Makijaż wieczorowy | moja propozycja

30 sierpnia 2015 14 komentarzy
Sezon weselny jeszcze trwa w najlepsze. Pogoda nadal rozpieszcza, więc do makijażu wieczorowego można użyć kolorów, tak jak ja to zrobiłam. Kolory, które użyłam do makijażu oczu pasują zarówno do piwnych, zielonych jak i niebieskich oczu. Wykonanie całości sporo mi zajęło, ale efekt jest zadowalający. Poniżej prezentuję zdjęcia, a także listę użytych produktów. Pierwszy raz w swoim życiu użyłam sztucznych rzęs, którymi jestem pozytywnie zaskoczona. Ogólnie obawiałam się ich "noszenia" całkiem niepotrzebnie. Teraz już wiem, że na większe wyjście tylko sztuczne rzęsy :)




UŻYTE KOSMETYKI:


Mam nadzieję, że makijaż okazał się dla Was inspirujący. Dajcie znać, czy Wam się podoba?


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

TEST drogeryjnych podkładów | Alverde, Bourjois CC krem, Bourjois Helthy Mix, L'Oreal True Match

22 sierpnia 2015 21 komentarzy
Chciałabym Wam przedstawić całą moją kolekcję podkładów. Najlepiej by było gdybym miała jeden uniwersalny, dobry na każdą pogodę i zawsze spełniający moje zachcianki. Jednak jak to przystało na kosmetykoholiczkę mam ich aż 4 i powolutku sobie używam, każdego po trochę. Mam nadzieję, że poniższe zestawienie i porównanie będzie dla Was pomocne, a dzięki niemu ograniczycie swoje zakupy wybierając odpowiedni podkład dla siebie.



ALVERDE MINERAL MAKE UP 


Powyższy podkład mam w kolorze 01 Naturelle i jest to najjaśniejszy dostępny kolor. Oprócz tego koloru możemy dostać: 03 Beige Rose oraz 06 Golden Sand. Podkład kosztuje 3,75 Euro (około 15 zł) za 30 ml, jest dostępny jedynie w sieci drogerii DM albo w drogeriach internetowych (prawie dwa razy drożej). Opakowanie mineralnego podkładu Alverde jest dosyć ubogie, gdybym kierowała się tylko wizerunkiem, nie spojrzałabym w stronę tego kosmetyku. Konsystencja produktu jest nadzwyczajnie gęsta, a aplikacja nieco trudna. Z racji, że kosmetyk ten nie zawiera silikonów to rozprowadzenie go równomiernie jest dość niewygodne. Produkt ten lubi smużyć i wolno się wchłania zostawiając wyraźną warstwę. Nie łatwo można utrwalić ten podkład pudrem. Ja nie mam do niego cierpliwości, jednak sporo czytałam pozytywnych opinii o tym podkładzie. Jeśli chodzi o trwałość to tutaj też rewelacji nie ma, dosyć szybko się ściera, na dodatek nie równomiernie pozostawiając placki. Krycie za to tego podkładu jest dobre, jest w stanie zakryć większość niedoskonałości oraz wyrównać koloryt. Z racji, że podkład Alverde jest gęsty można spodziewać się po nim dobrej wydajności. Minusem na pewno dla mnie tego kosmetyku jest zapach, który jest intensywny, określiłabym ten zapach jako „babciny”. Jedynym, co wyróżnia go od pozostałych podkładów jest to bardzo przyjemny skład, bo podkład ten zawiera wiele olei oraz minerałów. Nie przepadam za tym podkładem, używam go jedynie, gdy muszę zakryć niedoskonałości, a nie chcę jeszcze dodatkowo obciążać jej silikonami. 



BOURJOIS 123 PERFECT CC CREAM 



Co prawda kremu CC podkładem teoretycznie nazwać nie powinnam, ale ten konkretny CC krem jest właśnie takim lekkim, przyjemnym podkładem. Całościową recenzję tego podkładu już miałyście okazję przeczytać. Ja jestem posiadaczką najjaśniejszego odcienia czyli 31 Ivory. W drogeriach możemy dostać także 32- light beige, 33- rose beige, 34- bronze. Regularna cena produktu to 45, 99 zł za 30 ml. Dostępny jest praktycznie wszędzie. Opakowanie jest wygodne, przyciągające uwagę. Konsystencja tego podkładu jest najrzadsza z pozostałych, może się przez nieuwagę nim pobrudzić. Za to aplikacja jest bezproblemowa. Trwałość mnie bardzo zadowala, bo jest w stanie wytrzymać do 8 h (bez ekstremalnych) upałów. Krycie jest w porządku, lubię go za to, że wtapia się w kolor mojej skóry i ładnie ją wyrównuje. Wydajność jest gorsza, ze względu na jego rzadką konsystencję. Zapach jest neutralny, nie drażniący. 



