Wrześniowe nowości- bardzo miła niespodzianka

29 września 2013 20 komentarzy
W tym miesiącu nie byłoby żadnych nowości gdyby nie paczuszka od przemiłej Marty. Kiedyś pożaliłam się jej na blogu, że nigdzie nie mogę znaleźć kremu Ziaja 25+ (nawilżający, matujący do cery tłustej i mieszanej). Marta sama zaproponowała, że kupi mi go i wyśle. Strasznie się ucieszyłam tą wiadomością i bardzo miło mi się zrobiło :)



Oprócz kremu dostałam niespodziankę w postaci aż 3 lakierów do paznokci. Wszystkie idealnie wpasowały się w mój gust.



Pozdrowienia dla przemiłej Marty!


Podsumowanie wrześniowej pielęgnacji włosów

27 września 2013 10 komentarzy
Chciałabym przedstawić moją wrześniową pielęgnację włosów. Równy miesiąc temu przyjrzałam się lepiej mojej pielęgnacji włosów, i postanowiłam wprowadzić pewne zmiany. W walce z wypadającymi włosami dalej przegrywam, ale pojawiły się malutkie baby hair, które niesamowicie motywują mnie dalszej „wzmożonej” pielęgnacji.

Oto jak wyglądała moja pielęgnacja we wrześniu:



Olejowanie: W tym miesiącu o raz pierwszy olejowałam włosy naprawdę regularnie- minimum 2 razy w tygodniu (zdarzało się nawet i częściej). Olej nakładam głównie na suche włosy minimum 2 godziny przed ich myciem. Często również nakładam olej na całą noc i rano myję włosy. Jeszcze nie próbowałam oleju na mokre włosy. W tym miesiącu używałam oleju rycynowego.

Mycie: Do mycia włosów używałam głównie dwóch szamponów: Garnier Ultra Doux- szampon nadający objetość- dróżdże piwne i owoc granatu oraz L’oreal Proffesionel Serie Expert, Solar Sublime. O ile L’oreal całkiem nieźle się sprawdził, tak Garnier był dla mnie totalnie przeciętny. Oby dwa produkty trafiły już do denka.

Odżywka/Maska: Po myciu nakładałam albo odżywkę Isana- Intensywna pielęgnacja z proteinami pszenicy i pantenolem- do włosów suchych i zniszczonych, albo maskę L'Oreal Professionnel, Serie Expert, Solar Sublime. Niestety odżywka Isana u mnie się nie sprawdziła (u mojego męża również) - nic specjalnego z moimi włosami nie zdziałała. Maska z L’oreala się sprawdziła, ale jako odżywka a nie, jako taka maska.

Po myciu- jeszcze mokre włosy spryskiwałam wodą brzozową z Isany (głównie skalp) oraz zabezpieczałam końcówki serum L’biotica. Woda brzozowa już mi się kończy (mam ostatnią porcję w atomizerze). Dla mnie bardzo fajny produkt, ponieważ mam włosy przetłuszczające się i dzięki niej moje włosy mogę myć nieco rzadziej. Serum na końcówki jest przeciętne, szukam czegoś lepszego.

Suplementy: Oczywiście walcząc z wypadającymi włosami nie zapominam o pielęgnacji włosów od wewnątrz. Naprawdę systematycznie (codziennie) biorę falvit, wyciąg z żeń szenia (na wzmocnienie organizmu głównie) oraz piję herbatkę ze skrzypu i pokrzywy.

Większość kosmetyków do włosów z tego miesiąca mi się skończyło, tak, więc możecie się spodziewać notki z moimi planami włosowymi na październik.

Jesienny makijaż- tutorial

19 września 2013 32 komentarze
Idzie jesień wielkimi krokami. Szaro za oknami. Dziś chciałabym Wam przedstawić makijaż w barwach początkowej jesieni, czyli brązowo-zielono-złotawo.

Użyte kosmetyki:
BB krem Garnier, puderRimmel Stay Matte, baza pod cienie Artdeco
Paleta Sleek- The Orginal, Paleta Sleek- Oh So Special
Rimmel- gel waterproof eyeliner
L'oreal Lash Architect 4D
Manhattan- kredka do oczu
Miss Sporty- róż 006 Flirtatious
Rimmel- 070 Airy Fairy


1. Nałożyłam bazę pod cienie, i lekko zmatowiłam cielistym cieniem powiekę.
2. Na środek powieki nałożyłam złoto-brązowy cień.
3. W zewnętrznym kąciku oka nałożyłam zgnito- zielony kolor (jaśniejszy,) lekko zblendowałam ku środkowi powieki, lekko wychodząc w załamanie powieki.
4. W zewnętrznym kąciku oka roztarłam butelkowo- zielony, oraz blendowałam ku środkowi i w załamanie powieki.


