Nadchodzące promocje, czyli co warto kupić

30 sierpnia 2014 20 komentarzy
W tym tygodniu będzie można sporo fajnych kosmetyków dostać w rozsądnych cenach. Wszystkie drogerie, a także dyskonty prześcigają się w promocjach. Zapewne niejedna z Was ma w planach kupić choć jeden kosmetyk. Chętnie podpowiem Wam co warto upolować w tym tygodniu.

Natura- link do całej gazetki


Na pewno warto kupić nowe lakiery My Secret, bardzo ciekawe kolory oraz niska cena. Warto także przyjrzeć się szafą marek: Maybelline (-40%) oraz Rimmel (-30%). Oczywiście najlepszym wyborem będzie tusz Maybelline Colossal Volum' Express

SUPER PHARM- link do całej gazetki



Jeszcze przez 4 dni w Super Pharm trwa tydzień z markami. Wszystkie produkty powyższych marek można dostać w cenie -33%. Ja polecam przyjrzeć się kosmetykom marek: Lirene, La Roche-Posay, Biovax i Bourjois.

Biedronka- link do całej gazetki


Biedronka znowu kusi nas niezwykłymi promocjami kosmetycznymi. Wszystkie kosmetyki kolorowe marki "BeBeauty" są produkowane przez markę Bell, dlatego warto się im przyjrzeć. Z racji, że kosmetyków kolorowych mam dużo, także mam dużo lakierów do paznokci, to na pewno zrobię zapas płatków kosmetycznych Carea- gorąco polecam- moje ulubione.

Gorąco Was zachęcam do przejrzenia gazetek promocyjnych, bo zapewne każdy wypatrzy coś dla siebie w bardzo korzystnej cenie.

Orly- Kiss The Bride- blady róż czy blada brzoskwinka?

27 sierpnia 2014 34 komentarze
To jest jedyny lakier Orly jaki posiadam. Jakoś nigdy lakiery Orly, pomimo licznych pochlebnych recenzji, nie kusiły mnie. Zniechęcały mnie przede wszystkim: słaba dostępność i zbyt wysoka cena. Jednak gdy robiłam zakupy lakierów online, zauważyłam także kilka egzemplarzy wcześniej wspomnianej marki. Kolor Kiss The Bride nie sposób nie zauważyć, dlatego także trafił do mojego wirtualnego koszyka. 

Orly- Kiss The Bride

Orly- Kiss The Bride photos review swatches

KOLOR:

Gdy przeglądałam swatche tego lakieru, zanim go kupiłam, wydawało mi się, że Orly Kiss The Bride jest łudząco podobny do Essie Fiji. Jednak gdy pierwszy raz pomalowałam nim paznokcie, to doszłam do wniosku, że jednak te lakiery nieco się mogą różnić. Zapewne dla mężczyzn tych różnic będzie zdecydowanie mniej. Kolor Kiss The Bride to coś pomiędzy bladym różem, a bardzo rozbieloną brzoskwinką. Lakier Orly wygląda tak, jakby kolory: pomarańczowy i różowy mocno rozcieńczył białą farbą. Orly Kiss The Bride jest bardzo kremowy, jasny, idealnie pasuje do opalonych dłoni. Nadaje paznokciom klasyki. Ostatnio bardzo lubię takie jasne kolory.

PĘDZELEK:

To co wyróżnia lakiery ORLY to ich ogumowany uchwyt pędzelka, dzięki temu pędzelek ciężej wypuścić z rąk. Ale takiej łamadze jak ja zapewne nic nie pomoże, i pędzelek jak będzie miał wypaść to wypadnie. Sama końcówka pędzelka jest dosyć duża i przez to mniej poręczna dla mnie. Pędzelek jest cienki i długi, dosyć giętki. Bałam się go, zanim pomalowałam nim paznokcie. Jednak okazał się rewelacyjny i bardzo szybko i sprawnie poszło mi pierwsze malowanie paznokci.

Orly- Kiss The Bride photos review swatches

KONSYSTENCJA / KRYCIE:

Byłam zaskoczona tym lakierem. Myślałam, że do tak jasnego i mlecznego koloru, trzeba dużo wolnego czasu, rezerwy cierpliwości i śpiącego dziecka. Nic bardziej mylnego. Co prawda dziecko spało, głowy nie zawracało, a paznokcie raz dwa pomalowałam, bez utraty nerwów. Nie smuży, nie rozlewa się. Dwie cienkie warstwy i paznokcie pomalowane. 

TRWAŁOŚĆ:

Na paznokciach Orly Kiss the bride wytrzymał 6 dni, ale po 4 dniach były już leciutkie odpryski. Myślę, że trwałość jest standardowa, ja więcej od lakierów nie wymagam. 

Orly- Kiss The Bride photos review swatches

Orly- Kiss The Bride photos review swatches

CENA / DOSTĘPNOŚĆ:

Niestety lakiery ORLY stacjonarnie są trudno dostępne. Podobno bywają na targach kosmetycznych. Jeśli komuś bardzo zależy, to radzę poszukać ich online. Na stronie producenta koszt buteleczki 18ml to 39zł. Ja swoją kupiłam za 13 zł. Swoją drogą- kiedy ja zużyję 18 ml lakieru? 

