Kosmetyki, których musiałam się pozbyć

27 listopada 2012 9 komentarzy

Z racji, iż zmieniam miejsce zamieszkania (nareszcie!), właśnie jestem w trakcie pakowania. Pakowanie zaczęłam miedzy innymi od pakowania kosmetyków, do plastikowego pojemnika 30 l wrzuciłam wszystkie kosmetyki, których na pewno nie będę używać w przeciągu 2 tygodni. Oczywiście musiałam/ chciałam pozbyć się tych, których na pewno już w ogóle nie będę używać. Powodów jest kilka. Tak wiec chciałabym Wam przedstawić parę kosmetyków, które wyrzuciłam, bez zużycia ich do dna. O to one:


1) na pierwszym miejscu bubel- krem pod oczy Yves Rocher Active Sensitive Contour Yeux.  (skóra wrażliwa), niestety do skóry wrażliwej to on chyba nie jest ponieważ od czasu do czasu po aplikacji go skora wokół oczy trochę zaczynała mnie piec. Poza tym nie zauważyłam żadnej różnicy pomiędzy stosowaniem go a niestosowaniem.

2) kolejny bubel- żel punktowy na wypryski Synergen- (chyba już przeterminowany)- kiedyś używałam go dosyć regularnie- ale ze nie zauważyłam żadnej poprawy, odszedł w niepamięć i zastąpiłam go Effaclar Duo- na szczęście ten działa jak powinien.

3) Baza pod cienie Virtual- istna masakra! W porównaniu do Art deco czy Inglot- ciężko ja w ogóle nazwać baza. Strasznie się ja aplikuje- jest strasznie zbita, pozostawia nieestetyczne grudki i w ogóle nie podbija koloru, ani dzięki niej dłużej nie utrzymuje się cień na powiece.

4) Korektor pod oczy Garnier- tego kosmetyku bublem nie nazwę- wyrzucam bo skończył się termin przydatności (jedynie 6 miesięcy) i ciężko było go w tym czasie wykorzystać do końca. Poza tym nie stosowałam go bardzo często- ponieważ niekoniecznie mam jakieś wielki problem z cieniami pod oczami. Lubiłam dosyć w nim postać roll-on- daje przyjemny chłodek podczas aplikacji.

5) Balsam do ust- Bielenda- nie bardzo za nim przepadam- strasznie zbita konsystencja (twardy)- ciężka aplikacja, słabe nawilżenie. Niestety w miedzy czasie poznałam lepsze balsamy do ust i ten odszedł w odstawkę i już ciężko mi byłoby się do niego przekonać

6) Eyeliner Miss Sporty- nie jest zły- kupiłam go po to aby uczyć się robić kreskę. Niestety nie umiem się obsługiwać eyelinerami z własnym pędzelkiem. Przerzuciłam się na eyeliner w żelu- jest w aplikacji (jak dla mnie) łatwiejszy- aczkolwiek poszukuje do niego odpowiedniego pędzelka. A Miss Sporty wyrzucam- bo termin ważności tez już minął ;)


A w kolejnym poście listopadowe zużycia :)







BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






9 komentarzy

  1. dobrze wiedzieć czego się wystrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam bazę z Virtual i moja opinia jest zupełnie inna niż Twoja:) nie wyobrażam sobie bez niej makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie puder Synergen sprawdza się dobrze, och jak ja kocham porządki(:

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie tez by sie przydalo przejrzec kosmetyki.
    Napewno znalazloby sie pare rzeczy ktorych tez bym sie z checia pozbyla.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też niestety czasem muszę wyrzucić niezużyte kosmetyki :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kremy do oczy w ogóle mnie często uczulają. A Roll on Garniera był fajny w użyciu, chociaż nie wiem, czy poza tym chłodem coś zdziałał ; >

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo to udanego pakowania i przeprowadzki.
    Mam podobne zdanie jeśli chodzi o bazę Virtual istny koszmar!

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem ci tak- baza z virtuala tragiczna zgadzam się, nie lubię jej używać bo mam wrażenie że podczas aplikacji zedre sobie skórę z powiek ; D jest bardzo tepa. A co do rollona z garniera także go mam i bardzo go lubię, używam go codziennie od... ponad roku! I nie jestem w stanie go skończyć, pomimo że ma ważnośc pół roku to i tak nie zauważyłam żadnej różnicy w jego działaniu a szkoda mi go wyrzucić skoro skutków ubocznych nie zauważyłam ;)
    Powodzenia przy przeprowadzce ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.