Jak wykonać manicure hybrydowy w domu krok po kroku?

7 lutego 2019 Brak komentarzy
Od zawsze fascynowało mnie malowanie paznokci. Jak byłam małą dziewczynką dostałam od babci lakier w kolorze perłowym, był bardzo dyskretny, jedna warstwa niewiele kryła, więc nie zwracał na siebie uwagi, a ja cieszyłam się pomalowanymi paznokciami. Z wiekiem na tym perłowym kolorze nie poprzestałam, później ku rozpaczy moich rodziców, zaczęłam sięgać po coraz to wyraźniejsze kolory, jak neonowy róż czy niebieski. Jedynie miałam pozwolenie na malowanie paznokci w wakacje. Marzyłam o tym, aby malować paznokcie, kiedy chce i jak chce. Już w liceum z przyjaciółkami testowałyśmy pierwsze wzorki na paznokciach. Wraz z rozwojem bloga ochota na nowe lakiery do paznokci strasznie rosła, aż moja kolekcja dobiła prawie 100 lakierów. Kiedyś ogromnie chorowałam na lakiery marki Essie, które podbiły moje serce. Całą ich kolekcje mogłyście zobaczyć w tym poście. Jednak przyszedł czas, aby z nimi zacząć się rozstawać, bo nieoczekiwanie moje serce zdobyły lakiery hybrydowe. Odkąd moja praca miała charakter biurowy lubię mieć nienaganny manicure na długo. Jedynie hybrydy dają mi tą pewność, że nic z dnia na dzień mi nie odpryśnie. Nie muszę ciągle malować paznokci, wystarczy raz na dwa tygodnie. Na szczęście kolekcja lakierów hybrydowych nie rozrasta mi się w tajemniczym, szybkim tempie, jak tradycyjnych lakierów. Zaopatrzyłam się w kilka ulubionych kolorów i póki co, jeszcze mi się nie znudziły. Jednak początki z paznokciami hybrydowymi nie były u mnie łatwe i przyjemne, myślałam, że się poddam. Na szczęście odrobina samozaparcia, kilka tutoriali internetowych – jak zrobić hybrydy i przede wszystkim wprawa, sprawiły, że malowanie paznokci w ten sposób stało się moim sposobem na wieczorny relaks. Jeśli jeszcze dotąd nie odważyłyście się zrobić same w domu manicure tą metodą, to zapraszam Was do zapoznania się z poniższym postem. Pokazuję jak krok po kroku robię sama w domu hybrydy, a także przemycam kilka trików, jak dbam o swoje paznokcie. A na samym dole znajdziecie listę, co jest Wam potrzebne do wykonania hybryd w domu. 

hybrydy jak zrobić paznokcie hybrydowe


Jak pielęgnować skórę dziecka z AZS (atopowym zapaleniem skóry)?

