Nowości miesiąca- MAC Studio Careblend oraz Pro Longwear Blush

31 lipca 2013 26 komentarzy
W tym miesiącu nie kupiłam (osobiście) żadnego, ale to żadnego kosmetyku. Jedynymi nowościami w mojej kosmetyczce był Glossybox oraz długo oczekiwany puder oraz róż z MAC’a. Puder oraz róż także kupił mi mąż, gdy był w Stanach na delegacji, (więc trochę zaoszczędziłam). Jeśli chodzi o ten zakup to już dawno się śliniłam na widok tych kosmetyków i za każdym razem przypominałam mężowi, co ma mi kupić. Zrobiłam mu dokładną listę. To są moje pierwsze MAC’i, dlatego będę o nie szczególnie dbać. Póki, co jeszcze ich nie używałam- czekam na specjalną okazję (zawsze tak mam). Myślę, że do końca roku już nie będę musiała kupować nic z kolorówki (obym wytrzymała w tym postanowieniu).



Na pierwszy rzut oka opakowanie wydaje się być solidne. Puder można zabrać ze sobą, ponieważ ma lusterko. Gramatura jest dosyć spora i przy częstym używaniu spokojnie wystarczy, na co najmniej rok, więc moim zdaniem warto w tego typu kosmetyki inwestować. Wolę mieć jeden sprawdzony róż czy puder niż kilka nie do końca zadowalających produktów.



Puder w kompakcie Studio Careblend Pressed Powder - Light Plus 10g
Producent zapewnia, że puder jest miękki jak krem, jest on przeznaczony do skóry suchej, normalnej, ponieważ pielęgnuje i nawilża. No i przede wszystkim jest długotrwały. Tego zapewnienia jestem najbardziej ciekawa.



Róż do policzków Pro Longwear Blush - Rosy Outlook 6g
Producent zapewnia, że róż do policzków jest lekki i trwały. Łatwa aplikacja oraz osiem godzin trzyma się na policzku. Daje naturalne wykończenie, ale także można dzięki niemu uzyskać dramatyczny wygląd


Jestem ciekawa czy rzeczywiście te produkty są długotrwałe. Co sądzicie o marce MAC? Macie swój ulubiony róż i puder?

Mój pierwszy Glossy Box!

29 lipca 2013 32 komentarze
Kilka dni temu obchodziłam imieniny. Ni stąd, ni zowąd, zjawił się u mnie kurier z pudełkiem Glossy Box'a. Byłam strasznie zdziwiona, ponieważ jest to prezent od męża. Co prawda od jakiegoś czasu dopytywał mnie co to takiego GB, jak się to zamawia itd., ale w życiu bym nie wpadła, że robi to z myślą o prezencie dla mnie :D Tak więc przez następne pół roku, co miesiąc będzie nawiedzał mnie kurier. 

W tym oto miesiącu w pudełku znajduje się 5 produktów oraz jeden gadżet, wszystko z myślą o upalnym lecie.


Artègo- odżywka nawilżająca aqua plus
Nails inc- lakier do paznokci w kolorze brook street
Fly high! Żel do stóp
Tołpa- dermo face, hydrativ, nawilżający krem-żel odprężający pod oczy
Avon- żel-krem anew aqua youth
Chłodząca maska na oczy

Wartość około 130 zł

Moja opinia:

Mnie osobiście się podoba to pudełko. Aż 3 pełnowymiarowe produkty, w tym jeden lakier do paznokci (co prawda próbka, ale w sam raz na 3-4 malowania, i tak pewnie więcej razy bym nim nie pomalowała paznokci). Odżywkę ciężko będzie sprawdzić i ocenić, bo moim zdaniem na niewiele użyć wystarczy, i opakowanie jest dosyć twarde, co utrudni wydobycie całości kosmetyku. Reszta moim zdaniem bez zarzutu. Ja najbardziej ciekawa jestem żelu pod oczy z Tołpy. O dziwo jeszcze nic nie miałam tej firmy.

Chciałybyście, abym jakiś kosmetyk zrecenzowała? Jeśli tak, do dajcie znać jaki.

