Dlaczego się nie odchudzam? 7 najczęstszych wymówek.

13 października 2014 30 komentarzy
Nie jestem święta. Moje dodatkowe kilogramy mówią same za siebie. Nieraz powtarzałam, że zacznę od poniedziałku, od pierwszego, od stycznia itd. Raz udało mi się porządnie zabrać za odchudzanie, zgubiłam to co zaplanowałam, a po ciąży sama to wszystko zaniedbałam. I kolejne wymówki, że nie mam czasu, że przecież jem zdrowo, jedna paczka chipsów nikomu nie zaszkodziła. Jednak prawda jest taka, że wymówkom trzeba powiedzieć kategoryczne nie. Spójrz na nie z perspektywy, oceń i uwierz, że dasz radę pokonać je, jeśli tylko będziesz chciała. A teraz zapoznajcie się z najczęściej słyszanymi wymówkami, z jakimi się można spotkać. Znacie je wszystkie?

pinterest.com

1. Jestem obciążona genetycznie

Otyłość nie jest chorobą dziedziczną. To, że rodzice mają nadwagę i dziecko ich też do najszczuplejszych nie należy, to znaczy, że cała rodzina ma złe nawyki żywieniowe. Sporo znam osób, które niestety od urodzenia borykają się z nadwagą, bo babcia nie chciała, aby wnusio był głodny i zapakowała do szkoły 3 deserki, a rodzice dołożyli pączuszka. Takie "obciążone genetycznie osoby" też mają wrodzoną awersję do ćwiczeń, bo się jeszcze spocą, albo wywrócą...

2. Jestem grubej kości

Ktoś może mieć większą tendencję do tycia, tu się zgodzę. Metabolizm jest sprawą indywidualną i zależną od stanu zdrowia. Jednak to nie kości wpływają na wagę, a nadmiar tkanki tłuszczowej. Poza tym to, że ktoś ma taką a nie inną skłonność do zbierania kilogramów, wcale nie znaczy, że musi się poddać bez walki.

pinterest.com


3. Lubię jeść

A kto nie lubi? Zdrowe jedzenie nie musi być nudne i niesmaczne. Korzystajmy z dobrodziejstw przypraw. Oducz się nadużywać soli, a docenisz smak warzyw, które dodają smaku mięsu, makaronowi, kaszom. Dipy do sałatek, przekąsek też mogą być zdrowe. Wystarczy, że będziemy unikać przetworzonej żywności, smażenia, i ciężkich panierek. Stawiajmy na jakość, wtedy na pewno będzie smacznie. Przykład z życia wzięty: mój tato zarzekał się, że na żadną dietę nie pójdzie (wiele lat) jednak lekarz zagroził mu ciężkimi chorobami serca, tydzień mojemu tacie zajęło, żeby polubił nową kuchnię mamy. Tylko tydzień. Teraz zajada się gotowanymi mięskami, duszonymi rybkami, warzywami, i mówi, że słone rzeczy już mu nie smakują... 

4. Próbowałam już wszystkiego i nic na mnie nie działa

Przede wszystkim tu trzeba zwrócić uwagę na przekonanie o swojej nieomylności. Zamiast poradzić się fachowca to lepiej żyć w przekonaniu, że "na coś trzeba umrzeć". Na pewno w Twoim otoczeniu są osoby, którym udało się schudną, może wystarczy je poprosić o poradę czy wsparcie?

5. Nie mam pieniędzy

Otóż jeść każdy musi. O poradę zdrowego żywienia możesz zapytać dowolnego lekarza rodzinnego. Mój tata takie informację dostał od lekarza pierwszego kontaktu. Schudł 6 kg, jedynie zmieniając nawyki żywieniowe. Oszczędzone pieniądze na alkoholu, przekąskach, fast foodach przeznacz na sałatkę z wielu warzyw. Nie wydawaj pieniędzy na kolejne suplementy, zainwestuj w zdrową żywność z warzywniaka. 

pinterest.com


6. Hormony


Gdy nie działają poprawnie niestety niekorzystnie wpływają nie tylko na metabolizm, ale na całe funkcjonowanie całego organizmu. Hormony się kontroluje, hormony się bada i jest się pod ścisłą obserwacją lekarza endokrynologa, który notabene też zajmuje się leczeniem nadwagi.

