Pomarańczowa czerwień? Golden Rose Velvet Matte 06

29 czerwca 2014 22 komentarze
Nieskromnie zacznę, że pasują mi wyraźne kolory ust. Coraz bardziej się do takich ust przekonuję i może kiedyś nadejdzie ten dzień, że jaskrawa szminka będzie moim nieodzownych elementem makijażu. Póki co w takich ustach chodzę po domu (podczas sobotniego sprzątania też trzeba wyglądać) ewentualnie na spacer z wózkiem po osiedlu. Dziś w rolach głównych Golden Rose Velvet Matte 06. Prosiłyście o więcej uśmiechów to macie (moje głupie miny;))




A jak będę mieć możliwość częściej ją nosić to i pewnie jakąś recenzję skrobnę. Na razie zapowiada się całkiem nieźle. Wybaczcie fryzurę z dupy, ale fotograf był niecierpliwy i nie dał mi wysuszyć do końca włosów. 

Nail Polish Confidential TAG

27 czerwca 2014 34 komentarze

Przychodzę dzisiaj do Was z Tagiem, który został zaadoptowany przez Lusterko. Po necie krąży Tag "closet confidential" natomiast Marta postanowiła zamienić w swoim poście zawartość szafy na zawartość szuflady z lakierami. Bardzo spodobał mi się ten pomysł, a że obecnie moje paznokcie są w opłakanym stanie, to chociaż pokaże Wam choć trochę zawartość mojej szuflady. Dla mnie była to niezmierna frajda pogrzebać w szufladzie i wybrać przynajmniej jeden egzemplarz z danej grupy. 


Rimmel- Lycra Pro 323 Riviera Red

Jest to mój najstarszy, a zarazem pierwszy lakier po dość długiej przerwie niemalowania paznokci. Emalia ta została kupiona 4 lata temu i dalej mi służy. Lekko zgęstniał, ale nadal świetnie maluje nim się paznokcie. Uwielbiam ten lakier za: szeroki pędzelek, piękną, wręcz idealną czerwień oraz dobrą konsystencję. Jak widać jest to jeszcze stara wersja obecnego "Salon Pro". Szkoda, że dokładnie tego koloru nie ma już w ich ofercie, ale na pewno wśród tej serii będę szukać jego następcy.


Eveline- Mini Max Holographic

Ostatni raz lakiery kupiłam ponad miesiąc temu, podczas rossmannowskich promocji. Jestem z tego faktu dumna i chcę wytrwać w postanowieniu "niekupowania nowych lakierów" , ponieważ chyba już nie ma koloru, którego bym nie posiadała. Poza tym rzadko teraz maluję paznokcie, bo chcę, aby nabrały trochę wigoru. 


Essie- Muchi Muchi

Najdroższą marką jaką posiadam w swoich zbiorach jest Essie. Tak czy siak nie kupuję tych lakierów w regularnie cenie, zawsze czekam na ciekawą promocję. Ten kupiłam za ok. 25 zł, dlatego uważam że jest najdroższy w moich zbiorach. Póki co, nie mam potrzeby kupowania droższych marek, ponieważ Essie spełnia moje oczekiwania, i zawsze wybiorę sobie jakiś odpowiedni kolor. Gdybyście były ciekawe tego koloru to odsyłam Was do postu: Essie- Muchi Muchi


Miss Selene- 203 i 208

Również jedne z najstarszych moich lakierów, i żywotność dalej bez zarzutów. Obecnie podrożały, ale ja je jeszcze kupowałam w cenie regularniej po 2,5 zł. Uważam, że warto mieć kilka tych maluszków w swoich zbiorach, bo pomimo małej zawartości są bardzo wydajne i służą kilka lat.


Lovely- Baltic Sand, P2- Sand Style, P2- Lost in Glitter

Jeśli chodzi o Lovely to ten lakier bez sprzecznie jest tanią perełką i owładną całą blogosferę. Uwielbiam ten lakier i w zeszłe lato dość często gościł na moich paznokciach, także miałam go na dwóch weselach. Jeśli chodzi o P2 to nie wiem czy cena 2-3 Euro to "tanio", ale to też są moje dwie perełki, ponieważ ciężko dostać je w Polsce. Moim zdaniem dają świetny, wyjściowy efekt w bardzo szybki sposób. Te dwa lakiery kupił mi mąż, dlatego tym bardziej są moimi perełkami.


