Zużycia z czerwca

30 czerwca 2013 26 komentarzy

1. Farmona- Tutti Frutti- Olejek do kąpieli- liczi & rambutan. To moje drugie opakowanie, zapach dość intrygujący, aczkolwiek dosyć specyficzny. Nic specjalnego nie czynił, oprócz pienienia. Cena dosyć wysoka. To był prezent, mam jeszcze jedno opakowanie. NIE KUPIĘ PONOWNIE
2. Pollena Ostrzeszów- Biały Jeleń- hipoalergiczny żel pod prysznic z nagietkiem. Prawie w ogóle nie wyczuwalny zapach. Dobrze się pienił. Nie uczula. Myje bez zastrzeżeń. Bez rewelacji.  NIE KUPIĘ PONOWNIE
3. Wellness Beauty- ölbad- olejek do kąpieli trawa cytrynowa i bambus. Zapach bardzo ładny, uwielbiam takie swieżości. Pozostawiał skórę dość przyjemnie nawilżoną. Recenzja pojawi się wkrótce. KUPIĘ PONOWNIE
4. Joanna, Fruit Fantasy, Gruboziarnisty peeling do ciała `Soczysta malina`. Recenzja tutaj  KUPIĘ PONOWNIE
5. Johnson`s Baby, Oliwka w żelu z rumiankiem. Okropne opakowanie, nie mogłam wycisnąć produktu do końca. Mała wydajność. Parafina w składzie. NIE KUPIĘ PONOWNIE
6. Bebeauty- Miceralny żel do mycia i demakijażu. Mam już kolejne opakowanie. Cudowny żel do demakijażu. Nie miałam lepszego za tą cenę. Faworyt od wielu miesięcy.  KUPIĘ PONOWNIE
7. La Roche Posay- Effaclar Duo. Stosowałam jako żel punktowy, albo na strefę T. U mnie sprawdził się dość dobrze. Gdy sprawdzę podobne produkty to być może  KUPIĘ PONOWNIE

8. Nivea- Long Repair- Szampon i odżywka. Próbki. Dosyć przyjemne włosy były po uzyciu tych dwóch produktów.  KUPIĘ
9. Dermo Minerały- Maseczka przeciwtrądzikowa. Kupiona jakiś czas temu w biedronce. Fajna glinka. Działanie ok.  KUPIĘ
10. Dax Cosmetics, Perfecta Antybakteryjna maseczka oczyszczająca gruszka + krzem + glinka termalna. Ciekawy zapach. Dobre działanieKUPIĘ PONOWNIE
11. Barwa, Siarkowa Moc, Maseczka antytrądzikowa z siarką, kaolinem i gliną wulkaniczną. Zadnych rewelacji. Ot zwykła maska. Nie pozostawia żadnego wrażenia po sobie.  NIE KUPIĘ PONOWNIE
12. Sól do kąpieli KINGA Liść zielonej herbaty. Saszetka (prezent od koleżanki). Bardzo ładny zapach. Uwielbiam takie. Recenzja pojawi się wkrótce.  Jak bedę mieć okazje  KUPIĘ produkt pełnowymiarowy.
13. Head& Shoulders- szampon przeciwłupiezowy, przeciwwypadaniu włosów For her. Nie mam problemu z łupieżem. Nie lubię tej firmy. Szampon średni.  NIE KUPIĘ
14. Harper Hygienics, Rose Balanced Formula, Cleanic, Chusteczki do demakijażu. Stosuję tylko w podróży. Na dłuższą metę uczulają. Niezbyt przyjemny zapach. Srednio radzą sobie z makijażem oka.  NIE KUPIĘ PONOWNIE
15. Pat & Rab. Balsam do rąk żurawina i cytryna. Zapach tylko cytrynowy (niewyczuwalna żurawina). Świetnie się wchłaniał. Zmiękczał naskórek, natychmiastowy efekt. Myślę, że jak wykończę wszystkie produkty do rąk to  KUPIĘ


Zerknij na pasek boczny. Polub mnie na fejsie oraz bloglovinie.

