Zużycie lutego

28 lutego 2014 24 komentarze
Tak małego zużycia u siebie dawno nie widziałam. Jednak wolę wrzucać małe denka co miesiąc, niż duże raz na kwartał. W tym miesiącu udało mi się zużyć za to coś z kolorówki.


Eveline Cosmetics 8 w 1 Total Action- Bardzo kontrowersyjna odżywka do paznokci. Jedne blogerki chwalą, drugie mocno krytykują. Zawiera formaldehyd. Mnie krzywdy nie zrobiła, paznokci mi nie wyżarła, skórek też nie. Czy działa- trudno mi powiedzieć, moje paznokcie mają swoje kaprysy- raz są piękne i długie- raz nie pomogą źródła Wisły, będę się rozdwajać.

Artdeco- moja ulubiona baza pod cienie. Bez niej nie wyobrażam sobie mojego nawet codziennego makijażu. Dzięki niej cienie lepiej się trzymają, a kolory są wyraziste. Bardzo wydajna, do końca zachowała swoją konsystencje, nie stwardniała, a miałam ją ponad rok.


BeBeauty- żel micelarny nawilżający do mycia i demakijażu- to już moje drugie opakowanie, i na pewno nie ostatnie. Bardzo fajny tani produkt. Świetnie się sprawdza u mnie podczas wieczornej pielęgnacji. Po demakijażu oczu, myję nim całą twarz. Dobrze radzi sobie z resztkami makijażu, odświeża i nie przesusza skóry. 

Mustela- płyn do kąpieli niemowląt- była to bezpłatna próbka, którą można zamówić na stronie producenta. Początkowo służyła do kąpieli córci, ale dostała uczulenia, nie wiem czy akurat po tym produkcie, mimo to, resztę produktu zużyłam sama. Kosmetyk ten ma bardzo intensywny, trwały zapach. Mnie się ten zapach bardzo podoba, ale po pewnym czasie zaczynał drażnić. Cena pełnowymiarowego produktu mnie odstrasza. Jest wiele lepszych kosmetyków dużo tańszych.



Lirene Dermoprogram, Body Arabica, Balsam brązująco - ujędrniający, Cafe Latte- Tutaj link do szczegółowej recenzji. Produkt ten był w moich ulubieńcach. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

Joanna- Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą- to chyba najmniej wydajny szampon jaki miałam do tej pory. Tak szybko się skończył, że nawet nie zdążyłam zauważyć efektów jego stosowania. Tani, ładnie pachnie, nic więcej nie jestem w stanie o nim napisać. Możliwe, że wrócę jeszcze do niego.


Prawda, że malutko? No cóż, następnym razem będę musiała się lepiej postarać :)


Niekosmetyczne podsumowanie miesiąca- luty 2014

26 lutego 2014 21 komentarzy
W tym miesiącu także nie zabraknie niekosmetycznego podsumowania. Muszę przyznać, że luty minął mi niesłychanie szybko. Kategorie będą podobne jak w zeszłym miesiącu. Mam nadzieję, że Was w pewien sposób zainspiruję.

1. Ulubiony film:

Źródło
Na film "Ona" mąż zaprosił mnie z okazji Walentynek. Oczywiście poszliśmy dzień po, i nie w godzinach szczytu. Dzięki temu sala była prawie pusta. Sam seans przypadł nie tylko mnie do gustu, ale także i mojemu mężowi. Niby cała akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, ale sceny nie raziły efektami specjalnymi rodem z bajki "Jetsonowie". Film opowiada o niespełnionej miłości między mężczyzną a systemem operacyjnym. Związek ten nie jest przedstawiony jako nowe zjawisko społeczne.  Theodor, który jest głównym bohaterem jest w trakcie rozwodu. Czuje się samotny, ale nie potrafi na nowo utworzyć relacji z inną kobietą. Inteligenty system operacyjny jest stworzony tak, aby wyjść na przeciw potrzebom człowieka.

Reżyser chce pokazać w jakim kierunku zmierza świat uczuć. Ludzie coraz trudniej nawiązują kontakty, trudno im utrzymać zdrowe relacje z innymi na dłużej. Alternatywą tutaj może stać się świat wirtualny, gdzie maszyna wykazuje więcej zrozumienia niż żona, czy mąż. 

Polecam ten film, ponieważ jest o miłości, o przyjaźni, czym jest bliskość, i jak ważne jest, aby być zawsze otwartym na potrzeby drugiej osoby.

2. Ulubiony serial:


Źródło


Chyba nie muszę pisać, że jestem serialomaniaczką? Z mężem obejrzeliśmy chyba już wszystkie amerykańskie seriale- lepsze i gorsze. To takie nasze wspólne hobby, jeszcze z czasów studenckich. 