Podsumowując, bardzo polubiłam ten lakier i ten konkretny kolor, który nie jest kolejnym, różowym lakierem. 

A Wam jak się podoba "pocałunek panny młodej"?

Aktualna pielęgnacja włosów- sierpień 2014

25 sierpnia 2014 21 komentarzy
Dzisiejszy post to będzie bardziej żalenie się niż chwalenie. Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo uboga jest moja pielęgnacja włosów. Ograniczyłam się totalnie do kilku produktów, których non stop używam, bez żadnych efektów. Wybrałam do mojej obecnej pielęgnacji totalnie podstawowe kosmetyki, zupełnie tak jak to było zanim prowadziłam blog. Moje włosy już dawno nie widziały na oczy maski, a olejuje włosy tylko wtedy, gdy mi się przypomni, czyli raz na miesiąc. Oczywiście w szafkach, w łazience pochowane zapasy: olejków, maseczek, odżywek. A ja od kilku miesięcy sięgam tylko po szampon i odżywkę. Pod prysznicem stoją po dwa egzemplarze i na chybił trafił, któryś wybieram. Ten post jest ku waszej przestrodze, nie dajcie się ogarnąć leniowi, dbajcie o swoje włosy, nie ograniczajcie się do drogeryjnych produktów. Rozpieszczajcie włosy olejkami i maskami. Zabezpieczajcie końcówki. Myślę nad tym, aby we wrześniu po eksperymentować w pielęgnacji włosów. 

SZAMPONY

Elfa, Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim Nivea, Fresh Energy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się

Elfa, Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim

Tak jak łatwo się domyślić mam włosy przetłuszczające się. Kiedyś myślałam, że bez dobrego szamponu z SLS się obyć nie mogę, tak teraz utwierdzam się w przekonaniu, że SLS'y tylko mi szkodzą i to one owe przetłuszczanie powodują. Sporo pozytywnych recenzji czytałam o produktach Green Pharmacy, ale niestety ja o tym szamponie zdania nie mam. Bubel w sumie to nie jest, ale, żeby fajny był to też napisać nie mogę, bo skłamię. 

Nivea, Fresh Energy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się

Ten szampon mam stosunkowo krótko, raptem użyłam go kilkakrotnie. Jak na razie krzywdy nie robi, fajnie odświeża włosy. Jednak wiem, że przy dłuższym używaniu strasznie wysuszy mi końcówki, a skóra głowy jak się przetłuszcza, tak się przetłuszczać będzie. Z racji, że zawiera SLS'y pewnie prędzej czy później pójdzie w odstawkę. 

ODŻYWKI

Aussie, 3 Minute Miracle Reconstructor Schwarzkopf Essensity Moisture Conditioner

Aussie, 3 Minute Miracle Reconstructor

Już kiedyś Wam wspominałam o tym, że podzieliłam w pielęgnacji odżywki na te z silikonami i na te, które tych silikonów nie zawierają. Tutaj możesz przeczytać o bezslikonowej pielęgnacji włosów. Ja jednak od czasu do czasu sięgam po bomby silikonowe. Włosy wtedy mniej mi się puszą, są miększe, delikatniejsze w dotyku. Jednak, gdy z tymi silikonami przesadzę, to włsoy bardzo szybko są obciążone i łatwiej się przetłuszczają.

Schwarzkopf Essensity Moisture Conditioner

O tej odżywce czytałyście zapewne u mnie w tym miesiącu. Jeśli jednak Wam umknęła recenzja Schwarzkopf Essensity Moisture Conditioner to wystarczy kliknąć. Niby produkt profesjonalny, a jednak nie potrafiła ta odżywka spełnić moich oczekiwań. Na pewno ma wielkiego plusa u mnie za skład, dosyć naturalny, jak na produkt Scharzkopf'a. Zapach odżywki może się nie podobać. 

OLEJOWANIE 

Alterra, Massageöl Mandel & Papaya - Olejek do masażu- Migdały i papaja olejowanie włosów

Alterra, Massageöl Mandel & Papaya - Olejek do masażu- Migdały i papaja

Ten olejek mam jeszcze w starej wersji, już niedługo kończy się mu termin przydatności. Mimo, że zawiera olejek rycynowy, to szały na moich włosach nie robi. Cudnie pachnie, przyjemnie się go używa, ale nie sprawdza się u mnie do olejowania włosów. Oleje, których wcześnie używałam, dawały bardziej spektakularny efekt. 

aktualizacja włosowa sierpień 2014 pielęgnacja włosów blog hair care

Jak na załączonym obrazku widać, moje końcówki proszą się o to, aby o nie zadbać. Wbrew pozorom nie są rozdwojone, jedynie brakuje im okiełznania. Chętnie także zadbałabym o to, aby szybciej mi włosy rosły. We wrześniu chciałabym wyeliminować następujące

Błędy w pielęgnacji włosów:

  • brak zabezpieczania końcówek
  • brak suplementów
  • za dużo SLS'ów
  • brak masek
  • za rzadko olejowanie

TAG: Siedem grzechów głównych - kosmetycznie

22 sierpnia 2014 22 komentarze
*pinterest


CHCIWOŚĆ 

Najdroższy kosmetyk jaki kupiłaś, najtańszy jaki posiadasz? 

