Jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem? Gama BasicLab ANTI-PERSPIRIS | Recenzja

13 marca 2019 Brak komentarzy
Każda współczesna kobieta używa środka przeciw poceniu się. Nie mamy średniowiecznej Francji, lubimy ładnie pachnieć. Same perfumy nie wystarczą – potrzebny nam jest antyperspirant. Ale od pewnego czasu wiele osób zastanawia się, czy antyperspiranty naprawdę są niebezpieczne? I czy istnieje skuteczna alternatywa? W dzisiejszym poście chciałabym nie tylko odpowiedzieć na pytanie: jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem? Ale również chcę Wam przybliżyć 3 produkty przeciwko poceniu się: jeden dezodorant 24h i dwa antyperspiranty 48h i 72h – wszystko marki BasicLab. Wspomniane kosmetyki mają łagodniejszy skład, nie zawierają: parabenów, phenoxyethanolu, silikonów. Produkty te są hipoalergiczne – odpowiednie dla skóry wrażliwej, mają pojemność 60 ml, aby ochrona przed nieprzyjemnym zapachem oraz zapewnienie komfortu mogły trwać dłużej i były bardziej ekonomiczne. Ale czy się u mnie sprawdziły?



Co udało mi się zużyć w styczniu i lutym? DENKO STYCZEŃ - LUTY 2019

6 marca 2019 Brak komentarzy
Regularne publikowanie zużyć na moim blogu dawno temu motywowało mnie do aktywnego używania posiadanych przeze mnie kosmetyków. Ta seria na blogu wymagała ode mnie jednak sporo pracy, dlatego z czasem zaniechałam tych publikacji. Jednakowoż od jakiegoś czasu ponownie chowałam zużyte kosmetyki, tak, aby móc choć na Instagramie w InstaStory móc opowiedzieć kilka słów o moich kosmetykach, a dla mnie to było dokumentowanie progresu. Wydaje mi się wprawdzie, że InstaStory nie mają dużego odzewu i zasięgu dlatego, postanowiłam ponownie wrócić do tej serii na blogu. Postaram się, aby ta seria pojawiała się w miarę regularnie raz na miesiąc, góra raz na dwa miesiące. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego udało mi się zużyć w dwa miesiące to zapraszam do lektury. 


Jak wykonać manicure hybrydowy w domu krok po kroku?

7 lutego 2019 Brak komentarzy
Od zawsze fascynowało mnie malowanie paznokci. Jak byłam małą dziewczynką dostałam od babci lakier w kolorze perłowym, był bardzo dyskretny, jedna warstwa niewiele kryła, więc nie zwracał na siebie uwagi, a ja cieszyłam się pomalowanymi paznokciami. Z wiekiem na tym perłowym kolorze nie poprzestałam, później ku rozpaczy moich rodziców, zaczęłam sięgać po coraz to wyraźniejsze kolory, jak neonowy róż czy niebieski. Jedynie miałam pozwolenie na malowanie paznokci w wakacje. Marzyłam o tym, aby malować paznokcie, kiedy chce i jak chce. Już w liceum z przyjaciółkami testowałyśmy pierwsze wzorki na paznokciach. Wraz z rozwojem bloga ochota na nowe lakiery do paznokci strasznie rosła, aż moja kolekcja dobiła prawie 100 lakierów. Kiedyś ogromnie chorowałam na lakiery marki Essie, które podbiły moje serce. Całą ich kolekcje mogłyście zobaczyć w tym poście. Jednak przyszedł czas, aby z nimi zacząć się rozstawać, bo nieoczekiwanie moje serce zdobyły lakiery hybrydowe. Odkąd moja praca miała charakter biurowy lubię mieć nienaganny manicure na długo. Jedynie hybrydy dają mi tą pewność, że nic z dnia na dzień mi nie odpryśnie. Nie muszę ciągle malować paznokci, wystarczy raz na dwa tygodnie. Na szczęście kolekcja lakierów hybrydowych nie rozrasta mi się w tajemniczym, szybkim tempie, jak tradycyjnych lakierów. Zaopatrzyłam się w kilka ulubionych kolorów i póki co, jeszcze mi się nie znudziły. Jednak początki z paznokciami hybrydowymi nie były u mnie łatwe i przyjemne, myślałam, że się poddam. Na szczęście odrobina samozaparcia, kilka tutoriali internetowych – jak zrobić hybrydy i przede wszystkim wprawa, sprawiły, że malowanie paznokci w ten sposób stało się moim sposobem na wieczorny relaks. Jeśli jeszcze dotąd nie odważyłyście się zrobić same w domu manicure tą metodą, to zapraszam Was do zapoznania się z poniższym postem. Pokazuję jak krok po kroku robię sama w domu hybrydy, a także przemycam kilka trików, jak dbam o swoje paznokcie. A na samym dole znajdziecie listę, co jest Wam potrzebne do wykonania hybryd w domu. 

hybrydy jak zrobić paznokcie hybrydowe


Jak pielęgnować skórę dziecka z AZS (atopowym zapaleniem skóry)?

