Trylogia Millenium: książka vs. film

27 marca 2013 5 komentarzy

Dawno, dawno temu, bo w 2009 roku wygrałam w konkursie podwójną wejściówkę na premierę szwedzkiego filmu „Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Wtedy pomyślałam sobie jak ja wytrzymam te 2,5 h w kinie. Mój mężczyzna nawet lekko się buntował, żeby pójśc ze mną na ten film. No cóż bilet za darmo, więc poszliśmy oboje. I jakie zdziwienie w nas pozostało po tym filmie. Byliśmy obydwoje w szoku. Cudowne było wszystko, od gry aktorskiej, po zdjęcia, fabułę, akcję, muzykę, no wszystko. I tak zakochałam się w trylogii Millenium. I pierwszy raz obejrzałam najpierw film a potem z zapałem przeczytałam książkę. Poczekałam jakiś czas, aż wyszły 2 kolejne części filmów, i obejrzałam je z zapartym tchem. Dalej moim zdaniem mistrzostwo. Tak mi się spodobały, aż zaczęłam myśleć o nauce języka szwedzkiego, (ale póki, co brak czasu króluje). No i wtedy, gdy już minęła cała moda na Millenium (książki) i można było je zdobyć w całkiem niezłych promocjach, kupiłam również książki. Warto było odczekać jakiś czas, aż zapomni się trochę fabułę filmu, wtedy książka jest wstanie mocno wciągnąć. Nie przeczę, że książki są (prawie) zawsze lepsze od filmu, ale w tym przypadku film dogania książkę.
Wiadomo, w książce jest wiele więcej wątków. Zagmatwane sytuacje są lepiej opisane i wyjaśnione. Już dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanego kryminału. Wielka szkoda, że autor książek tak szybko odszedł i nie zaskoczy nas już żadną powieścią. 

Cała trylogia to "przygody" dziennikarza Mikaela Blomkvista i superhakerki/ researcherki Lisbeth Salander. Kreacja postaci Salander najbardziej przypadła mi do gustu. 

Generalnie książki i filmy polecam wszystkim, którzy tak jak ja lubią kryminały i sensację (jeśli jest jeszcze ktoś kto nie oglądał, ani nie czytał Millenium). Ale przestrzegam przed amerykańską wersją filmu („Dziewczyna z tatuażem”- jest dużo gorsza od szwedzkiej wersji). Tu niestety Amerykanie się nie popisali (komercja nie wystarczy).

źródło


Źródło

Źródło
 

Czytałyście? Oglądałyście? Lubicie szwedzkie kryminały?

Wiosenny haul: Buty Deichmann

21 marca 2013 19 komentarzy
Tak wyglądają moje przygotowania do wiosny. Na razie tylko buty, ponieważ ubrań jeszcze kupować nie mogę (na dwa tygodnie się nie opłaca, a nie wiem jak szybko wrócę do dawnej figury). Buty za to muszą być płaskie (bądź na niskim obcasie), bo czekają mnie długie wiosenne spacery. Swoją drogą nie mogę się już doczekać :)
Kosmetycznych zakupów też w tym miesiącu bardzo niewiele było (tak więc nie opłaca się Wam chwalić). W kwietniu będę kładła nacisk na zużywanie zapasów- na zakupy nie będzie czasu, tak mi się wydaje ;)
A teraz do rzeczy: przedstawiam Wam 3 pary butów, kupionych z myślą o długich spacerach z maleństwem.

1. Graceland: mokasyny damskie 69 zł



2. 5th Avenue by Halle Berry- baleriny- skóra 139 zł


3. 5th Avenue by Halle Berry- baleriny- skóra  119 zł (wybór mojego męża ;))

(swoją drogą: będą pasować do wózka :D)

A Wy macie już jakieś buty na wiosnę? Na jakie kolory stawiacie?

