Makijaż dzienny po raz pierwszy

31 stycznia 2013 23 komentarze

Nigdy nie prezentowałam na moim blogu żadnych propozycji makijaży. Trochę się bałam, jak zostaną odebrane przez Was, ponieważ nie jestem profesjonalistką i trochę mi do niej daleko. Mimo wszystko, jednak chciałabym Wam przedstawić jeden z moich ulubionych dziennych makijaży. Niestety zdjęcie niekoniecznie dobrze oddaje kolory- na żywo są one zdecydowanie ciemniejsze.



Czym on został wykonany:

-baza pod cienie Art Deco
-cień bazowy na cała powiekę Miss Sporty: 110 Sence
-w załamaniu: paletka Oh So Special: kolory: The Mail, Gift Basket
                        cień:The Body Shop: nr 04
-kreska: eyeliner w żelu Catriece
-Tusz do rzęs L’oreal Volume Milion Lashes



Następnym razem obiecuję zrobić lepsze zdjęcia ;)

Dajcie znać czy Wam się podoba i może chciałybyście recenzje jakiegoś z powyższych kosmetyków ?




The Versatile Blogger - TAG

24 stycznia 2013 17 komentarzy

Dzisiaj przychodzę do was z tagiem The Versatile Blogger. Zostałam nominowana przez Soemi87 za co bardzo dziękuję i zapraszam was do odwiedzenia jej bloga :)


Zasady Versatile Blogger są bardzo proste:

 - podziękować za nominacje osobie, dzięki której został włączony do zabawy

 - pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Awards

 - ujawnić 7 faktów dotyczących własnej osoby

 - nominować 15 blogów, które według nominowanego na to zasługują

 - poinformować o fakcie nominowania autorów blogów.



1 fakt: Z wykształcenia jestem germanistką, i włosy mi się na głowie jeżą, gdy słyszę jak ktoś mówi, że niemiecki to okropny język.

2 fakt: Jestem w 30 tyg. ciąży, ale nadal nie znam płci dziecka.

3 fakt: Kosmetykami interesuję się od wielu wielu lat, początki były tylko czysto teoretyczne, bo rodzice nie pozwalali mi się malować na co dzień. Moje zainteresowania były tak intensywne, że chciałam studiować kosmetologię, ale tuż przed maturą zmieniłam zdanie i nie żałuję.

4 fakt: Moim największym marzeniem jest zwiedzenie Peru- a wzięło się to stąd, że jako nastolatka uwielbiałam peruwiańskie telenowele.

5 fakt: Jestem prawdziwą serialomaniaczką, czasami się zastanawiam czy jest jakiś serial, którego nie obejrzałam.

6 fakt: Nie potrafię gotować, drażni mnie przebywanie w kuchni dłużej niż 30 min. Ale zamierzam z tym walczyć :)


7 fakt: Nie lubię TAGów- ale odpowiadam na nie ze względu na sympatię do osoby, która mnie otagowała :)



Do zabawy chciałabym zaprosić:
yzma87

Porównanie balsamów do ust: Carmex, Nivea SOS Lip Repair, Blistex Lip Relief Cream

21 stycznia 2013 20 komentarzy

Dziś chciałabym zrobić małe podsumowanie trzech balsamów do ust, których używałam w ostatnim czasie. Wszystkie są w takich samych opakowaniach, które są bardzo wygodne w aplikacji, higieniczne i niewielkie. Weźmy jednak je pod lupę:



Carmex Lip Balm Cherry



 Konsystencja: gęsta, kolor bezbarwny (+)



Zapach/smak: Zapach wiśni jest ciekawy, jednak po nałożeniu na usta dość intensywnie czuć mentol oraz kamforę. Zapach wiśni po pewnym czasie zaczął mnie mdlić i drażnić. (-)