Najdroższy kosmetyk to (najprawdopodobnie) krem Clinique Superdefense SPF 25 Age Defense Moisturizer / dry combination kosztował 229 zł. Nie był to dokońca przemyślany zakup, ot taka zachciewajka. Gdy zobaczyłam ten krem to trochę mi odbiło i pomyślałam, że to może już czas pisać tylko o markach selektywnych? Hehe, na szczęście ten pomysł stłumiłam w zarodku, bo przypomniało mi się, że nie wyszłam za milionera (to był tylko sen). Natomiast najtańszy kosmetyk to krem do rąk odżywczo-ochronny Niewidzialne Rękawiczki Eveline.


GNIEW 

Których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz?

Kosmetyków, które uwielbiam jest naprawdę sporo, tak więc ciężko mi będzie je wysztkie tu wymienić. Kto obseruje mojego bloga jest na bieżąco z lubianymi przeze mnie kosmetykami. Nienawidzę to dosyć mocne słowo, nawet w stosunku do kosmetyków, dlatego napiszę, że ogólnie nie lubię kosmetyków z Avon’u i z Soraya’ i (matko jak to się odmienia?). Nic z tych firm do tej pory nie przypadło mi do gustu.

Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia? 

Kosmetyki marki Lush są dla mnie dosyć trudno dostępne. Sieć drogerii DM też mogłaby się znaleźć w Polsce, nie widzę żadnych przeszkód. Wszyscy nasi sąsiedzi (oprócz tych ze wschodu) mają do tych marek bardzo łatwy dostęp, a nas widać jak traktują, nawet żelu za 0,65 centów nam żałują. Takie jest życie polskiej „bełty” blogerki.

OBŻARSTWO 

Jakie produkty są Twoim zdaniem najpyszniejsze? 

Smakowe peelingi do ust oraz cukrowe peelingi do ciała. Oczywiście także takie, które pachną kawą lub czekoladą (niekoniecznie przy tym muszą być jadalne). Ogólnie nie jadam kosmetyków, ale cieszę się, że rynek zalewa fala kosmetyków jadalnych. Już sporo kampanii na blogach (tych bardziej eko) widziałam w stylo „zjedz swój krem”. Może kiedyś wkrótce się na takie przerzucę? Tylko niestety takie kosmetyki zamiast w cycki pójdą w biodra.

 LENISTWO 

 Których kosmetyków nie używasz z lenistwa? 

Sporo takich jest, bo jestem leniem niesłychanym. Na pierwszym miejscu jednak plasuje się krem do stóp, potem wszelkiego rodzaju mazidła do ciała, i kremy do rąk. Teraz przeglądając kosmetyki zauważyłam przeterminowany krem do pielęgnacji biustu, ale niestety w cuda nie wierzę, i cycków po porodzie i karmieniu piersią już nic nie uratuje. No może myśl, że mąż i tak je lubi ;-)

DUMA 

Który kosmetyk daje Ci najwięcej pewności siebie? 

Korektor i tusz do rzęs- bez tego ani rusz z domu. Generalnie makijaż podnosi mi moją samoocenę. Bez dobrej szpachli ryja nie pokażę.

 
POŻĄDANIE 

Jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej? 

Lubię gdy mężczyźni mają zadbane dłonie i paznokcie. Uwielbiam. Nie pogardzę także pięknym uśmiechem i ładnym zgryzem zębów. No i generalnie lubię mężczyzn, którzy wiedzą co to „antyperspirant”, „szampon do włosów” i „żel pod prysznic”, bo wtedy to i pogadać mamy o czym.

ZAZDROŚĆ 

Jakie kosmetyki lubisz dostawać w prezencie? 


Wszystkie! Kosmetyk to kosmetyk- żadnym nie pogardzę. Lubię dostawać kosmetyki typu SPA (płyny do kąpieli w ładnych buteleczkach, sole do kąpieli, balsamy, peelingi). Kurcze, no i zachciało mi się jakiegoś prezentu ;-) generalnie nawet z szarego mydła bym się cieszyła, gdyby tylko był dany z serca.


Sama pozwoliłam się "oTAGować". Nikogo palcem wskazywać nie będę, gdyby ktoś miał ochotę zrobić podobny post, niech czuje się "oTAGowany". Post na luzie, bez spiny pośladów, bo czasu obecnie mało na wymądrzanie się. TAG oczywiście zapożyczony z sieci, nie wiem dokładnie skąd, jak ktoś wie, niech mnie natychmiast poinformuje. 

Jeśli spodobał Ci się TAG, podziel się nim na swoich mediach społecznościowych, będę zobowiązana.

Paleta Collection- Purple eye wędruje do...