Pozdrawiam


Pielegnacja włosów NIEwłosomaniaczki

18 marca 2013 17 komentarzy
Dziś przedstawiam Wam jak wygląda już od jakiegoś czasu pięlęgnacja moich włosów. Przede wszystkim muszę od razu zaznaczyć, że nie jestem włosomaniaczką. Dlaczego? Nie mam na to czasu i chęci. Włosomaniactwo wymaga sporo zaangażowania i systematyczności- u mnie zawsze z tym krucho. Poza tym wszelkie papki samodzielnie przegotowywane na włosy, albo olejki i inne płyny, które nie są przeznaczone do pielęgnacji włosów, obciążają moje szybko przetłuszczające się włosy. Tak czy siak, nie osiągnę porządanego efektu, czyli bujnej, gęstej czupryny- za gęstość włosów odpowiadają geny, a ich nie zmienię. Mój mąż myje włosy tylko pierwszym lepszym szamponem, zero odżywek, masek, płukanek, olei a włosów pozazdrościłaby mu niejedna włosomaniaczka. Jedyne, z czym się mogę zmierzyć to ograniczyć wypadanie, odpowiednio nawilżyć i zmniejszyć przetłuszczanie włosów.


Do tego celu służą mi:


1). Szampon do włosów przetłuszczających się- lawendowy, Ziaja

     Odżywka do włosów suchych, zniszczonych i koloryzowanych, Isana


  • Szampon z SLS’ami oczyszcza i odświeża włosy, zmniejsza przetłuszczanie włosów. Całkiem nieźle się sprawdza i bardzo go lubię.
  • Odżywka jest gęsta i mocno odżywcza, niestety u mnie się nie sprawdza, bo zbyt obciąża moje włosy, od pewnego czasu stosuję tylko na końcówki i jest ok.
(To jest moja podstawowa pielęgnacja)


2). L’biotica Biovax Intensywnie regenerujący szampon do włosów słabych ze skłonnością do wypadania recenzja

     L’biotica Biovax Intensywnie regenerująca maska do włosów słabych ze skłonnością do wypadania


·         Szampon z maską stosuję na zmianę z szamponem z Ziai. To moja kuracja przeciw wypadaniu włosów, nieźle się sprawdza, przede wszystkim nie obciąża włosów.


3). Isana Hair, Birken-Haarwasser- Woda brzozowa


·         Woda brzozowa ma za zadanie dodać objętości, zmniejszyć łupież, wzmocnić włosy. U mnie sprawdza się, włosy po niej są bardziej sypkie, lekkie i mniej się przetłuszczają. Używam jej zawsze po umyciu włosów, (przelałam ją do opakowania po mgiełce z Radicala) spryskuję nią całe włosy, głównie u nasady.

·          

4).  Biosilk, Silk Therapy Naturalny jedwab - odżywka regenerująca bez spłukiwania


·         Jakiś czas temu zauroczona pozytywnymi opiniami skusiłam się na jedwab. Przez jakiś czas sprawdzał się doskonale, podkreślał lekkość włosów, ładnie pachniał, włosy były blyszczące, chronił końcówki. Niestety po dłuższym stosowaniu, zbyt mocno obciąża włosy, nawet niewielka kropelka pozostawia włosy mocno przetłuszczone. Teraz używam go na mokre końców i tak mam zamiar zużyć go do końca, ale nie kupię go ponownie.


5). Olejek rycynowy


·         Od czasu do czasu, gdy mi się przypomni, nakładam sobie na 2 godziny przed myciem olejek rycynowy. Dzięki niemu włosy są mocniejsze i bardziej lśniące. Myślę, że gdybym była bardziej systematyczna efekty byłyby lepsze.







6). Tangle Teezer


·         Szczotka, bez której nie wyobrażam sobie już egzystować. Rozczesywanie nią włosów to czysta przyjemność. Raz dwa i włosy są rozczesane, bez szarpania. Dzięki temu włosy się nie łamią a delikatny masaż głowy zapobiega wypadaniu włosów.








I tak wygląda moja obecna pielęgnacja włosów, która nie wymaga sporo czasu i zaangażowania. Z czasem na pewno ją zmodyfikuję, ale najpierw muszę te produkty zużyć do końca.