W tym miesiącu oboje mieliśmy ochotę jedynie na coś mocno komediowego. Trafiliśmy na "Mike and Molly". 

Bardzo zabawny serial o związku dwóch osób, które starają zmierzyć się ze swoją otyłością. Bohaterowie poznają się na spotkaniu grupy wsparcia walczących z tą przypadłością. Nie jest im łatwo. Molly ma bardzo szczupłą mamę i siostrę seks bombę, a Mike, był wychowywany tylko przez matkę, która szykowała mu wiecznie same ciężko strawne i pełne słodyczy posiłki.Oboje kochają się mimo swojej nadwagi i tego, że nie posiadają idealnych sylwetek. 

3. Ulubiony kanał na YT:

Właśnie odkryłam kanał na YT "Mówiąc inaczej" polonistki, która rozprawia się z niepoprawną polszczyzną Polaków. Wiele się od niej można nauczyć. Sama nie wiedziałam, że tak dużo popełniam błędów. Człowiek uczy się całe życie i to w przyjemny sposób. 

Makijaż do okularów dla krótkowidzek

24 lutego 2014 17 komentarzy
Dziś postaram się przedstawić jak można się malować, kiedy nosi się okulary. Ja jestem krótkowidzem, dlatego prezentuję makijaż, dla tych, które noszą "minusy".



Wbrew pozorom makijaż dla okularnicy nie jest taki prosty, bo można popełnić kilka błędów przy nim, i niechcący pomniejszyć sobie oko.

Makijaż okularnicy zależy także od noszonych oprawek.

  • Jeśli masz masywne, ciemne oprawki- zrezygnuj z mocnych kresek, a głównym akcentem w Twoim make up'ie powinny być wyraziste usta
  • Jeśli masz delikatne oprawki, w stonowanych kolorach- makijaż oka może być bardziej kolorowy.

Oto jak ja wykonałam swój makijaż:
  • Na większą część powieki ruchomej nałożyłam jasny, rozświetlający cień.
  • Od zewnętrznego kącika oka ku środkowi aplikowałam jasnobeżowy, lekko połyskujący cień.
  • Załamanie powieki zaakcentowałam ciepłym, średnim brązem.
  • Zamiast eyelinera użyłam ciemnoszarego cienia do powiek i zrobiłam nim delikatną kreskę.
  • 3/4 dolnej powieki pomalowałam ciemnofioletowym cieniem, a resztę oraz kącik oka pomalowałam jasnym, rozświetlającym cieniem.
  • Na sam koniec wytuszowałam rzęsy.
A całość prezentuje się tak:


Myślę, że taki make up jest idealny na dzień, do pracy biurowej. Ładnie rozświetla i powiększa delikatnie oko. 

A Wy co myślicie o tym makijażu? 

Morska otchłań- Golden Rose Rich Color 108

23 lutego 2014 24 komentarze
Przedstawiam Wam dziś Golden Rose Rich Color 108. Kupiłam go już jakiś czas temu, ale na moich paznokciach gości od niedawna. Lubię to serię lakierów, choć z tym lakierem miałam ciężki pierwszy raz.


KOLOR:
Jest to morski, ciemny turkus. W zeszłym sezonie dosyć modny kolor. Na paznokciach wydaje się być trochę mroczny. Przy dobrym oświetleniu i w dzień nabiera na atrakcyjności. Myślę, że jest on w stanie kogoś zauroczyć.

PĘDZELEK:
Ta seria lakierów posiada szeroki, gęsty pędzelek. Mam dosyć szeroką płytkę paznokcia, dlatego lubię lakiery z takimi pędzelkami.



KONSYSTENCJA:
Musiałam trafić na felerny egzemplarz, ponieważ konsystencja jest dosyć gęsta, przez to ciężko było nałożyć cienką warstwę lakieru. Myślę, że musiał już być wcześniej macany i niedokręcony, przez to szybko zgęstniał. Muszę go rozcieńczyć, bo wolę nakładać go cienkimi warstwami.

KRYCIE:
Na zdjęciu są dwie grube warstwy (przez kiepską konsystencje), ale spokojnie wystarczyłyby dwie cienkie. Krycie jest idealne, lakier nie smuży.



TRWAŁOŚĆ:
Po dwóch dniach zdarły się końcówki. Myślę, że bez dobrego top coat'u ciężko byłoby mu wytrzymać więcej niż 3 dni. 

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Wyspy Golden Rose, osiedlowe drogerie, koszt ok. 6,9 zł

A jak Wam się podoba?

9 najczęściej popełnianych błędów podczas odchudzania

20 lutego 2014 18 komentarzy
Wszystkie poniżej wymienione błędy popełniałam sama. Wiem, że sporo z Was stara się teraz właśnie nabrać dobrych nawyków żywieniowych, ewentualnie schudnąć by wcisnąć się latem w strój kąpielowy.  Przeczytaj listę najczęściej popełnianych błędów podczas odchudzania, może znajdziesz coś nad czym i Ty będziesz musiała popracować.


