Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień – jak się u mnie sprawdza?

13 stycznia 2019 Brak komentarzy
To był początek wiosny, wszystko budziło się do życia, zapach powietrza się ocieplał, a słonko przyjemnie grzało. We Wrocławiu odbywały się Targi Kosmetyków Naturalnych, a że całą zimę spędziłam z niemowlakiem w domu, miałam ogromną chęć na zakupy i wyjście z domu. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym i całą rodziną wybraliśmy się na spacer do parku, a przy okazji przeszliśmy się po targach. Niestety nie miałam możliwości rozglądania się po wszystkim, obiekt ten nie był w ogóle dostosowany do rodziców z wózkami, tym bardziej dla osób niepełnosprawnych. Było bardzo dużo osób, co bardzo mnie zaskoczyło. Dlatego zakupy zrobiłam tylko na stoisku Sylveco i sięgnęłam po takie produkty, które od razu użyję. Już długo po mojej głowie chodziła chęć kupienia kremu BB o naturalnym składzie, ale stacjonarnie nie miałam okazji zobaczyć takiego kremu, ocenić konsystencji czy koloru. Targi okazały się doskonałym miejscem do tego. Niestety na innych stoiskach kremy BB okazały się moim zdaniem za drogie, jak na kosmetyk, który nie wiem czy się w ogóle sprawdzi. Kupiłam więc najtańszy - Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień i nie żałuję tego wyboru. 

krem BB o naturalnym składzie z pompką do 30 zł Vianek krem bb

Moje ulubione zapachy jesienią i zimą / Avon / Armani / Mexx

8 stycznia 2019 Brak komentarzy
Odkąd pamiętam zawsze wybieram świeże zapachy, bez względu na porę roku. Jak ognia unikałam kwiatowych, zmysłowych, kobiecych perfum, na rzecz cytrusowych, owocowych, delikatnych nut. Z wiekiem moje preferencje nieznacznie ulegają zmianom, i zaczynam skłaniać się ku kwiatowo – owocowych zapachów, ale głównie jesienią i zimą. Ogólnie u mnie jest wiele zmian i kilka małych powrotów. Kilka lat temu opisywałam Wam markę Avon i dlaczego nie przepadam za ich kosmetykami. W tamtym wpisie nie wspomniałam, że jako nastolatka lubiłam ich zapachy, które można było zaliczyć do przeciętnie trwałych, ale dosyć uroczyć i zapadających w pamięć. Na długo rozstałam się z kosmetykami Avon, w zasadzie nie żałuję, ale zostałam skuszona do wypróbowania nowości zapachowej tej marki – Incandessence Lotus. Dlatego postanowiłam napisać wpis o moich ulubionych zapachach, które ostatnio najczęściej mi towarzyszą.

nowość Zapach Incandessence Lotus perfumy Avon


Project Pan 2019 - Podsumowanie i nowe wyzwania

4 stycznia 2019 Brak komentarzy
Muszę się przyznać, że mocno wciągnęłam się w Project Pan i ciągle myślę o nowych wyzwaniach. Sporo osób na facebookowej grupie zarówno tej naszej polskiej Project Pan Polska, jak i angielskojęzycznej The Pan Fam myśli o roku 2019 w kontekście „no buy / low buy year”, czyli rok niekupowania. Moja koleżanka Ania, która prowadzi genialny blog Damy Rady, również ogłosiła, że ten Nowy Rok będzie dla niej rokiem oszczędzania i krytycznego przyglądania się zakupom. Na blogu Ani możesz przeczytać dwa artykuły temu poświęcone: Czy to, co masz daje Ci radość? oraz zasady na rok oszczędnego życia. Ja taki rok miałam 2018, dużo krytyczniej podchodziłam do zakupów, dzięki temu mało nieprzemyślanych rzeczy wpadło mi do koszyka. Nowe ubrania mogę policzyć na palcach jednej ręki. Kosmetyki, które sama kupiłam, trafiły do mnie tylko w ramach zastąpienia tego, co mi się już skończyło, ewentualnie były dwie nowości, jak olejek do demakijażu czy esencja, które dodatkowo dołączyłam w tym roku do pielęgnacji. Olejku i esencji nie mam w zapasach. Nadprogramowa „kolorówka” jest również policzalna, ale sprawiła mi ogromną radość i satysfakcję. Ogólnie czuję ogromny progres, jeśli chodzi o moje zapasy kosmetyczne. Nie czuję się przytłoczona ilością kosmetyków, ale też nie mam potrzeby kupowania nowych produktów, zanim nie uszczuplę zapasów. Mam ogromną motywację do używania regularnego moich kosmetyków. Podobnie stało się z makijażem. We wcześniejszych postach wspominałam już, że dużo łatwiej jest mi zdecydować, których kosmetyków chcę się pozbyć na zawsze. Dużo łatwiej się jest rozstać, nawet z tymi kosmetykami MEH i dużo częściej korzystam z kosmetyków, które naprawdę mnie satysfakcjonują.