20 sierpnia 2014 31 komentarzy
Rozdanie dobiegło końca w niedzielę. Zgodnie z regulaminem wybrałam zwycięzcę. Nie sądziłam, że tak dużo osób się zgłosi, tak więc sprawdzenie wszystkich zgłoszeń i utworzenie listy uczestników, trochę trwało. Naprawdę żałuję, że tylko jedna osoba wygrywa. Następnym razem muszę pomyśleć o kilku nagrodach. 

Dziękuję wszystkim za liczny udział w rozdaniu. Poniżej znajdziecie, kto wygrał paletę brytyjskiej marki Collection (kiedyś Collection 2000). Nagroda prezentuje się tak: 


Mam zaszczyt ogłosić, że zwycięzcą jest:



Gratuluję Science Woman! 


Namaluję dzień twoją... paletką

18 sierpnia 2014 33 komentarze
Jeśli chodzi o tą paletkę, to nie miałam wątpliwości, gdy tylko ją zobaczyłam, wiedziałam, że będzie moja. Mało mam takich połyskujących cieni, a ostatnio tylko takie mi się podobają. Podoba mi się to, że zawiera 6 uniwersalnych, raczej dziennych kolorów. Za pomocą jednej paletki spokojnie można wykonać kilka, zupełnie różnych makijaży, także na różne okazje. Odkąd ją posiadam, często się maluję nią do pracy. Paletkę można kupić na Born Pretty Store.


Cienie są umieszczone w całkiem solidnym opakowaniu. Ośmieliłabym się stwierdzić, że lepszym niż cienie takich firm jak MUA, Rimmel czy Manhattan. Design jest prosty, imitujący droższe marki. Muszę przyznać, że samo opakowanie także zwraca na siebie uwagę. Na pierwszy rzut oka nie sugeruje, że jest to produkt azjatycki. 


Paletka Smokey Sugar Box zawiera 4 ciepłe brązy w różnych odcieniach, jeden śnieżnobiały perłowy cień, i jeden bardzo ciemny brąz z delikatnymi złotymi drobinkami. Oprócz tego najciemniejszego cienia, wszystkie świetnie się nakładają, są dosyć kremowe i nie osypują się. Ten najciemniejszy cień jest najtrudniejszy w obsłudze, nie jest dobrze napigmentowany, lekko się osypuje. Jednak można nim delikatnie zaznaczyć linię rzęs, a efekt nie jest nachalny. Całkiem nieźle te cienie ze sobą współgrają. 


Makijaż z udziałem tej palety miałyście okazję widzieć już w poście Golden eye - Make up. Dla chętnych prezentuję także swatche, które są bez bazy. Musicie same przyznać, że cienie są nieźle napigmentowane. 


Wrazie gdybym Was zachęciła do kupna tej palety ze sklepu Born Pretty Store, podaję Wam kupon zniżkowy: 

5 dobrych i polskich kosmetyków

16 sierpnia 2014 29 komentarzy
Bardzo lubię czytać o dobrych, polskich produktach. My Polacy mamy tendencję do narzekania, krytykowania, rzadko cieszymy się z tego co posiadamy. Poza tym cudze chwalimy, a swego nie znamy (lub nie doceniamy). Dlatego ja chciałam także stworzyć post o produktach, które są warte polecenia, o markach kosmetyków, które sporo osiągnęły na polskim rynku.  Post ten będzie nietypowy, bo będzie zbieraniną 5 recenzji, które już pojawiły się na łamach mojego bloga. Gdy przygotowywałam się do niego, i zastanawiałam się nad 5 produktami, które tak naprawdę chciałabym kupić ponownie, to wyszło na to, że już Wam o nich pisałam. Dla osób, które ominęły owe recenzje, podam do nich jeszcze raz linki. Oprócz tego chciałabym także uzupełnić opinię na temat konkretnych marek kosmetycznych.

Ziaja, Kremy 25+ , krem nawilżający matujący


Firma Ziaja ma już 25 lat. Kapitał firmy w 100 % jest polski.  Pierwszy krem tej marki to bardzo słynny krem oliwkowy, który moja babcia używa do dziś. Już jako mała dziewczynka podbierałam go babci. Bardzo go lubiłam, za piękny zapach, tłustą i treściwą konsystencję. Świetnie nawilżał. Jako nastolatka doceniłam fakt, że Ziaja ma bardzo konkurencyjne ceny, a produkty wcale nie były gorsze od tych dwa razy droższych. Oczywiście krem 25+ nawilżający matujący jest dosyć znany wśród blogerek, ale ja nie chwalę tylko tego produktu. Sporo kosmetyków przewinęło się przez moje ręce tej firmy, i rzadko z czegoś byłam niezadowolona. Dlatego dziewczynom, które lubią dobre produkty do pielęgnacji i nie chcą dużo wydać to polecam Ziaję.