30 stycznia 2019 Brak komentarzy
Rzadko na blogu wspominam o pielęgnacji moich dzieci. Moje dzieci nie borykają się z ostrym atopowym zapaleniem skóry, ale tak jak większość dzieci, w okresie niemowlęctwa przeszły kilka takich epizodów. Pięć lat temu idąc z córką do pediatry, właśnie z taką sporą, jedną czerwoną, suchą plamą totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Od zawsze starałam się nie być matką histeryczką, szukającej diagnozy w google, więc nie szukałam przyczyn stanu skóry mojej córki. Oczywiście trafiłam na małomównego lekarza, który lekką ręką przepisał maść ze sterydem i skwitował: „do obserwacji”. Młoda i głupia kupiłam maść, po której błyskawicznie minął problem. Nie zmienia to faktu, że poszukałam w Internecie nieco więcej i wybrałam się do sklepu po emolienty. Niestety cena tychże wyrwała mnie z kapci, więc zainteresowałam się tańszymi kosmetykami przeznaczonymi do skóry z AZS marki Ziaja. I to od razu był strzał w dziesiątkę. Przez prawie rok smarowałam córkę tylko emulsją, która utrzymywała dobry stan nawilżenia skóry, a po AZS nie było już śladu i już problem swędzącej skóry nie powrócił. Niestety tak lekko w przypadku mojego syna nie było. Po pierwsze z własnej winy pomyliłam kosmetyki, i ten którym aktualnie myłam córkę (ku przestrodze napiszę, że były to nadal kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji dziecka, ale zawierały m.in. SLSy) użyłam na synku, który od razu dostał po nich alergii. Poza tym reakcja była na całym ciele, przez co swędzenie było dużo gorsze i utrudniało nie tylko spanie. Na szczęście tym razem trafiliśmy na młodą panią doktor, która zaleciła emolienty, pochwaliła te z Ziaja (które już znałam), zasugerowała suplementację probiotyków i na duże swędzenie przepisała Zyrtec. Po tygodniu już było dużo lepiej, ale na kontroli pani doktor uprzedziła, aby emolienty stosować cały czas. Po tym incydencie mieliśmy nawrót takiej reakcji alergicznej, ale na szczęście właściwa pielęgnacja wystarczyła. Mnie osobiście pomogły dwa merytoryczne artykuły (linki podam niżej), które uzupełniły moją wizytę u pediatry, a także zainspirowały mnie do kilku zmian w pielęgnacji, przez co syn cieszy się zdrową skórą. W dzisiejszym poście napiszę, jak dbam o skórę moich dzieci, i dlaczego to jest takie ważne. 


Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień – jak się u mnie sprawdza?

13 stycznia 2019 Brak komentarzy
To był początek wiosny, wszystko budziło się do życia, zapach powietrza się ocieplał, a słonko przyjemnie grzało. We Wrocławiu odbywały się Targi Kosmetyków Naturalnych, a że całą zimę spędziłam z niemowlakiem w domu, miałam ogromną chęć na zakupy i wyjście z domu. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym i całą rodziną wybraliśmy się na spacer do parku, a przy okazji przeszliśmy się po targach. Niestety nie miałam możliwości rozglądania się po wszystkim, obiekt ten nie był w ogóle dostosowany do rodziców z wózkami, tym bardziej dla osób niepełnosprawnych. Było bardzo dużo osób, co bardzo mnie zaskoczyło. Dlatego zakupy zrobiłam tylko na stoisku Sylveco i sięgnęłam po takie produkty, które od razu użyję. Już długo po mojej głowie chodziła chęć kupienia kremu BB o naturalnym składzie, ale stacjonarnie nie miałam okazji zobaczyć takiego kremu, ocenić konsystencji czy koloru. Targi okazały się doskonałym miejscem do tego. Niestety na innych stoiskach kremy BB okazały się moim zdaniem za drogie, jak na kosmetyk, który nie wiem czy się w ogóle sprawdzi. Kupiłam więc najtańszy - Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień i nie żałuję tego wyboru. 

krem BB o naturalnym składzie z pompką do 30 zł Vianek krem bb

Moje ulubione zapachy jesienią i zimą / Avon / Armani / Mexx

8 stycznia 2019 Brak komentarzy
Odkąd pamiętam zawsze wybieram świeże zapachy, bez względu na porę roku. Jak ognia unikałam kwiatowych, zmysłowych, kobiecych perfum, na rzecz cytrusowych, owocowych, delikatnych nut. Z wiekiem moje preferencje nieznacznie ulegają zmianom, i zaczynam skłaniać się ku kwiatowo – owocowych zapachów, ale głównie jesienią i zimą. Ogólnie u mnie jest wiele zmian i kilka małych powrotów. Kilka lat temu opisywałam Wam markę Avon i dlaczego nie przepadam za ich kosmetykami. W tamtym wpisie nie wspomniałam, że jako nastolatka lubiłam ich zapachy, które można było zaliczyć do przeciętnie trwałych, ale dosyć uroczyć i zapadających w pamięć. Na długo rozstałam się z kosmetykami Avon, w zasadzie nie żałuję, ale zostałam skuszona do wypróbowania nowości zapachowej tej marki – Incandessence Lotus. Dlatego postanowiłam napisać wpis o moich ulubionych zapachach, które ostatnio najczęściej mi towarzyszą.

nowość Zapach Incandessence Lotus perfumy Avon








SZABLON BY: PANNA VEJJS.