Zużycia marca

31 marca 2014 27 komentarzy
Czas, aby podsumować miesiąc i pozbyć się pustych opakowań. Całkiem nieźle w tym miesiącu mi się zużywało produkty. Pewnie bez udziału mojej rodzinki, tak świetnie by mi nie poszło. A oto moje rezultaty:


1. Syoss, Repair & Fullness- odżywka do włosów normalnych po zniszczone, bez silikonów. 
Opłaca się kupić tą odżywkę w promocji, niecałe 9 zł za 500 ml. Rewelacyjna się nie okazała, mąż lubi, ja niestety nie. Nic w zasadzie z moimi włosami nie robiła, jedynie ułatwiała rozczesywanie, oraz nie obciążała włosów.

2. Alverde, kofeinowy szampon, zielona kawa, do włosów cienkich i osłabionych, bez silikonów.
Całkiem przyjemny szampon. W sam raz dla miłośników naturalnych kosmetyków. Świetnie się pienił, pomimo, że nie posiada SLS, to i tak nieźle oczyszczał włosy.

3. Aussie, 3 minute miracle, Reconstructor
Bomba silikonowa, od czasu do czasu lubię włosom dostarczyć trochę silikonów. Ta odżywka świetnie się w tym celu sprawdza. Włosy po niej są gładkie, miękkie i łatwo się rozczesują.

4. Biowax, Keratyna i jedwab, maska intensywnie regenerująca.
Na całe szczęście moje włosy są w całkiem niezłej kondycji i w zasadzie nie ma co regenerować, to i tak ta maska się u mnie sprawdziła. Włosy są po niej gładsze, mniej się puszą. Ta maska nie obciąża mi włosów tak jak wersja z olejami.


5. Babydream für Mama- olejek dla kobiet w ciąży
Stosowałam go od momentu zajścia w ciążę. Smarowałam nim brzuch w czasie ciąży i nie nabawiłam się ani jednego rozstępu. Ładnie pachnie, miło się rozsmarowuje, trochę gorzej z wchłanianiem. Generalnie za olejkami do ciała nie przepadam, dlatego końcówkę zużyłam do olejowania włosów, tutaj niestety nie zauważyłam żadnej różnicy.

6. Hipp, oliwka pielęgnacyjna
Gdy pojawił się problem u mojej córki z AZS, przerzuciłam się do pielęgnacji jej ciała właśnie na tą oliwkę. Bardzo dobry produkt. Sama jej później podkradałam tą oliwkę. Gdyby nie fakt, że naprawdę nie lubię konsystencji oliwek to pewnie dalej bym z niej korzystała.

7. Babydream, płyn do kąpieli i mycia włosów
Bardzo delikatny płyn do mycia ciała, zarówno dla maluchów jak i dla dorosłych. Podkradałam go córce, gdy sama zaczęłam się zmagać z podrażnieniami i alergią na całym ciele. Bardzo fajnie się pieni, ma delikatny skład, w ogóle nie podrażnia, ani nie wysusza.

8. Orginal Source, raspberry & wanilla- płyn do kąpieli
Piękny zapach cukierków Alpenliebe. Świetnie się pieni, umila kąpiel zapachem. Natomiast jest strasznie nie wydajny. Butelka 500 ml starcza na kilka kąpieli. Opłaca się go kupić tylko i wyłącznie w promocji.

9. Rexona, dezodorant w sztyfcie, aloe vera fresh
Bardzo fajny, przyjemny antyperspirant. Uwielbiam sztyfty ponad wszystkie dezodoranty. Inne zupełnie u mnie się nie sprawdzają. Lubię Rexonę, lubię ten zapach. Jako ochrona też się sprawdza. Kombinować nie mam już zamiaru i pozostaję wierna.

10. Ziaja, krem regenerujący, natłuszczający, AZS
Krem ten był dla córki, świetnie się sprawdził. Oczywiście gdy i u mnie pojawiła się alergia to z niego korzystałam. Świetny na chore miejsca skórne. Natomiast jest strasznie nie wydajny i ma małe opakowanie. Nawet do pielęgnacji niemowlęcia, to długo nie posłużył. Za podobną cenę kupiłam Oillatum i równie dobrze się sprawdza.


11. Cien, zmywacz do paznokci bez acetonu z pompką. 
Beznadziejny zmywacz do paznokci, jeden z gorszych jakie do tej pory miałam. Dosyć trzeba się natrudzić, aby zmyć ciemny lakier z paznokci. Pompka zamiast ułatwiać życie, to je utrudnia, wylewała za dużo produktu, często się zacinała. Totalnie nie nadaje się do podróży, bo produkt się może wylać. Generalnie nie polecam.


12. Ziaja, krem nawilżający, matujący 25+
Polecałam go już Wam. Bardzo fajny produkt, za bardzo fajną cenę. Jedynie dostępność jest dosyć utrudniona, bo ciężko go dostać w drogeriach.