Książka na lato: Stephen King "Desperacja"

25 lipca 2013 19 komentarzy

Dziś chciałabym Wam polecić książkę na lato, którą właśnie niedawno skończyłam czytać. „Desperacja” Stephen’a King’a to horror, i w moim odczuciu poniekąd dramat psychologiczny. Myślę, że autora tej książki nie trzeba przedstawiać. Ja książki King’a czytam już od kilku dobrych lat.

Akcja utworu toczy się w opustoszałym miasteczku Desperacja. Trafiają tu nieprzypadkowo: młode małżenśwo Mary i Peter Jackson, rodzina Carverów, wśród nich: Ralph, Ellen, David i Słodyczek, a także znany pisarz Johny Marinville. Zatrzymuje ich pod pretekstem na drodze nr 50 przerośnięty policjant. Zamiast wzbudzać zaufanie, wzbudza lęk. Dlaczego nie ma nikogo na drodze? Dlaczego ich wszystkich aresztuje? Przecież nie popełnili żadnego przestepstwa. Na ratunek przybywa agent Johnego- Steve Ames wraz z nowo poznaną dziewczyną Cynthią.

Grupka tych ludzi próbuje uciec z opustoszałego miasteczka przed niebezpiecznym policjantem. Policjant jest jednym z wielu wcieleń Tak’a- istoty, która sieje zło. Kto przeżyje pobyt w tym miasteczku?

Kompozycja utworu jest ciekawa, aczkolwiek nieskomplikowana. Bohaterzy są wprowadzani stopniowo, z wystarczającym opisem. Utwór jest podzielony na spójne części. Napięcie w powieści też rośnie stopniowo. Książka trzyma w napięciu aż do samego końca.Język utworu nie jest skomplikowany, ale też nie śmiesznie prosty. Zdania są idealnej długości. Ciężko stracić wątek.

Jeśli ktoś lubi powieści grozy to polecam serdecznie, a zwłaszcza fanom Stephen’a King’a.

A Wy co polecacie na lato? Lubicie horrory?


O sukcesie 3 kroków Clinique

22 lipca 2013 31 komentarzy
Dziś nadszedł czas, aby przedstawić Wam szerzej kurację sławnymi „3 krokami Clinique”. Kosmetyki te używam już od 2 miesięcy. Nie są to pełnowymiarowe produkty, a mimo to nie zużyłam ich jeszcze do końca. Stosuję je przeważnie dwa razy dziennie, i nie pomijałam żadnego kroku.
 

Co warto wiedzieć o „3 krokach Clinique”?
 
- Należy dobrać kosmetyki odpowiednio do naszej skóry. Jest to ogromnie ważne, ponieważ za słaby kosmetyk nie przyniesie zamierzonych rezultatów, a zbyt mocny może zrobić nam krzywdę. Do wyboru mamy:
 
1- skóra sucha
2- skóra mieszana, w stronę suchej (mój wariant)
3- skóra mieszana, w stronę tłustej
4- skóra tłusta
 
- krok 2 to nie jest tonik, to płyn złuszczający, którym należy przetrzeć tylko raz dane miejsce!
 
- po zastosowaniu 3 kroków nakładamy dopiero nasz krem na dzień / na noc
 
- przez pierwsze dwa tygodnie stosowania możemy mieć tymczasowe problemy z cerą. Cera się oczyszcza z wszelkich zanieczyczeń i powoduje to większe problemy z zaskórnikami.
 
Clinique, mydło w płynie do twarzy nr 2
 
Tym produktem zastepuję żel do mycia twarzy. Nie nadaje się do zmywania makijażu. (Swoją drogą nie rozumiem idei zmywania makijaży żelem do mycia twarzy, który nie jest przeznaczony do tego celu).

