Bourjois, Pastel Joues- 37 Rose Pompon- wypiekany róż do policzków

17 kwietnia 2014 40 komentarzy
Z marką Bourjois kojarzą mi się przede wszystkim te wypiekane róże do policzków. Odkąd zaczęłam przygodę z makijażem zawsze stroniłam od podkreślania policzków różem, bałam się, że przesadzę, a efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Na szczęście z pomocą przyszły tutoriale na YT i ośmieliłam się. Kupiłam swój pierwszy róż, i nie był to Bourjois'a tylko Miss Sporty. Nie chciałam inwestować w coś droższego, bo bałam się, że mój zapał szybko się skończy. Wiadomo z czasem apetyt rośnie, coraz bardziej kusiły mnie piękne opakowania Pastel Joues. Co byłam w Rossmannie to zawsze musiałam zmacać jakiś tester, które notabene zawsze były jakieś takie wyświechtane, zużyte, zdezelowane, no i często jakiegoś koloru brakowało. Już wtedy powinna zaświecić mi się lampka, ponieważ rzadko po sprawdzeniu testera widziałam na palcu jakiś wyraźny kolor. Wtedy myślałam, że była to jednak wina testera. 

w słońcu

Po wielu namysłach postanowiłam kupić jednak róż Bourjois, dosyć przypadkowo wybrałam kolor 37 Rose Pompon. Nie kupiłam go w regularnej cenie (49,90zł) tylko podczas promocji -40% w Rossmannie.

w cieniu
Kolor to przybrudzony róż z domieszką ciepłej brzoskwinki oraz z delikatnym, nienachalnym połyskiem. Do zestawu dołączone jest lusterko, pędzelek oraz jakaś karteczka, którą od razu wywaliłam. Kosmetyk zamyka się na magnes. Muszę przyznać, że jakość opakowania jest wysoka, nawet dołączony pędzelek nie trąci tandetą, choć jest niewygodny w użyciu. Produkt ten pięknie pachnie, dość intensywnie, nawet pomimo upływu czasu. 

Wybaczcie radosną twórczość własną na paznokciu

Niestety z relacji tej dzieci nie będzie, róż okazał się tępą skałą. Nałożenie go jest bardzo trudne, ponieważ ciężko nabrać produkt na pędzel. Czasami udaje mi się jedynie za pomocą pędzla dołączonego do Glossy Box'a, choć trudno tą szczotę do zamiatania nazwać pędzlem. Efekt jaki daje jest naprawdę minimalny, trudny do zauważenia. Nie wiem, czy o to chodziło? Mogę polecić go początkującym, tym różem krzywdy sobie nie zrobicie. Lubię ten róż, ze względu na opakowanie, taka sroka ze mnie, i używam go jedynie, kiedy chcę uzyskać naprawdę delikatny efekt, a także mam czas i nerwy, by bawić się pędzlem przez dobre 5 minut. 


Generalnie nic nie miałabym do tego kosmetyku, gdyby nie trudności w aplikacji. Efekt jest zadowalający, jeśli oczekuje się tylko takiej dziewczęcej delikatności. 





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






40 komentarzy

  1. Ładnie się prezentuje, ja rzadko używam tego typu kosmetyków, a jeśli już to wolę takie delikatne i subtelne muśnięcie, więc może by mi spasował.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie wygląda, delikatnie. Bardzo mi się podoba taki look. Nigdy nie mogę zastać wszystkich testerów tych różów, a też chcę w końcu upolować własny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się, chętnie go kiedyś zakupię :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego co mi wiadomo wszystkie takie "trudne" są, ale przez to wieczne bo zużycia nie widać