Jak podoba się Wam moje zużycie z tego miesiąca? Miałyście, któryś z tych produktów?

Haul: Moje czerwcowe zdobycze

29 czerwca 2013 24 komentarze
Dziś przedstawiam Wam moje czerwcowe zakupy. Część z nich jest planowana, część to po prostu impuls. Jednak jestem zadowolona z całości. 

Golden Rose:
Holiday 65
Paris 228
Jolly Jewels 110


Natura:
Tisane-balsam do ust
Kobo- baza pod cienie
My secret- matt eyeshadow 505
Sensique- Velvet touch eyeshadow 102
Catrice- Dorian's Gray eyeshadow
Rimmel Salon Pro- 705 Reggea splash

Super Pharm:
L`Biotica, Biovax Naturalne Oleje, Intensywnie regenerująca maseczka `Argan, makadamia i kokos`
Lirene Dermoprogram, Youngy 20+, Pianka myjąca do twarzy i oczu
Siquens- Prevention- krem pod oczy



Miałyście, któryś z tych produktów? Byłyście zadowolone?

Seria: Pokaż nogi latem! Opalenizna bez wysiłku

26 czerwca 2013 19 komentarzy
Lirene Dermoprogram, Body Arabica, Balsam brązująco - ujędrniający, Cafe Latte

Nie potrafię założyć szortów do nieopalonych nóg. Zwłaszcza jeśli jest bardzo słoneczny dzień i moje nogi świeciłyby bladością. Dlatego właśnie w maju sięgnęłąm po balsam brązująco-ujędrniający. Lubię balsamy brązujące za ich nienachalny efekt opalenizny. Nigdy nie korzystałam z samoopalacza- uważam, że wyrządziłabym sobie nim krzywdę. Z solarium korzystałam jako nastolatka, żadnych efektów na swojej jasnej skórze nie widziałam i szybko się poddałam (na całe szczęście). I takim sposobem balsamy brązujące są moim przeznaczeniem.

OD PRODUCENTA:

Balsam brązujący Lirene Body Arabica to prawdziwy kawowy deser do codziennej pielęgnacji ciała. Stopniowo tworzy naturalną i delikatną opaleniznę, a specjalnie dobrane składniki zapewniają ucztę skórze.
Bogata w olej z karotki i specjalny składnik samoopalający formuła, wzmacnia naturalny kolor skóry, nadając efekt naturalnej opalenizny. Specjalnie opracowany kompleks Slim, oparty na ekstrakcie z ziaren kawy arabskiej i ostrokrzewu paragwajskiego, wyszczupla i ujędrnia skórę, a zawarta witamina E dba o odpowiednie nawilżenie i kondycję skóry.
Dostępny w dwóch wersjach:
- Cafe Latte (do jasnej karnacji)
- Cafe Mocha (do ciemnej karnacji)


SKŁAD:

Aqua, Paraffinum Liquidum, Ceteareth-20, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Dihydroxyacetone, Glyceryl Stearate SE, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Panthenol, Citric Acid, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Glycin Soya (Soybean) Oil, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Coffea Arabica Seed Extract, PEG-60 Almond Glycerides, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Beta-Carotene, Daucus Carota Saliva (Carrot) Extract, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Parfum. 

Dlaczego akurat ten balsam przypadł mi do gustu?:

- szybki efekt opalenizny
- opalenizna jest delikatna, wręcz naturalna, bez pomarańczowego odcienia
- piekny kawowy zapach (przypominający również kakao), który utrzymuje się na skórze
- nawilża ciało
- szybko się wchłania
- łatwo się rozsmarowywuje
- przystępna cena
- wydajny

Niestety wyszczuplenia ani ujędrnienia skóry nie zauważyłam. Na szczęście nie oczekiwałam tego od tego produktu.

Uwaga! Może brudzić odzież, dlatego zalecam chwilę odczekać przed założeniem ubrania

Polecam osobom, które szukają dobrego nawilżającego balsamu brązującego o przyjemnym zapachu!