Picie alkoholu

Niestety alkohol jest bardzo kaloryczny, nie zawiera żadnych składników odżywczych, dodatkowo wzmaga apetyt i odwadnia organizm. Czyli wszystko na niekorzyść naszej sylwetki. Chcesz być fit- zapomnij o alkoholu, albo ogranicz go do minimum. Ciężkie procenty zamień najlepiej na kieliszek wytrawnego wina.

Za dużo owoców i zbyt późne ich jedzenie

Owszem owoce powinny być w diecie zdrowego człowieka, ale pod warunkiem, gdy owy człowiek się nie odchudza. Owoce zawierają dużo prostych cukrów, które spowalniają metabolizm. Jeśli bardzo lubisz owoce i nie wyobrażasz sobie dnia bez nich, to zjedz je na pierwsze bądź drugie śniadanie, organizm powinien sobie z nimi do wieczora dać radę. Unikaj bananów!

Unikanie węglowodanów

Węglowodany to jeden z najważniejszych składników naszej diety, ponieważ jest głównym źródłem energii. Zbilansowany posiłek dorosłego człowieka powinien składać się w 55 % z węglowodanów, które pochodzą z różnych źródeł. Najlepiej, aby to były węglowodany złożone i błonnik, są one dłużej trawione, nie podnoszą poziomu glukozy we krwi i są mniej wchłanialne.


Za mało posiłków

Im więcej posiłków tym lepiej. Organizm wtedy jest pobudzony do spalania tego co otrzymuje, nie magazynuje zapasów na "gorsze czasy", czyli głodówki. Każdy posiłek powinien się składać z węglowodanów, białka i warzyw.

Za mało płynów

Dzięki dostatecznej ilości płynów, organizm nie zatrzymuje niepotrzebnie wody, dzięki temu organizm nie jest spuchnięty i waży mniej! Zbyt mała ilość wypijanych płynów może być nie tylko związana ze zwiększoną podatnością na stres i trudnością w koncentracji, ale może także doprowadzić do odwodnienia i poważniejszych zaburzeń ustrojowych.

Wiara w suplementy diety

Same suplementy na pewno nie wystarczą! Czy dopasowane do Twojego wieku czy nie, wiedz jedno nie pomogą w walce z odchudzaniem. Suplementy to czysta chemia, która niekoniecznie jest przebadana. Herbatki na odchudzanie? Ok, jakby nie było  to jest więcej płynów wypijanych.

Za mało aktywności fizycznej

Teoretycznie powinno być 30 minut codziennie. Dobrze też by było minimum 3 razy w tygodniu po godzinie intensywniejszych zajęć. Wszystko można dopasować do swojej kondycji, upodobań, miejsca zamieszkania- wystarczy tylko chcieć. 

Zbyt późno śniadanie, albo wcale

Najlepiej zaraz po wstaniu powinno się zjeść śniadanie. To budzi Twój metabolizm. Nie masz czasu zrobić coś pożywnego? Zrób dzień wcześniej przy okazji kolacji, jakąś pastę jajeczną, albo rybną. Może być sałatka. Z czasem organizm przyzwyczai się do posiłków rano i uwierz mi, jak tylko otworzysz oczy poczujesz się głodna.

Powrót do złych nawyków żywieniowych po odchudzaniu

To był mój największy błąd jaki popełniłam. Co prawda szybko się zorientowałam, że ta droga donikąd nie prowadzi, no ale parę kilo muszę jeszcze zrzucić. 

Pamiętajcie bycie fit nie jest celem, a stylem życia!


Aktualna pielęgnacja włosów- luty 2014

18 lutego 2014 20 komentarzy
Chciałabym Wam dziś przedstawić moją aktualną pielęgnację włosów. Moje włosy proszą się o obcięcie końcówek, ale to dopiero nastąpi w przyszłym miesiącu. Obecnie moja pielęgnacja włosów dzieli się na bezsilikonową i z silikonami, a także na myciu włosów szamponem z SLS oraz bez SLS. Dalej od czasu do czasu olejuję włosy.

MYCIE:


1. Pharmaceris H, Keratineum -skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych

Używam go do oczyszczania włosów ponieważ zawiera SLS. Moje szybko przetłuszczające się włosy wymagają tego typu szamponów. Mam go krótko, póki co mnie odpowiada, włosy są po nim świeże, uniesione u nasady i lśniące.

2. Alverde, Coffein-Shampoo Grüner Kaffee- Szampon do włosów cienkich i osłabionych z wyciągiem z zielonej kawy i kofeiną

Nie zawiera SLS oraz silikonów, ma naturalny skład. Tego szamponu używam jako główny. Jest delikatny, nie szkodzi moim włosom.Włosy są po nim lśniące. Niestety długo włosy po nim nie są świeże.