  • Świetnie oczyszcza
  • Pozostawia skórę swieżą, czystą, miękką i delikatną
  • Nie podrażnia, nie uczula
  • Nie zawiera substancji zapachowych
  • Nie pozostawia uczucia ściągnięcia
  • Żelowa, bezbarwna konsystencja
  • Lekko się pieni
  • Bardzo wydajny (wystarczy użyć dosłownie kropli, aby umyć dokładnie całą twarz)
 
Minusem mogłaby być cena tego kosmetyku, ale z racji, że jest on bardzo wydajny i świetnie się sprawdza, uważam, że cena jest (w miarę) adekwatna do produktu
 
Claryfing Lotion 2 Płyn złuszczający
 
Tym produktem zastępuję tonik. Najlepszy z wszystkich kroków, mimo iż na samym początku wywołał u mnie lekkie podrażnienie.

  • Pozostawia skórę gładką jak po peelingu
  • Twarz jest odświeżona i oczyszczona
  • Delikatnie zwęża pory
  • Najwydajnieszy ze wszystkich kroków
  • Ciecz, trzeba uważać przy wylewaniu na wacik, aby nie wylać za dużo
  • Zapach mocno mentolowy (może być mylony z alkoholem)
  • Zawiera w składzie alkohol (dla mnie nie jest on straszny)
Po dwóch tygodniach widać pierwsze rezultaty, a po miesiącu regularnego stosowania ma się naprawdę o wiele mniej problemów z cerą
 
Dramatically Different Moisturizing Lotion
 
Emulsja, która ma przywrócić nawilżenie skóry po poprzednich krokach. Według producenta powinna pozostawić skórę elastyczną, miękką i zdrowo wyglądającą. Niestety ten produkt mnie najbardziej rozczarował z całej trójki, ponieważ zawiera w składzie parafinę. Co prawda, daleko w składzie, ale jednak. Na szczęście u mnie nie powoduje zapychania.
 

  • Bardzo lekka konsystencja
  • Brak zapachu
  • Budyniowy kolor
  • Najmniej wydajny produkt z całej trójki
  • Nie zapycha
  • Latem może okazać się mimo wszystko „za ciężka”
  • Natychmiastowy efekt nawilżenia
  • Nie przeszkadza w stosowaniu dodatkowych nawilżaczy, nie roluje się
 
Podsumowując, uważam, że ciężko mi teraz będzie czymkolwiek zastąpić te kosmetyki. Dzieki całej tej kuracji wyrównałam sobie koloryt mojej cery, zniknęły mi „drobne” blizny po wyleczonych zmianach trądzikowych. Skóra jest mięciutka jak u dzieciaczka. Odkąd używam tych kosmetyków, nie mam problemów z suchą skórą. Na sukces 3 kroków składają się:
-trafny wybór
-systematyczność w stosowaniu
-przetrwanie tymczasowego pogorszenia stanu cery
 
Ja na pewno kupię pełnowymiarowe produkty pomimo wysokiej ceny, bo uważam, że jest to opłacalna inwestycja.

Wellness Beauty - olejek do kąpieli trawa cytrynowa i bambus

18 lipca 2013 12 komentarzy
Dziś przedstawiam Wam kolejny umilacz kąpieli na lato. Tym umilaczem jest olejek do kąpieli Wellness & Beauty trawa cytrynowa i bambus zakupiony w Rossmannie.


OD PRODUCENTA:

"Skondensowana dawka lipidów intensywnie natłuszcza naskórek, chroniąc go przed wysuszeniem. Po zastosowaniu preparatu skóra odzyska miękkość i aksamitną gładkość. Dodatkowo dzięki gęstej konsystencji kosmetyk jest bardzo wydajny. Dzięki olejkowi przygotujesz kąpiel, która oczaruje orzeźwiającym i orientalnym zapachem trawy cytrynowej i delikatną nutą bambusa."

CENA: 8,99 zł

POJEMNOŚĆ: 150 ml

MOJA OPINIA:

Zapach obłędnyPo raz setny pisać nie będę, że uwielbiam takie świeże zapachy, zwłaszcza latem. No i jesli chodzi o zapach to jest jedyny plus tego olejku. Co prawda stosowałam go tylko do kapieli. I w tym przypadku średnio się sprawdził, ponieważ kompletnie się nie pienił, jedynie zmętnił wodę. Nie natłuszcza naskórka, a już na pewno nieintensywnie. W zasadzie nie odczułam na skórze żadnego działania. Niewydajny produkt za wysoką cenę. Zero spełnionych obietnic producenta. Produkt ten ma tylko oleistą konsystencję, która utrudnia korzystanie z niego. Po pierwszym uzyciu butelka jest cała tłusta.