Domowy sposób na pielęgnację: Stopy

23 czerwca 2013 16 komentarzy
Ja dalej będę wałkować temat stóp. Może to już trochę nudne? Ale ja zawzięcie staram się doprowadzić moje stópki do użytku, aby móc przy każdej nadarzającej się okazji nosić sandały :D Dziś chciałabym przedstawić sposoby, jakie można zrobić samemu w domu, aby nie używać kosmetyków, a mieć ładne i gładkie stopy. Ja osobiście z takich sposobów korzystam dość sporadycznie- kwestia braku czasu, ale mimo to bardzo chętnie wypróbowywuję coś nowego.

 

Zamiast soli czy płynu do kąpieli dodaj zaparzoną szałwię. Napar z szałwii lekarskiej działa przeciwzapalnie i antyseptycznie.  Pomaga w zredukowaniu nadmiernego pocenia się. Pomaga w leczeniu przy łagodnych stanach zapalnych skóry i otarciach naskórka.














Zamiast peelingu użyj po prostu kawy mielonej. Gdyby nie fakt, że trochę ciężko się używa kawy w łazience i jest to brudzący dosyć sposób, ale bardzo przyjemny!









Do nawilżania użyj po prostu oliwy z oliwek. Najlepiej na noc i założyć skarpetki. Proste i przyjemne. Efekty widać od razu.















Myślę, że chyba wszystkie wypróbowałyście już te sposoby. Co o nich sądzicie? Są w stanie zastąpić kosmetyki?

Wszyscy mają Yankee Candle mam i ja!

20 czerwca 2013 28 komentarzy
Mnie również ogarnęło woskowe szaleństwo Yankee Candle. Mój pierwszy wosk (kupiony jeszcze zimą) był o zapachu "beach walk". Była to miłość od pierwszego wąchnięcia. Chyba nie muszę dodawać, że lubię takie świeże zapachy? Niestety jest już na wykończeniu, dlatego musiałam sięgnąć po kolejne... Nadarzyła się mi wreszcie okazja uzypełnić zapasy wosków. Teraz będę rozkoszywać się zapachami:
Fluffy Towels: "świeży zapach czystych i ciepłych, wyjętych prosto z suszarki ręczników z dodatkiem nut zapachowych cytryny, jabłka, lawendy i lilii" 
Fruit Fusion: "Letnie orzeźwienie… fuzja truskawki, pomarańczy oraz limonki zaowocowała iście soczystym i słodkim aromatem z idealną nutą cierpkości"
Garden Sweet Pea: "Słodka woń delikatnych kwiatów pachnącego groszku zaakcentowana odrobiną gruszki, brzoskwini, frezji i palisandru." (opis z swiatzapachow.pl)

Co prawda teraz w te upały nie mam ochoty palić jeszcze śweczek, ale gdy tylko wieczorem zaczyna się wychładzać, zapalam kominek, dodaje kawałeczek wosku i rozkoszuje się końcówką dnia...

Wy też uwielbiacie świeczki zapachowe? Jakie macie zapachy Yankee Candle? Jaki jest Wasz ulubiony?

Recenzja: Miss Sporty Liquid concealer

18 czerwca 2013 23 komentarze
 Gdy publikuję jakiś makijaż, zawsze do cieni pod oczami używam korektora z Miss Sporty. Trafiłam na niego dosyć przypadkiem, kiedy nie byłam zadowolona z poprzedniego, wybrałam się do Rossmanna i wziełam pierwszy lepszy, który miał fajną szczoteczkę. Nie lubię korektorów w słoiczku, ponieważ potrzebowałabym dodatkowego pędzelka (który zawsze musiałby być czysty). Nie lubię także tych wykręcanych, ponieważ nadmiar produktu zostaje na pędzelku i z czasem zasycha, i ten efekt doprowadzał mnie do szału. Ta postać korektora jak w Miss Sporty najbardziej mi odpowiada. Kosmetyk nakładam pędzelkiem, który jest załączony, i rozcieram (wklepuję) palcem. Bardzo dobrze sprawdza się zarówno pod oczami, jak również na niedoskonałościach. Pod oczami może trochę osadzać się w zmarszczkach i przez to je uwydatnić, ale nie spotkałam się jeszcze z korektorem, który by tego nie robił. Kolor jest dla mnie jak najbardziej trafiony, aczkolwiek dla bladolicych może być za ciemny. Ten jest najjaśniejszy i o ile się dobrze orientuję, to są tylko dwa kolory do wyboru. Bardzo fajnie się rozprowadza, wtapia się w skóre, lepszy efekt po nałożeniu kremu. Dość wydajny. Zapach nie wyczuwalny. 