ODŻYWIANIE:


1.  Aussie, 3 Minute Miracle Reconstructor, Deep Conditioner for Damaged Hair- Intensywniej odżywiająca 3 - minutowa maseczka do włosów. 

Używam tej gdy moje włosy wołają o silikony. Więcej o niej tutaj.

2. Syoss, Silicone Free, Repair & Fullness, Odżywka do włosów normalnych po zniszczone

Jedyny plus tej odżywki, że nie zawiera silikonów, mimo, że moje włosy nie są bardzo wymagające to ta odżywka z nimi nie robi w zasadzie nic. Jedynie łatwiej po niej rozczesują się włosy.

PO MYCIU:


1. Syoss, Beauty Elixir Absolute Oil- Eliksir piękności z olejkiem absolutnym.

Używam jako zabezpieczenie końcówek. Więcej o nim tutaj

2. Elfa, Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający

Zawsze po umyciu spryskuję nim włosy, oczekuję od niego wzmocnienia moich włosów oraz pomoc w walce z wypadaniem włosów.

MASKA:


L`Biotica, Biovax, Intensynie regenerujaca maseczka keratyna+jedwab

Nie obciąża moich włosów tak jak ta maska z olejami. Włosy są głębiej dzięki niej odżywione i nie puszą się.

ORAZ:

Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała- stosuję 1-2 razy w tygodniu, przeważnie na całą noc. Niestety ten olejek słabo działa na moje włosy. Lepsze efekty widziałam po olejku rycynowym.

- Vitapil- zażywam od ponad 2 miesięcy, dzięki niemu pojawiło się sporo baby hair, a włosy mnie wypadają

- piję Skrzyp i Pokrzywę- tak jak Vitapil, korzystnie wpływa na moje włosy, po miesiącu picia herbatek robię kilku tygodniowe przerwy, co by zbytnio nie obciążyć organizmu


Podsumowując: Ciężko mi znaleźć złoty środek w pielęgnacji włosów. Raz są zbyt przesuszone nadmiernym oczyszczaniem a raz zbyt obciążone i szybko tracą świeżość. Kombinuję z proporcjami oraz zestawieniem kosmetyków. Najczęściej używam ich na przemian. Włosy na pewno nie wypadają mi tak jak wcześniej, rosną swoim tempem. Nie jest źle, ale mogłoby być zawsze lepiej. 



A Wy co polecacie do włosów przetłuszczających się u nasady i suchych końcach?


Recenzja: Niezwykły peeling do twarzy dla każdego

16 lutego 2014 23 komentarze
Lirene Dermoprogram- głęboko oczyszczający peeling gruboziarnisty

Od zawsze uwielbiałam peelingi, zwłaszcza te do twarzy. Lubię gdy drobinki szorują moją skórę, a zaraz po zmyciu twarz jest rozjaśniona, świeża i niezwykle gładka. Niestety nie każdy peeling daje takie efekty jakich bym oczekiwała. Na moim blogu mogłyście już przeczytać o jednym peelingu, który notabene został wycofany. Gdy się skończył Synergen, szukałam czegoś podobnego, i przede wszystkim działającego. Z pomocą przyszedł wizaż i oczywiście blogi. Wybór padł na poniższy kosmetyk:


OD PRODUCENTA:

To właściwy kosmetyk dla Ciebie, jeśli masz cerę normalną, tłustą lub mieszaną z widocznie rozszerzonymi porami, która wymaga odświeżenia, dogłębnego oczyszczenia porów oraz złuszczenia martwego naskórka. Peeling wygładza skórę, zmniejszając widoczność porów i przywraca jej świeży, matowy wygląd. Peeling odpowiedni dla skóry w każdym wieku. 


Drobinki peelingujące -  dogłębnie i niezwykle skutecznie usuwają wszelkie zanieczyszczenia skóry. Wyciąg z czarnej borówki i owoców z tamaryndy - zmniejsza widoczność rozszerzonych porów oraz normalizuje wydzielanie sebum.

SKŁAD:
Aqua, Glyceryl Stearate SE, Polyethylene, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Isopropyl Palmitate, Mannitol, Cellulose, Xanthan Gum, Allantoin, Butylene Glycol, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Tamarindus Indica (Tamarind) Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Extract, Tocopheryl Acetate, Ethylhexylglycerin, Hydroxypropyl Methylcellulose, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguine, Parfum, CI 77007, CI 60730, CI 16035. 