Lovely- Special Effect

Lovely po raz drugi, tym razem jako najgorszy zakup. Nie wiem co uderzyło mnie w głowę, gdy kupowałam te lakiery, bo dają efekt zniszczonego manicure. Ten zielony to już w ogóle porażka jeśli chodzi o kolor. Chyba po tym poście te dwa lakiery wylądują w koszu, a ja będę miała wyrzuty sumienia za źle wydane pieniądze.


Rimmel- Salon Pro, Essie, Golden Rose- Rich color

To nie są moje ulubione kolory, raczej marki oraz konkretne serie. Do tych trzech ulubionych należą właśnie: Rimmel i seria Salon Pro (cudowne pędzelki, dobra konsystencja oraz ciekawy wybór kolorów), Essie i seria na rynek europejski (szerokie pędzelki) a także rodzima marka: Golden Rose i seria Rich Color. Gdybym chciała wybrać 3 ulubione kolory, to chyba nigdy bym się ostatecznie nie zdecydowała, ponieważ ulubiony kolor zawsze zależy od mojego humoru.


Jeśli spodobał Wam się TAG to zapraszam do wzięcia w nim udziału. Koniecznie dajcie znać jakie są Wasze wybory.

Coś dla miłośniczek naturalnych i organicznych kosmetyków

25 czerwca 2014 18 komentarzy

Ava- Eco Garden Certyfikowany organiczny peeling i maska 2 w 1

Nie jestem zagorzałą fanką naturalnych i organicznych kosmetyków, ponieważ nie lubię się ograniczać. Owszem, jeśli mam do wyboru dwa podobne kosmetyki, w tym jeden jest naturalny, to wybiorę oczywiście ten ... naturalny. Już jakiś czas temu szukałam idealnego peelingu do twarzy, który mogę dostać w Rossmannie. Wzdłuż i wszerz przekopałam wizaż, aż znalazłam właśnie ten peeling i maskę w jednym. Dość sceptycznie podchodzę do takich rozwiązań, więc ostatecznie przekonała mnie to tego produktu ... promocja. 


Co mówi producent o Ava- Eco Garden Certyfikowany organiczny peeling i maska 2 w 1?

Kuracja oczyszczająca - innowacyjny produkt 2 w 1 polecany dla każdego rodzaju skóry. Lekka kremowa konsystencja peeling do twarzy - oczyszcza i wygładza. Skóra staje się miękka i gładka, odzyskuje blask. Drobinki organicznego ryżu delikatnie złuszczają naskórek a ekologiczny ekstrakt ze świeżego ogórka, naturalne, aktywne oleje z oleju palmowego, kokosowego i manioku, olej z orzechów makadamia, witamina E dbają o odpowiednie nawilżenie i natłuszczenie skóry. Ekologiczne składniki aktywne uruchamiają naturalny proces odnowy naskórka i zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry.

Skład kremowego peelingu to bogactwo płynące z natury : 

woda oczyszczona, organiczny hydrolat z lawendy*, organiczny olej z orzechów makadamia*, organiczna oliwa z owoców oliwki europejskiej,* organiczny ryż*, roślinna gliceryna, roślinny emulgator z oleju palmowego, kokosowego i manioku z certyfikatem ekologicznym , ekologiczny emolient i emulgator z oliwy z oliwek i oleju sojowego, naturalna witamina E z olejów roślinnych, ekologiczny ekstrakt z świeżego ogórka, organiczny zagęszczacz i stabilizator z kukurydzy*, naturalny owocowy kwas cytrynowy regulujący pH skóry, łagodne konserwanty biodegradowalne , naturalny modyfikator, zapach – kompozycja naturalnych olejków eterycznych.