Pojemność: 10g – największa pojemność z tych wszystkich balsamów, dla jednych to może być (+) dla mnie niestety (-) ponieważ produkt bardzo szybko mi się znudził i długo się z nim męczę, aby go „wykończyć”



SPF: 15- najwyższy faktor spośród tych balsamów, świetnie sobie dawał radę również podczas wakacji (+)



Działanie: Na samym początku byłam nim zauroczona, podczas pierwszej aplikacji czuć na ustach przyjemny, chłodzący efekt mrowienia i to niesamowite wygładzenie i ujędrnienie. Świetnie nawilżał usta, szybko przynosił ulgę spierzchniętym ustom, chronił przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi. (+)

Ocena: 3/5możliwe, że kupię ponownie, ale o innym zapachu



Nivea SOS Lip Repair





Konsystencja: gęsta, bezbarwna (+)


Zapach/smak: Słodkawy smak mentolu i kamfory. Dokładnie tak jakbyśmy posmarowały usta maścią rozgrzewającą. Po dłuższym stosowaniu zaczął mi się nudzić i zaczęłam tęsknić za „smakowymi” pomadkami. (-)


Pojemność: 6ml- mimo wszystko wydajna tubka (+)


SPF: 15 (+)


Działanie: Podczas walkie ze spierzchnietymi wargami dłużej musiałam czekać na pozytywny efekt. Więcej produktu musiałam zużyć, aby poczuć skuteczność tego balsamu. Jeśli chodzi o działanie gorzej radziił sobie niż Carmex (-)


Ocena: 3/5- Nie kupię ponownie, jest więcej lepszych balsamów do ust





Blistex Lip Relief Cream





Konsystencja: gęsta, biała (+)


Zapach/smak: Miętowy, do złudzenia przypomina pastę do zębów. Ten smak w zupełności mi nie przeszkadzał, nie mdlił i nie drażnił. Pozostawiał miłe uczucie chłodzenia, lecz nie mrowienia. (+)


Pojemność: 6ml (+) w sam raz na całą zimę


SPF: 10 (+) w zimę, w warunkach miejskich jak najbardziej wystarcza


Działanie: Dał radę w ciągu jednego dnia zregenerować moje usta, po tym jak miałam katar i całą noc oddychałam przez usta. Bardzo szybko przynosi ulgę, najszybciej z powyższych. Zapach/ smak jest przyjemny. Nie pozostawia mrowiącego uczucia- co wielu może denerwować w Carmexie. (+)


Ocena: 5/5 Kupię ponownie- jak dla mnie najlepszy z powyższych i następną zimą również do niego wrócę.



 A Wy jaki balsam/ pomadkę polecacie?



Manicure: Miss Sporty nr 415 & Essie Good to go

17 stycznia 2013 15 komentarzy
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pierwszy raz na tym blog’u mój obecny manicure.

Nareszcie moje paznokcie odżyły i udało mi się je zapuścić. Tak jak już wcześniej wspominałam po zdjęciu paznokci żelowych używałam słynnej odżywki Eveline. Na jakiś czas ją odstawiłam, nie malowałam niczym paznokci, hormony ciążowe zadziałały i moje paznokcie są jak nowe!



Pod lakier używam przeważnie bazę: Miss Sporty Nail Expert Manicure. Jako baza całkiem nieźle chroni paznokcie przed odbarwieniem.
Po raz pierwszy również użyłam top coat: Essie Good To Go. Moje pierwsze wrażenie: jest extra! Nigdy tak szybko nie wysechł mi lakier, który dużo bardziej się błyszczy, i co najważniejsze: po przespanej nocy nie ma odciśnietej pościeli! 


A tak prezentuje się całość: Miss Sporty nr 415 


Jak Wam się podoba?

Recenzja: Ziaja krem na dzień i na noc do skóry suchej, zmęczonej, bio olejek z awokado.