Nie polecam, chyba, że do innego celu jak kąpiel.

Miałyście ten produkt? Macie swoje ulubione olejki do kąpieli?

Paznokcie: popękany akcent

13 lipca 2013 22 komentarze
Witam! Jaka u Was pogoda za oknem? Też taka zmienna jak u mnie?  Pokrzyżowała mi plany co do długaśnego spaceru z moją córuchną, tak więc przychodzę do Was z postem. Dziś prezentuję Wam moje paznokcie, a na nich Wibo Express Growth 353 oraz Lovely lakier pękający 07.

O lakierach:


 Wibo- pastelowy szarawo- błękitny kolor. Moim zdaniem kolor dość niebanalny, pasuje i latem i jesienią. Co do jakości tego lakieru to niestety potrzebne są 3 wartswy (na zdjęciu są 2 i to nie wystarcza). Wytrzymałość na paznokciach z top coatem to góra 3 dni. Cienki pędzelek, dość ciężko się tym lakierem maluje, bo trochę smuży. Generalnie nie należy do moich ulubionych, ale najgorszy też nie jest ;)


Lovely- czarny, zwykły pękacz. Niewiele mogę się wypowiedzieć na ten temat, bo z pękaczami mam mało do czynienia i nie mam porównania z innymi markami. Lubię od czasu do czasu mieć jakiś inny akcent na paznokciach i trafiam właśnie na niego.

A tak prezentują się paznokcie:


Pamiętacie jeszcze pękacze? Macie w swoich zbiorach? Lubicie ten efekt?
Pozdrawiam

Hit czy kit? Rimmel, Waterproof Gel Eyeliner

11 lipca 2013 23 komentarze
No więc jak to jest z tym eyelinerem w żelu z Rimmela? Na jednym blogu czytam: super eyeliner, a na drugim, że bubel wszechczasów. Zanim go kupiłam, widziałam kilka filmików na YT oraz na kilku blogach, że fajny eyeliner w żelu dostępny w Rossmannie. No i poszłam, zobaczyłam, był w promocji za ok. 20 zł, no to wzięłam. Na całe szczęście się nie zawiodłam! Bardzo go lubię i często siedzę przed lusterkiem i uczę się robić proste i symetryczne kreski. Może kiedyś mi się uda i się Wam pochwalę ;) ale do rzeczy, za co lubię Rimmel Gel Eyeliner:



Plusy:
- mała pojemność 6g (zdążę go zużyć nim zaschnie)
- można go trzymać przez 24mc od momentu otwarcia (Catrice dla porównania tylko 6mc)
- ładna czerń
- można zrobić za pomocą niego kreski wyraźne, mocno czarne, oraz lekkie, nieco szarawe
- nie osypuje się, nie kruszy, nie odbija na powiece
- trwały
- dobra konsystencja- łatwa do aplikacji
- szybko schnie
tak prezentuje się na ręce (mocna i słabsza kreska)

Minusy:
-dołączony pędzelek jest straszny- nic nie potrafię nim zrobić (dla mnie to jednak nie problem, ale wolałam uprzedzić)
-jeśli chodzi o wodę to nie jest wodoodporny, jeśli chodzi o demakijaż dość ciężko się go usuwa

tak prezentuje się z dziennym makijażem

Jakie lubicie eyelinery? Miałyście z nim do czynienia?

Orzeźwiający zapach natury- Sól do kąpieli KINGA

9 lipca 2013 19 komentarzy
Sól do kąpieli KINGA Liść zielonej herbaty

Dziś przychodzę do Was z recenzją soli do kąpieli Kinga o zapachu zielonej herbaty. Saszetkę tą dostałam od koleżanki, której TŻ pochodzi z Wieliczki. Trzymałam tą sól na "specjalną" okazję, czyli wtedy kiedy będzie mi się marzyć cudownie orzeźwiająca kąpiel, która choć na trochę przywróci mnie na nogi. Pewnie nawet nie trudziłabym się z recenzją tej saszetki, gdyby nie fakt, że oczarowała mnie swym zapachem.