Lirene Dermoprogram- głęboko oczyszczający peeling gruboziarnisty


Marka Lirene została założona 10 lat temu przez Laboratorium Kosmetyczne Dr Ireny Eris. Dr Irenę Eris podziwiam już od kilkunastu lat, i jeszcze jako nastolatka chciałam pracować w jej laboratorium.  (Nie)stety w pewnym momencie mojego życia wybrałam inną drogę zawodową, a kosmetyki to tylko moje hobby, nie praca. Natomiast nadal często sięgam po kosmetyki  z Laboratorium Dr Ireny Eris. A jeśli chodzi o sam peeling, to ten, kto go jeszcze nie zna, a lubi zdzieraki jak ja, to niech szybciutko go kupuje.

Tołpa Dermo Face Hydrativ nawilżający krem - żel odprężający pod oczy

Tołpa, Torf Corporation Fabryka Leków Sp. z o.o. , firma, która została założona także w 1989 roku. Kosmetyki tej marki produkuje się pod Wrocławiem, dlatego ta firma jest najbliższa memu sercu. Do tej pory niewiele miałam kosmetykówz Tołpa, ale żaden mi jeszcze nie zaszkodził. Jako jedyna na świecie, Torf Corporation posiada patent na unikalny ekstrakt torfowy, który początkowo miał stać się lekiem przeciwnowotworowym. Niestety działań przeciwnowotworowych tego ekstraktu nie udowodniono,  ale bardzo dobrze sprawdza się w pielęgnacji twarzy i ciała.

BIOLIQ - Aktywne serum nawilżające z ekstraktem z kawioru

Innovative Pharma Solutions- producent dermokosmetyków  Siquens i Bioliq. Siquens mam w zapasach, Bioliq już dobiega dna. Niewiele można się z Internetu dowiedzieć na temat tej marki. Jedynie tyle, że jest polska. Sporo zwolenniczek zbiera słynne (nie tylko z telewizji) serum rewitalizujące. Ja sama je także polubiłam. Lubię dermokosmetyki, lubię kosmetyki, które ładnie wyglądają, lubię kosmetyki, które są produkowane w Polsce. Trzymam kciuki za Innovative Pharma Solutions może wkrótce coś więcej się dowiemy na temat tego producenta.



Z marką Organique poznałam się stosunkowo niedawno. Teraz oczywiście wszelkie zaległości muszę nadrobić. Firma na rynku polskim jest już od 14 lat i produkuje naturalne kosmetyki , wykorzystując ekologiczne i organiczne składniki. Wszystko zaczęło się od ręcznie robionych, naturalnych maseł glicerynowych. Obecnie Organique można spotkać w najlepszych SPA, dlatego warto skusić się na kosmetyki tej firmy i stworzyć własne, domowe SPA.


Czy Schwarzkopf Essensity Moisture Conditioner intensywnie nawilża?

13 sierpnia 2014 20 komentarzy
Nigdy nie przepadałam za marką Schwarzkopf. Raz nieufnie kupiłam szampon tej marki i dostałam od niego łupieżu. Sama pewnie bym tej odżywki także nie kupiła, ale skoro znalazła się w jednym z Glossy Box'ów, które miałam okazję kiedyś subskrybować, to ją wypróbowałam. Jest to produkt profesjonalny, dlatego spodziewałam się lepszego działania niż produktów drogeryjnych. 

Zielone opakowanie odżywki do włosów, ekologiczny , organiczny skład odżywki do włosów, ziołowy zapach


Skład ma dosyć interesujący, znajdziemy w nim kilka składników organicznych (wyciąg z Aloe Vera i oliwę z oliwek). Nie zawiera silikonów, parafiny, sztucznych zapachów oraz parabenów. 

Konsystencja jest typowa dla odżywek, biała, gęsta maź. Aplikacja jest bezproblemowa. Super opakowanie, nie trzeba się natrudzić by nałożyć sobie odpowiednią porcję. Dzięki sprytnemu opakowaniu można odżywkę postawić do góry nogami i zużyć ją do końca. Zapach mnie się osobiście nie podoba, przypomina mi "ziółka" mojej babci, ale pewnie fanki naturalności będą się nim zachwycać. 

Działanie odżywki Schwarzkopf Essensity Moisture jest dosyć przeciętne jak na produkt profesjonalny, który można kupić w salonach fryzjerskich lub hurtowniach dla profesjonalistów. Co prawda nie mam bardzo zniszczonych włosów, ale końcówki jednak mają tendencję do wysychania, a ta odżywka w żaden sposób ich nie zabezpiecza, nie odżywia, nie wygładza, nie ujarzmia. Jedyny plus jaki ma ta odżywka to fakt, że fajnie po niej rozczesują się włosy. Jednak taki efekt mogę uzyskać po prawie każdej odżywce z Rossmann'a. Schwarzkopf Essensity Moisture Conditioner nie odmieniła życia moich włosów w żaden sposób. Dalej są w takiej samej kondycji. Nie sądzę, aby ta odżywka intensywnie nawilżała,bo po niej moje włosy nie przypominał tego, co mogę otrzymać jak po wizycie w salonie fryzjerskim. Cieszę się, że bezpośrednio nie wydałam na nią ok. 40 zł za 200 ml (tyle kosztuje w internetowych drogeriach / hurtowniach). Nie odważę się jej nazwać bublem, krzywdy mi ta odżywka nie zrobiła, aczkolwiek, w żaden sposób nie spełniła moich oczekiwań. 

