, które nie spełniły moich oczekiwań. 

podkład w kompakcie Alverde NATURKOSMETIK Kompakt Make-up


Dlaczego uwielbiam Maybelline Color Tattoo - cienie w kremie?

12 lipca 2017 31 komentarzy
Zdradzę Wam pewną tajemnicę - uwielbiam malować oczy ;) Przed wyjściem do pracy zawsze staram się mieć zagospodarowane 15 minut na makeup, choć różnie z tym bywa. Dlatego gdy ciężko stoję z czasem wybieram tylko makijaż oka i sięgam wtedy tylko po sprawdzone produkty, czyli na przykład po cienie w kremie Maybelline Color Tattoo.  Cienie te słyną z tego, że mają uniwersalne zastosowanie, świetnie sprawdzają się nie tylko solo, ale także jako baza pod cienie czy pomada do brwi. Już jakiś czas temu Maybelline poszerzyło swój asortyment o nowe cienie Color Tattoo z matowym wykończeniem. Te nowości także podbiły Internet. Cienie Color Tattoo mają zarówno kolory o wykończeniu metalicznym, połyskującym, a także o wykończeniu matowym. Nie wszystkie jednak kolory trafiają w gust użytkowniczek, opinie są podzielone ze względu na rodzaj wykończenia, a także kolor. Dlatego chciałabym przybliżyć Wam moją skromną kolekcję 5 Maybelline Color Tattoo. Wszystko zaczęło się od dwóch odcieni 35 - on and on Bronze oraz 40 - Permanent Taupe. Później gdy na polskim rynku pojawiło się więcej matowych cieni dołączyły: 91- Creme de rose, 97 - Vintage plum oraz 98- Creamy Beige.

cien w kremie Maybelline Color Tattoo

Niebiańsko czysta skóra z Lush - Angels on bare skin? Sprawdź sama

8 lipca 2017 27 komentarzy
Źródłem informacji o kosmetykach stał się dla mnie głównie Internet. Często śledzę nowinki nie tylko na polskim rynku, ale także na zagranicznych blogach, głównie naszych sąsiadek - Niemek. Dzięki nim dowiedziałam się o marce Lush. Wtedy w Polsce naturalne kosmetyki były bardzo ciężko dostępne, a Lush nie tylko kusił pięknymi opakowaniami, ale całą ideą kosmetyków nietestowanych na zwierzętach i w 100 % naturalnych. Najbardziej popularnym kosmetykiem marki Lush może być pasta do mycia Angels on bare skin, przez polskie blogerki nazwana czyścikiem. Kosmetyki Lush są dostępne prawie w całej Europie, ale niestety nie w Polsce, dlatego będąc za granicą często zwiedzanie uzależniam od sklepów niedostępnych w naszym kraju. A dlaczego tak bardzo chciałam wypróbować Lush Angels on bare skin? Ano dlatego, że zawsze to co nieznane i niedostępne kusi najbardziej. Byłam przeogromnie ciekawa konsystencji tego czyścika, ponieważ uwielbiam takie błotka. Kocham wszystko co zawiera lawendę i nią pachnie, więc tym bardziej musiałam sięgnąć po Angels on bare skin. Gdy tylko znalazłam się pierwszy raz w sklepie Lush, wiedziałam, że przepadłam. Dobrze, że ograniczał mnie bagaż, inaczej wyniosłabym ze sklepu chyba wszystko. Ten sklep jest tak magiczny, tak pięknie w nim pachnie, że nie sposób przejść koło niego obojętnie. I wierzcie mi, nie tylko kobiety mają problem z wyjściem z tego sklepu, kolega, który był z nami (dziewczynami) na zakupach, przepadł w sklepie Lush na dłużej... 

gdzie kupić  Lush - Angels on bare skin

5 różnych baz pod cienie - którą bazę warto wybrać?

27 czerwca 2017 19 komentarzy
Obecnie nie wyobrażam sobie mojego makijażu, nawet tego delikatnego na co dzień bez jakiejkolwiek bazy pod cienie. Nawet jeśli się śpieszę, a makijaż musi być wykonany w 5 minut, to i tak na pewno użyję bazy. Moją pierwszą bazą pod cienie był Inglot, pamiętam te stare dobre czasy, gdy w takich drogeriach jak np. Rossmann nie było do wyboru żadnego kosmetyku, który utrwaliłby cienie do powiek. Na szczęście nastała rewolucja, bazy pod cienie są bardziej dostępne i popularniejsze. Na moim blogu mogłyście poznać bazę Kobo, która raczej mnie nie zachwyciła. Oprócz baz dla dziewczyn mniej wymagających są także kosmetyki o szerokim zastosowaniu, które także możemy wykorzystać do utrwalenia cieni. W poniższym poście możecie dowiedzieć się o 5 dosyć popularnych bazach pod cienie, które u mnie się mniej lub bardziej sprawdzają.

urban decay, essence, art deco, maybelline, color tattoo, nyx

Czy warto kupić podkład Estee Lauder Double Wear 2N1 Desert Beige?

23 czerwca 2017 15 komentarzy
Szukanie idealnego podkładu to jak szukanie igły w stogu siana. Kiedy kupuję nowy podkład zawsze spodziewam się efektu wow. Niestety rzadko tak się zdarza, wiele produktów jest dobrych, wartych swojej ceny, jednak ciągle szukam tej perełki. Szukam podkładu, który zrobi efekt glamour bez użycia fotoszopa. Obracałam się ciągle wśród podkładów ze średniej półki cenowej, ale wystarczyło raz sięgnąć nieco głębiej do portfela, aby znaleźć naprawdę dobry podkład, który robi wrażenie od pierwszego użycia. Mowa o znanym już podkładzie  Estee Lauder Double Wear. Jeśli szukasz dobrze kryjącego podkładu to zapraszam do przeczytania recenzji. 

Estee Lauder Double Wear podkład blog

Maj: podsumowanie miesiąca - mój blog - blogosfera - share week

2 czerwca 2017 31 komentarzy
Mam nadzieję, że mój powrót do blogowania będzie na stałe. Przyznam, że potrzebowałam tej przerwy, którą wymusiła nieco moja sytuacja rodzinna. Powoli wszystko wraca na swoje tory, a ja póki co mam więcej czasu, aby tu być regularnie. Postanowiłam stworzyć taką mini serię postów, które będą się ukazywać co miesiąc, w których będę informować Was o moich inspiracjach. W maju skupiłam się głównie na rozwoju mojego bloga, korzystam z rad wielu doświadczonych blogerek i bizneswoman. W tym miesiącu odkryłam, że są takie grupy na facebooku, w których można dzielić się swoim doświadczenie z branży. Spora część tych grup to skarbnica wiedzy o social media dla blogerów, czy wiedzy o content marketingu, którą powinien posiadać każdy bloger, aby móc dotrzeć do większej liczby czytelników. Dla mnie te grupy to ogromna dawka motywacji, inspiracji do tego, żeby się rozwijać, w tym w czym czuje się najlepiej. To na tych grupach poznałam kobiety, które dzielą się swoim ogromnym doświadczeniem z początkującymi osobami. Dlatego w tym poście przedstawię Wam, kto mnie w tym miesiącu mocno zmotywował do dalszej pracy. Przedstawię Wam także moje małe sukcesy. 

podsumowanie miesiąca blogosfera share week








SZABLON BY: PANNA VEJJS.