Od producenta:

Lekki korektor w płynie, z witaminami E i C (by pielęgnować skórę) Nadaje się zarówno pod oczy jak i do maskowania niedoskonałości cery.
 

Cena: ok. 9zł / 6ml





Jednym słowem dobry produkt za tą cenę. Myślę, że jeśli szukacie dobrego korektora za niewielkie pieniądze to ten jest wart uwagi. Jedyny minus- na pewno nie dla bladolicych. 

Macie swój ulubiony korektor? Może polecacie coś droższego?

Recenzja: Avon, Foot Works, Sugar Lime Mojito Cooling Lotion

15 czerwca 2013 20 komentarzy


Kiedyś byłam bardzo zadowolona z serii Foot Works Avon'u, dlatego gdy zobaczyłam nowość o zapachu mojito, pomyślałam, że muszę ją mieć. Niestety na tej serii się zawiodłam, a najbardziej na chłodzącym kremie do stóp. Chciałam Wam przedstawić moją recenzję na wypadek, gdyby znowu się ta seria pojawiła w katalogu.

Oto co producent mówie o kremie:

Sekretem pięknych stóp jest ich dogłębne nawilżanie. Lekki krem właściwie zaspokoi wszelkie potrzeby spragnionej skóry. Po zastosowaniu zaskoczą Cię delikatnością i miękkością. Kosmetyk fantastycznie odświeży stopy otulając je przyjemnie chłodzącym powiewem.



Moja opinia:

Minusy:
- zero nawilżenia, wręcz moim zdaniem wysuszenie
- nie zaspakaja żadnych potrzeb mojej skóry
- krem? hmmm... nie nazwałabym tego kosmetyku kremem, tylko emulsją
- strasznie rzadka konsystencja, przelewa się przez palce
- długo się wchłania

Plusy:
-przyjemne orzeźwienie stóp - na lato w sam razem, ale jako dodatek do tradycyjnego kremu
-dość przyjemny zapach
-wydajny

Generalnie nie polecam, jeśli komuś zależy na nawilżonych stopach. Mam nadzieję, że już się nie pojawi w katalogu, a Wy się na niego nie skusicie. 

A jak Wam się sprawuje seria Foot Works?

Akcja: Regeneracja! Maseczki

13 czerwca 2013 13 komentarzy
Muszę Wam się przyznać, że mam wielki problem... z maseczkami. Otóż bardzo je lubię, bardzo sobie cenię ich działanie, ale używami ich raz na jakiś czas. A żeby ocenić, czy dana maseczka działa, musimy być systematyczni. A ja niestety taka nie jestem. Ciągle o nich zapominam. Wszystkie sposoby już wypróbowałam, aby o nich pamiętać, i nic. Zawsze sobie znajdę wymówkę, że nie teraz, za 5 minut, i tak potem wylatuje mi z głowy...



Dlatego ogłaszam Wam, że w ciągu najbliższego miesiąca zrobię regularnie, w odstepie co 3 dni maseczki. Tym oto sposobem zamierzam zrobić conajmniej 8 maseczek. Jeśli to mi się nie uda, będę musiała Wam się do tego publicznie przyznać. A tego bardzo nie chcę i się wstydzę. Mam nadzieję, że będziecie mnie motywować. 

A Wy regularnie robicie maseczki? Które są najlepsze? Przyłączycie się do mnie i mojej akcji?

