6 dobrych stron blogowania

15 kwietnia 2014 34 komentarze
W lutym opublikowałam post, o tym co denerwuje mnie w blogosferze. Ten tekst stał się najpopularniejszym postem, jaki do tej pory opublikowałam. Muszę przyznać, że bardzo się zdziwiłam, bo mogłabym rzec, że był taki trochę „z dupy”, musiałam się Wam wyżalić, wyrzucić co mi leżało na wątrobie. Wasza reakcja na ten post bardzo mi się spodobała, zachęciłyście mnie do dalszej walki, jaką jest blogowanie. I takim sposobem chciałabym Wam napisać, że prowadzenie bloga wcale nie jest takie straszne i dostrzegam jego dobre strony. Dlaczego warto mieć blog?

Pinterest


1. Komentarze

Owszem komentarze potrafią być dołujące, denerwujące, hejterskie, irytujące. Na całe szczęście są też takie normalne, zwykłe, proste, a jednak miłe, cieszące oko, od serca, szczere. Gęba mi się uśmiecha, gdy czytam coś miłego na temat mojego bloga, całokształtu mojej działalności tu, mojej osoby. Uwielbiam czytać, gdy ktoś coś doradzi, poleci, skrytykuje w uprzejmy sposób. Oczywiście, że prowadzę tego bloga głównie dla siebie, z przyjemnością, ale cóż to byłby za blog, gdyby nie było Was- komentujących. Dla Was ciągle staram się coś ulepszyć.

2. Nowe znajomości

Blogowanie sprzyja poznawaniu nowych ludzi, choćby tylko internetowo. To miłe, że czasem wymiana mejli, czy komentarzy zbacza z tematu, i odnajduje się osobę o podobnych poglądach. Do tej pory nie znam osobiście żadnej blogerki, ani nie uczestniczyłam w żadnym blogerskim spotkaniu. Cóż, wszystko jeszcze przede mną. Choć uwielbiam poznawać nowych ludzi, to jednak jestem nieśmiała i wstydzę się komuś zaproponować spotkania. Dlatego jeśli jesteś z Wrocławia i chciałabyś mnie poznać, daj znać! (ale pamiętaj, że mam męża, i nie rzucę go dla kobiety :P)

3. Okazje

O dobrych promocjach zawsze huczy cała blogosfera. Dzięki temu można się psychicznie nastawić, zrobić listę, i kupić tylko same potrzebne kosmetyki. (co ja pieprzę?) Generalnie to jest tak, że jak ktoś mi napisze, że jest jakaś promocja, to choćbym skisła to muszę to dorwać, bo jest w promocji.  Ale ostatnio coraz bardziej racjonalnie podchodzę do zakupów, a wiele blogerek w mniej, lub bardziej świadomy sposób, przyczyniły się do tego, że kupiłam w lepszej cenie kosmetyki, które od dawna zalegały na „chciejliście”.

4. Świadoma pielęgnacja

Odkąd prowadzę bloga lepiej przykładam się do pielęgnacji całego ciała. Staram się pamiętać i regularnie używać danych produktów.  Od tego czasu wybieram produkty lepszej jakości, choć nie zawsze droższych, coraz rzadziej trafiam na buble. Przede wszystkim uczę się starannie dobierać kosmetyki, czytam o składach, wsłuchuję się w potrzeby mojej cery.

5. Kontrolowane zakupy

Prowadzenie bloga sprzyja zakupoholizmowi, i do tego muszę się przyznać. Kupowanie kosmetyków zawsze sprawiało mi dziką radość. O ile komornik do drzwi nie puka, to mam chyba wszystko pod kontrolą?
Jednak podsumowanie na koniec miesiąca i uświadomienie sobie wszystkich wydatków daje trochę do myślenia.  Możecie mi nie przyznać racji, ale przesadą jest posiadanie kilku podobnych produktów.  Rozumiem, że posiadanie ogromnej ilości lakierów do paznokci może być pasją, bo widok moich lakierów, czy szminek, mnie uspokaja. Ale o wiele bardziej chciałabym móc sobie pozwolić na jakieś produkty marek selektywnych, a przez takie „drobne zakupy” odbieram sobie taką możliwość. Coraz bardziej przekonuję się do minimalizmu w kosmetyczce, i posiadaniu tylko tych niezbędnych produktów. 