30 stycznia 2019 Brak komentarzy
Rzadko na blogu wspominam o pielęgnacji moich dzieci. Moje dzieci nie borykają się z ostrym atopowym zapaleniem skóry, ale tak jak większość dzieci, w okresie niemowlęctwa przeszły kilka takich epizodów. Pięć lat temu idąc z córką do pediatry, właśnie z taką sporą, jedną czerwoną, suchą plamą totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Od zawsze starałam się nie być matką histeryczką, szukającej diagnozy w google, więc nie szukałam przyczyn stanu skóry mojej córki. Oczywiście trafiłam na małomównego lekarza, który lekką ręką przepisał maść ze sterydem i skwitował: „do obserwacji”. Młoda i głupia kupiłam maść, po której błyskawicznie minął problem. Nie zmienia to faktu, że poszukałam w Internecie nieco więcej i wybrałam się do sklepu po emolienty. Niestety cena tychże wyrwała mnie z kapci, więc zainteresowałam się tańszymi kosmetykami przeznaczonymi do skóry z AZS marki Ziaja. I to od razu był strzał w dziesiątkę. Przez prawie rok smarowałam córkę tylko emulsją, która utrzymywała dobry stan nawilżenia skóry, a po AZS nie było już śladu i już problem swędzącej skóry nie powrócił. Niestety tak lekko w przypadku mojego syna nie było. Po pierwsze z własnej winy pomyliłam kosmetyki, i ten którym aktualnie myłam córkę (ku przestrodze napiszę, że były to nadal kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji dziecka, ale zawierały m.in. SLSy) użyłam na synku, który od razu dostał po nich alergii. Poza tym reakcja była na całym ciele, przez co swędzenie było dużo gorsze i utrudniało nie tylko spanie. Na szczęście tym razem trafiliśmy na młodą panią doktor, która zaleciła emolienty, pochwaliła te z Ziaja (które już znałam), zasugerowała suplementację probiotyków i na duże swędzenie przepisała Zyrtec. Po tygodniu już było dużo lepiej, ale na kontroli pani doktor uprzedziła, aby emolienty stosować cały czas. Po tym incydencie mieliśmy nawrót takiej reakcji alergicznej, ale na szczęście właściwa pielęgnacja wystarczyła. Mnie osobiście pomogły dwa merytoryczne artykuły (linki podam niżej), które uzupełniły moją wizytę u pediatry, a także zainspirowały mnie do kilku zmian w pielęgnacji, przez co syn cieszy się zdrową skórą. W dzisiejszym poście napiszę, jak dbam o skórę moich dzieci, i dlaczego to jest takie ważne. 


Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień – jak się u mnie sprawdza?

13 stycznia 2019 Brak komentarzy
To był początek wiosny, wszystko budziło się do życia, zapach powietrza się ocieplał, a słonko przyjemnie grzało. We Wrocławiu odbywały się Targi Kosmetyków Naturalnych, a że całą zimę spędziłam z niemowlakiem w domu, miałam ogromną chęć na zakupy i wyjście z domu. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym i całą rodziną wybraliśmy się na spacer do parku, a przy okazji przeszliśmy się po targach. Niestety nie miałam możliwości rozglądania się po wszystkim, obiekt ten nie był w ogóle dostosowany do rodziców z wózkami, tym bardziej dla osób niepełnosprawnych. Było bardzo dużo osób, co bardzo mnie zaskoczyło. Dlatego zakupy zrobiłam tylko na stoisku Sylveco i sięgnęłam po takie produkty, które od razu użyję. Już długo po mojej głowie chodziła chęć kupienia kremu BB o naturalnym składzie, ale stacjonarnie nie miałam okazji zobaczyć takiego kremu, ocenić konsystencji czy koloru. Targi okazały się doskonałym miejscem do tego. Niestety na innych stoiskach kremy BB okazały się moim zdaniem za drogie, jak na kosmetyk, który nie wiem czy się w ogóle sprawdzi. Kupiłam więc najtańszy - Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień i nie żałuję tego wyboru. 

krem BB o naturalnym składzie z pompką do 30 zł Vianek krem bb

Moje ulubione zapachy jesienią i zimą / Avon / Armani / Mexx

8 stycznia 2019 Brak komentarzy
Odkąd pamiętam zawsze wybieram świeże zapachy, bez względu na porę roku. Jak ognia unikałam kwiatowych, zmysłowych, kobiecych perfum, na rzecz cytrusowych, owocowych, delikatnych nut. Z wiekiem moje preferencje nieznacznie ulegają zmianom, i zaczynam skłaniać się ku kwiatowo – owocowych zapachów, ale głównie jesienią i zimą. Ogólnie u mnie jest wiele zmian i kilka małych powrotów. Kilka lat temu opisywałam Wam markę Avon i dlaczego nie przepadam za ich kosmetykami. W tamtym wpisie nie wspomniałam, że jako nastolatka lubiłam ich zapachy, które można było zaliczyć do przeciętnie trwałych, ale dosyć uroczyć i zapadających w pamięć. Na długo rozstałam się z kosmetykami Avon, w zasadzie nie żałuję, ale zostałam skuszona do wypróbowania nowości zapachowej tej marki – Incandessence Lotus. Dlatego postanowiłam napisać wpis o moich ulubionych zapachach, które ostatnio najczęściej mi towarzyszą.