MOJA OPINIA:

Polubiłam ten produkt od pierwszego użycia. Mimo, że producent głosi, że jest to produkt gruboziarnisty, to drobinki są niezwykle delikatne. Cały zabieg umila piękny, dyskretny, owocowy zapach. Już po pierwszym użyciu skóra staje się wyraźnie gładka, miękka i rozświetlona. Produkt pozostawia cerę matową. Mam cerę normalną, ale bardzo podatną na podrażnienia, i generalnie nie wskazane są dla mnie peelingi mechaniczne. Jednak z uporem maniaka używam tylko takich. Ten produkt sprawdził się u mnie bardzo dobrze, ponieważ nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Skóra nie szczypie podczas aplikacji. Jeśli chodzi o zmniejszenie widoczności rozszerzonych porów czy normalizowanie wydzielania sebum, to ciężko mi się wypowiedzieć w tej kwestii, z racji, iż stosuję go maksymalnie 2 razy w tygodniu, i nie zawsze regularnie.

PLUSY:
+ bardzo dobrze peelinguje i wygładza
+ złuszcza martwy naskórek
+ peeling nie jest torturą 
+ dużo delikatnych drobinek peelingujących
+ nie podrażnia nawet wrażliwą cerę

+ matuje
+ nie wysusza
+ zapach 
+ wydajność
+ dostępny w większości drogerii
+ cena 
+ polski produkt


+ odświeża i rozjaśnia cerę
+ kremowa konsystencja

MINUSY:
- parafina w składzie (mnie nie przeszkadza, ale ostrzegam)
- nie jest gruboziarnisty jak deklaruje producent

CENA: 14,99 zł/ 75ml (Rossmann)

Essie- Muchi Muchi

14 lutego 2014 33 komentarze
Witam!  Dziś na paznokciach mam mój najnowszy lakier Essie- Muchi Muchi. Niestety ostatnio moje paznokcie nie były w najlepszej kondycji i dałam im trochę odetchnąć od lakierów, dlatego nie pokazywałam Wam żadnych swatchy.


KOLOR:
Muchi Muchi to mocno bardzo delikatny, rozbielony róż. Jest to piękny pastelowy kolor. Myślę, że ten lakier niekoniecznie może podobać się każdemu. Świetnie nadaję się do pracy w biurze, gdzie panuje dress code. Idealnie pasuje na dzień, na każdą porę roku. Ostatnio ciągle ciągnie mnie do takich różowych, delikatnych, dziennych kolorów. Pewnie to wpływ mojej prawie 11 miesięcznej córki.



PĘDZELEK:
Pędzelek jest szeroki, dzięki niemu można bardzo łatwo i sprawnie pokryć całą płytkę paznokcia. Jest odpowiednio gęsty i elastyczny. Uwielbiam lakiery Essie, głównie za jakość dołączonego pędzelka.

KONSYSTENCJA:
Lakier ten jest dosyć rzadki, co utrudnia aplikacje. Jedna warstwa na pewno nie wystarczy, ponieważ nie wygląda estetycznie.

KRYCIE:
Na zdjęciu możecie zobaczyć dwie  (grubsze) warstwy lakieru. Bystre oko może dopatrzeć się prześwitów. Ten kolor do nakładania jest dosyć upierdliwy, jedynie wprawna ręka może mu podołać (czyli na pewno jeszcze nie moja;))


TRWAŁOŚĆ:
Mam go pierwszy dzień na paznokciach, więc ciężko mi się w tej kwestii wypowiedzieć. Essie generalnie wytrzymują u mnie przeważnie 4 dni. W tym wypadku też na tyle liczę.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Kupiłam w Super Pharm, w promocyjnej cenie 24,99.
Od 13.02 do 26.02 jest promocja w Super Pharm- kup 2 lakiery Essie a 3 dostaniesz za grosz.

Skusiłam Was? Lubicie moje posty paznokciowe?

And the winner is...

13 lutego 2014 19 komentarzy
Dziękuję Wam Dziewczyny za komentarze pod ostatnim postem. Na szczęście nie jestem sama z moimi przemyśleniami, dzięki Wam dalej chce mi się blogować. 



Z okazji urodzin mojego bloga było także rozdanie. Nie będę Was trzymać w niepewności. Zwyciężczyni została już wylosowana:


Dziękuję wszystkim za udział. Będą jeszcze okazje, aby coś u mnie wygrać, tak więc bądźcie czujne.

Chelsea Lena- gratuluję wygranej!


6 czynników, które powodują niechęć do blogowania, czyli drugie urodziny bloga

11 lutego 2014 31 komentarzy


1.     Żebranie o darmowe produkty
- Bo jak inaczej można nazwać żerowanie na darmowy żel pod prysznic czy maseczkę do twarzy za 5 zł. Blogi kosmetyczne nagle przeistaczają się w blogi lajfstajlowe, aby móc napisać o darmowym kalendarzu, herbacie, czy naklejkach na cycki, co to niby stanik imitują. Posty z darmoszkami poganiają posty z paczuszkami.