5. Tak prezentuje się cała powieka, po zblendowaniu wszystkich kolorów.
6. W wewnętrznym kąciku oka jest nałożony złotawo-brązowy kolor oraz 3/4 dolnej powieki. W zewnętrznym kąciku oka jest ciemno brązowy matowy cień.
7. Kreska
8. Tusz do rzęs i zaznaczona linia wodna na biało.

Tak prezentuje się całość:




Mam nadzieję, że się podoba :) A Wy co proponujecie na jesień? 

Moje pierwsze ombre na paznokciach- w rolach głównych fiolet

15 września 2013 37 komentarzy
Nawet nie wiedziałam,że wykonanie ombre na paznokciach jest takie łatwe. Co prawda, muszę jeszcze nad tym popracować, ale pierwszy raz nie był taki najgorszy. Do mojego ombre użyłam poniższych lakierów:


A tak prezentują się paznokcie:


i w zbliżeniu:


pozdrawiam ;-)


Recenzja: Synergen, Soft Peeling- peeling do twarzy dla skóry wrażliwej

13 września 2013 24 komentarze
Pozwólcie, że przedstawię Wam peeling do twarzy, który obecnie używam. Mam go dość długo tak, więc mam nadzieję, że dam radę zmierzyć się z recenzją. Swego czasu ten peeling był bardzo popularny wśród bleggerek, zachęcona licznymi recenzjami, także i ja się na niego skusiłam. Lubię mocne zdzieraki, ale także posiadam cerę wrażliwą. I oto jak się sprawdził:



OPIS PRODUCENTA:
"Peeling Synergen usuwa delikatnie i głęboko wszelkie zanieczyszczenia oraz bakterie. Delikatne oczyszczanie, uczucie gładkości skóry. Tolerancja dla skóry przebadana dermatologiczne."

SKŁAD:
Aqua, Polytheylene, Glyceryl Oleate, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Carbomer, Phenoxyethanol, Betaine, Parfum, Citric Acid, Caprylic/Capric Triglyceride, Methylparaben, Ethylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben, Propylparaben, CI 16035.

MOJA OPINIA:
Delikatne oczyszczanie to na pewno nie jest. Drobinki są dość ostre, więc nie nadaje się do używania 2-3 w tygodniu. Ja go stosuję maksimum raz w tygodniu. Owszem świetnie usuwa martwy naskórek. Skóra staje się naprawdę gładka. Nie uczula i nie podrażnia. Świetnie nadaje się również do stóp ;-) Bardzo delikatny zapach. Konsystencja dosyć gęsta i dużo dużych drobinek. Jeden z najtańszych peelingów jaki widziałam.

Myślę, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Nie zraziłam się co do ostrych drobinek. Polecam fankom mocnego zdzierania., na pewno nie dla miłośniczek peelingów enzymatycznych ;-)

Miałyście go? Polecacie?

Czy warto obejrzeć "World War Z"?

11 września 2013 14 komentarzy
Gdy usłyszałam- Brad Pitt i Zombie- ogarnął mnie pusty śmiech. Pomyślałam- to już go nigdzie nie chcą? Obejrzałam trailer i muszę przyznać, że mocno się zdziwiłam, a film bardzo mnie zaciekawił. I tak postanowiłam obejrzeć World War Z.

Żródło


Obsada
Jedynym sławnym aktorem był w tym filmie oczywiście Brad Pitt, który to grał pierwszoplanową postać. Na planie towarzyszyła mu Mireille Enos, którą pierwszy raz na oczy widzę. Brad Pitt z rolą sobie poradził, ale muszę przyznać, że nie była to wymagająca rola. Na szczęście scenarzyści nie zrobili z niego Bóg wie jak wielkiego Rambo. Dzięki temu przyjemnie się oglądało film. Natomiast jego filmowa żona była strasznie bezpłciową osobą, która talentem aktorskim się nie wykazała, ale być może taki był zamysł. Jednak muszę wspomnieć o postaci drugoplanowej- Daniella Kertesz- och! Cudowna postać! Młoda dziewczyna, która niczego się nie boi. W tym filmie można też zobaczyć Moritza Beibtreu, znanego niemieckiego aktora, niestety w World War Z gra tylko taki mały epizodzik, ale myślę, że dla niego to i tak sukces, zagrać w hollywodzkim filmie.