nowość Zapach Incandessence Lotus perfumy Avon


Project Pan 2019 - Podsumowanie i nowe wyzwania

4 stycznia 2019 Brak komentarzy
Muszę się przyznać, że mocno wciągnęłam się w Project Pan i ciągle myślę o nowych wyzwaniach. Sporo osób na facebookowej grupie zarówno tej naszej polskiej Project Pan Polska, jak i angielskojęzycznej The Pan Fam myśli o roku 2019 w kontekście „no buy / low buy year”, czyli rok niekupowania. Moja koleżanka Ania, która prowadzi genialny blog Damy Rady, również ogłosiła, że ten Nowy Rok będzie dla niej rokiem oszczędzania i krytycznego przyglądania się zakupom. Na blogu Ani możesz przeczytać dwa artykuły temu poświęcone: Czy to, co masz daje Ci radość? oraz zasady na rok oszczędnego życia. Ja taki rok miałam 2018, dużo krytyczniej podchodziłam do zakupów, dzięki temu mało nieprzemyślanych rzeczy wpadło mi do koszyka. Nowe ubrania mogę policzyć na palcach jednej ręki. Kosmetyki, które sama kupiłam, trafiły do mnie tylko w ramach zastąpienia tego, co mi się już skończyło, ewentualnie były dwie nowości, jak olejek do demakijażu czy esencja, które dodatkowo dołączyłam w tym roku do pielęgnacji. Olejku i esencji nie mam w zapasach. Nadprogramowa „kolorówka” jest również policzalna, ale sprawiła mi ogromną radość i satysfakcję. Ogólnie czuję ogromny progres, jeśli chodzi o moje zapasy kosmetyczne. Nie czuję się przytłoczona ilością kosmetyków, ale też nie mam potrzeby kupowania nowych produktów, zanim nie uszczuplę zapasów. Mam ogromną motywację do używania regularnego moich kosmetyków. Podobnie stało się z makijażem. We wcześniejszych postach wspominałam już, że dużo łatwiej jest mi zdecydować, których kosmetyków chcę się pozbyć na zawsze. Dużo łatwiej się jest rozstać, nawet z tymi kosmetykami MEH i dużo częściej korzystam z kosmetyków, które naprawdę mnie satysfakcjonują.


Relacja ze spotkania blogerek w Opolu - 8. grudnia 2018

18 grudnia 2018 Brak komentarzy
To jest niewiarygodne jak ten czas szybko leci. Człowiek uświadamia sobie upływanie swojego czasu dopiero, gdy wybierze się w podróż sentymentalną, pełną pięknych wspomnień. W sobotę 8. grudnia miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Opolu. W Opolu studiowałam i mieszkałam przez 3 lata, dlatego z ogromną radością przyjęłam zaproszenie Magdy z bloga Karminowe Usta, i zrobiłam sobie podróż z Wrocławia do Opola pełną ewokacji. Na spotkanie byłam umówiona na godzinę 13.00, wybrałam pociąg nieco wcześniejszy, aby móc chociaż przejść się po rynku i przypomnieć sobie dawne czasy. Bardzo przyjemnie było sobie wszystko powspominać, przejść się dawnymi uliczkami, jednak ząb czasu zatarł wiele wspomnień i mnie to okrutnie przeraziło, a także zasmuciło. Nie zmienia to faktu, że spotkanie blogerek w Opolu odbyło się w cudownej atmosferze i bardzo zadowolona wróciłam do domu.








SZABLON BY: PANNA VEJJS.