ESSIE: Bahama mama

14 marca 2013 19 komentarzy
Witam!

Póki co dalej jestem 2 w 1, więc jeszcze mam czas i sposobność pisać (i malować paznokcie;)) Co prawda ten manicure miałam zrobiony tydzień temu, bo chciałam Wam zrobić dokładną recenzję tego lakieru. Przede wszystkim byłam zachwycona kolorem (długo takiego szukałam). Efekt też moim zdaniem powalający, są to dwie warstwy i nie ma żadnych prześwitów. Dalej polecam Wam top coat: ESSIE good to go. Świetnie się sprawdza również z lakierami ESSIE. Lakier nabiera super błysku. Długość utrzymywania się tego lakieru jest raczej standardowa 4-5 dni. Nie odpryskuje zbyt szybko, łatwo się go pozbyć, mimo ciemnego koloru. Co najciekawsze: te paznokcie pochwaliła moja teściowa, tak więc lakier ma u mnie dużego plusa, bo rzeczywiście, tańsze marki nie dałyby takiego efektu. Jedyny minus (aczkolwiek dla mnie plus- tak wiem dziwna jestem) lakier sam potrafi "zejść" z paznokcia w całości, tzn. gdy lekko się sam podważy można go zerwać z paznokcia. Nie wiem czy bezpieczna jest ta metoda, spróbowałam na dwóch paznokciach i nic im się nie stało. Resztę zmyłam zmywaczem. Jak dla mnie- fajnie bybyło móc w ten spósób pozbywać się zawsze lakieru, bo niecierpię zmywaczy (mój mąż jeszcze bardziej). Na koniec chciałam pochwalić również pędzelek, którym łatwo można wykonać manicure, jest odpowiedniej grubości. 

I jak Wam się podoba? Macie jakieś ulubione marki lakierów? Co polecacie na wiosne? :)
Pozdrawiam

Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała `Soczysta malina`

12 marca 2013 29 komentarzy

Wiosna nam zniknęła, dlatego trzeba ją w jakiś sposób zastąpić. Jak? Używając cudownie odswieżających kosmetyków, o owocowo-letnich zapach. Do takich należy m. in. Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała `Soczysta malina`


Od producenta:

Poczuj fascynujący aromat soczystej maliny. Spraw, by rytuał pielęgnacji Twojego ciała był przyjemny i energizujący, aby przywodził na myśl najsłodsze wspomnienia. Peeling doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Sprawia, że Twoje ciało staje się wygładzone i odświeżone - spróbuj, a już nigdy nie zamienisz tej owocowej świeżości na nic innego…

Skład:

Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Triethanolamine, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Rubus Idaeus Extract, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone, CI:45100, CI:16255.

CENA: ok. 9 zł

POJEMNOŚĆ: 200ml

WYDAJNOŚĆ: Bardzo wydajny

DOSTĘPNOŚĆ: drogerie, supermarkety

KONSYSTENCJA: peeling jest gęsto-rzadki, łatwo wydobywa się z butelki, ale nie przelewa się przez palce

ZAPACH: przypomina mi zapach landrynek, niestety taki dosyć sztuczny, aczkolwiek wydaje mi się, że jest dość przyjemny. Moim zdaniem ciężko jest odtworzyć zapach malin czy truskawek i nie należy oczekiwać tutaj cudów.

DZIAŁANIE: Przede wszystkim muszę podkreślić, że rzeczywiście jest gruboziarnisty- czyli taki jaki lubię peeling. Moim zdaniem peeling nie tylko powinien usuwać martwy naskórek ale również poprawiać mikrokrążenie- uwielbiam ten efekt, gdy drobinki delikatnie masują moje ciało. Skóra pozostaje gładka i odprężona.

APLIKACJA: bardzo łatwa i przyjemna, czyli taka jak żelu pod prysznic.