13. Flos Lek, Happy per aqua, krem intensywnie nawilżający, ukojenie
Recenzja tego kremu już się na blogu znalazła, dlatego wiecie, że to fajny produkt na noc. U mnie świetnie się sprawdził, dlatego pewnie jeszcze do niego kiedyś wrócę. Bardzo ciekawy, charakterystyczny zapach.

14. Olejek z drzewa herbacianego
Świetny produkt na wszelkiego rodzaju niedoskonałości i wypryski. Świetnie goi chrostki, działa antybakteryjnie, dlatego zmniejsza wykwity ropne na skórze. Stosowałam go punktowo, bo ma dość mocny, charakterystyczny zapach. Używany od czasu do czasu dobrze radził sobie z niedoskonałościami, wspomagał kurację antybakteryjną.

Haul, czyli co kupiłam w marcu

27 marca 2014 40 komentarzy
Luty był miesiącem totalnie bez zakupów. Byłam na odwyku dosłownie, po to, aby udowodnić sobie, że da się żyć bez nowego kosmetyku. Naprawdę się da! W marcu pozwoliłam sobie tylko na dwie zachcianki, czyli kosmetyki, które nie są potrzebne na już teraz, natychmiast. Reszta już jest używana na bieżąco. 


Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor- odżywka do włosów z silikonami. Miałam mniejszą wersję tej odżywki, sprawdziła się u mnie więc postanowiłam kupić większe opakowanie.

Batiste- suchy szampon, wiśnia i tropikalny- nareszcie otworzyli we Wrocławiu Hebe w normalnym, ogólnodostępnym dla mieszkańców miejscu, czyli na rynku. Kupiłam tylko dwa suche szampony, marzyłam o nich, odkąd cała blogosfera o nich pisze. Obecnie używany suchy szampon (z Isany) już się kończy, więc te długo w kolejce czekać nie będą.

Alterra- Szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się biotyna i kofeina, podobny z Alverde się już skończył. Ten jest już używany jako szampon codzienny, bez SLS i silikonów.

The Body Shop- masło różowy grejpfrut- to była totalna zachciewajka, ni stąd ni zowąd nadarzyła się okazja by kupić taniej, więc wykorzystałam chwilę słabości.

AnneMarie Börlind- dwufazowy koncentrat rewitalizujący- też impuls, ale od roku był na wish liście, tak więc zakup prawie zaplanowany. Długo w kolejce czekać też nie będzie.

Eveline- odżywka wybielająca do paznokci- poprzednią odżywkę do paznokcie (total action) wykończyłam w poprzednim miesiącu. Nie za bardzo wiedziałam co kupić w zamian i padło na wersję wybielającą. 

Tak jak widzicie powolutku staram się wprowadzić minimalizm w kosmetykach. Wierzę, że kiedyś mi się uda, i będę otoczona tylko tymi potrzebnymi i najlepszymi w swoim rodzaju. Zakupy były naprawdę ograniczone. Ciągle staram się zużywać jeszcze małe zapasy, i nie kupować lakierów oraz kosmetyków kolorowych.

Off-topic

Od dziś używam własnej domeny, a wszystko to za sprawą mojego męża :) Taki zdolny egzemplarz mi się trafił :)

Myślę, że już najwyższy czas odzwyczajać się od "Obserwatorów". Prędzej czy później na pewno google z tej funkcji zrezygnuje. Dlatego polecam polubić mój blog na Bloglovin albo Fanpage, i dalej pozostaniecie na bieżąco.

Tanie i skuteczne sposoby na suche pięty

25 marca 2014 34 komentarze
Przyszła wiosna, kozaki można już schować. Ja już widziałam panią, która postanowiła pokazać swoje stopy i śmigała tej wiosny w japonkach. Pochwalić się za bardzo nie miała czym. A o stopy, zwłaszcza pięty należy dbać cały rok, no i przede wszystkim systematycznie.

Wielkiego problemu z suchymi piętami nie mam, ale też w przyszłości mieć bym nie chciała, dlatego działam profilaktycznie. Dla tych co mają duży problem w tej kwestii, na pewno moje rady się przydadzą, bo są tanie, łatwe i skuteczne. Znajdą się też i domowe sposoby.

ROSSMANN


Pilnik do pielęgnacji stóp FussWohl- 4,99 zł

Jeśli masz dość pumeksu, przerzuć się na ten właśnie pilnik. Dużo łatwiej nim zetrzeć martwy, zrogowaciały naskórek. Działa w zasadzie w ten sam sposób co pilniczek do paznokci, czyli piłujemy sobie raz dwa piętki. Łatwy w utrzymaniu czystości. Używa się go na suchą skórę, czyli przed jakąkolwiek kąpielą. Polecam stosować go 1-2 w tygodniu.