7. Nie mam czasu

O tym już pisałam w poście o organizacji. Sporo osób się ze mną zgodziło, że brak czasu jest kiepską wymówką.

pinterest.com



Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






30 komentarzy

  1. Oj tak zgadzam się ze wszystkim. Szczególnie mam w pamięci słowa mojej cioci, która jest pielęgniarką w szpitalu. Zawsze mówi cieszcie się jedzeniem, póki macie zdrowe żołądki, bo w przyszłości możecie już tylko patrzeć na smaczne jedzenie jak zdecydowana większość kobiet, które trafiają do szpitala - wiele z nich wcale nie starszych, a już chorują.. No i zawsze jem, żeby pamiętać w przyszłości chociaż smak :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam patrzę na chodzące grubasy. I tu niestety kłania się nasza "tolerancja" i również wychowanie. Od dziecka wmawiamy naszym dzieciom - nie naśmiewaj się z grubasów. Od dziecka uczymy współczucia - bo przecież, to chore osoby. Niestety, Ci którzy są chorzy, to bardzo mały odsetek, na ogół kiedy spotykam taką osobę - ona ćwiczy, wylewa z siebie 7 poty, regularnie odwiedza dietetyka. Reszta - to parszywe grubasy, które mają tyle samo wymówek, ile paczek chipsów i snickersów. Sam regularnie naśmiewam się z grubasów, bo wiem że nie trzeba wiele - by zrzucić zbędne kilogramy. Kolejna sprawa - gdzie grubasy miały oczy kiedy rosły ? Gdzie ? Być może, nie tolerowanie i nabijanie się z grubasów, sprawi że zamiast użalać się nad sobą, po prostu - ruszą dupę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację. Nabijanie się jest bardzo skuteczną metodą na otyłych ludzi. W ogóle interesowanie się czyjąś tuszą jest generalnie spoko i powinniśmy ot tak z obywatelskiego obowiązku zaczepiać ludzi w autobusach i uświadamiać ich, że są grubi, bo na pewno sami nie zauważyli i będą nam bardzo wdzięczni za tą uwagę.
      Wychowanie też jest beznadziejne, jutro z samego rana ochrzanię moją matkę, że nauczyła mnie kultury osobistej, taktu i nie wtykania nosa w czyjś cellulit czy oponki.
      Drogi Adrianie, widzę Cię w roli przywódcy jakiegoś ruchu antygubasowego. Mało kto ma w oczach taki rentgen, by od razu dojrzeć kto jest tym "parszywym grubasem"! Tego daru nie można zmarnować! Czekam z niecierpliwością na jakiś mały poradnik i rozmówki ludzko-grubaśne, bo na pewno wieloletnia praktyka naśmiewania się z grubasów zrodziła kilka skutecznych pojazdów i ripost, którymi mógłbyś się z nami podzielić, byśmy również mogli kontynuować Twe dzieło! Heil Adrian!

      Usuń
    2. Nie uważam, że nabijanie się z osób otyłych zmotywuje je do działania, wręcz przeciwnie. Tolerancja i wychowanie nie mają nic wspólnego z zaakceptowaniem faktu, że otyłość niesie śmiertelne ryzyko i będzie tą otyłość propagować. Każdy ma w rękach swoje życie i sam decyduje. A osoby,które wiedzą jak pomóc, to niech pomagają! Wskazać komuś drogę i dać wędkę, myślę, że bardziej motywuje.

      Usuń
  3. Moje najczęstsze wymówki to nr 3 i i 7 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja najczęstsza wymówka to 7. A to szkoła, a to strzelnica, ratownictwo czy korepetycje. Ehh. Chyba czas to zmienić. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Brak czasu to chyba jedna z najczęstszych wymówek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie mam wymówek. Po prostu słaba wola i miłość do słodyczy mnie gubią :D. Musi nadejść moment kulminacyjny bym się za siebie wzięła. Chyba jest już blisko :D

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe no niestety ja też lubię jeśc :D