Relacja ze spotkania blogerek w Opolu - 8. grudnia 2018

18 grudnia 2018 Brak komentarzy
To jest niewiarygodne jak ten czas szybko leci. Człowiek uświadamia sobie upływanie swojego czasu dopiero, gdy wybierze się w podróż sentymentalną, pełną pięknych wspomnień. W sobotę 8. grudnia miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Opolu. W Opolu studiowałam i mieszkałam przez 3 lata, dlatego z ogromną radością przyjęłam zaproszenie Magdy z bloga Karminowe Usta, i zrobiłam sobie podróż z Wrocławia do Opola pełną ewokacji. Na spotkanie byłam umówiona na godzinę 13.00, wybrałam pociąg nieco wcześniejszy, aby móc chociaż przejść się po rynku i przypomnieć sobie dawne czasy. Bardzo przyjemnie było sobie wszystko powspominać, przejść się dawnymi uliczkami, jednak ząb czasu zatarł wiele wspomnień i mnie to okrutnie przeraziło, a także zasmuciło. Nie zmienia to faktu, że spotkanie blogerek w Opolu odbyło się w cudownej atmosferze i bardzo zadowolona wróciłam do domu.


Moje 3 kosmetyczne rozczarowania - Lovely, L'oreal, Bell

11 grudnia 2018 Brak komentarzy
Rzadko publikuję moje kosmetyczne rozczarowania, bo rzadko trafiam na kosmetyki, które powodują u mnie tak silne, negatywne emocje. Jednak od czasu do czasu odkładam takie gagatki, tak aby w zbiorczym poście mogła co nieco napisać o kosmetykach, które u mnie się totalnie nie sprawdziły. Nie jestem bardzo wymagającą osobą, ale sporo kosmetyków przewinęło się przez moje ręce i wiem, czego mogę w danej cenie oczekiwać. Rozczarowanie tymi kosmetykami potęguje fakt, że znam lepsze odpowiedniki w tej samej cenie.



Mój ulubiony krem na noc - Bielenda Botanic Spa Rituals krem regenerujący Kurkuma + Chia

1 listopada 2018 Brak komentarzy
Moim marzeniem jest mieć dopasowaną pielęgnację do obecnego stanu skóry. Uwielbiam nowości kosmetyczne, z zapałem śledzę co nowego na rynku się pojawia, ale tego jest tak dużo, że naprawdę nie nadążam. Odpuściłam i czuję się z tym dobrze. Im mniejsze zapasy kosmetyczne mam w domu, tym szybciej i łatwiej jest mi wybrać dobry kosmetyk i z dużą przyjemnością mogę sięgnąć po jakąś nowinkę. Gdy na początku lata skończył mi się krem na noc, pełna animuszu wybrałam się do drogerii na R. Myślałam, że wiem czego chcę, to szybko i dziarsko wybiorę mazidło na noc. Niestety mnogość oferty w drogerii, podstawowa znajomość składów kosmetyków w moim wydaniu i ceny niektórych propozycji przyprawiła mnie o zawrót głowy. Dotarło do mnie, że bez przygotowania to ani rusz. Kosmetyk, który początkowo chciałam wybrać (miałam wcześniej jego próbkę) był akurat w promocji, no i nie było go już na półce. Reszta wydała mi się stosunkowo za droga do proponowanego składu. Szukałam czegoś cięższego, bogatszego, dobrze nawilżającego, ale bez silikonów i parafiny, myślałam, że to niewygórowane wymagania, a mimo to spędziłam w domu rozpusty chyba pół dnia. Aż przykuła moją uwagę nowa linia Bielendy Botanic Spa Rituals, w pięknych ciemnozielonych opakowaniach. Jeszcze nigdzie nie natknęłam się wtedy na żadne recenzje tych kosmetyków i wcześniej nie wiedziałam o istnieniu tej linii. Patrząc na piękne opakowania, byłam przekonana, że jest to greenwashing. Wzięłam do ręki krem regenerujący, który jest dedykowany na dzień i na noc. Szybko zerknęłam na skład, oniemiałam z wrażenia, drugim okiem na cenę (też był w promocji i kosztował około 25 zł), i moja szczęka wylądowała na podłodze. Do wieczora towarzyszyło mi cudowne uczucie, że nareszcie mogę pójść do sklepu, kupić krem i w tym samym dniu go użyć, bez poczucia winy, że 10 kremów czeka w kolejce, a 4 są już otwarte, a ich PAO kwiczy. Niestety to u mnie dopiero początek przygody z wyzwalania się z zapasów, widzę światełko w tunelu i ogromną motywację do zmiany. 

krem na noc odżywczy regenerujący z olejkami








SZABLON BY: PANNA VEJJS.