Tutorial: Sleek The Orginal- wakacyjny makijaż

11 czerwca 2013 17 komentarzy
Chciałabym Wam pokazać propozycję makijażu w sam raz na wakacje. Jest to makijaż złoto- turkusowy, w odważnych tonacjach, w sam raz na letnie upały, do kolorowego stroju. Do wykonania tego makijażu użyłam:

1. Paletę Sleek The Orginal:
2. Rimmel- Eyeliner w żelu (czarny)
3. Miss Sporty- kredka do oczu (brązowa)
4. L'oreal Volume million lashes- tusz do rzęs (recenzja post niżej)

A oto po kolei wykonanie:
Na prawie całą powiekę nakładamy złotawy cień. Aby kolor był wyraźniejszy staramy się go wklepać za pomocą pędzla, a nie rozetrzeć. Następnie:
W kąciku oka nakładamy turkusowy cień. Nakładając go od razu staramy się rozetrzeć ku środkowi oka.
Nad turkusem, w załamaniu powieki nakładamy zgnitą zieleń (w kieruku złotego). Całość blendujemy.
Robimy delikatną kreskę, aby uzyskać delikatniejszy efekt.
Następnie kredka brązowa na dolną powiekę i tusz. A tak wygląda całość:

Podobają się Wam takie posty? Co sądzicie o makijażu? Poprawiłybyście coś?

Recenzja: L'oreal Volume million lashes

9 czerwca 2013 18 komentarzy
Witam Was serdecznie,

Dziś chciałabym zrecenzować Wam tusz do rzęs, którego obecnie używam. Jest nim Volume million lashes od L'oreal. Muszę przyznać szczerze, że niestety od początku za nim nie przepadałam. Pisząc tą recenzje, się zastanawiam właściwie dlaczego go kupiłam, bo nie pamiętam abym czytała jakieś bardzo pochlebne opinie na jego temat. Pamiętam jedynie, że miałam na niego kupon zniżkowy z SuperPharm i kupiłam go za około 30 zł. Regularna jego cena to ponad 50 zł. Jak dla mnie nie jest wart tylu pieniędzy. Ale może zacznę od początku. Najpierw był bardzo rzadki, przez to ciężko go się nakładało. Sklejał rzęsy niemiłosiernie, rozmazywał się, odbijał na górnej powiece. Po kilku uzywaniach, bardzo się zirytowałam i dałam sobie z nim spokój. Po jakimś czasie jednak do niego wróciłam. I tu było zaskoczenie. Lekko podsechł, już nie był taki rzadki, dużo łatwiej się nim operowało. Owszem pogrubiał rzęsy, pozostawiał je maksymalnie czarne. Nie kruszył się, nie odbijał na powiece. Niestety dalej rzęsy po nim wyglądają na sklejone. Z racji, że jestem posiadaczką krótkich rzęs, to oczekuję od tuszu również wydłużenia. Tutaj producent nie zapewnia, że ten tusz ma takie zadanie, więc się nie zawiodłam. Niestety moje rzęsy po nim są za grube no i nie wydłużone. Nie wrócę do niego na pewno. Nie tego oczekuje od tuszu. Ale osobiście uważam, że jak na tylko pogrubiający tusz do rzęs to 50 złotych, to trochę za dużo.


O szczoteczce słów kilka. Nigdy nie przepadałam za takimi szczoteczkami. Dlatego dziwię się, że w ogóle siegnęłam po ten tusz. Ale nie mogę się doczepić samej szczoteczki, bo nic się z nią nie działo złego. Trochę jedynie nabiera za dużo produktu, ale można sobie z tym jakoś poradzić. No i dla kogoś kto ma rzadkie rzęsy może być za rzadka i nie rozczesywać ich zbyt dokładnie.

Efekt na rzęsach możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Moje "gołe rzęsy dla porównania postaram się umieścić w następnej notce.


Znacie ten tusz? Lubicie go? Jaki tusz możecie polecić, który maksymalnie wydłuża rzęsy?



TAG: Liebster blog

7 czerwca 2013 13 komentarzy

Witajcie,
Zostałam nominowana do Liebster Award Blog przez 3 osoby: kosmetycznie1993, judith, kyariss. Dziękuje Wam bardzo za tą nominację, jest mi niezmiernie miło.