Fabuła
Świat zalewa nieznany wirus, który powoduje, że ludzie zamieniają się w Zombie i atakują następnych ludzi. Plaga rozprzestrzenia się bardzo szybko. Cierpią nie tylko Stany, wirus obiegł cały Świat. Z pomocą ma przyjść Gerry (Brad Pitt), który ma pomóc w odnalezieniu przyczyny choroby i najlepiej lekarstwa na nieznany wirus. Gerry zmienia lokacje, aby poznać osoby, które są kluczem do rozwiązania zagadki. Oczywiście utrudniać podróż będzie walka o przetrwanie.  W walce z zombie pomorze mu nieustraszona Segen (Daniella Kertesz), hipnotyzująca postać.

Akcja jest od samego początku, nie ma czasu na nudę. Motyw Zombie jest w tym filmie tylko dodatkiem, zupełnie inny niż w „Świt żywych trupów”. Mało krwi i flaków. Nie jest to typowy horror, aczkolwiek napięcie towarzyszyło mi cały czas. Taki apokaliptyczny film akcji. Ciekawa fabuła, wartka akcja.


Gorąco polecam osobom lubiącym mocniejsze kino, nie-fanom horrorów także. Moim zdaniem bardzo dobry film. 

Pielęgnacyjni ulubieńcy wakacji

9 września 2013 22 komentarze
Moja pielęgnacja od ostatniego posta niewiele uległa zmianie, mało przybyło nowych kosmetyków. Niemniej jednak w wakacje używałam dosyć często te kosmetyki, które poniżej przedstawię. Owe kosmetyki bardzo mnie zaskoczyły swoim działaniem.

1. Eucerin Dermo Purifyer- krem nawilżający do skóry tłustej i mieszanej. Co prawda nie jest to mój hit, jeśli chodzi o krem na dzień, ale całkiem nieźle się sprawdza. Uwielbiam pompkę w tym kremie, higieniczna aplikacja, nawilża (ale niestety nie matuje, następnym razem wybiorę tą matującą wersję), nie uczula, nie podrażnia, lekka formuła, która nie zapycha.

2. Moje odkrycie tegorocznych wakacji- chusteczki do demakijażu BeBeauty- z płynem micelarnym, do każdego typu skóry. Zdecydowanie moje ulubione chusteczki do demakijażu. Rzadko ich używam, przeważnie podczas wyjazdów, ale zawsze w mojej kosmetyczce jakaś paczka się znajdzie. Są bardzo delikatne, nie podrażniają, dosyć dobrze zmywają makijaż i ładnie pachną.


3. Avon- mgiełka do ciała- granat i mango- fajna letnia kompozycja zapachowa. Super alternatywa dla ciężkich perfum. Mega wydajny, dosyć trwały i intensywny, owocowy zapach. Do mgiełek z Avonu będę powracać w wakacje na pewno.


4. Ostatni mój ulubieniec (tutaj nikogo nie zaskoczę) to woda termalna Avene. Nie chodzi mi akurat o tą konkretną markę, ale generalnie o wodę termalną. Świetna na upały, łagodzi podrażnienia, nawilża, odświeża, scala makijaż. O niej pewnie zrobię osobny post.


To by było na tyle, wszystkich serdecznie pozdrawiam ;-)

Makijażowi ulubieńcy wakacji

5 września 2013 28 komentarzy
Lato to nie jest pora roku kiedy się maluję. O tej porze roku przeważają dni bez make up'u, a jeśli już zajrzę do kosmetyczki to tylko po jakiś lekki puder matujący, tusz do rzęs, i pomadkę ochronną. W te wakacje jednak było kilka okazji do pomalowania się, ponieważ były wielkie wyjścia. Nie przedłużam, po prostu zobaczcie po co wtedy najczęściej sięgałam:


1. Sleek- paletka Paraguaya- moje ulubione letnie kolory. W zależności od natężenia kolorów można za pomocą tej paletki wyczarować wieczorowe jak i dzienne makijaże. Ta paletka głównie służyła mi do wieczornych wyjść.



2. Jeśli mocno podkreślone oczy to delikatne usta, wtedy sięgałam po Rimmel- 070 Airy Fairy- najlepiej podkreśla mój naturalny kolor ust. Uwielbiam!


3. W te wakacje nie sięgałam nawet po BB, ale aby wyrównać kolor skóry na większe wyjścia, sięgnęłam po kosmetyki mineralne- Era Minerals- baza i podkład. I to była moja miłość od pierwszego użycia. Świetnie dopasowują się do koloru cery, ujednolicają się, baza z podkładem tworzą całość, cera wygląda na zmatowioną, ale nie z efektem maski. Świetnie długo się trzymają i nie zapychają porów.