Wygładzający peeling do stóp Evrēe Foot Care- ok. 9 zł

Najlepszy do tej pory jaki miałam peeling do stóp. Porządny zdzierak, nie odważyłabym się go użyć do innej części ciała jak tylko stopy. Regularne stosowanie go przynosi widoczne efekty. Polecam stosować 3 razy w tygodniu, podczas prysznica, albo osobnej kąpieli stóp.

APTEKA


Siemię lniane- ok. 4 zł

Siemię lniane to inaczej nasiona lnu zwyczajnego. Zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, dużo zdrowego błonnika, białek, fitosterole, witaminy E, B1 i B6, magnez, wapń, żelazo i cynk. Przede wszystkim jest znane jako naturalny środek osłonowy dla żołądka. Także można stosować je w celu nawilżenia śluzówki gardła i kaszlu. Regularnie spożywane działa również bardzo korzystnie na włosy i skórę. Zewnętrznie siemię lniane, a  dokładnie śluz, który wytwarza działa nawilżająco, zmiękczająco i wygładzająco. Kąpiele z siemienia są zalecane zwłaszcza przy AZS.

Zalej 2-3 łyżki nasion wrzątkiem. Poczekaj aż powstanie "glutek", a sam napar ostygnie. Dodaj tą "galaretkę" do miski, w której zamierzasz moczyć stopy. 


Maść ochronna z witaminą A- ok. 5 zł

Ta maść powinna znaleźć się w absolutnie każdej kosmetyczce. Ma świetne właściwości nawilżające. Należy ją stosować w celu regeneracji naskórka, zmniejszenia rogowacenia, złagodzenia stanów zapalnych. Idealna właśnie jako maska na noc na pięty. W tym przypadku radziłabym stosować codziennie grubszą warstwę na noc plus bawełniane skarpetki.

Zdaję sobie sprawę, że temat ten nie został przeze mnie wyczerpany. Możecie się spodziewać kolejnego postu z dobrymi sposobami na suche pięty, lub stopy.

Pomarańczowe usta- trend na wiosnę 2014- moja wersja

23 marca 2014 39 komentarzy
Nigdy nie miałam odwagi na wyraziste kolory na ustach. Nawet w klasycznej czerwieni, mimo, że jest mi (podobno) w niej do twarzy rzadko wychodzę do ludzi. Nie mogę pozbyć się uczucia, że właśnie coś się starło, mam czerwone zęby, pół twarzy jest czerwone, a usta nie, i wszyscy się na mnie z tego powodu patrzą. 

Przeglądając trendy w makijażu na wiosnę zwróciły szczególną moją uwagę właśnie pomarańczowe usta. Lubię ten kolor. W zasadzie sam trend też mi się podoba, bo wystarczy ładnie skorygować niedoskonałości na twarzy, pomalować rzęsy i nałożyć pomadkę na usta- makijaż gotowy.

Nie byłabym sobą gdybym pomalowała sobie usta na tak mocny i rzucający się w oczy kolor. Dlatego moja wersja pomarańczowych ust jest delikatniejsza, bardziej koralowa, ale dalej trendi, cool, i dżezi.

Rimmel, Lasting Finish Lipstick By Kate Moss 16


Sama szminka jest bardzo przyjemna w obsłudze. Dosyć trwała, nie mam w zwyczaju sprawdzania co chwilę stanu mojego make up'u więc precyzyjnie nie podam ilości godzin. Jest to jedna z lepszych drogeryjnych pomadek jakie posiadam. 


Opakowanie jest solidne, wykonane estetycznie. Cena średnia, adekwatna do jakości produktu, ale zawsze można upolować ją w jakiejś promocji.


Zapewne na każdym komputerze ten kolor będzie wyglądał inaczej. Uwierzcie na słowo, sporo w niej pomarańczu, jest on delikatnie rozbielony, taka niby brzoskwinka, niby łosoś. Myślę, że mężczyźni będą wiedzieć o co chodzi.


Zdjęcie ustom, moim zdaniem średnio mi się udało, to tylko raczej poglądowo, że na ustach wygląda zdecydowanie inaczej niż na ręce. Pomadka jest mocno napigmentowana i dobrze kryjąca. 

Polecam mniej odważnym dziewczynom :)

Golden Rose, Care + Strong - nr 185- Wiosna w pracy

21 marca 2014 31 komentarzy
Jeden z moich najstarszych lakierów. Kupowałam go z myślą, że będzie idealny do pracy w biurze. Długo szukałam perfekcyjnego "cielaczka", a i tak ten lakier nie okazał się tym, którego akurat szukałam. Spodziewałam się bardziej beżowego koloru.