PODSUMOWANIE: Gorąco polecam peelingi Joanny, zarówno Friut fantasy jak i Naturia, mają bardzo ciekawą gamę zapachową. Ja już przetestowałam Fruit fantasy- hawajski ananas (bardzo fajny zapach) oraz Naturia- Czarna porzeczka- (też byłam zafascynowana tym zapachem). Jestem poniekąd uzalezniona od peelingów, staram się je szybko kończyć, by móc przetestować coś nowego. Ale do tych z Joanny będę wracać, bo moim zdaniem warto.

A Wy jaki peeling polecacie? Podobają Wam się zmiany jakie zaszły na moim blogu?

Wyniki rozdania + TAG: Liebster Blog Award

9 marca 2013 15 komentarzy
Witam! Spieszę ogłosić wyniki losowania w rozdaniu, z okazji pierwszej rocznicy bloga. Dziękuję za tak liczne wzięcie udziału i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej :) ale żeby nie przedłużać... zwycięzcą jest... 

wisienka;) - Gratuluję! Już wysyłam mail do Ciebie :)))

Również chciałam dodać, że zostałam otagowana przez Sylwię C, dziękuję bardzo!


A tu odpowiedzi na pytania:

1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
W tej chwili marzę tylko o jednym, urodzić zdrowe dziecko, i sprawić by było szczęśliwe.

2. Książka czy film?
Książka i film :) 

3. Co chciałabyś zmienić na świecie?


Brak tolerancji wobec inności.

4. Masz kosmetyk bez którego nie możesz żyć? :)
Żel pod prysznic i szampon do włosów- muszą być zawsze!

5. Jak długo trwa Twoja pielęgnacja?


To zależy jaka :) rano potrzebuję około 30 min na umycie się i zrobienie make up, wieczorem czasem nawet 1 h na kąpiel plus balsamy, maski, odżywki... itd 

 6. Jaka była najpiękniejsza chwila w Twoim życiu?
Do tej pory na pewno ślub, a ta jedna jedyna dopiero niebawem nastąpi jak ujrzę mą córeczkę :)

7. Tęsknisz za czymś lub kimś?
Tęsknić nie tęsknie w tej chwili, ale nie mogę się doczekać, aż kogoś wreszcie zobaczę (narazie tylko czuję)

8. Czym się interesujesz?
Kosmetykami- of course! Poza tym: książka, film, języki obce, moda...

9. Jakiej obcej kuchni chciałabyś spróbować? (np. włoską, francuską itp.)
Tajska!!!

10. Czy na wiosnę zmieniasz coś w sobie? (np. nowa fryzura)
Na pewno trochę kilo zrzucić ;) i kupić sobie jakiegoś ładnego kolorowego ciucha chcę, na słoneczne spacery :D

11. Piosenka, która utkwiła Ci w głowie, to...
nie będę orginalna: "Ona tu jest i tańczy dla mnie... " :D

Rozdanie zakończone

8 marca 2013 3 komentarze
Witam! Dziękuje Wam bardzo za wzięcie udziału w rozdaniu, które dla Was przygotowałam. Jest mi niezmiernie miło, że się Was tak dużo zgłosiło. Jest to moje pierwsze takie rozdanie, miałam trochę przed nim obaw, czy się uda jak należy :D Teraz będę liczyć wszystkie losy i postaram się do końca jeszcze tego tygodnia wybrać zwycięzcę. Muszę dodać, że jestem strasznie podekscytowana :D Dziekuje za miłe rady- wezmę je wszystkie pod uwagę i już niedługo możecie się spodziewać zmian na moim blogu. Ten blog jest nietylko dla mnie, ale przede wszystkim dla Was i Wasze uwagi oraz opinie są dla mnie bardzo ważne. 

Chciałabym również złożyć najlepsze życzenia z okazji naszego święta!!!