Zasady:
Nominację otrzymuje się od innego blogera. Zazwyczaj otrzymują ją blogi o mniejszej ilości obserwatorów, co jest dla nich szansą na rozpowszechnienie, promocję swojego bloga. Nominację otrzymuje się za dobre prowadzenie bloga. Należy odpowiedzieć na 11 pytań, które otrzymało się od osoby, która nas nominowała a następnie zadać swoje 11 pytań i nominować 11 blogów. Bloga, który nas nominował już nie nominujemy.

Pytania od kosmetycznie1993:
1. Książka czy film?
Ciężki wybór… ale jak prądu braknie to zawsze pozostanie książka…
2. Kosmetyk bez którego nie mogłabyś żyć?
Krem do twarzy i tusz do rzęs
3. Sposób na nudę?
Książka :D no i Wasze blogi ;)
4. Do pracy/szkoły rowerkiem czy samochodem?
Zdecydowanie rowerkiem, aczkolwiek po przeprowadzce mam już za daleko. Chyba trzeba zmienić pracę.
5.Brunet czy blondyn?
Hahaha… zawsze w moim typie byli blondyni, dlatego wyszłam za bruneta :D
6. Jedna rzecz którą zabrałabyś na bezludną wyspę?
Jaśka- bez niego nigdzie nie zasnę :P
7.Jaki kosmetyk ostatnio złożyłaś?(chyba zużyłam?)
Żel pod prysznic
8. Gdybyś miała magiczne moce co byś sobie wyczarowała?
Srzydła :D chciałabym umieć latać
9. co masz zawsze przy sobie?
Klucze od domu
10. Największy lęk, czego najbardziej się boisz?
Straty najbliższych mi osób
11. Spodnie czy sukienka?(na co dzień)
Spodnie

Pytania od judith:
1. Czemu zostałaś blogerką?
Lubię dzielic się z innymi swoimi przemyśleniami. A przy okazji chciałam poznać osoby, które mają podobną pasję do mojej.
 2. Czego się najbardziej boisz?
Straty najbliższych osób
 3. Co Cię inspiruje?
Raczej kto mnie inspiruje- ludzie z pasją
 4. Która pora roku ma według Ciebie największy urok?
Bez sprzecznie lato.
 5. Bez czego nie wyobrażasz sobie dnia?
Bez porannej kawy
 6. Kogo najbardziej cenisz?
Swoich rodziców, bez nich by mnie nie było
 7. Jakie jest Twoje kosmetykowe marzenie?
Mac’owe cudeńka ;)
 8. Ulubiony kolor na pazurkach?
Różowy
 9. Kosmetyk beż którego nie zrobisz makijażu?
Tusz do rzęs!
 10. Ulubiony smak z dzieciństwa?
Chleb ze śmietaną i cukrem (babcia mi zawsze taki robiła)
 11. Wolisz dzień czy noc?
Uwielbiam spać, więc chyba noc ;)

Pytania od kyariss:
1. Gdybyś mogła pojechać, dokąd tylko chcesz, gdzie byś pojechała? (jedno miejsce)
Peru- moje marzenie od kilkunastu lat.
 2. Wymyśl idealny kierunek studiów dla siebie :)
Hmmm… skończyłam już studia, na kolejne się nie wybieram. Ale gdybym miałabym jeszcze raz wybierać poszła bym na coś ekonomicznego.
 3. Ulubiona potrawa z dzieciństwa?
Frytki domowej roboty, najlepiej robione przez babcie.
 4. Jeśli mogłabyś zmienić jedną rzecz w sobie, co by to było?
Chciałabym nie mieć cellulitu.
 5. Wymarzone zaręczyny? :)
Jestem mężatką, więc muszę odpowiedzieć, że takie jakie miałam, czyli z zaskoczenia:)
 6. Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia?
Indyjska (kocham curry) i włoska
 7. Jaki makijaż wolisz mocny czy naturalny?
Zdecydowanie naturalny
 8. Wolisz iść do kosmetyczki czy zrobić domowe spa?
Raczej ze względu na brak możliwości wolę domowe SPA
 9. Czy masz jakąś rzecz, która przynosi Ci szczęście?
Nie, nie mam
 10. Dlaczego założyłaś bloga?
Bo chciałam się z innymi podzielić moimi przemyśleniami oraz chciałam poznać fajne osoby.
 11. Komputer stacjonarny czy laptop? Dlaczego?:)
Laptop, mogę z niego korzystać z każdego miejsca.