6. Mania zużywania

Czy na Waszych blogach posty o zużyciach, denkach cieszą się sporą popularnością? Mnie takie posty, Wasze, czy moje bardzo motywują, do dalszego zużywania.  Wykończony produkt cieszy mnie, ponieważ wiem, że zaraz będę mogła otworzyć nowy kosmetyk.  Widok nowego balsamu, czy kremu wprawia mnie w stan wielkiego podniecenia, serio, serio. Poza tym to jest zapowiedź zakupów, usprawiedliwionych zakupów, czyli tych najpotrzebniejszych.



A teraz taka mała ciekawostka. Jakiś czas temu będąc w odwiedzinach u babci, babcia spytała mnie czy może jakieś tam moje gazety, pierdoły wyrzucić, bo jej zalegają. Rzuciłam na nie okiem, nawet nie wiedziałam, że takie dziadostwo u babci przechowuję, a tu moim oczom ukazał się mój pierwszy „blog”. Oczywiście blog z przymrużeniem oka ;-) Bo to jest zeszyt, do którego przepisywałam cenne porady na później, moją jedyną czytelniczką była ówczesna przyjaciółka. Zwróćcie uwagę na zdjęcia, jak stary musi być ten zeszyt, nawet nie mam pojęcia.







BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






34 komentarze

  1. Haha też miałam kiedyś taki zeszyt. Nie mam pojęcia gdzie się teraz podziewa ale chętnie bym go sobie poczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też miałam taki zeszyt:D

      Usuń
    2. O Matko! Ja też miałam taki zeszyt xD wspólnie z koleżankami go tworzyłyśmy xD, jejuuu kiedy to było :p

      Usuń
  2. ale fajny pierwszy blog :D Trafnie z tymi punktami zauważyłaś, ze wszystkim się zgadam, samą prawdę napisałaś :))

    OdpowiedzUsuń
  3. ze wszystkim się zgadzam, tylko z punktem 5 było u mnie tak, że na początku prowadzenia bloga kupowałam jak szalona co zobaczyłam na blogach i co polecały dziewczyny, przez to mam po kilka szamponów, odżywek, balsamów itp :P po jakimś czasie zaczęłam bardziej kontrolować moje zakupy i teraz nie wpadam w taki szał :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Blogowanie ma dużo dobrych stron. Z tymi, które wymieniłaś muszę się zgodzić :) Ja też cieszę się z każdego komentarza, prowadzę bardziej świadomą pielęgnację i zużywam chyba więcej kosmetyków, niż przed zaczęciem blogowania :P Mimo niecałego roku w blogosferze miałam już przyjemność poznać wspaniałe dziewczyny. A mój zakupocholizm, niestety się powiększył :P

    OdpowiedzUsuń
  5. I oprócz tego, że masz rację, to kilka razy zdrowo się uśmiałam:) (co Ty pieprzysz?, że widok lakierów Cię uspokaja:) Ale: mam tak samo jak Ty :) I uwielbiam Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Ci,że Twój pierwszy blog bije mój na łeb:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zeszyt powalił mnie na kolana :-) Bardzo fajny post!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Och jaki cudny kajecik...pamiętam swoje z iks lat temu...ach łezka w oku ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w podobnym kajeciku zapisuję teraz pomysły na posty i ich szkice:)
    Zgadzam się w zupełności ze wszystkimi punktami, a najbardziej z tym o promocjach:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z każdym słowem Twojego posta sie zgadzam ;) komentarze, nowi ludzie znajomosci okazje świetna sprawa ;) a zeszyt jest unikalny moim zdaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ten ipad miało być unikatowy ;)

      Usuń
  11. Oj zakupoholizm (zwłaszcza kosmetyczny) to choroba z internetową drogą zarażania - ostatnio potrafiłam odmówić sobie nowej bluzki, ale nie odmówiłam sobie zakupów kosmetycznych. Zaczynam się o siebie bać ;-D

