Skóra wrażliwa i AZS - czy kremy marki Solverx rozwiązują ten problem?

8 sierpnia 2019 Brak komentarzy
Jeszcze jako licealistka dorobiłam się na własne życzenie atopowego zapalenia skóry. Stosowałam wtedy kosmetyki niedostosowane do potrzeb mojej skóry, używałam wtedy dosyć silnych kosmetyków do skóry trądzikowej (na bazie alkoholu i spirytusu salicylowego), które w ogóle nie były mi potrzebne, ponieważ problemy z pryszczami miałam raczej sporadyczne. Ale jak każda nastolatka robiłam dramę z powodu jednego pryszcza i czułam się wtedy, jakby zawalił mi się cały świat. Po kilku tygodniach stosowania takich spirytusowych specyfików (o zgrozo prosto z apteki) dorobiłam się swędzących, czerwonych placków na twarzy, które łuszczyły się, a czasem nawet szczypały. Wtedy nie byłam taka mądra i totalnie nie wiedziałam co się dzieje. Poszłam do lekarza dermatologa, gdzie otrzymałam maść na receptę, kilka próbek dermokosmetyków i tyle. Nie miałam zielonego pojęcia co dalej, nawet do końca nie przypuszczałam, że moja "pielęgnacja" jest nieprawidłowa. Dopiero gdy intuicyjnie zaczęłam sięgać po łagodniejsze kosmetyki, raczej te apteczne, moja skóra zaczynała się goić. Naście lat temu kosmetyki dedykowane skórze wrażliwej były towarem deficytowym, a wręcz luksusowym, bo nie każdą studencką kieszeń. Obecnie wiem co mojej skórze szkodzi, co powoduje, że jest wrażliwsza, moja codzienna pielęgnacja jest bardziej świadoma, a ja już nie mam problemu z AZS. Jednak problemu AZS powrócił do mnie. Moja dwójka dzieci obecnie przez to przechodzi. Na szczęście cierpią raczej na łagodne zmiany, od czasu do czasu gdzieniegdzie na ciele wyskakują czerwone, suche placki. Jednak dmucham na zimne i cały czas stosuję u nich pielęgnację odpowiednią dla skóry z AZS.



Kolagen do pielęgnacji twarzy - Mesoboost Collagen Forte żel do mycia i maska

1 sierpnia 2019 Brak komentarzy
Profilaktyka przeciwstarzeniowa jest moim głównym celem pielęgnacji. Bo jak zawsze powtarzała moja babcia, lepiej zapobiegać niż leczyć. Każdy śmieje się z reklam, w których młoda kobieta reklamuje krem do twarzy, który usunął jej zmarszczki za pomocą magicznej różdżki. W życiu niestety jest inaczej, nie ma magicznych różdżek, instagramowych filtrów, presetów czy innych fotoszopów. Mimo to, nadal chcę wyglądać dobrze. Uważam, że do pielęgnacji twarzy należy podejść strategicznie i uderzyć bezpośrednio w najważniejszą przyczynę powstawania zmarszczek – niedobór kolagenu. Od kilku lat szukam skutecznej, domowej pielęgnacji twarzy, tak, aby opóźnić procesy starzenia się mojej skóry. Szukam odpowiednich kosmetyków, które wspomogą naturalną produkcję kolagenu, ponieważ odkąd skończyłam 30 lat to więcej kolagenu mi ubywa niż się tworzy. Ostatnio, za sprawą kampanii marketingowej, w której uczestniczę, dowiedziałam się o kosmetykach marki Mesoboost. Do testów otrzymałam dwa kosmetyki z serii Collagen Forte - żel do mycia i maskę. Z pomocą kosmetyków Mesoboost przedstawię Wam, co to jest kolagen, jaki wpływ ma na naszą skórę, a także czy kosmetyki do twarzy z kolagenem działają

Kolagen do pielęgnacji twarzy - Mesoboost Collagen Forte żel do mycia i maska


Wyjątkowy prezent - wizyta w salonie Lip Lab, czyli jak stworzyłam własną szminkę?