OD PRODUCENTA:
"Znakomita sól kąpielowa powstała na bazie wielickiej soli warzonej z dodatkiem aromatu zielonej herbaty. Odświeża ciało i dodaje energii. Ujędrnia i uelastycznia skórę. Rozpościera zapach zielonej herbaty, która dodatkowo koi i nadaje kąpieli zmysłowej atmosfery."

SKŁAD:
Sodium Chloride, Sodium Bicarbonate, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Soluble Colagen, Fragrance, [+/-C.I. 47005, C.I.42090, C.I. 19140, C.I.15985, C.I. 14720].

MOJA OPINIA:
To na co zwróciłam uwagę, to fakt, że niesamowicie się pieni. I to jest to, co wyróżnia ją od innych soli dostępnych na rynku. Zapach jest orzeźwiający, bardzo przyjemny. Kąpięl z tą solą dodaje nieco energii (pod warunkiem, że kąpiel nie będzie za gorąca.) Niestety reszty właściwości tej soli nie zauważyłam, ale tą saszetkę wykorzystałam na raz. Na pewno postaram się ją kupić w pełnowymiarowym opakowaniu (cena 6zł). 

Wchodząc na stronę producenta: KLIKmożemy znaleźć sporo interesujących kosmetyków do kąpieli. Opakowania są staranne i przyciągające oko, tak więc mogą się przydać jako pomysł na prezent.



Pozdrawiam

Bell Lip Tint - Permanent Make-up

6 lipca 2013 28 komentarzy
Dziś przedstawiam na prośbę Yzma87 dwa tinty z Bell na moich ustach. Oby dwa kosmetyki kupiłam w Biedronce na promocji. Urzekła mnie ich trwałość. Kosmetyk zdobył nagrodę Złota Perła, w kategorii innowacja.
Czerwony Tint nr 13, na zdjęciu wygląda nieco blado, na żywo jest bardziej intensywny, ale bardzo naturalny.

Różowy Tint nr 11, również wyglada na żywo zdecydowanie i intensywnie a zarazem dziewczęco.

Strasznie spodobała mi się formuła tintów i myślę, aby wypróbować jakiegoś z Maybeline (najlepiej w jakimś fioletowym odcieniu).

Pozdrawiam!



Ulubieńcy czerwca- pielęgnacja

5 lipca 2013 16 komentarzy
Dziś przedstawiam kolejnych moich ulubieńców czerwca, tym razem pielęgnacja. Wybrałam również 5 produktów, którymi byłam oczarowana w poprzednim miesiącu i które mi dobrze służyły. 

A oto numer 1 Clinique, 3 kroki Clinique nr 2 skóra mieszana w stronę suchej, mydło w płynie do twarzy. Moim zdaniem mydło to dobrze oczyszcza oraz wygładza skórę. Po zastosowaniu Liquid Facial Soap skóra jest odświeżona, miękka i delikatna. Mimo iż jest to mydło a nie żel to nie wywołuje uczucia ściągnięcia, zaczerwienia skóry, nie uczula. Po umyciu nim twarzy skóra jest po prostu czysta. Nie stosuję go do zmycia makijażu. Pełna recenzja wkrótce.


Numer 2 to Clinique, 3 kroki Clinique nr 2 skóra mieszana w stronę suchej, płyn rozświetlający i złuszczający. Nie jest to tonik! Płyn ten świetnie złuszcza naskórek, powoduję, że skóra codziennie jest gładka i oczyszczona. Po regularnym stosowaniu pory wydają się być bardziej oczyszczone, niezatkane oraz wyraźnie zmniejszone. Przygotowywuje skórę do nawilżenia. Wkrótce pełna recenzja.


Numer 3 w pielęgnacji to olejek do kąpieli Bielenda. Piękny zapach, świetnie się pieni. Bardzo wydajny. Zapach sprawia, że kąpiel staje się jeszcze bardziej przyjemna, rozluźniająca i relaksująca.