Moje pytania do Was:
  1. Twój ulubiony kosmetyk
  2. Ulubione perfumy
  3. 10 rzeczy, które według Ciebie powinna mieć każda kobieta w szafie
  4. Ulubiony kolor na nadchodzące lato
  5. Czy zawsze wiernie podążasz za modą?
  6. Szpilki czy baleriny?
  7. Wolisz wydać więcej i mieć dobrej jakości ubranie, czy wolisz za tą samą sumę kupić więcej ubrań?
  8. Gdybyś wygrała w totka, to co byś sobie kupiła?
  9. Ulubiony film oraz książka
  10. Kto jest Twoją inspiracją
  11. Ulubione imię żeńskie oraz męskie




Paznokcie: Avon- Apricot Mystery

5 czerwca 2013 26 komentarzy
Dziś prezentuje Wam jeden z moich ulubionych kolorów na lato! Tego lata często na moich paznokciach będzie gościć Apricot Mystery od Avon. Jest to delikatna brzoskwinka z domieszką śmietany, czasem wpadająca w róż. Wykończenie lakieru jest kremowe. O ile kolor bardzo mi się podoba, o tyle nie za bardzo przepadam za samym lakierem. Konsystencja jest bardzo rzadka, z łatwością by sie wylał z buteleczki. Na paznokciach są 3 warstwy! Na szczęście wysuszacz dał rade. Bardzo nie wydajny produkt, póki co malowałam paznokcie 2 razy, a już widoczne jest użycie. Pędzelek jest dość wąki, przez co trzeba się troche napracować przy malowaniu. Ja jestem fanka szerokich pędzelków. 

Zdjęcie paznokciom jest zrobione z fleszem. Przy obecnej pogodzie bez flesza nie dałoby rady.

To mój jedyny lakier Avon w kolekcji.




z fleszem


A Wy macie jakieś lakiery z Avonu? Jak się sprawują?

Seria: Pokaż nogi latem! Wypoczęte nogi

3 czerwca 2013 15 komentarzy

Spuchnięte, z obrzękami nogi nie wyglądają najlepiej. Która z nas tego nie wie? Poza tym ciężko założyć ulubione szpilki, kiedy bolą nas nogi.

Najbardziej do czynienia ze zmęczonymi nogami miałam podczas ciąży. Dlatego wtedy sięgnęłam po MAMA-CARE Kuracja do zmęczonych nóg dla kobiet w ciąży.

Od producenta:

Preparat redukuje opuchnięcia oraz łagodzi uczucie ciężkości nóg. Szybko usuwa zmęczenie i przynosi ulgę. Regularnie stosowany uszczelnia drobne naczynia krwionośne, zmniejszając ich skłonność do pękania oraz widocznie poprawia wygląd skóry.

Skład:

Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Alcohol, Hesperidin Methyl Chalcone, Malva Sylvestris Extract, Aesculus Hippocastanum Extract, Hamamelis Virginiana Extract, Ruscus Aculeatus Extract, Arnica Montana Extract, Troxerutin, Taraxacum Officinale Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Alcohol Denat., Ppg-26-Buteth-26, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Dmdm Hydantoin, Parfum, Xanthan Gum, Methylchloroisothiazolinone/ Methylisothiazolinone, Menthol.