2.     Ciągle te same przewijające się wątki
-Firmoo, eFoxcity, Romwe, Choies, BingoSpa itd., itd.

Albo w ciągu tego samego dnia, jakby się wszystkie blogerki umówiły i pisały o tym samym szamponie, olejku, czy odżywce. Szkoda, że tych samych zdjęć nie wrzuciły. Już nie wierzę w recenzje co niektórych blogerek, gdzie widzę współpracę za współpracą. Wolę zajrzeć na wizaż. Jak to jest możliwe, że jedna osoba może w ciągu miesiąca napisać 30 recenzji, w tym o 5 balsamach do ciała. Sama tego wszystkiego używała? A może recenzja jest aż po jednym stosowaniu? Albo angażowanie mamy do recenzji, bo akurat blogerka dostała krem 45+ no i trzeba się z recenzji wywiązać.

3.     Komentarze ograniczające się do pięciu liter

Umieszczam post, narobię się zdjęć, edytuję, sklejam parę zdań, a tu otrzymuję komentarz „fajny” i tyle. Nie mam wymogu, co do ilości liter, ale jakoś tak zapał mi słabnie do blogowania, gdy mój „czytelnik” jest na tyle elokwentny, by napisać, że np. makijaż jest „fajny”

4.     Komentarze:
-obserwujemy?
-obs za obs?
-wpadnij do mnie

Napiszę to jeszcze raz wyraźnie, podoba Ci się mój blog, to zapraszam częściej i go obserwuj. Zauważę to na pewno. Jeśli Twój blog zainteresuje mnie, na pewno dołączę do stałych czytelników. Powyższymi komentarzami tylko mnie zniechęcasz, abym to uczyniła.

5. Zdjęcia do recenzji kosmetyków zrobione telefonem

Nie wszyscy muszą znać się na obróbce zdjęć, nie wszyscy muszą mieć lustrzankę i nią umieć robić zdjęcia. No, ale jak widzę zdjęcia gdzie ostrość jest tak kiepska, że chyba Nokia 3310 robiła lepsze, to niestety na takim blogu długo nie goszczę. Czasem po takich zdjęciach ciężko rozróżnić, co jest przedmiotem recenzji.

6.      Google +

Albo ja jestem jakaś nieogarnięta albo google + mnie przerasta. Nie mogę się połapać w profilu osoby, nie wiem, kto jest autorem danego bloga, a kto komentuje bloga koleżanki. Poza tym nie muszę znać wszystkich komentarzy, które wystawia dana blogerka. 

To są moje przemyślenia na temat dwuletniego blogowania. W ciągu tych dwóch lat podjęłam się tylko jednej współpracy, mimo, że propozycji miałam sporo. Sama o nic się nie proszę. Recenzje wystawiam kosmetykom, które sama kupiłam. I póki, co tak zostanie. Szanuję Ciebie mój Czytelniku. Dziękuję, że jesteś. Bez Ciebie nie dałabym rady tak długo wytrzymać.

Rozdanie z okazji drugich urodzin bloga zostało zakończone. Wkrótce wyłonię zwycięzce.

Recenzja: Flos Lek HAPPY PER AQUA krem intensywnie nawilżający 25+

9 lutego 2014 14 komentarzy
Już jakiś czas temu szukałam dobrego kremu na noc, nawilżającego, ale zarazem lekkiego, nie obciążającego i nie zapychającego. Z pomocą przyszła blogosfera. Przeglądając recenzje kremów na noc, natknęłam się na Flos Lek HAPPY PER AQUA krem intensywnie nawilżający, autorka bloga dość mocno chwaliła ten krem. Z racji, że pierwszy raz na oczy ujrzałam ten krem, sprawdziłam jego ocenę na wizażu (4,03), stwierdziłam, że rzeczywiście musi być to przyzwoity krem. Cena przeciętna, więc bardzo żałować zakupu nie  powinnam. Tak czy siak kupowałam go chyba na promocji -40% w Rossmannie na produkty do pielęgnacji twarzy. 


OD PRODUCENTA:

Krem intensywnie nawilżający zapewnia długotrwałe nawilżenie oraz codzienną pielęgnacja skóry normalnej z tendencją do przesuszania. Daje uczucie komfortu i ukojenia, łagodzi podrażnienia. Pozostawia na powierzchni skóry delikatny, matowy film, który wzmacnia naturalną barierę lipidową, ogranicza utratę wody własnej naskórka. Działa bodźcowo na procesy naprawcze skóry. Wchłania się szybko i równomiernie. Rano idealny pod makijaż.
Głęboko nawilżona, gładka, jedwabista, przyjemna w dotyku skóra, o ładnym, naturalnym i zdrowym kolorycie. Wg. opinii badanych krem: 100% odmładza 100% zwiększa elastyczność.