27 lipca 2019 Brak komentarzy
Jakiś czas temu, podczas wizyty w Warszawie, miałam okazję spełnić swoje małe, wyjątkowe marzenie. Kobieta, która ma wszystkie kosmetyki, może jeszcze marzyć? Otóż tak. Mam bardzo dużo szminek, o czym możecie się przekonać, czytając wpis, o wszystkich moich szminkach, ale od tego czasu się trochę zmieniło, już nie gonię za każdą drogeryjną nowością. Jednak miałam marzenie, aby mieć swoją wyjątkową szminkę, taką, która będzie tylko moja i będzie takim wyjątkowym prezentem - od siebie dla siebie. Prezent Marzeń - sklep internetowy, w którym znajdują się tysiące prezentów w formie przeżyć, podarował mi Voucher na stworzenie spersonalizowanej szminki w dowolnym kolorze i wykończeniu. Wraz z mężem udałam się do salonu Lip Lab, który jest jedynym takim salonem w Polsce, i tylko tam mogłam zrealizować swój wyjątkowy prezent. Lip Lab to bezkonkurencyjny salon, w którym nie tylko stworzymy własną szminkę, ale całemu procesowi można się przyglądać. Szminka powstaje na naszych oczach! A w dzisiejszym wpisie zdam fotorelację z procesu powstawania mojej, najpiękniejszej i wyjątkowej pomadki!

wizyta w salonie Lip Lab

Kosmetyki mineralne do makijażu marki Lily Lolo - prasowany rozświetlacz i brzoskwiniowy błyszczyk

24 lipca 2019 Brak komentarzy
Pamiętam, jak po raz pierwszy zaczęłam czytać o kosmetykach mineralnych, a wszystko to za sprawą amerykańskiej marki, która 6 lat temu próbowała wejść na nasz rodzimy rynek. Niestety długo ich przygoda w Polsce nie potrwała, a ja do dziś mam ich kilka produktów. Otóż 6 lat temu, kiedy prawie nikt o kosmetykach mineralnych nie wiedział, wzięłam udział w pewnym konkursie i wygrałam kilka mineralnych produktów. Niestety dość długo podchodzę to sypkich kosmetyków, jak pies do jeża. Na szczęście coraz więcej jest na rynku prasowanych kosmetyków naturalnych. Kosmetyki mineralne słyną z tego, że są to produkty wyjątkowo delikatne dla skóry. Ich delikatna formuła pozwala na wykonanie makijażu w przypadku najbardziej problematycznej cery, takiej jak trądzikowej, czy alergicznej. Są złożone z minimalnej ilości składników, dzięki czemu są łagodne, nie podrażniają i są hipoalergiczne. W kosmetykach mineralnych nie mogą znaleźć się środki konserwujące czy substancje zapachowe. Niestety wiele firm podchwyciło mineralny trend, wprowadzając do swojej oferty różne kosmetyki „mineralne”, które są takimi wyłącznie z nazwy. Brytyjska marka Lily Lolo za punkt honoru uznała produkcję naturalnych kosmetyków do makijażu. Dlatego z chęcią przedstawię Wam dzisiaj markę Lily Lolo, która w Polsce jest dystrybuowana przez Costasy Natural Beauty, marka Lily Lolo to kosmetyki do makijażu, która ma szeroki asortyment, od naturalnych róży do policzków, sypkich i prasowanych cieni do powiek, błyszczyków, szminek oraz bronzerów. W poniższym poście znajdziesz informację, z czego składają się kosmetyki mineralne, czy warto stosować kosmetyki mineralne, przedstawię wady i zalety, krótko opowiem, jak je nakładać. No i przede wszystkim poznacie moją opinię na temat dwóch kosmetyków marki Lily Lolo - naturalnego, prasowanego rozświetlacza Champagne Illuminator oraz brzoskwiniowego błyszczyka do ust - Peachy Keen. 