KOLOR:
Tak jak wspomniałam, to nie jest to czego się spodziewałam, a mimo to, kolor zupełnie mnie zaskoczył. Spodziewałam się ciepłego beżu, a na paznokciach ukazała się ciepła, rozbielona brzoskwinka. Wykończenie jest mleczne, kremowe. Lakier nie zawiera żadnych drobinek. Idealny do pracy w biurze, gdzie obowiązuje dress code, alternatywa do francuskiego manicure.

APLIKACJA:
Lakier jest przejrzysty, ale trzy cienkie warstwy dobrze kryją płytkę paznokcia, bez smug. Nie jest to lakier dla fanek "jednej warstwy". Mimo tych trzech warstw, lakier nie miał żadnego problemu z wyschnięciem. Nie rozlewał się po skórkach. Generalnie raz dwa i paznokcie były pomalowane, co rzadko mi się ostatnio zdarza.


PĘDZELEK:
Nie lubię cienkich pędzelków, a jednak proces malowania był przyjemny, bez cienia irytacji, czy też delikatnego wkurwu. 

KONSYSTENCJA:
Irytacji i wkurwu nie było ponieważ konsystencja jest w sam raz. Lakier liczy sobie prawie 3 lata, a dalej śmiga sprawnie, bez smug, glutów i innych takich, co denerwują przy serwowaniu sobie kolejnej warstwy lakieru. 


TRWAŁOŚĆ:
Trzy dni to maksimum jakie daje rade wytrzymać ten lakier, przy intensywnych pracach domowych. Jak leżysz i pachniesz to da rade i pociągnąć pewnie i do pięciu, ale, że nigdy nie było dane mi tego sprawdzać, to ręki za to stwierdzenie nie dam sobie uciąć. Generalnie nie jest źle z trwałością.

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
6zł/11 ml dostępny online, na wyspach Golden Rose, oraz osiedlowych drogeriach



Długo po ten lakier nie sięgałam, bo w buteleczce jawi się tak jakoś biednie. Dałam mu szansę z litości, a tu masz, taka miła wiosenna niespodzianka. Polecam ten kolor jako alternatywę do nudnych "cielaków", mozolnego francuskiego, czy innych biurowych paznokci. 

Moje sposoby na wypadające włosy

19 marca 2014 25 komentarzy
Wypadanie włosów towarzyszy mi już bardzo długo. Nigdy nie byłam posiadaczką gęstych i grubych włosów, ale cały czas o takich marzę. Dlatego za każdym razem gdy widzę wypadnięty choćby jeden włos, to wpadam w panikę, że zaraz będę łysa. Jestem w trakcie badań, czy to moje wypadanie jest takie naturalne i nie ma się czym martwić. Jednak wolałam do swojej pielęgnacji włączyć produkty, które pomogły mi ograniczyć utratę włosów.

Szampony:

-Pharmaceris H, Keratineum- skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych.



Obecnie stosuję ten szampon jako oczyszczający, zawiera SLS’y, jest odpowiedni do włosów przetłuszczających się, normalnych i osłabionych. Włosy po tym szamponie są świeże, gładkie i lśniące. W przeciwieństwie do innych szamponów, ten nie kołtuni mi włosów,  dalej łatwo mogę je rozczesać. O dziwo nie przesusza ich.  Stosowany na zmianę z szamponem bez SLS’ów, wzmocnił je i ograniczył ich wypadanie.


Szampon bez silikonów, parabenów i SLS’ów. Nie przedłużał zbytnio świeżości moich włosów. Za to na pewno je wzmocnił, odżywił, nie przesuszył. Lekko kołtunił włosy, ale po zastosowaniu odżywki lub maski, łatwo można było rozczesać włosy. Po tym szamponie także zauważyłam efekty w postaci mniej wypadających włosów.

-Barwa, Barwa Ziołowa, Szampon ze skrzypem polnym przeciw wypadaniu włosów.

Tani, dobrze oczyszczający szampon. Przedłużał świeżość włosów. Bez silikonów, z bardzo prostym składem. Czy faktycznie wzmacniał wypadające włosy- nie zauważyłam większych efektów, ale połączony z innymi produktami przyczynił się do mniejszego wypadania.

Maska:

-Biovax, Intensywnie regenerujaca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania.

Jedna z lepszych masek, które miałam do tej pory. Świetnie uzupełniała szampony do włosów wypadających. Jest to jedyna maska, dedykowana włosom wypadającym, którą do tej pory używałam. Mimo, że ta dobrze się u mnie sprawowała, z chęcią wypróbuję inne.

Olej:

-Olejek rycynowy

Tylko ten jak na razie u mnie sprawdził się najlepiej. Bardzo szybko zauważyłam efekty w postaci nowych baby hair. Dzięki niemu udało mi się zagęścić delikatnie zakola. Całość wzmocnił, i tylko po tym olejku zauważyłam efekty w postaci mniejszego wypadania włosów.