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne odkrycie z tym zeszytem, dobrze, że wpadł w Twoje ręce zanim babcia wyrzuciła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi czytanie komentarzy, szczególnie gdy piszę o prywacie sprawia ogromną radość, bo zawsze są miłe, pozytywne, pełne dobrej energii :) Mania zużywania też jest super! Z przyjemnością wrzucam kosmetyki do denka :P

    Ja też miałam taki zeszyt haha :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz racje z tymi plusami :D Wiesz co też podobne rzeczy tworzyłam w dzieciństwie :) Super :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi również uśmiech się pojawia na twarzy, kiedy widzę pozytywne komentarze pod postem :)
    Zeszyt super sprawa- a jakie wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny ten zeszyt!! :D My prowadzimy do tej pory zeszyt z moją przyjaciółką :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach, też miałam taki zeszyt. A nawet dwa. Drugi był z przepisami na ciasta. :-) Masz rację, to ówczesny blog. :-)
    Zgadzam się z Tobą, że dzięki blogowaniu można trafić na naprawdę ciekawe osoby i zakumplować się, choć tylko wirtualnie. :-)
    Komentarze są budujące i rzeczywiście poprawiają nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z Tobą we wszystkim :) Ja niestety z Wrocławia nie jestem, ale z innego miasta na "W" - z Warszawy ;) A zeszyt wydaje się być bardzo starannie prowadzony :)

    OdpowiedzUsuń
  19. zeszyt wspomień. świetna sprawa, no jakby nie patrzeć od czegoś trzeba zacząć zeszyt zmienił się w dobrze presperujący blog ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie czytałam jeszcze tej trzeciej części. Jak przeczytam to na pewno się z Toba podzielę moja opinią. słyszałam, że nie jest taka dobra jak te wcześniejsze.

      Usuń
  20. Zgadzam sie z punktem 6 głownie;) No i Twój pierwszy "blog" - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki blogowaniu poznałam bardzo miłe duszyczki :) z pozostałymi podpunktami też jak najbardziej się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z wszystkimi punktami się zgadzam :) A w szczególności z tym dotyczącym świadomej pielęgnacji. U mnie jest podobnie. Zwracam większą uwagę na składy, na potrzeby mojej skóry czy włosów, coraz rzadziej trafiam na nieudane produkty. I regularnie zużywam kosmetyki do czego motywuje mnie projekt denko :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. zgadzam się :) Najbardziej w blogowaniu podoba mi się punkt 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ooo niezła jesteś z tym zeszytem :D Ja w teczce zbierałam wycinki z gazet na takie tematy, ale za to prowadziłam zeszyt z różnymi wierszykami, wzorami życzeń, zagadkowymi pytaniami itd :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeszyt z wierszykami też miałam :D

      Usuń
  25. Odnajduję w tym poście część siebie, mam podobne poglądy. Bloga kosmetycznego zaczęłam dopiero prowadzić (wcześniej prowadziłam, teraz trochę zaniedbałam bloga z rysunkami i moim gadaniem, tam aż tak nie zależało mi na komentarzach) i cieszą mnie komentarze, bo wiem, że moja praca opłaca się, mogę przeczytać na temat używanych przeze mnie kosmetyków opinie innych blogerek no i miło, że ktoś zadaje sobie trud skomentowania moich wypocin :) och nieśmiałość, moja bolączka od dzieciństwa, lepiej się sprawdzam w pisaniu niż gadaniu na żywo (no chyba, że po kilku drinkach ;P ). I rzeczywiście drążąc tematy kosmetyczne staram się używać wszystkich specyfików regularnie, a nie jak mi się przypomni, bo zależy mi na dobrych recenzjach. No i świadomość, że zużyło się kosmetyk, można się podzielić opinią na jego temat i co najważniejsze - kupić nowy!
    Aaaa i też miałam taki zeszyt!

    OdpowiedzUsuń
  26. Dla mnie punkt 2 i 4 są najważniejsze :)
    Fajny blog - "analogowy" - jak by to powiedział mój mąż.

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajny zeszyt też kiedyś coś takiego prowadziłam tylko w innym wydaniu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.