Miałyście do czynienia z Schwarzkopf Essensity Moisture Conditioner?

Essie Maximillian Strasse Her- chłodna miętowa szarość

10 sierpnia 2014 30 komentarzy
Nie wiem co mnie naszło, ale latem zachciało mi się szarości na paznokciach. Dziwne to jest, ponieważ jestem zwolenniczką wszelkich kolorów, aż nagle otworzyłam szufladę pełną lakierów i postanowiłam spróbować jednego z moich najnowszych Essiak'ów. Zapewne widziałyście ten lakier już u mnie na blog'u gdy chwaliłam się nowościami. Od tamtej pory niewiele przybyło mi lakierów, bo leczę się z lakieroholizmu. Póki co nieźle mi idzie, czyli nie kupuję nowych lakierów, a staram się używać te, które jeszcze nie były użyte. Dlatego Essie Maximillian Strasse-Her ma swoją premierę. 

Essie Maximillian Strasse her szara zieleń, miętowa szarośćzielona szarość, szarość z domieszką zieleni

KOLOR:

Kolor jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Zapewne jest go ciężko podrobić. Na pierwszy rzut oka wydaje się być to zwykła szarość, ale gdy się patrzy dłużej na ten lakier, można dojrzeć domieszki zieleni. Nie byle jakiej zieleni, otóż można rzec, że jest to szarość z miętą. Na paznokciach efekt zieleni i mięty jest prawie niezauważalny, natomiast nadaje paznokciom chłodny odcień, a paznokcie wyglądają na idealnie szare, jak cement. 

PĘDZELEK:

Lakier ten kupiłam przez internet i nie doczytałam jaką wersję lakieru kupuję: czy europejską czy amerykańską. Ten lakier to wersja amerykańska, czyli z cienkim pędzelkiem. Nie byłam z tego faktu zadowolona, aż do pierwszego pomalowania. Muszę przyznać, że wersja amerykańska jest równie dobra, a cienki pędzelek zupełnie mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie jest niezłym udogodnieniem dla osób o węższych paznokciach, lub które mają mniejszą wprawę z malowaniem paznokci. Dzięki wąskiemu pędzelkowi uniknęłam rozlanego lakieru na skórkach. 

wersja amerykańska ESSIE: Maximillian Strasse-Her cienki wąski pędzelek


KONSYSTENCJA / KRYCIE:

Jak na jasny kolor ten lakier bardzo przyjemnie mi się go nakładało. Nie smużył, nie bąblował. Ma idealne kremowe wykończenie, bez żadnych drobinek czy shimmer'ów. Wystarczyły dwie warstwy, w miarę cienkie, aby idealnie pokryć całą płytkę paznokcia. 

TRWAŁOŚĆ:

Jak większość lakierów Essie ten trzymał się około 5 dni. Dopiero po 5 dniach zauważyłam pierwsze odpryski. Po 6 dniach lakier ten już do niczego się nie nadawał i musiałam go zmyć. Uważam trwałość za w porządku, lubię gdy lakier trzyma się tyle dni i nie muszę co chwilę malować znowu paznokci. 

Prównanie kolorystyczne lakierów Essie: Turquise & Caicos, Maximillian Strasse-Her, Master Plan

Aby przybliżyć Wam kolor ESSIE: Maximillian Strasse-Her, oraz udowodnić Wam, że jednak ma w sobie trochę zieleni, to zestawiłam ten kolor z dwoma innymi (także popularnymi kolorami) Essie. Od lewej: turquoise and caicos, w środku: maximillian strasse her, po prawej: master plan. Turquoise and caicos to typowy turkus, dla innych mocna mięta, morska zieleń, a Master Plan to beżowa szarość.




 CENA / DOSTĘPNOŚĆ:

Lakiery Essie możemy znaleźć w Super Pharm czy w Hebe. Najlepiej szukać w promocji, ponieważ cena regularna 36 zł odstrasza. Ja większość lakierów Essie kupuję online, wtedy taka buteleczka kosztuje mnie ok. 10-15 zł. 

Podsumowując uwielbiam lakiery Essie, żaden jeszcze mnie nie zawiódł. Ten kolor także mnie zauroczył i myślę często do niego wracać. Wszystkim tym, które lubią stonowane, lecz niekonwencjonalne kolory polecam Maximillian Strasse-Her inspirowany bawarskimi ulicami. 