Wcierki:

-Green Pharmacy- Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający.



Spryskuję nim umyte włosy. Fajnie odświeża skórę głowy, delikatnie ją chłodzi. Skórę głowy masuję palcami i staram się ten eliksir rozetrzeć. Czy sam eliksir pomaga nie mam zielonego pojęcia, stosuję go zawsze w połączeniu z szamponem, odżywką, albo jakąś maską. Na pewno pomaga masaż skóry głowy. A sam eliksir nie obciąża włosów i nie wzmaga przetłuszczania.

Suplementy:

Samo działanie od zewnątrz nie działałoby, gdyby nie odpowiednia suplementacja. Mnie najbardziej pomogło:



-Skrzyp i pokrzywa

Piłam raz dziennie- jedną saszetkę skrzypu i jedną saszetkę pokrzywy, przez 30 dni. Później miałam chyba 2 tygodniową przerwę i kontynuowałam picie tej mikstury. Obecnie przedłużyłam sobie tą przerwę do miesiąca i znowu będę pić ziółka. Świetnie te zioła wpływają na oczyszczenie organizmu, dzięki nim lepiej się czuję, a także widzę efekty w postaci wzmocnionych paznokci i włosów.

-Vitapil

To jest idealny jak dla mnie suplement, jeśli chodzi o wypadające włosy. To już moje drugie opakowanie. Odkąd go stosuję, nie dość, że mniej włosów mi wypadło, to jeszcze szybciej mi rosną, a także zauważyłam, że mi zgęstniały. Mogę także pochwalić się sporą ilością baby hair.


Tak właśnie radzę sobie z wypadaniem włosów. Nie wszystkie wyżej wymienione produkty obecnie stosuję, jedynie te, które widzicie na zdjęciach.  Natomiast wszystkie się u mnie sprawdziły i wpłynęły na mniejsza utratę włosów i obecnie mniej włosów z głowy mi spada.

6 niezbędnych pędzli- dla początkujących

17 marca 2014 24 komentarze

Każda z nas zaczynała (bądź zaczyna) przygodę z makijażem. Filmy na YT uświadomiły mi, że nawet do takiego domowego makijażu wręcz niezbędne są pędzle. Na samym początku popukałam się w czoło. Pędzle? Przecież to dla profesjonalistów... Nic bardziej mylnego. Uważam, że przygodę z make up'em powinnyśmy zacząć od wyboru dobrych pędzli. 

Włosie naturalne czy syntetyczne?
Włosie naturalne na pewno nie jest dla alergików, zwłaszcza jeśli jesteś uczulona na sierść zwierząt.  Takie włosie nadaje się tylko do pudrowych konsystencji, nigdy do podkładów. Pędzle wykonane z naturalnego włosia do najtańszych nie należą, ponieważ są wykonane z włosów zwierząt m. in. soboli, kóz, wiewiórek.

Włosie syntetyczne należy wybrać, gdy posiada się cerę wrażliwą, skłonną do podrażnień. Pędzle wykonane z takiego włosia nadają się także do nakładania podkładów, korektorów itd. Są tańsze od tych z włosia naturalnego, ale równie dobrze wykonane. Jeśli się o nie odpowiednio dba mogą służyć latami.

Do czego potrzebujemy pędzla? 

PUDER
Pędzel do pudru powinien być gęsty i pękaty. Najlepiej gdyby był delikatnie zaokrąglony. Dzięki niemu szybciej zmatowisz podkład, jednocześnie nie ściągając go. Otrzepując pędzel z nadmiaru kosmetyku unikniesz nieestetycznych plam na twarzy. Makijaż wykonany pędzlem jest bardziej precyzyjny. 

RÓŻ
Bez różu ani rusz, ale czym nałożyć róż jak nie właśnie pędzlem? Pędzel do różu powinien być dostatecznie miękki, aby tworzył rumieniec na policzku o roztartych granicach. Wielkość pędzla powinna zależeć od naszych policzków, musi być do nich dostosowana. 

KONTUROWANIE
Czyli do bronzera i rozświetlacza. Na samym początku stawiałabym na mały pędzel, łatwiej się nim operuje, rozciera. Trudniej mniejszym pędzlem zrobić sobie krzywdę. Wybierając pędzel do konturowania kierowałabym się wyprofilowaniem pędzla. Ścięte pędzle pomagają w podkreślaniu kości policzkowych.

OCZY
  • Nakładanie cienia bazowego
Pędzelek powinien być płaski, języczkowaty i dostosowany do wielkości naszej powieki. Dzięki temu pędzelkowi szybko nałożymy bazowy cień. 

  • Nakładanie cienia w załamaniu
Mnie najłatwiej nakłada się cień w załamaniu małym pędzelkiem, może być kulkowym. Zwartym, dobrze wyprofilowanym. Cień w załamaniu powinien być dokładniej i precyzyjniej nałożony niż baza, pędzelek powinien ułatwić nam pracę.