* z upraw organicznych

99 % wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
30 % składników organicznych z plantacji monitorowanych

MOJA OPINIA:

Przede wszystkim muszę zacząć od tego, że należy stosować go regularnie, aby zauważyć obiecany przez producenta efekt. Na samym początku używałam tego produktu tylko jako peeling, po czym jednak stwierdziłam, że jestem także ciekawa jego działania jako maski. I muszę przyznać, że to duo radzi sobie całkiem nieźle. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy (a raczej nos) to zapach, bardzo naturalny. Przypomina mi wakacje z dzieciństwa, kiedy całe lato spędzałam u babci na wsi. Ten peeling pachnie jak świeże zboże, jak trawa, jak polne kwiaty na łące. Bez żadnych sztuczności i chemicznych dodatków. Następnie chcę wspomnieć o przyjemnej, kremowej konsystencji. Prodtukt ten zawiera bardzo delikatne drobinki ryżu, które są bardzo miłe w dotyku, w żaden sposób nie potrażniają. Dlatego uważam, że ten produkt sprawdzi się także dla miłośniczek enzymatycznych peelingów, bo ten jest niezmiernie aksamitny. Jako maska, szybko zasycha, kolor staje się przezroczysty, dlatego można śmigać w niej po domu i otworzyć drzwi listonoszowi. Nie kapie, nie ścieka, więc 15 minut nie staje się wiecznością, można wykonywać swoje domowe obowiązki bez obaw, że coś ubrudzimy. Jeśli chodzi o działanie, to nie ma spektakularnych rezultatów, ale jak wspomniałam wcześniej, przy regularnym stosowaniu, można spodziewać się obietnic producenta. Moja skóra stała się wygładzona, miękka, zadbana, oczyszczona, nawilżona. Jednym słowem zachowuje swój blask. Produkt ten nie uczulił mnie, nie podrażnił, jest niezwykle delikatny, i na pewno przeznaczony do każdego typu cery.

PLUSY
  • polski produkt
  • naturalny skład
  • ładny, niechemiczny zapach
  • dostępny w Rossmannie
  • spełnia obietnice producenta
  • delikatny
  • produkt 2 w 1, idealny na wyjazd
  • cena: 26,29 zł
MINUSY
  • tylko 30 ml pojemności

A Wy lubicie naturalne kosmetyki? Byłybyście w stanie używać tylko tych eko?

Lakiery do paznokci na lato

23 czerwca 2014 37 komentarzy
Mamy już kalendarzowe lato. Za oknem z tym latem bywa różnie, mam nadzieję, że w te wakacje pogoda będzie rozpieszczać i dopisywać. Ja osobiście życzę sobie temperaturę do 25 stopni, i bezchmurnie. Obecnie moje paznokcie są w fazie leczenia, ponieważ trochę je "zajechałam". Jak tylko wrócą do stanu używalności poniższe lakiery będą po kolei na moich paznokciach.

lato 2014 trendy kolory

LAKIERY IDEALNE NA LATO

Oczywiście, że nie są to wszystkie kolory, które chętnie będę nosić tego lata. Aczkolwiek te na powyższym zdjęciu to na pewno must have tegorocznych wakacji. Bez tych kolorów nie wyobrażam sobie paznokci u stóp do sandałków. Muszę przyznać, że te lakiery prezentują się na paznokciach przecudnie, i będą się ładnie komponować z jasnymi ubraniami. 

A Wy jakie kolory wybieracie latem?

Słonecznie z Wibo Express Growth 391

21 czerwca 2014 35 komentarzy
Lato zbliża się wielkimi krokami, więc należy je odpowiednio przywitać. Uwielbiam tą porę roku, cienkie, kolorowe ubrania. Kolorów na paznokciach też nie może zabraknąć! Latem sięgam po iście soczyste kolory (o tym w osobnym poście). Dziś chciałabym Wam pokazać lakier Wibo Express Growth 391, który nie należy do moich ulubionych, wręcz przeciwnie, ale kolor ma ładny, prawda?



KOLOR:

Intensywna żółć, aczkolwiek nie neonowa. Soczysty, słoneczny, ciepły kolor. Delikatnie rozbielony, ale naprawdę delikatnie. Bardzo podoba mi się ten lakier, można nosić go solo, ale także ktoś z powodzeniem może wykorzystać go do wzorków. Idealny na lato, także fajnie prezentuje się na paznokciach u stóp. Kolor ten można nazwać cytrynowym. 

PĘDZELEK:

Pędzelek jest charakterystyczny lakierów Wibo czyli dosyć długi i cienki. Do łatwych w obsłudze nie należy, ale bardzo uperdliwy też nie był. 