14 stycznia 2013 10 komentarzy

Ponieważ zima zagościła na dobre, sezon grzewczy trwa od kilku miesięcy to niestety moja skóra znowu domaga się dodatkowego nawilżania. Nie miałam żadnego kremu na noc, więc postanowiłam go nabyć. I tak trafiłam na Ziaja krem na dzień i na noc do skóry suchej, zmęczonej, bio olejek z awokado. Głównie używam go na noc, aczkolwiek, kiedy wychodzę bez makijażu również używam go wtedy na dzień.





OPIS PRODUCENTA:



Regenerujący krem z naturalnym olejem awokado. Działa przez intensywne odżywianie, przynosi ulgę przesuszonej i napiętej skórze. Likwiduje uczucie szorstkości. Skutecznie nawilża i odświeża skórę. Przywraca wypoczęty, zdrowy wygląd.



SKŁAD:



Skład: Aqua (Water), Hexyl Laurate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Isohexadecene, Glycerin, Sorbitan Sesquioleate, Diisostearoyl, Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoeleate, Dimethicone, Magnesium Sulfate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Cera Alba (Beeswax), Hydrogenated Castor Oil, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Citronellol, Limonene, Citric Acid.



MOJA OPINIA:



Plusy:



+ ładnie pachnie

+ wydajny

+ dobrze i szybko nawilża, nie pozostawia tłustego filmu

+ niska cena

+ duże opakowanie, bo aż 75 ml

+ przyjemna konsystencja

+ nie podrażnia

+ szybko się wchłania





Minusy:



- nie zawiera filtrów

- może zapychać, zwłaszcza osoby z mieszaną bądź tłustą cerą

- za tłusty pod podkład, buzia może się bardziej świcić, trudniej ją przypudrować





Jako krem tylko na noc polecam z czystym sumieniem. Efekt nawilżenia można uzyskać bardzo szybko, rano cera się nie świeci. Na dzień może być za ciężki, nie zawiera filtrów. Mnie nie zapchał, aczkolwiek gdybym stosowała go regularnie również na dzień myślę, że mogłyby się pojawić nieprzyjaciele.

Czy warto zobaczyć: “Hobbit: Niezwykła podróż”?

4 stycznia 2013 13 komentarzy
     
Źródło
Dzisiaj chciałabym odbiec trochę od „kosmetycznej” tematyki mojego bloga i polecić Wam film „Hobbit: Niezwykła podróż”.

„Hobbit: Niezwykła podróż” jest to film fantastyczno- przygodowy w reżyserii Peter’a Jackson’a. W rolach głównych można zobaczyć m. in.: Ian McKellen jako Gandalf, Martin Freeman jako Bilbo Baggins, Richard Armitage jako Thorin Dębowa Tarcza (jest na kim zawiesić oko :)) oraz nie zabrakło Elijah Wood jako Frodo Baggins, a także Hugo Weaving (Elrond) i Cate Blanchett (Galadriela).

Film ten to opowieść o niezwykłych przygodach trzynastu krasnoludów oraz towarzyszącemu im Bilba Bagginsa, którzy wyruszyli w wielką podróż, by odzyskać Samotną Górę., która niegdyś należała do krasnoludów a teraz władcą jest potężny smok Smaug. Opowieść ta jest niezwykle barwna, obfitująca w sielankowe obrazy oraz dynamiczna, pełna walecznych i bohaterskich scen. Adaptacja ta sporo odbiega od lektury (dołączone są tutaj również wątki z innych powieści i opowiadań Tolkiena o Śródziemiu), aczkolwiek moim zdaniem bardziej obfituje w doskonały humor i piękne sceny. Aktorzy są tu perfekcyjnie dobrani do swoich ról i gra aktorska jest  na piątkę. Cały czas w napięciu trzyma nas akcja, pomimo, iż film trwa prawie trzy godziny.