  • Blendowanie
Tutaj pędzel jest zdecydowanie niezbędny. Granice między różnymi kolorami cieni powinny być roztarte, dzięki temu makijaż sprawia wrażenie profesjonalnego. Pędzelek taki powinien być puchaty, mniej zwarty niż ten do nakładania cieni. 

Jeśli cenisz sobie minimalizm w kosmetyczce tych 6 pędzli powinno Ci wystarczyć. Przeważnie tylko tyle pędzli zabieram ze sobą podczas podróży. 

Na zdjęciu:
  1. Hakuro H55
  2. Hakuro H24
  3. Real Techniques- setting brush
  4. Hakuro H77
  5. Sephora 23
  6. Maestro 320 r 8

Off-topic: 

Problem z obserwatorami został oficjalnie zgłoszony. Tutaj można śledzić ten temat. Nikt na razie nie odpowiada czy naprawa została podjęta i kiedy zostanie zakończona.

Jak dodać do obserwowanych bloga? Tutorial

15 marca 2014 49 komentarzy
Przeglądając kilka blogów dzisiaj zauważyłam, że sporo z Was skarży się, że nie możecie dodać do obserwowanych blog, który przypadł Wam do gustu. Problem ten jest już od kilku dni i nie zanosi się, aby coś się zmieniło. Znalazłam sposób, żeby ominąć ten problem i stworzyłam dla Was krótki tutorial- mam nadzieję, że pomoże!

Zamiast tradycyjnie nacisnąć "Obserwuj tego bloga" klikam "więcej opcji"


Na samym dole jest przycisk "Obserwuj"


...i "Gotowe"

Mam nadzieję, że pomogłam i dalej możecie obserwować kogo macie ochotę ;-)

Pozdrawiam

Na moje oko- Tołpa Dermo Face Hydrativ nawilżający krem - żel odprężający pod oczy

14 marca 2014 18 komentarzy

Nigdy nie miałam większych problemów z okolicą oczu. Nie jest przesuszona, nie mam wielkich worów pod oczami, mimo, że jestem mamą to wysypiam się. Zmarszczek także jeszcze nie uświadczyłam. Uważam jednak, że lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego dobry krem pod oczy jest u mnie rytuałem. 

Okolica oczu jest delikatniejsza, dlatego wymaga specjalnego traktowania. Często mogą w tej części występować podrażnienia i z tego powodu należy wybierać produkty hypoalergiczne. 

Dlaczego występują sińce pod oczami?
Podkówki są oznaką niedostatecznego ukrwienia skóry. Najczęściej występują po źle przespanych nocach, albo po stresujących sytuacjach. Krew, która jest niedotleniona staje się ciemniejsza, skóra pod oczami jest niezwykle cienka, dlatego naczynia włosowate przez nią prześwitują.

Już w ulubieńcach stycznia wspomniałam o przyjemnym kremie pod oczy, czyli Tołpa, Dermo Face Hydrativ, Nawilżający krem - żel odprężający pod oczy. Lubię go, ponieważ jest delikatny, nie podrażnił mnie. Nawilżenie jest satysfakcjonujące. Zdecydowanie nadaje się pod makijaż, nie pozostawia po sobie na długo tłustej warstwy, bo szybko się wchłania. Czy faktycznie rozjaśnia cienie pod oczami ciężko mi jednoznacznie stwierdzić. Uważam, że w jakimś stopniu może poprawić mikrokrążenie i tym samym trochę rozjaśnić zasinienia. Stosuję go regularnie codziennie przez kilka miesięcy i widzę uelastycznioną skórę wokół oczu. Aluminiowa tubka posiada cienki i wygodny aplikator, dzięki temu aplikacja jest higieniczna

Producent zapewnia, że produkt ten nie zawiera: alergenów, substancji zapachowej, sztucznych barwników, PEG – ów, silikonów, oleju parafinowego, donorów formaldehydu.

Myślę, że może nie sprawdzić się u osób z bardzo wymagającą cerą. Śmiało po niego mogą sięgać kobiety przed 30stką, które tak jak ja nie oczekują od kremów cudu odmłodzenia i likwidacji cieni pod oczami.

8 kroków pielęgnacji paznokci

12 marca 2014 35 komentarzy

ZMYWANIE

Gdy przystępujemy do pielęgnacji paznokci, należy pozbyć się poprzedniego lakieru bądź odżywki. Obecnie używam w tym celu zmywacza bez acetonu Cien z pompką (marka Lidl'a). Niestety nie mogę go polecić, bardzo się z nim męczę i marzę by się skończył. Jako następny jest zmywacz Isana o zapachu migdałów.