Kosmetyki mineralne do makijażu marki Lily Lolo

Jak zacząć zużywać kosmetyki do makijażu? Poradnik dla początkujących

21 lipca 2019 Brak komentarzy
Kupowanie kosmetyków to sama przyjemność, jednak to niewinne hobby może wymknąć się spod kontroli. Kiedy zaczynałam 7 lat temu prowadzić blog o tematyce urodowej, kosmetycznej, chciałam, aby przez moje ręce przewinęło się jak najwięcej kosmetyków, zarówno tych do pielęgnacji, jak i makijażu. W głowie miałam plan takich postów, jak "10 najlepszych podkładów", "7 szamponów do włosów przetłuszczających się" itd. Jednak stosunkowo niedawno zorientowałam się, że będąc sobą, używając to co lubię, w swoim tempie, ciężko dorównać mi innym blogerkom, i mieć możliwość wypróbowania wszystkich kosmetyków i nadążyć za nowościami, no i jeszcze je sfotografować, a także napisać rzetelną recenzję. Kiedyś moje uzależnienie od kosmetyków uważałam za niewinną przyjemność, jednak doszłam do tego punktu, że przestało mi się to podobać. Od dawna lubię upraszczać moją codzienność, tak, aby mieć więcej czasu na inne przyjemności. Zauważyłam, że im mniej rzeczy posiadam, tym mniej muszę sprzątać i to mniej więcej popchnęło mnie do wprowadzenia w życie Project Pan. Minął już rok, jak aktywnie zużywam kosmetyki do makijażu. To był bardzo ciekawy rok, podczas którego odnalazłam swoje preferencje, swój styl i wiem czego się trzymać. Jeśli czujesz, że przestałaś panować nad zakupami, masz za dużo kosmetyków do makijażu, to chętnie pokażę Ci, jak krok po kroku zacząć z Project Pan i zacząć zużywać kosmetyki do makijażu. Poniżej znajdziesz poradnik dla początkujących.

minimalizm kosmetyczny


Bioderma - testuję podkład mineralny Photoderm Nude Touch i nawilżający płyn micelarny Hydrabio H2O

12 lipca 2019 Brak komentarzy
Słońce kojarzy mi się najczęściej z najradośniejszą porą roku - latem. Słońce może być naszym sprzymierzeńcem - dzięki witaminie D wzmacnia nasz system odpornościowy, stymuluje produkcję endorfin – hormonów szczęścia, które poprawiają samopoczucie i nastrój każdego z nas. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że z kontaktu ze słońcem należy korzystać racjonalnie i z umiarem. Promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez słońce jest najistotniejszym czynnikiem środowiskowym, wywołującym ogromny wpływ na skórę człowieka. Efektem zbyt długiego przebywania na słońcu bez ochrony jest poparzenie (zaczerwienienie naskórka), natomiast niekontrolowana ekspozycja na słońcu może wywołać nieodwracalne zmiany w skórze, przyspieszyć starzenie się skóry, a nawet przyczynić się do zmian nowotworowych. Należy również pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej również wtedy, gdy często korzystamy z peelingów chemicznych, kuracji kwasami, czy retinoidami. Najlepiej mieć wtedy nawyk codziennego korzystania z kremów z wysokim SPF przez cały rok, bez względu na rodzaj pogody, ponieważ jesteśmy wtedy narażone na powstanie przebarwień po słonecznych. Obecne warunki rynkowe dają nam ogromny wachlarz kosmetyków z wysoką ochroną przeciwsłoneczną. Każdy z nas może dopasować swoje preferencje do rodzaju swojej skóry i aktywności w ciągu dnia. Tego lata postanowiłam wypróbować filtrów mineralnych, a takie oferuje nam m. in. marka Bioderma w serii Photoderm. Już od jakiegoś czasu testuję ciekawy podkład mineralny z SPF 50, a mianowicie Bioderma Photoderm Nude Touch. Jeśli jesteś ciekawa mojej opinii na temat podkładu mineralnego Bioderma Photoderm Nude Touch, jak wygląda w zastosowaniu oraz czy sprawdza się u mnie płyn micelarny Bioderma Hydrabio H2O to zapraszam do lektury.








SZABLON BY: PANNA VEJJS.