Chciałabym polecić ten film nie tylko fanom fantasy oraz „Władcy Pierścienia” ale także osobom, które lubią ciekawe filmy przygodowe o bohaterstwie, honorze i odwadze.
Dawno nie widziałam tak dobrego filmu, który mnie wciągnął bez reszty i odprężył. I muszę dodać, że nigdy nie byłam (chyba nadal nie jestem fanką fantasy) ale z zapartym tchem przeczytałam książkę oraz z niecierpliwością czekałam na film.

Widziałyście już ten film? Czytałyście „Hobbita”? Co sądzicie o książce/ filmie?

Ulubieńcy roku 2012- makijaż

1 stycznia 2013 17 komentarzy


5 kosmetyków do makijażu (kolejność nieprzypadkowa)



1). Baza pod cienie Art Deco- Najpierw używałam bazy z Inglota i byłam z niej zadowolona. Wiadomo, że chciałam wypróbowac czegoś nowego, tak więc tym razem skusiłam sie na Art Deco i odkryłam, że jest jeszcze lepsza niż Inglot



Plusy:

- cień wytrzymuje na powiece zdecydowanie dłużej i nie roluje się w załamaniu

- podbija mocno kolor cienia

- całkiem przyjemna konsystencja (łatwo się nakłada zarówno palcem, jak i pędzelkiem)

- jest po sam brzeg w opakowaniu (ułatwia to wydobywanie produktu)



2). Palety Sleek- wiem, że są lepsze cienie od tych, ale mimo wszystko jak za cenę ok 30 zł za 12 cieni- to są to bardzo dobre cienie. W sam raz dla osób, które uwielbiają się malować niezależnie od okazji. Ja do niedawna miałam „tylko” dwie paletki- The Orginal i Oh So Special. Na urodziny zamówiłam sobie  trzecia „Paraguaya”. Owszem kuszą mnie nastepne, ale póki co tyle musi mi wystarczyć, ponieważ mam mnóstwo jeszcze innych pojedynczych (i nietylko) cieni.



-kolory- wystarczy mieć jedna paletkę a można dzięki niej wyczarować nieskończoną ilość look’ów

-mocno napigmentowane- są niezmiernie intensywne

- na bazie dość długo się utrzymują

-łatwe w aplikacji, choć bywa, że ciemne kolory mogą się osypywać



3). Pędzle- generalnie wszystkie jakie mam- (wiadomo są lepsze i gorsze) ale nie wyobrażam sobie makijażu bez nich. Kiedys myślałam, że tego typu akcesoria są tylko dla profesjonalistów- nic bardziej mylnego. (Na zdjęciu to nie są wszystkie moje pędzle, niektóre nie nadawały się do zdjęcia ;))



Generalnie chciałabym polecić dwie marki- Hakuro i Maestro- cena i jakość są po prostu rewelacyjne.



4). Róż do policzków- Miss Sporty. Mój pierwszy róż kupiony 2,5 roku temu. Wtedy zaczynałam „zabawę” z makijażem. Idealny dla poczatkujacych osób:



-tani

-wydajny (używam prawie codziennie i jeszcze się nie skończył)

- cieżko z nim przesadzić i zrobić sobie nim krzywdę



5). Krem BB Garnier- 02 Light. Wiem, że ten krem nawet nie stał kolo kremu BB, ale jako krem tonujący sprawdza się całkiem dobrze. Kiedyś miałam krem tonujący z Nivei- był straszny- pozostawiał smugi, kolor strasznie ciemny (mimo, że podobno miał byc uniwersalny). Od tamtej pory bałam się nawet spojrzeć w strone tego typu kremów- ale dosyc miałam dość ciężkawych jak dla mnie podkładów. I ten krem z BB jest dla mnie strzałem w 10. 



- rozprowadza się równomiernie- nie pozostawia smug

- wyrównuje koloryt skóry

- delikatnie kryje- bez efektu maski

- badzo łatwa i przyjemna aplikacja- wystarczy nałożyc go palcami








SZABLON BY: PANNA VEJJS.