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety często szuka się wymówek, sama się na tym łapię, ale najważniejsze to przełamać się zacząć, a później to już nie można przestać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jakież to prawdziwe :D kocham te wymówki :D najlepsze jest to, że lubię jeść i nie potrafię sobie odmówić kolejnego tosta czy pizzy z lidla ;D
    kiedyś przez to lenistwo będę kulką :D chociaż...po przeczytaniu tego posta zastanawiam się czy nie zmienić diety ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze wszystkimi punktami się zgodzę oprócz jednego, czyli braku czasu :) w ubiegłym roku sama narzekałam na osoby, które uchylają się od ćwiczeń i jakichkolwiek aktywności ze względu na szeroko pojęty brak czasu, jednak w tym roku dopadł mnie on z wielką siłą i okazuje się, że można nie mieć czasu nawet na jedzenie w ciągu dnia, nie wspominając już nawet o ćwiczeniu właśnie. I dobra organizacja czasami niewiele pomaga, bo ja raczej należę do tych osób, które lubią mieć wszystko uporządkowane i zaplanowane z większym odstępem czasu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że taki nawał obowiązków, kiedyś Ci się unormuje i będziesz miała więcej czasu zadbać o siebie :*

      Usuń
  11. Znam to doskonale! Taki leniuch ze mnie :P ale staram się cały czas

    OdpowiedzUsuń
  12. Też ciągle miałam jakieś wymówki, a to przecież za drogo wyjdzie, nie ma czasu na to, przecież karmię piersią itp... W końcu wybrałam się do dietetyka i uważam, że była to dobra decyzja, żałuję tylko, że tak późno ją podjęłam. Obecnie już drugi miesiąc na diecie jestem i już 15 kg mniej, nadal karmię piersią, gotowanie posiłków nie zajmuje mi dużo czasu i dieta nie jest droga. W razie czego mogę coś na priv podpowiedzieć :) P.S. Nie wiem czemu, ale mam problem z dodawaniem komentarzy- jakiś błąd się pokazuje, ten komentarz już drugi raz piszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, postaram się odezwać na priv :)

      a co to za błąd?

      Usuń
    2. Właśnie sama nie wiem. Dodaję komentarz, niby wszystko normalnie, potem strona ładuje mi się na nowo , wyświetla się info, że nastąpił jakiś błąd. Już szczerze nie pamiętam jaki i komentarz musiałam napisać drugi raz.

      Usuń
    3. O, a teraz problemu nie było :)

      Usuń
  13. Niektórzy ludzie mają skłonności do tycia i niestety ta predyspozycja jest zapisana w genach, co wcale nie znaczy, że będą grubi jeśli będą się zdrowo odżywiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie to chciałam przekazać ;-)

      Usuń
  14. Fakt, zdrowa dieta do tanich nie należy (przetworzone produkty są o wiele tańsze), jednak Twoje argumenty z punktu 5 są tak trafne, że nikt już nie będzie mógł powiedzieć, że nie ma pieniędzy na zdrowe odżywianie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sama czasem mam takie wymówki. eh :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Żadnej wymówki nie stosuję ;) wręcz przeciwnie otwarcie mówię, że przytyłam bo hormony mi świrują z powodu choroby tarczycy ale staram się z tym walczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. fajny post ;) wprawdzie ja nie muszę i nie chcę się odchudzać bo ja z tych chudych :D

    OdpowiedzUsuń
  18. A jak przytyć, nie mogąc jeść niezdrowych rzeczy z powodu problemu z żołądkiem? powiem, że gorzej niż schudnąć...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja ostatnio wyłączyłam wszystkie wymówki i wróciłam do zdrowego odżywiania. Przyznam szczerze, że tęsknię za hamburgerem, ale wiem, że gdy uda mi się dojść do wymarzonej wagi, raz na jakiś czas będę mogła i po niego sięgnąć. Wszystko należy robić z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest! :) mnie też się tęskni za burgerkami :(

      Usuń
  20. Ciekawy post i 'wymówki" trafne. Część odnajduję w swojej sytuacji chociaż ja chcę przytyć a nie schudnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadam się w 100% z Twoim zdaniem. Każda wymówka jest dobra, żeby tylko nie zacząć dbać o siebie i swoje ciało. Ja od 8 do 16 jestem w pracy, wracam zmęczona, ale to nie powód do tego, żeby nie poświęcić tych 30 minut na dodatkowe ćwiczenia :) Poza tym każdy z nas powinien zadbać o swoje zdrowie, właśnie choćby zmieniając swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze. Niestety dopóki my sami się za siebie nie weźmiemy, to nikt nie zrobi tego za nas.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.