SKŁAD:
Aqua, Propylene Glycol, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Ethylhexyl Stearate, Butylene Glycol, Laminaria Hyperborea Extract, Glycerin, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii Butter, Rosa Canina Fruit Oil, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Panthenol, Phenoxyethanol, Cetearyl Alcohol, Enteromorpha Compressa Extract, Triethanolamine, Carbomer, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Allantoin, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Disodium EDTA, Alpha- Isomethyl Ionone.

MOJA OPINIA:
Z opisu krem trafia w 100% w moje potrzeby. Gdy go kupowałam, potrzebowałam właśnie kremu dobrze nawilżającego, który łagodzi podrażnienia, nie powoduje przetłuszczania skóry. Chciałam także, czegoś przeciwko pierwszym zmarszczkom, czyli, aby zwiększało elastyczność skóry.



Kremu używam tylko na noc, po ówczesnym oczyszczeniu. Konsystencja jest lekka, dość rzadka, przypomina "puszysty" pudding. Bez trudu rozmarowywuje się i wchłania bardzo szybko. Nie pozostawia tłustego filmu. Efekt nawilżenia jest natychmiastowy. Likwiduje uczucie ściągnięcia, przynosi ulgę suchej i spierzchniętej skórze, oraz delikatnie łagodzi podrażnienia. Stosowany regularnie daje długotrwały efekt nawilżenia, budząc się rano, moja cera nie jest sucha czy napięta. Najważniejsze dla mnie jest to, że nie obciąża mojej mieszanej cery i nie powoduje nadmiernego świecenia. Ma bardzo ładny delikatny zapach. Aplikacja kremu jest przez to jeszcze przyjemniejsza. Jedyny minus jaki zauważyłam tego kremu, że po dłuższym czasie go stosowania, zaczyna powoli się lekko kleić po nałożeniu.


Plusy:
- nawilża
- uelastycznia skórę
- nie obciąża skóry, nie zapycha
-nie zawiera parafiny
-nie zawiera parabenów
-łagodzi podrażnienia
-nadaje się do różnych typów skóry (za wyjątkiem bardzo suchej skóry, efekt nawilżenia, może być niedostateczny)
-przyzwoita cena
-wydajność
-dostępność

Minusy:
-może się kleić

CENA: 18,15 zł/ 50 ml

Ulubieńcy stycznia- makijaż i pielęgnacja

7 lutego 2014 24 komentarze
Nie wiem jak Wam, ale mnie styczeń minął bardzo szybko. Ulubieńców zeszłego miesiąca nie będzie wiele. Jeśli chodzi o makijaż, to w styczniu malowałam przeważnie tylko oczy, oszczędzając cerę. W styczniu skupiałam się bardziej na systematycznej pielęgnacji, i w niej przeważały produkty, które już znacie. Udało mi się jednak wyłuskać dwie perełki, jeśli chodzi o pielęgnację twarzy.   



1. Najczęściej używaną paletką cieni była paleta Inglot, którą Wam pokazywałam w nowościach stycznia. Mam ją zaledwie miesiąc, ale skradła mi natychmiast serce. Mocno napigmentowane cienie, trwałe, nie osypują się- dla mnie idealne.

2. Świetnym produktem okazał się także gruboziarnisty peeling Lirene (głęboko oczyszczający). Co prawda gruboziarnisty on nie jest, ale ma bardzo fajne delikatne drobinki peelingujące. Nie podrażnia, nie uczula, świetnie usuwa martwy naskórek. Mam cerę wrażliwą, a mimo to u mnie doskonale się sprawdza.

3. Wibo, pomadka Eliksir nr 5 sprawdza się u mnie doskonale, zimą też fajnie się po nią sięga. Jest nawilżająca, nie podkreśla suchych skórek. Mam neutralny kolor, mogę jej używać nawet bez lusterka, dlatego najczęściej po nią sięgam gdy muszę szybko wyjść.

4. Już jakiś czas temu dołączyłam do mojej pielęgnacji regularne używanie kremu pod oczy. Wcześniej sięgałam po niego sporadycznie. Przed Tołpa, Dermo Face Hydrativ, Nawilżający krem - żel odprężający pod oczy używałam próbki Clinique all about eyes rich. Na szczęście Tołpa okazała się równie dobra. 

5. W styczniu odświeżyłam używanie Maybelline Color Tattoo 35 on and on bronze. Doskonały do wykonania szybkiego makijażu oka. Dość często go używałam, gdy rano miałam ograniczony czas na make up. 

A Wy co polecacie?

Silikonowa pielęgnacja włosów

5 lutego 2014 19 komentarzy
Jakiś czas temu pisałam o mojej bezsilikonowej pielęgnacji włosów. Nadmieniłam wtedy też, że zupełnie z silikonów zrezygnować nie mogę, ponieważ włosy moje zaczynają się puszyć, a końce szybciej rozdwajać. O ile puch włosów bardzo mi nie przeszkadza, imituje on większą objętość włosów, natomiast końcówki włosów chciałabym jak najdłużej zachować w dobrej kondycji. 