Who's that lipstick on the glass? Szminka z Born Pretty Store

7 sierpnia 2014 21 komentarzy
Już Wam kiedyś przedstawiałam paczuszkę od Born Pretty Store, w której znalazły się dwa kosmetyki do makijażu. Jeden z nich dziś Wam dokładniej zrecenzuję, a mowa o szmince Maycheer w kolorze 03.

szminka w kolorze pomarańczowo różowym, wyraźny ocień, neonowy. Modna na lato

Marka kompletnie mi nieznana, od razu rzuca się w oczy, że jest produkowana w Azji. Na samym początku dość sceptycznie podeszłam do tej szminki, bałam się jej użyć. Oczywiście, że potraktowałam produkt z góry i uprzedziłam się co do jakości tej pomadki. Kolor szminki okazał się inny niż na zdjęciach strony sklepu. Myślałam, że pomadka będzie miała kolor różowy, a nie neonowy koral. Niemniej jednak ten kolor także przypadł mi do gustu. Na samym początku wydawał mi się bardzo wpadający w oczy, neonowy. Jednak już na ręce zauważyłam, że jest lekko transparentny, nie daje pełnego krycia, dzięki temu daje subtelniejszy efekt na ustach. Na ustach zmienia lekko kolor i raczej można określić go jako pomarańcz, ewentualnie koral.

Swatch Born pretty store Maycheer 03

Kolejna sprawa, która zaskoczyła mnie w tej szmince to fakt, że gładko sunie po ustach, nie jest sucha i sztywna. Na szczęście także się nie rozpuszcza tak łatwo jak szminki Celii czy Wibo Eliksir. Nie daje efektu „mokrych” ust, takich jak po błyszczyku, ale wygląda naturalnie, a usta wyglądają na nawilżone. Z racji, że nie jest mocno napigmentowana, to kolor nie wchodzi w załamanie skórek. Na ustach możecie zobaczyć ją w poście o złotym makijażu.

Szminka nie posiada w sobie żadnych drobinek. Szokiem dla mnie było, jak długo się może taka niepozorna szmineczka utrzymywać. Mimo jedzenia i picia wytrzymuje około 2-3 h bez poprawek. Bez jedzenia i picia jakieś 4h. Aplikacja kilku warstw zapewnia lepsze krycie i mocniejszą pigmentację. Ja jednak wolę jedną, dwie wartswy plus konturówka i efekt jest idealny. Muszę pochwalić także opakowanie, które jest bardzo solidne. Dwa razy już upadła mi ta szminka i się nic mu nie stało.

Jedyną wadą tej szminki jest fakt, że opakowanie nie wygląda na produkt europejski i może budzić pewne wątpliwości. Ja jestem zaskoczona jakością tej szminki, bo spokojnie mogę ją porównać to naszych, drogeryjnych produktów.

Szminki w sklepie Born Pretty Store są obecnie przecenione i jest na nie duża obniżka. W niższej cenie możecie kupić zarówno szminki, jak i konturówki i inne produkty do ust. W linku poniżej znajdziecie szczegóły i może akurat znajdziecie coś czego długo szukałyście. Link do przecenionych szminek.

W razie gdybyście były zainteresowane produktami sklepu Born Pretty Store, to mam dla Was kupon zniżkowy:


Zużycia czerwca i lipca

5 sierpnia 2014 32 komentarze
Nareszcie przyszło mi się uporać ze śmieciami, które chowam po kątach w łazience, już od ponad miesiąca. W czerwcu ze zużyciami było słabo, więc nie zawracałam sobie głowy postem, który prawie nie zawierałby treści. W lipcu było lepiej, aczkolwiek szału też nie było. Ale kto by tyle śmieci trzymał. Jeśli dalej nie znudziły Wam się posty o tematyce denkowej, to zapraszam do dalszej lektury.

1. Balea- kremowy żel pod prysznic- kokos i nektarynka 2. Pharmaceris H, Keratineum- skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych 3. Alterra - Łagodny szampon dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy- migdały i jojoba 4. Alterra- Szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się- biotyna i kofeina

1. Balea- kremowy żel pod prysznic- kokos i nektarynka

Bardzo sławne żele pod prysznic, które są równie trudno dostępne do kupienia w Polsce stacjonarnie. Nie opłaca się ich kupować online, ponieważ ceny są zawyżone. Jeśli ktoś ma możliwość kupienia ich za granicą, radziłabym od razu zrobić większy zapas. Żel pod prysznic to kosmetyk, który szybko się zużywa. Balea słynie ze swoich tanich żeli o kremowej konsystencji, i długotrwałym, oryginalnym zapachu. Lubię i polecam. 

2. Pharmaceris H, Keratineum- skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych

Całkiem dobry szampon. Dość mocno wpływa na przetłuszczanie włosów, choć nie tak jakbym tego oczekiwała. Skóra głowy po pewnym czasie zareagowała w odwrotny sposób i zaczęła się bardziej przetłuszczać, natomiast końcówki ucierpiały i lekko się wysuszyły. Z asystą dobrej odżywki nie robił wielkiego bałaganu na głowie, a rzeczywiście wpłynął skutecznie na mniejsze wypadanie włosów. 

3. Alterra - Łagodny szampon dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy- migdały i jojoba

Nie mam wrażliwej skóry głowy, więc ciężko mi ocenić działanie tego szamponu. Używałam go jako szamponu bez SLS, łagodnego, dla odmiany po tym z Pharmaceris. Nie był rewelacyjny, ale na pewno nie szkodził, nie plątały się po nim włosy, dobrze oczyszczał, jak na szampon bez SLS. Myślę, że mógłby być to dobry szampon dla osób, które nie przepadają za szamponami dla dzieci, a potrzebują używać takich delikatnych.