    OdpowiedzUsuń
  5. też kiedyś miałam ten róż choć nie do końca mi pasował

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie nie urzekł, wolę coś co przynajmniej widać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie się podoba, delikatny odcień i ładnie rozświetlił twarz. Kolor tez bardzo przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam róż owej marki i przyznam, że byłam w nim zakochana ;) Faktycznie, na początku też miałam problem z jego aplikacją, widocznością produktu na policzkach. Jednak po zdrapaniu wierzchniej warstwy - problem znikł ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam taki efekt:) Już wiem że bym go polubiła;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie miałam nigdy róży z tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  11. Róże Bourjois to moje ulubione produkty już od wielu, wielu lat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczny, delikatny :) bardzo mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. masz racje bardzo ładnie delikatnie wygląda;)

    OdpowiedzUsuń
  14. One są takie tępe chyba przez swoją twardą, wypiekaną konsystencję. Rzeczywiście jest bardzo mało widoczny, a używanie twardego pędzla, by jakiś efekt był, nie jest przyjemne.. miałam w sumie chrapkę na jakiś róż z Bourjois, ale chyba jednak odpuszczę.. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Róże wypiekane mają to do siebie że nie można zrobić sobie nimi krzywdy więc trzeba trochę produktu nałożyć żeby zobaczyć efekt ;-)) Osobiście bardzo je lubię ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Bourjois ten roz chodzi juz za mną długi czas

    OdpowiedzUsuń
  17. Kilkakrotnie przymierzałam się do zakupu róż z Bourjois, ale sklepowe testery są właśnie twarde jak skała, przez co pigmentacja jest marna. Opakowanie i kolory są piękne, ale sam produkt chyba mnie nie przekonuje :/

    OdpowiedzUsuń
  18. No proszę, a to taki kultowy produkt. Spodziewałabym się samych peanów pochwalnych. Ale niezrażona wypróbuję go jeszcze na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Też mam róż z tej serii i bardzo go lubię. Faktycznie jest twardy, ale wystarczy zdrapać wierzchnią warstwę i bez problemu nabiera się zbitym pędzlem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. również mam i jestem zadowolona, choć rzadko kiedy używam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ładnie wygląda, delikatny efekt :) ja mam jakiś róż, który był dołączony do kuferka z kosmetyki (dobry 'tatuś' przywiózł z Niemiec), w sumie to tam były nawet 2 róże. Chyba. No, ale tego jednego czasem użyję od niechcenia, nie narzekam na efekt, coś tam się zaróżowi, ale szału nie ma. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie mam różu, ale cień z Burżua, który używam zamiast rozświetlacza xD, róże mnie kuszą, ale chyba kupię jakiś z the balm albo z najnowszej limitowanki artedeco :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Taki delikatny róż to coś dla mnie, bo mam strasznie jasną skórę.

    OdpowiedzUsuń
  24. mi się bardzo podoba jak wygląda na buźce, ale rozumiem, że pięciominutowa z nim zabawa może być irytująca.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ładnie prezentuje się na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  26. Wygląda bardzo ładnie :) Chciałam kiedyś kupić róż bourjois, ale jakoś odstrasza mnie jego cena - jest malutki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Z racji rozpoczynającej się jutro promocji -49 % w Rossmannie zastanawiałam się m.in. nad tym różem :) Chyba jednak wezmę mojego pewniaka i daruje sobie bourjois na rzecz róż z L`Oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jak na razie nie mam problemów ze swoim jeżeli chodzi o nakładanie, mam nadzieje że to się nie zmieni ;|

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale ladny! Faktycznie aplikacja to maly problem w tych rozach ; )

    http://sayhitocosmetics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Niestety tego różu nie widziałam ale kupiłam sobie dwa inne w tym słynny dupe Orgasm NARSa czyli nr 33 :)

    OdpowiedzUsuń
  31. A próbowałaś delikatnie zdrapać cieniutką wierzchnią warstwę? Bo mój egzemplarz po kilku miesiącach też skamieniał, zdrapałam i już nie muszę się z nim męczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Właśnie tak naturalnie wyglądającego różu szukałam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. też go dziś kupilam podoba mi się mega

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.