Przedostatnie miejsce wśród ulubieńców tego miesiąca to odżywcze masło do ciała z ekstraktem z passiflory Bebeauty.  Ciekawy skład, nie zawiera parafiny oraz olei mineralnych, jednak zawiera parabeny. Ja nie jestem "naturalnym" freakiem, tak więc używanie tego masła jest dla mnie czystą przyjemnością. Super się rozprowadza, szybko sie wchłania, nawilża. Bardzo ładnie pachnie i zapach ten utrzymuje się na skórze dość długo.


Ostatnie miejsce to Farmona, Sweet Secret, Waniliowy scrub do mycia ciała `Wanilia i indyjskie daktyle`. Nie miałam okazji dość dobrze go przetestować w czerwcu, ale pierwsze próby wyszły bardzo pozytywnie. Fajne drobinki peelingujące. Pozostawia skórę gładką i delikatnie nawilżoną (aczkolwiek w składzie ma parafinę) więc  nie wiem czy to niezłudny efekt. Zapach również bardzo przyjemny.


A jacy byli Wasi czerwcowi ulubieńcy?

Zachęcam do polubienia mojego fanpage'a KLIK. Będą się na nim ukazywać ciekawostki, które nie będą publikowane na blogu.

Pozdrawiam


Ulubieńcy czerwca- makijaż

3 lipca 2013 27 komentarzy
Witam! Dziś prezentuję moich makijażowych ulubieńcych zeszłego miesiąca. Ten czas leci nieubłaganie. W czerwcu wyróżniłam 5 produktów, które bardzo często używałam do codziennego makijażu. Niektórymi jestem bardzo oczarowana. Tak się wszyscy prezentują:

A teraz po kolei, miejsce numer 1 zajmuje osławiony na blogach w czerwcu Bell Lip Tint, który można było dostać na promocji w Biedronce. Zakochałam się w nim od pierwszego użycia! Idealny na lato, brak klejenia się ust, czy włosów do twarzy. Jest niesłychanie trwały. Generalnie ten tint sprawił, że chce mieć ich więcej i chyba porzucę  na stałe już kupowanie błyszczyków. Kolor jest subtelny, podkreśla naturalny kolor ust, usta po nim wydają się być lekko powiększone. 


Numer 2 na mojej liście to: The Body Shop Shimmer Waves w odcieniu 02 Blush. Kolory można używać osobno lub mieszać. Ja aplikuję wymieszane kolory pędzlem do różu nad kości policzkowe, pod łukiem brwiowym, troszkę na brodę i wzdłuż nosa. Uzyskuję w ten sposób subtelny kolor i wyraźny efekt glow bez tandetnych drobinek. Wystarczy niewielka ilość kosmetyku, aby rozświetlić makijaż, wyglądać świeżo i naturalnie. Nie wiem czy jest on dostępny w Polsce (ja go dostałam od koleżanki z GB).


Miejsce numer 3 to cienie do powiek Catrice Dorian's Grey, które równie często bywały użyte przeze mnie w czerwcu. Pokazywałam Wam je pośród czerwcowych nowości. Kolor jest niesamowity: beżowa szarość mieniąca się delikatnie na złoto. Generalnie na pierwszy rzut oka dominuje szarość, w słońcu kolor ten opalizuje i lekko się mieni. Cudowny efekt. Świetny dla odmiany nudnego dziennego oka.


Przedostatnie miejsce to kredka do oczu Miss Sporty Mini Me Eye Liner  020 Grizzly w automacie. Piękny brązowy kolor. Dobra konsystencja kredki, łatwa aplikacja, świetny wysuwany mechanizm. Nie trzeba temperować. Kolor intensywny, łatwo dostępna, tania. Dla mnie jedyny minus dostaje za nietrwałość. Uwielbiam ją używać do dolnej powieki, idealnie podkreśla moje piwne oczy.


I ostatnie miejsce zajął  Miss Sporty Liquid concealer 001 Light. O nim mogłyście już przeczytać u mnie na blogu- klik


A Wy jakich macie swoich ulubieńców? Używałyście, któregoś z tych produktów? Sprawdził się również u Was?







SZABLON BY: PANNA VEJJS.