4. Alterra- Szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się- biotyna i kofeina

Ten szampon jak ten powyższy z butów mnie nie wyrwał. Był w porządku, krzywdy nie robił, średnio mogę określić jego działanie. Moje włosy są ostatnio w dobrej kondycji, nie wypadają nadmiernie, raczej w granicach rozsądku. Trudno mi określić, co tak naprawdę na nie wpłynęło, na pewno szereg czynników. Ale wiem na pewno, że szampony o łagodnym, delikatnym, w miarę naturalnym składzie jak te z Alterry świetnie uzupełniają pielęgnację innymi, bardziej radykalnymi szamponami, czy odżywkami. Jeśli ktoś lubi naturalne kosmetyki, to powyższe szampony można z ciekawości wypróbować.

5. Babydream- pielęgnacyjny płyn do kąpieli 6. Batiste- suchy szampon Cherry - Fruity & Cheeky

5. Babydream- pielęgnacyjny płyn do kąpieli

Lubię rossmannowskie produkty do pielęgnacji dzieci. Już kilka butelek tego płynu zużyłam, nie tylko dla córci, ale także i dla siebie. Nie podrażnił delikatnej skóry mojego dziecka. Lubię i często wracam do niego. Całkiem przyzwoita cena i pojemność.

Uwielbiam suche szampon, bo ratują mnie i moje włosy,zawsze wtedy, gdy nie mam możliwości umyć i wysuszyć włosów. Nie lubię ich nadużywać, służą tylko w podbramkowych sytuacjach, ale zawsze warto je mieć w zanadrzu. Te z Batiste są bardzo fajne i spełniają moje oczekiwania, więc podczas promocji w Biedronce zaopatrzyłam się w kilka opakowań.

7. Be Beauty Body Expertiv- SPA- sól do kąpieli- trawa cytrynowa I bambus 8. Rexona Women - antyperspirant w sztyfcie- Shower clean 9. Ava- Eco Garden Certyfikowany organiczny peeling i maska 2 w 1 10. Clinique- 3 kroki- płyn złuszczający

7. Be Beauty Body Expertiv- SPA- sól do kąpieli- trawa cytrynowa i bambus

Jeśli szukasz taniej i dobrej soli do kąpieli to znajdzie je tylko w Biedronce. Nie ma sensu przepłacać za te droższe, niby bardziej "ekskluzywne" a dostaje się ten sam produkt, o podobnym zapachu, działaniu, opakowanie trochę lepsze a cena dwa razy większa. 

8. Rexona Women - antyperspirant w sztyfcie- Shower clean

Lubię dezodoranty w sztyftach, i lubię te z Rexony. Zapachy wszystkie mam wrażenie, że są podobne działania także. Ten jakoś szczególnie nie zapadł mi w pamięci, ale na pewno był skuteczny. Pewnie nie raz po niego sięgnę. 

9. Ava- Eco Garden Certyfikowany organiczny peeling i maska 2 w 1

Całkiem przyjemny produkt, więcej szczegółów dowiecie się z osobnego posta na tem tego peelingu. Myślę, że u niejednej osoby może się także sprawdzić. Z pewnością odradzam go miłośniczkom mocnych zdzieraków. 

10. Clinique- 3 kroki- płyn złuszczający

Pisałam Wam już moje zdanie na temat całej trzystopniowej pielęgnacji, którą proponuje Clinique. Mnie ona przypadła do gustu, choć, pod koniec używania tego płynu doszłam do wniosku, że moja skóra się do niego przyzwyczaiła, i nie widziałam już tego efektu wow. Na niekorzyść tego produktu przemawia na pewno fakt, że zawiera alkohol, który nie służył moim delikatnym naczynkom i potęgował zaczerwienienia.  


11. Lovely- Curling Pump up mascara

Tusz do rzęs, który zna każda blogerka. Lubię i polecam, może nie udzieliły mi się te wszystkie achy na jej temat, ale za tą cenę warto choć raz jej spróbować i kupować, gdy nie ma się akurat pieniążków na droższego ulubieńca. 

12. See By Chloé
13. Just Cavalli Woman

Próbki z Glossy Boxa, w sam raz w podróż. Niestety nie moje zapachy i nie zachęciły mnie na kupno pełnowymiarowych opakowań. 


ROZDANIE 19.07.-17.08.- COLLECTION- PURPLE EYE PALETTE- PRZYPOMNIENIE

3 sierpnia 2014 Brak komentarzy
Do końca rozdania zostały jeszcze tylko dwa tygodnie. Jeśli ktoś ma ochotę wygrać paletkę firmy Collection (kiedyś Collection 2000) to proszę się zgłosić. Szczegóły rozdania oraz formularz do zgłoszenia.




A tym, którzy już się zgłosili serdecznie dziękuję i za wszystkich uczestników trzymam kciuki :)






SZABLON BY: PANNA VEJJS.