Jakich produktów do włosów używam z silikonami?

Otóż używam tylko dwóch kosmetyków, które w składzie mają silikony. Jednym z nich jest Aussie, 3 Minute Miracle Reconstructor, Deep Conditioner for Damaged Hair- Intensywniej odżywiająca 3 - minutowa maseczka do włosów. Używam tej maski od czasu do czasu, zamiast odżywki. Przy częstszym używaniu obawiam się, że zbyt mocno obciążałaby moje cienkie włosy. Zostawiam ją przeważnie właśnie na 3 minuty. W ekspresowym tempie odżywia włosy, regeneruje je, dzięki temu są gładkie, nie puszą się oraz lśnią. Po niej bardzo łatwo rozczesuje się włosy. A to co najbardziej mnie w niej urzekło to piękny zapach gumy balonowej. Generalnie nie widzę żadnych wad tego kosmetyku, dlatego z chęcią sięgnę po niego jeszcze raz (tym razem w pełnowymiarowej wersji).



Drugim kosmetykiem jest Syoss, Beauty Elixir Absolute Oil- Eliksir piękności z olejkiem absolutnym. Dla mnie jest to alternatywa do jedwabiu, który mocno obciążał moje włosy i strasznie mi obrzydł. Zacznę od opakowania- fajna, poręczna pompka, którą można dozować nawet niewielkie ilości. Bardzo ładny zapach, taki ekskluzywny, kobiecy. Nabłyszcza włosy, mniej się puszą (ale nie jest to niestety długotrwały efekt). Stosowany na same końcówki nie obciąża włosów. Trzeba jednak uważać z aplikacją, ponieważ łatwo można przesadzić i efekt będzie nienaturalny. Wiadomo, działa on tylko na powierzchni włosa, efekt jest jedynie wizualny, ale całkiem nieźle zabezpiecza końcówki. Wyraźnymi minusami jest na pewno to, że może obciążać włosy w zbyt dużej ilości (łatwo z nim przesadzić) oraz nie likwiduje puszenia się włosów na długo. 



Jak stosuję silikony?

Aby nie obciążać moich cienkich, delikatnych, skłonnych do przetłuszczania się włosów, muszę pamiętać aby:
- nie łączyć silikonów z olejami (czyli jeśli olejowałam w danym dniu włosy, nie używam żadnego z powyższych kosmetyków)
- nie łączyć obu produktów (czyli albo używam maski, albo eliksiru)
- używać po dokładnym oczyszczeniu włosów szamponem z SLSami 

A Wy stosujecie silikony? Jeśli tak, to jakie produkty polecacie?



Wyzwania na luty + garść inspiracji

3 lutego 2014 20 komentarzy
1. Kontynuacja diety

Świetnie mi w styczniu szło, jeśli chodzi o odżywianie. Nawet udało mi się schudnąć. Nie chwalę dnia przed zachodem słońca, dlatego trzymam się dalej zasad i nie będę robić wyjątków. 


2. Ćwiczenia- minimum 3 razy w tygodniu

Nareszcie mam już kartę Multisport, na zajęcia niedaleko. Zajęcia są coraz fajniejsze i gdyby nie fakt, że nie zawsze mam z kim zostawić dziecko to chodziłabym na fitness codziennie.



3. Zrobić własnoręcznie prezent z okazji walentynek

Z racji, że mąż od czasu do czasu tu zagląda nie będę zdradzać szczegółów. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać wszystko w sekrecie i znaleźć trochę wolnego czasu. Pomysł już mam!


4. Zrobić porządek w szafie

Ostatnio utrzymywanie porządku było u mnie na ostatnim miejscu, tak więc wdarł mi się do szafy niezły bałagan. Przy okazji zrobię jakieś wstępne sprzątanie przed wiosenne i może pozbędę się kilku niepotrzebnych rzeczy.


5. Lepsza organizacja czasu, mniej przed komputerem

Im rozsądniej zaplanuję sobie następny dzień i wszystko sobie spiszę, a także od rana się wezmę za "najcięższą" rzecz, tym więcej czasu mam na przyjemności. Od początku roku staram się coraz częściej organizować sobie każdy poszczególny dzień i nawet nieźle mi to wychodzi.


6. Miesiąc bez zakupów
 Nie muszę pisać chyba, że mam nadmiar kosmetyków, lakierów do paznokci i ciuchów. Podziwiam wyzwania np. rok bez zakupów, póki co chciałabym zmierzyć się z "tylko" miesiącem. Będzie ciężko...

Źródło

Źródło







SZABLON BY: PANNA VEJJS.