CENA: ok 12 zł

POJEMNOŚĆ: 150 ml

WYDAJNOŚĆ: średnio wydajny, dosyć mała pojemność, opakowanie jest z pompką, przez to więcej kosmetyku potrzebujemy do użycia

DOSTĘPNOŚĆ: w drogeriach, aptekach

KONSYSTENCJA: żel, galaretkowaty, gęsty

ZAPACH: przyjemny, słodkawo- mentolowy

DZIAŁANIE: Na pewno przyniósł mi ulgę wieczorem dla opuchniętych i obrzmiałych nóg, zmniejszył uczucie ciężkości. Czy wzmocnił naczynia krwionośne? Tego jednoznacznie nie mogę stwierdzić. Podczas ciąży nie miałam problemów z żylakami, oraz popękanymi naczynkami. Niekoniecznie poprawił wygląd skóry.

APLIKACJA: Bardzo przyjemna za sprawa opakowania z pompką, niestety żel ten jest bardzo klejący, po aplikacji należy umyć ręce. Nogi natomiast do wszystkiego się przyklejają, zanim zel wyschnie. Produkt ten zostawia żołtawe ślady np. na prześcieradle, dlatego trzeba czekać aż do wyschnięcia kosmetyku.

PODSUMOWANIE: Zdecydowanie przynosi ulgę opuchniętym nogom. Dzięki niemu ból zmęczonych nóg maleje. Bardzo przyjemny zapach, który również pomaga się odprężyć. Dużym minusem tego produktu jednak jest długie schnięcie, zostawianie śladów na prześcieradle, ubraniach, oraz kleista konsystencja. Jednak polecam go, bo pomimo tych wad, spełnia oczekiwania. Polecam nie tylko kobietom w ciąży, ale także osobom, które mają problemy ze zmęczonymi i opuchniętymi nogami.


Dlaczego Garnier BB cream u mnie się sprawdził?

1 czerwca 2013 17 komentarzy

Rok temu o tej porze, gdy zaczynało się robić lato, postanowiłam nie katować swojej skóry ciężkimi podkładami. Ponieważ moja cera nie była doskonała, to trzeba było wyrównać koloryt jakimś kosmetykiem. Na topie wtedy były BB kremy. Wszystko w jednym. Pomyślałam sobie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Jednak po kilku obejrzanych reklamach stwierdziłam, że nie szkodzi mi wypróbować, i tak trafiłam na BB krem od Garniera. 

Wśród blogerek są albo zwolenniczki, albo przeciwniczki tego kremu. Ja jestem jak najbardziej na tak. Dlaczego u mnie sprawdził się ten krem? Ponieważ nakładałam go na wcześniej nawilżoną skórę. I tu idea tego kremu niestety lega w gruzach, ponieważ ten krem ma nam zastąpić poranne nawilżanie za pomocą dziennego kremu. Latem, gdy ten kosmetyk najbardziej się sprawdza, i tak dobrze jest wcześniej nałożyc jakiś porządny filtr, (co najmniej SPF 30).



PLUSY
+ jest bardzo wydajny
+ ładnie się dopasowywuje się, wyrównuje koloryt
+ roświetla jak lekki podkład
+ nie zapycha
+ łatwo się nakłada
+ ładnie pachnie
+ dla osób, które nie mają problemów z cerą, nadaje zdrowy wygląd
+łatwo dostępny

MINUSY
 - aby produkt lepiej się nakładał należy wcześniej użyć kremu
 - nie jest zbyt wytrzymały, (ale to nie jest podkład)
 - komuś może przeszkadzać nadmierne świecenie (po użyciu pudru jest już ok)

CENA: 19.90 (W promocjach można kupić go za ok 15zł)

Reasumując uważam, że to jest dobry krem na ciepłą wiosnę i lato, dla osób niemających większych problemów z cerą, nie wymagajacych dobrego krycia. Jest wart swojej ceny. Ten kosmetyk powinny wybrac także osoby, które mają sucha cerę w stronę normalnej, u osób z tłustą cerą na pewno się nie sprawdzi, będzie powodować jeszcze większe świecenie. Ja używałam go zamiast podkładu, do lekkiego dziennego makijażu do pracy- dzięki łatwej aplikacji, zaoszczędziłam trochę czasu na makijażu.








SZABLON BY: PANNA VEJJS.