KONSYSTENCJA / KRYCIE:

Niestety ten kolor ma to do siebie, że bardzo smuży. Nie jest to winą samego lakieru i jego konsystencji, myślę, że jest to wadą koloru. Kryją dobrze dopiero trzy cienkie warstwy, dzięki temu także kolor ten lepiej się prezentuje. Końcowy efekt jest zadowalający, aczkolwiek nie jest to lakier dla osób niecierpliwych. Niestety trzeba mu poświęcić chwilę uwagi.

TRWAŁOŚĆ:

Standardowo lakier trzyma się na paznokciach około 3 dni. Po tym czasie lekko ścierają się końcówki i gdzieniegdzie odpryskuje. 



CENA / DOSTĘPNOŚĆ:

Nie wiem czy ten lakier jest jeszcze dostępny w Rossmannie, dość dawno temu go nabyłam za ok. 5 zł.

Podsumowując nie jest to lakier, który grzeszy jakością, ale warto mieć choć jeden lakier z tej serii. Bardzo lubię ten kolor, za jego słoneczność, bez neonowego odblasku. Fajnie prezentuje się latem, do cienkiej, jasnej sukienki. Dość ciężko się go aplikuje, ale końcowy efekt jest satysfakcjonujący.

Kobo Professional - Eyeshadow Base

17 czerwca 2014 23 komentarze
Dawno, dawno temu, nie wiedziałam nic o istnieniu bazy pod cienie. Gdy się o niej dowiedziałam, (za pewne dzięki YT), dosyć sceptycznie do niej się nastawiłam. Jednak po obejrzeniu, kilku pochlebnych videorecenzji, stwierdziłam, że zaryzykuję. Do tej pory używałam dwóch, dosyć kultowych baz, a mianowicie Inglot i Artdeco. Dziś jednak chciałabym napisać kilka słów, o trzeciej mojej bazie, czyli Kobo Professional - Eyeshadow Base.

baza pod cienie

Chyba żadnej kobiecie tłumaczyć nie muszę, że baza jest niezbędna. Dzięki bazie cienie trzymają się zdecydowanie dłużej, nie rolują się, nie wchodzą w załamanie, no i przede wszystkim kolor cienia jest intensywniejszy.

baza pod cienie

Niestety ta baza bardzo mnie rozczarowała. Marka Kobo cieszy się sporą popularnością, wiele pochlebnych opinii na jej temat czytałam, a jednak ten produkt nie spełnia moich oczekiwań. Pierwszym minusem, jaki rzucił mi się w oczy to kiepskie opakowanie. Oczywiście jest łudząco podobne do Artdeco, ale w jakości daleko mu do niego. Bardzo ciężko się otwiera, a jeszcze trudniej zamyka, nie da się go prosto zakręcić. Łatwo się rozsmarowuje, jednak tworzą się grudki. Konsystencja jest półprzezroczysta, przypominająca Artdeco, na powiece jest bezbarwna, jednak niezbyt mocno podbija kolor cienia. Zawiera delikatne drobinki, które są niewidoczne na powiece. Zaletą tej bazy jest fakt, że cienie nie wchodzą w załamanie powieki oraz wytrzymują na niej cały dzień. Nie radzi sobie z cieniami kiepskiej jakości. 

Generalnie nie jest to bubel, dam radę zużyć do końca, jednak następnym razem powrócę do mojej ulubionej Artdeco. Na pewno kusi niską ceną 15,90 zł, ale nie dla wszystkich łatwo dostępna w sieci drogerii Natura. Kobo chciało wrzucić produkt zastępujący hit, jednak ta baza nie dorównuje Artdeco. Ot taki przeciętniak, gdzie producent mocno zaoszczędził na wygodniejszym opakowaniu.

A jaka jest Wasza ulubiona baza pod cienie?

Darmowe kosmetyki dla oszczędzających

15 czerwca 2014 5 komentarzy
Witajcie dziewczyny ( chłopaki też :P)

W zeszłym roku opublikowałam posta 14 rad, które pomogą Ci zaoszczędzić kilka złotych. Spowodował on niemałe zainteresowanie  oraz sporo komentarzy,  dlatego mam nadzieje, że chociaż  jedna z tych rad na stałe weszła do waszego życia codziennego.