USUWANIE SKÓREK

Niech Was nie zmylą cążki na poniższym zdjęciu! Nigdy nie wycinałam sobie skórek, uważam to za barbarzyństwo. W celu usunięcia skórek używam bardzo fajnego preparatu z Lovely. Jego śmiało mogę polecić każdemu, u mnie sprawdza się od lat. Oprócz tego produktu potrzebny jest np. drewniany patyczek. Ja w moje patyczki zaopatruję się w Pepco. 

PIŁOWANIE

Do skracania paznokci i nadawania im ładnego kształtu używam szklanego pilniczka. Po wielu próbach i błędach najlepiej te pilniki się u mnie sprawdzają. Dzięki nim szybko można skrócić paznokcie nie niszcząc ich przy tym. Odkąd stosuję szklane pilniczki mniej rozdwajają mi się paznokcie. Niestety pilniczki te są bardzo wrażliwe na upadki i to jest już mój drugi egzemplarz.


ODŻYWANIE

Obecnie stosuję także z Lovely serum wzmacniające z wapniem i witaminą C. Jest to preparat, który należy pozostawić aż do wchłonięcia, ewentualnie nadmiar usunąć chusteczką. Podoba mi się takie rozwiązanie. Mam wrażenie, że taka formuła mniej obciąża paznokcie i lepiej je odżywia. Nie mam długo tego serum, ale już zdążyłam je polubić.

BAZA POD LAKIER

W tym punkcie nigdy się nie ograniczam. Do niedawna stosowałam z Eveline odżywki 8 w 1, a także bezbarwny base coat z Miss Sporty. Obecnie zaopatrzyłam się w Eveline Natychmiast bielsze i piękniejsze paznokcie. To moja nowość, nie wiem jak będzie się sprawować.

OCHRONA SKÓREK

Po nałożeniu bazy, często przed lakierem (zdarzy mi się też i po) lubię użyć oliwki do skórek. Takie gotowe oliwki często mają bardzo ładne, owocowe zapachy. Szybko wprawiają mnie w dobry nastrój, ale także nawilżają suche skórki i zapobiegają zadziorkom. A jeśli jakiś zadziorek się przytrafi to szybko pozbywam się go za pomocą cążek.


SUCHY LAKIER

Nic mnie nie irytuje jak zniszczony manicure, bo lakier długo sechł i wyschnąć nie mógł. Na szczęście nastała era wszelkich wysuszaczy. Dość długo w tym celu używałam Essie Good to go (który bardzo lubię i chwalę), a obecnie testuję Seche Vite. 

DŁONIE

Na sam koniec SPA dla paznokci, nie można zapomnieć o nawilżeniu paznokci. Warto w tym celu wybierać takie kremy, które jednocześnie pielęgnują paznokcie. 



Do takiej rutyny dochodziłam latami, uwielbiam ten rytuał, jest dla mnie niezwykle relaksujący, dlatego polecam go każdemu.

Makijaż z wybiegów wiosna-lato 2014- Konkurs Golden Rose

10 marca 2014 20 komentarzy
Biorę udział w konkursie organizowanym przez prowadzącą popularny kanał YouTube Maxineczkę dla marki Golden Rose. Zadaniem konkursowym jest przygotowanie makijażu inspirowanego trendami prezentowanymi na światowych pokazach mody na sezon wiosna- lato 2014.

Moją inspiracją był pokaz Marc by Marc Jacobs SS 14. 

Źródło

A tak wygląda makijaż wykonany przeze mnie:



Do wykonania makijażu użyłam, w rolach głównych:

Golden Rose Silky Touch Matte Eyeshadow 207


A także:



Max Factor- Smooth Effect Foundation 50 Natural
Rimmel- Stay Matte Press Powder Warm beige
W7- Honolulu- bronzer
Pierre Rene- quattro eyeshadow
e.l.f- Kit eyebrow Light
NYX- Jumbo eye pencil- 604 Milk 
The Body Shop- Shimmer Brick

W pozostałych rolach:



Inglot- Gel eyeliner nr 77
Lovely- Pump up Mascara
Miss Sporty- Liquid concealer 

Trzymajcie za mnie kciuki, do wygrania są wspaniałe nagrody :)

Inglot Freedom System- paleta szyta na miarę

9 marca 2014 26 komentarzy
Sporo zapytań miałam o paletę cieni z Inglota, dlatego publikuję ten post. Długo nosiłam się z zamiarem zakupu własnej palety, dlatego postanowiłam sobie zrobić taki oto prezent z okazji urodzin. Poniższy zbiór cieni posiadam od grudnia. I muszę przyznać, że głównie tylko po tą paletkę sięgam. Cienie z górnego rzędu są idealne na "nudny" makijaż, z cieniami z dolnego rzędu można trochę poszaleć i dołączyć je do makijażu wieczorowego

Wszystkie cienie są mocno napigmentowane, utrzymują się na bazie cały dzień (lub noc). Makijaż nimi to czysta przyjemność. Świetnie się nakładają, nie osypują oraz gładko się rozcierają. Najbardziej podoba mi się fakt, że taką paletę można sobie skomponować według własnych potrzeb. Wybór kolorów jest przeogromny, do wyboru również mamy cztery wykończenia cieni. 