4. Manhattan- Kajal eyeliner- snow bunny 11A- miękka kredka, idealna do linii wodnej, nadaje oku świeże spojrzenie.

5. Lovely- Baltic Sand nr 1- pomarańczowy ze złotymi drobinkami. Uwielbiam piaski! A brokatowe drobinki super uzupełniają piaskowe wykończenie. Dzięki nim paznokcie są niemalże trójwymiarowe ;) 

Wkrótce pielęgnacyjni ulubieńcy :)

Zużycia lipca i sierpnia

2 września 2013 19 komentarzy
Tak jak w tytule, przedstawiam Wam moje wakacyjne zużycia. Jak zwykle nie ma tego wiele, ale dalej walczę z uporem maniaka, aby wszystko zużywać do końca, i ciągle mam nadzieję, że w następnym miesiącu będzie lepiej. 

A tak prezentują się puste opakowania:


  1. Original Source- Chocolate & Orange- żel pod prysznic- bardzo przyjemny zapach, dość wyraźny i intensywny. Nie pałam wielką miłością do żeli OS, ale zdarzą im się ciekawe kombinacje zapachowe. Jeśli spotkam w promocji to KUPIĘ PONOWNIE
  2. Lactacyd- żel do higieny intymnej- to mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o tą kategorię. Mam już kolejne opakowanie. Kupuję zawsze w Biedronce duże opakowanie z pompką, najlepiej się opłaca. KUPIĘ PONOWNIE
  3. Pollena Ostrzeszów- Biały Jeleń- żel pod prysznic- żel jak żel, nie podrażnia, bez zapachu, dobrze się nim myje, odświeża. Jednak wolę takie o ciekawych zapachach. NIE KUPIĘ PONOWNIE
  4. Nailty- zmywacz do paznokci- z Biedronki. Zmywacz jak zmywacz, wydajny, zmywał lakier dość dobrze, ale często używany zostawiał pomarańczowy kolor na paznokciach. NIE KUPIĘ PONOWNIE, bo został on wycofany z produkcji i sprzedaży. Chyba jestem ostatnią osobą, która go miała ;)
  5. Dax Cosmetics- Perfecta Mama- Preparat do pielęgnacji biustu z wyciągiem z liści kapusty- całkiem przyjemny krem do biustu. Co prawda w cuda nie wierzyłam, ale w jakiś tam sposób przyjemnie działał. Na razie nie przewiduję, aby byłby mi potrzebny, ale w przyszłości KUPIĘ PONOWNIE
  6. The Body Shop- żel pod prysznic- Spiced vanilla- wersja mini- używana podczas wyjazdów, zapach ciekawy, ale bardziej polecany na zimę. NIE KUPIĘ PONOWNIE, wypróbuję inne wersje zapachowe.
  7. Garnier Mineral- antyperspirant w kulce. Według producenta ma działać przez 48h, hmmm.... ciekawe :) generalnie nie lubię tego produktu, zupełnie nic ciekawego, za tą cenę można znaleźć zdecydowanie coś lepszego. NIE KUPIĘ PONOWNIE
  8. Artego- Easy Care Aqua Plus- odżywka nawilżająca, ciekawa odżywka, ale to była zbyt mała próbka (z lipcowego GB), aby móc powiedzieć o niej coś więcej. Ładny zapach, dobrze się po niej rozczesywało włosy, nie obciążała ich. Gdyby była lepiej dostępna to bym KUPIŁA PONOWNIE
  9. Carex- mydło antybakteryjne- pure blue- świetny, świeży zapach, uwielbiam takie. Pozostawia efekt mega czystych rąk. Bardzo gęsta konsystencja. Już KUPIŁAM PONOWNIE
  10. Carea-płatki kosmetyczne- wersja niebieska z Biedronki- jedne z moich ulubionych płatków kosmetycznych, nie rozdwajają się, nie pozostawiają kłaczków, idealne do wszystkiego. KUPIĘ PONOWNIE
  11. Dermica- maseczka multiwitaminowa- ukojenie. TUTAJ pełna recenzja tej maseczki.  KUPIĘ PONOWNIE w lepszej cenie
  12. Ava- Maseczka karotenowa- fajnie nawilżająca maseczka z naturalnych składników. Jedna z moich ulubionych i godna polecenia, ale już nie mogę jej znaleźć w Rossmannie, chyba została wycofana. Gdybym ją jeszcze spotkała to  KUPIĘ PONOWNIE






SZABLON BY: PANNA VEJJS.