W ciągu roku udało mi się w ten sposób  zaoszczędzić  niedużo ponad 1000 zł, z czego jedynie 15 zł to były odsetki  :(. W obecnej sytuacji gospodarczej to i tak nie jest źle. Korzystanie z ciekawych ofert bankowych pomaga nam zdobyć dodatkowe kieszonkowe. Wraz z mężem zdarza nam się korzystać z produktów oszczędnościowych, kart kredytowych, lecz bardzo rzadko znajdujemy ciekawe oferty godne polecenia.  Ostatnio na kilku blogach umieszczono informacje  o bardzo korzystnej  ofercie "BGŻ Optima". Sceptyczna jestem do takich ofert, ponieważ nie sądzę, że można coś dostać łatwo za darmo. Razem z mężem przeczytaliśmy regulamin oferty i postanowiłam przetestować czy to tak na prawdę działa.

Na początku jak wyglądają cukierkowe założenia produktu:

  • Minimum 1000zl max 20000zl
  • Lokata na 3 miesiące z oprocentowaniem 4% w skali roku
  • Bonus 80 zł
Jest nawet filmik który wszystko pokazuje:



A teraz haczyki:

  • Wraz z lokatą musimy założyć konto osobiste w BGŻ Optima  (brak opłat za prowadzenie).
  • Aby otrzymać bonus należy założyć konto do 31 czerwca  (więc już zostało mało czasu).
  • Aby otrzymać 80zł bonusu lokata, na którą wpłacicie min 1000zl musi dotrwać do 30 lipca .
  • Premię to otrzymamy najpóźniej 26 sierpnia.
  • Aby założyć konto/lokatę musicie posiadać jakiekolwiek konto bankowe, ponieważ podczas zakładania jest wymagany przelew inicjujący, czyli wysyłamy 1 gr na nowe konto aby "podpisać" umowę z bankiem.
  • 1 osoba = jedna lokata.
  • Musimy mieć jakieś oszczędności.

A teraz zalety:

  • Ze względu, iż jest to premia a nie odsetki nie płacimy dodatkowego podatku od tej kwoty.
  • 80zł premii + odsetki.
  • Możemy zerwać lokatę po 30 lipca, otrzymamy bonus oraz odsetki.

Jak prezentują się liczby:

Kwota wpłaty
odsetki
bonus
razem
1000zł
8,10zl
80zł
1088,10zł

Mnie osobiście to przekonało,  dlatego też wraz z mężem jesteśmy w trakcie zakładania dwóch takich lokat. Nie mogę się doczekać, aż przyjdzie ten bonus, ponieważ już teraz wiem jakie kosmetyki za to kupię,  ale  o tym na pewno postaram się napisać pod koniec sierpnia. 


Co sądzicie o takim sposobie oszczędzania?

*Post opublikowany z pomocą męża.

BIOLIQ - Aktywne serum nawilżające z ekstraktem z kawioru

12 czerwca 2014 29 komentarzy
Szukasz kosmetyku, który wspomógłby działanie Twojego kremu na dzień lub na noc? Na polskim rynku jakiś czas temu pojawiło się serum rewitalizujące marki Bioliq. Mam go trochę czasu, tak więc chętnie podzielę się z Wami moją opinią o nim.





OD PRODUCENTA:

Preparat zawiera ekstrakt z kawioru, dzięki czemu serum intensywnie stymuluje rewitalizację skóry: aktywnie regeneruje, nawilża i odżywia, co znacząco poprawia jej wygląd i kondycję. Hamuje starzenie komórek skóry na drodze enzymatycznej, oddziałuje na metabolizm preadipocytów i adipocytów, co widocznie wpływa na kontur twarzy. Dodatkowo wyrównuje koloryt skóry, rozjaśniając przebarwienia i niewielkie plamki. Aplikować za pomocą pipetki na opuszek palca lub bezpośrednio na oczyszczoną skórę twarzy. Delikatnie wmasować. Stosować rano i /lub wieczorem, również jako bazę pod makijaż, samodzielnie lub z innymi produktami do pielęgnacji. 

SKŁAD:

Skład: Aqua, Glycerin / Butylene Glycol / Carborner / Polysorbate 20 / Palmitoyl Oligopeptide / Palmitoyl Tetrapeptide-7 / Sodium Lactate, Glycerin / Coco-Glucoside / Caprylyl Glycol / Alcohol / Glaucine, Propylene Glycol / Glycerin / Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Propandeiol / Scutellaria Baicalensis Extract, Glycerin / Hypoxis Rooperi Rhizome Extract / Caesalpinia Spinosa Gum, Polysorbate 80, Propylene Glycol / Caviar Extract, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol / metylchloroisothiazolinone / Methylisothiazolinone, Lactic Acid, Parfum.