Źródło



Pozdrawiam

Wiosenny makijaż- Sleek Paraguaya w rolach głównych

5 marca 2013 16 komentarzy
Wiosna coraz bliżej, u mnie piękne słońce, dzień coraz dłuższy i niebo bez chmur. Kto tego nie lubi? Już niedługo wskoczymy w lżejsze kurtki, w szafach zagoszczą nowe kolorowe ciuchy, dlatego chciałabym pokazać Wam moją propozycję na wiosenny makijaż oka. (Wybaczcie brwiowy bałagan)


Czym on został wykonany:

-baza pod cienie Art Deco
-cień bazowy na całą powiekę Miss Sporty: 110 Sence
-w załamaniu: paletka Sleek Paraguaya: kolory: Persimmon, Bittersweet, Persian Orange
-tusz do rzęs L’oreal Volume Milion Lashes
-korektor pod oczy: Miss Sporty Liquid Concealer 001

Czujecie już wiosnę? Jak się do niej przygotowywujecie?

Pozdrawiam!

Zużycia lutego/ Koniec ROZDANIA się zbliża…

1 marca 2013 19 komentarzy

Witam! Znowu niewiele zużyć, ale pracuję nad nimi (przynajmniej staram się na bieżąco).
Standardowo olejek do kąpieli, żel pod prysznic, mydło w płynie oraz po raz pierwszy na blogu emulsja odżywcza oraz woda toaletowa.

Farmona- Tutti Frutti- granat i pitaya, miałam już taki o innym zapachu, ten dostałam od męża. Całkiem przyjemny płyn (olejkiem bym go nie nazwała). Oprócz zapachu, niespecjalnie uatrakcyjnił mi kąpiel. Mam w zapasie jeszcze dwa inne zapachy. Raczej nie przypomina zapachu granatu, nawet ten zapach niekoniecznie jest owocowy. Ale jak to się mówi „darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby” ;)

Palmolive- Morning Tonic- żel pod prysznic- uwielbiam takie orzeźwiające zapachy, nawet zimą. Gdyby nie promocja nie kupiłabym tego żelu. Żel jak żel niczym specjalnym się nie wyróżnia, może kiedyś za nim zatęsknie (w sensie za zapachem), ale na pewno nie za regularną cenę- bo ta moim zdaniem trochę odstrasza. POLECAM

Carrefour- Wiosenne kwiaty- kremowe mydło w płynie- to mydło znalazło u mnie się przez przypadek- ja go nie wybierałam, no ale skoro już było to trzeba było go zużyć (do końca!) Zapach ledwie wyczuwalny i tu był pies pogrzebany, bo jak mydło może nie pachnieć? No cóż chyba jedno z najtańszych mydeł z jakim miałam do czynienia, ale żeby prawie w ogóle nie pachniało…Gdzie te wiosenne kwiaty?! NIE POLECAM

Olay complete- Emulsja odżywczo- nawilżająca na dzień SPF 15, skóra tłusta, mieszana. Na samym początku nie mogłam się do tej emulsji przekonać. Przede wszystkim jak dla mnie zbyt rzadka konsystencja, ale z czasem przyzwyczaiłam się do tego. Dzięki tej rzadkiej konsystencji łatwo było wydobyć ta emulsję z higienicznego opakowania i łatwo rozmarować. Nawilża, ale skórę skłonną do przetłuszczania. Nie zatyka, nie obciąża. Idealna na cieplejsze dni, kiedy skóra nie potrzebuje ekstra odżywiania- nieźle sprawdza się pod makijaż. Jedyny minus- opakowanie- nie da się zużyć produktu w 100 % bo nie da się go przeciąć- nawet najostrezjszym nożem! POLECAM

Davidoff- Cool Water Wave- 100ml- Niestety, z racji, że wpadłam na głupi pomysł i kupiłam perfumy w największym opakowaniu- to zaczęłam po czasie się nimi nudzić. Zapach całkiem przyjemny- dość orzeźwiający- ale z czasem stawały się coraz mocniejsze, duszące. Dość intensywny zapach i trwały, tak więc może poszukam innego zapachu pana Davidoffa. W SuperPharm często można znaleźć w fajnej promocji. POLECAM







Jest już ze mną 100 obserwatorów! Bardzo Wam dziękuję! Przypominam, został już tylko tydzień do końca rozdania! Nie przegapcie swojej szansy! KLIK






SZABLON BY: PANNA VEJJS.