A oto jakie cienie się znajdują w mojej palecie:

395 Pearl 337 Matte 341 Matte 112 Shine 145 Shine
488 Double sparkle 339 Matte 502 Double sparkle 487 Double sparkle 446 Pearl


Najmniej zadowolona jestem z jasnego różu oraz dwóch szarości. Róż okazał się zbyt jasny i jest mało widoczny w makijażu, a szare cienie są dosyć trudne w obsłudze dla mnie.

Reszta jest rewelacyjna i wszystkim polecam!

Cena: pojedynczy cień 10 zł + paleta freedom system 18 zł (całość 118zł)

Idzie wiosna! Czyli zmiany na blogu :)

7 marca 2014 17 komentarzy
Patrzcie i podziwiajcie nowy wygląd mojego bloga. Mój blog ma nowe ubranko za sprawą przemiłej Natalii, autorki bloga Just Beauty.

Jestem bardzo zadowolona z efektów pracy Natalii. Od dziś blogowanie będzie jeszcze bardziej przyjemne.
Mam nadzieję, że Wam również się podoba. 

Gdyby ktoś był zainteresowany nowym szablonem, podaję kontakt do Autorki.

Dziękuję!

Wyzwania na marzec + garść inspiracji

5 marca 2014 19 komentarzy
Fryzjer

Muszę wreszcie zapisać się do fryzjera. Chcę podciąć końcówki, dalej zapuszczam włosy. Marzą mi się takie fryzury:







Kupić buty do biegania

Jak wiosna zagości na dobre chciałabym zacząć biegać. Na dobry początek, chcę kupić sobie dobre buty do biegania, które będę mogła wykorzystać także do ćwiczeń. 




Badania

W marcu chciałabym zrobić wszystkie niezbędne badania. Chcę dokończyć badania w związku z alergią, zacząć badania w kierunku tarczycy, no i coroczny przegląd u ginekologa.

Pinterest

Smoothie

Łatwe do przyrządzenia, zdrowe, pyszne, i ciągle się zastanawiam czemu ja je tak rzadko piję?


Pineterest


Wiosenne porządki

Lubię mieć porządek w domu, wszystko zorganizowane. Niestety ciężko mi utrzymać ten ład na dłużej. Lubię także przestrzeń, dlatego niezbędne będą porządki i wyrzucenie wszystkich zbędnych rzeczy.


Więcej czytania
Ciągle mam wyrzuty sumienia, że za mało czytam. Czytać można wszędzie, o czym przekonuje Notoryczna.



A Wy macie jakieś wiosenne postanowienia?

P2- Color Victim Nail Polish- 960- Dress + go

3 marca 2014 21 komentarzy
Chwilkę mnie nie było. Dla tych, którzy się stęsknili, pokazuję jeden z moich lakierów, który pochodzi z niemieckiej drogerii DM- P2- Color Victim Nail Polish- 960- Dress + go. Trzeba przywitać wiosnę ładnymi paznokciami.



KOLOR:
Dress + go to rozbielony pomarańcz, z domieszką różu. Ten kolor ciężko mi określić, nie jest to jednoznaczny koral, ani też łosoś- taki trochę pomiędzy. Lakier jest dosyć przejrzysty, kremowy i nie zawiera żadnych drobinek.

KRYCIE:
Mimo, że lakier jest dosyć przejrzysty, dwie warstwy ładnie kryją i nie pozostają żadnych smug. U mnie lekko widoczne są końcówki paznokci. Dla kogoś, kto nie lubi takiego efektu, będzie potrzebna jeszcze trzecia warstwa.




KONSYSTENCJA:
Lakier ten nie jest ani za gęsty, ani za rzadki. Konsystencja sprawiła łatwą aplikację. Do woli można dozować cienkość warstw. 

PĘDZELEK:
Do lakieru został dołączony cienki pędzelek, co mnie nieco utrudnia aplikację, bo lubię te szerokie. Aczkolwiek pędzelek ten jest dość elastyczny, co zrekompensowało jego szerokość.


TRWAŁOŚĆ:
Niestety lakier ten nie należy do najtrwalszych. Po dwóch dniach pojawiły się u mnie pierwsze odpryski. Po czterech dniach paznokcie już wyglądały nieestetycznie i domagały się zmycia. 

CENA/DOSTĘPNOŚĆ:
Lakier ten jest dostępny w sieci marketów DM lub ewentualnie przez internet. Cena za 8 ml to 1,55 Euro. 






SZABLON BY: PANNA VEJJS.