MOJA OPINIA:

Do kupna tego serum przekonała mnie przede wszystkim niska cena i zapewnienia producenta o rozjaśnianiu przebarwień. Opakowanie jest bardzo ładne, solidne, wygląda na ekskluzywne. Pierwszy plus dla tego serum jest za piękny, delikatny, nienachalny zapach. Konsystencja jest leciutka, wodnisto – żelowa, przypominająca olejek, ale na pewno nie tłuści cery. Nie obciąża, szybko się wchłania. Ja stosuje pod krem, przeważnie na noc. Nie zauważyłam, aby intensywnie stymulował rewitalizację skóry. Nie jestem pewna, czy aktywnie regeneruje, natomiast po regularnym stosowaniu cera wygląda na bardziej zadbana i odświeżona. Mogę potwierdzić, ze nawilża i odżywia, a także poprawia wygląd i kondycję skory. Nie jestem jeszcze w przedziale powyżej 30 , wiec hamowanie starzenia komórek mnie nie dotyczy. Choć nie ukrywam, ze zależy mi, aby działał prewencyjnie. Nie zauważyłam, aby widocznie wpływał na kontur twarzy. Najbardziej liczyłam, aby wyrównał koloryt skóry, rozjaśniając przebarwienia i niewielkie plamki, nie zawiodłam się w tym przypadku, aczkolwiek spektakularnego efektu na pewno nie było. Generalnie jest to bardzo przyjemne serum, w odpowiedniej cenie. Ja na razie jestem w fazie poszukiwań serum idealnego. Temu do idealności troszkę brakuje, ale nie ukrywam pewnie do niego wrócę.



Zużycia maja

9 czerwca 2014 15 komentarzy
Powrót z urlopu macierzyńskiego do pracy jest nie lada wyczynem. Generalnie męczyć w pracy się nie męczę, ale po powrocie do domu ciężko mi się ogarnąć. Chciałabym wszystko naraz, a sił nie ma na nic. A blog zaczyna być obowiązkiem, a nie przyjemnością. Mam nadzieję, że póki co wybaczycie mi dłuższe absencje, a ja w miarę możliwości postaram się ogarnąć i wrócić do regularnego blogowania. 





Balea, żel pod prysznic kremowy kokos brzoskwinia


Fanów marki Balea ciągle przybywa, i wcale się nie dziwię. Żele pod prysznic przepięknie pachną, świetnie się pienią. Konsystencja jest kremowa, może spektakularnie nie nawilżają, ale na pewno nie powodują wysuszenia skóry. Cena w porównaniu do jakości jest w porządku. Uważam, że tyle powinny kosztować żele pod prysznic.



Radox Refresh, żel pod prysznic i szampon 2 in 1, eukaliptus i olejki cytrusowe

Nie używałam tego żelu sama, bo po kilku umyciach spowodował u mnie alergię, z którą wylądowałam u lekarza. Bardzo ładnie pachnie, świetnie się pieni, ale co z tego, ponieważ potrafi nieźle podrażnić. Mój gruboskórny mąż nie narzekał. Niestety ja muszę tą firmę omijać szerokim łukiem.

Farmona, Sweet Secret, migdały i słodkie trufle, peeling do ciała


Clinique, Liquid Facial Soap Mild Formula


Carea, Aloe Vera płatki kosmetyczne

Bardzo fajne płatki kosmetyczne, od lat zawsze je kupuje, nieważne jaka wersja, każda mi pasuje.



Carex, Pure Blue, mydło w płynie



Nie jedno opakowanie tego mydła w płynie widzieliście w moich zużyciach. Lubię je za bardzo doświeżający zapach, i za to, że w ogóle nie wysusza skóry.



Synergen, chusteczki oczyszczające

Bardzo przeciętne chusteczki odświeżające. Bardzo szybko wyschły. Nic specjalnego, na pewno więcej ich nie kupię. Wolę używać dziecięcych chusteczek nawilżanych.



Skinoren, 20%, krem przeciwtrądzikowy

Gdy go kupię ponownie chętnie o nim zrobię całą recenzję. Na razie zdradzę Wam, że jest to całkiem nieżły produkt przeciwtrądzikowy i i przeciwzaskórnikowy. Nie daje efektu natychmiastowego, ale systematyczna kuracja przyniosi zaskakujące efekty.




Męskie zużycie:
Normalnie nie publikowałabym zużycia mojego męża, ale jego (i moim zdaniem) są to dwa produkty godne polecenia. Dlatego jeśli kiedyś będziecie miały problem z wyborem co swojemu partnerowi kupić, zerknijcie na:



Tołpa, dermo men, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy



Ten żel zrobił dobrze mojemu mężowi, naprawdę! Skóra jego mniej się błyszczy, a i zaskórników jest zdecydowanie mniej. Sama sobie mu ten żel podkradałam i uważam, że jest lepszy od damskich kosmetyków. Serio.

Nivea men Silver Protection dezodorant roll on

Mój mąż kupuje tylko ten antyperspirant już od kilku lat. To też o czymś świadczy. Jak tylko zrobił wyjątek od reguły, mocno tego żałował. Ja ze swojej strony dodam, że rzeczywiście ma bardzo dobre działanie, jak na produkt drogeryjny. Zapobiega przykremu zapachowi i mokrym plamom :)

Haul, czyli co kupiłam w maju

3 czerwca 2014 37 komentarzy
Nadszedł dzień kiedy należy się rozgrzeszyć z własnych słabości. Na szczęście maj należy do dość udanych miesięcy, mocno nie nagięłam listy zakupowej. Odkąd zaczęłam się pilnować z zakupami, nie dość, że udaje mi się co nieco zaoszczędzić, to nowe kosmetyki cieszą podwójnie. Mimo, że maj obfitował w promocje rossmannowskie to uległam tylko lakierom, na które dość długo się czaiłam.Reszta to bardzo potrzebny i planowany zakup (jupi!).




  • Alterra- Łagodny szampon dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy- Migdały i jojoba
  • Alterra- Szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych- Granat i aloes
Ostatnio dość polubiłam się z Alterrą, więc testuję kolejne ich naturalne szampony. Podoba mi się w nich to, że mają delikatniejszy skład, a mimo to dalej się fajnie pienią, Wybrałam te szampony głównie dla męża, który ma problem z przesuszoną skórą głowy, ale za pewne i ja z nich nie raz skorzystam.

  • Rimmel Salon PRO with Lycra - 701 Jazz Funk
  • Rimmel Salon PRO with Lycra - 711 Punk Rock
  • Rimmel Salon PRO with Lycra - 702 Simply Sizzling
Na te lakiery chorowałam już od dłuższego czasu, uwielbiam tą serią lakierów, moim zdaniem jest idealna.  Lakiery 701 i 702 na zdjęciu mogą wyglądać bardzo podobnie, natomiast na żywo na tyle się różnią, że zapragnęłam mieć oba. Idealne na nadchodzące lato! Za cenę w promocji -49% w Rossmannie zapłaciłam za sztukę 10 zł.

  • Eveline MiniMax Holographic 406
  • Eveline MiniMax Holographic 410
Nie miałam do tej pory żadnego holograficznego lakieru, a strasznie podobają mi się lakiery o tym efekcie, które prezentujecie na swoich blogach. Dlatego tak na wypróbowanie, czy efekt ten także przypadanie mi do gustu na moich paznokciach wybrałam dwa lakiery Eveline, także w promocji -49% po 1,50 zł za sztukę. Śmieszna cena, prawda?

  • Golden Rose Classics Waterproof lip pencil 325
Nie przepadam za konturówkami do ust, rzadko ich używam, ale jak chce mieć intensywny kolor, to jednak konturówka staje się niezbędna. Idealnie będzie mi pasować do mojej pomarańczowej pomadki, także z Golden Rose. Myślę, że wkrótce pokażę Wam obie w makijażu.

  • The Body Shop- Raspberry Body Scrub
Nie uwierzycie, ale nie mam żadnego peelingu w zapasach! Nareszcie :) W nagrodę za ten wyczyn pozwoliłam sobie na dość długo wypatrywany scrub.



A jak tam Wasze zakupy?






SZABLON BY: PANNA VEJJS.