BOURJOIS HEALTHY MIX


Można nazwać ten podkład już hitem blogosfery. Ma go już chyba każda blogerka. Większość sięga po najjaśniejszy odcień, czyli 51- Light Vanilla, ja jednak sięgnęłam po nieco ciemniejszy kolor 52- Vanilla. Dostać możemy także: 53- Light Beige, 54- Beige, 56- Light Bronze. Czyli wybór jest dosyć spory. Ten podkład jest najdroższy z całej czwórki i kosztuje 59, 90zł (30ml). Opakowanie jest z wygodną pompką i jest przezroczyste, co ułatwia kontrolowanie zużycia. Konsystencja jest gęściejsza niż kremu 123 CC, ale aplikacja tak samo wygodna. Trwałość również możemy porównać do kremu CC 123 Perfect. Krycie spełnia moje oczekiwania. Jednak ten kolor jest dla mnie trochę za ciemny, a podkład lekko za ciężko, to rzadziej po niego sięgam i ciężko określić mi jego wydajność. Nie dziwię się, że podkład ten podbił blogosferę, bo uważam, że należy mu się wyróżnienie i wart jest każdej złotówki. 



L'OREAL PARIS TRUE MATCH


Ostatni podkład mam w kolorze D1W1 – Golden Ivory. Jeśli chodzi o True match to tutaj kolorystyka jest spora, mamy ogromny wybór, nawet wśród odcieni, które nie zawierają różowych tonów. Dla typowych bladziochów także się coś znajdzie. Ten podkład jest dla mnie idealny na zimę, wtedy idealnie współgra z moim kolorem cery. Cena tutaj także nie powala, jedynie tańszy o 1 zł od Bourjois Healthy Mix (czyli 58, 99zł). Dostępny w każdej drogerii. Opakowanie zbliżone do poprzednika, z pompką i przezroczyste. Konsystencja nie jest ani za gęsta, ani za rzadka, rzekłabym w sam raz. ŚwiEtnie się aplikuje, bez smug. Trwałość jest tak jak w przypadku HM, daje radę i 8h. Krycie jest dla mnie wystarczające. Wydajność jest w porządku, myślę, że jeszcze trochę mi posłuży. Bardzo lubię ten podkład, jest w miarę lekki, dobrze kryje, jest trwały i nie powoduje efektu maski. Także i ten podkład wart jest swojej ceny. Ciekawa jestem jak sprawdzi się nowa formuła. 



Wszystkie cztery podkłady polecam, ponieważ każdy lubię na swój sposób. Najgorzej współpracuje mi się z Alverde, ale wiem, że i ten podkład ma swoich fanów.


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

Depilacja laserem diodowym Light Sheer – efekty i moja opinia

19 sierpnia 2015 14 komentarzy
O laserowej depilacji marzyłam od mojego okresu dojrzewania, czyli dobrych kilkanaście lat. Jak tylko zaczęłam borykać się z dodatkowych, nadmiernym owłosieniem próbowałam się go pozbyć na wiele sposobów. Zaczęłam tradycyjnie od maszynki, jednak już po kilku miesiącach wiedziałam, że najlepiej byłoby się pozbyć włosków raz na zawsze. I tak dowiedziałam się o depilacji laserowej, która 15 lat temu była niewyobrażalnie droga. Jako nastolatka sporo marzyłam i wierzyłam w swoje marzenia, dlatego na liście moich celów pojawiła się „depilacja laserowa”.

Długo pewnie jeszcze zwlekałabym z podjęciem decyzji i udaniem się na zabieg, gdyby nie fakt, że z nieba spadła mi koleżanka, która jest kosmetologiem i dzierżawi laser diodowy Light Sheer. Koleżanka zaproponowała mi zabiegi o ponad 50% tańsze niż w pierwszym lepszym gabinecie. Mąż utwierdził mnie w przekonaniu, że jest to okazja, którą należy wykorzystać. Zdecydowałam się na depilację: rąk, całych nóg, bikini i pach. Poddałam się 6 zabiegom. Ogólnie jestem dość blada, a owłosienie mam dość ciemne (kontrastujące do koloru skóry), dlatego powinnam się spodziewać dobrych rezultatów.

Źródło

EFEKTY I MOJA OPINIA:


Niestety nawet po sześciu zabiegach efekt nie jest dla mnie zadowalający. Najgorzej wypadły ręce, ponieważ odrosły mi prawie wszystkie włoski, tak samo ciemne i sterczące. Słabo wypadły też pachy, które niestety od czasu do czasu muszę znowu golić, więc kilka miesięcy i pewnie wrócą do punktu wyjścia. Włosy na udach mam jasne i delikatne więc nie spodziewałam się rewelacyjnych efektów, i rzeczywiście rezultat nie jest imponujący. Najbardziej zadowolona jestem z bikini i łydek. Tych miejsc naprawdę nie muszę golić. Co prawda pojawiło się parę włosków, ale są bardzo delikatne i mało widoczne. 


Podsumowując: nie jest to zabieg dla każdego i niestety nikt przed zabiegiem nie da 100% gwarancji, że włosy nigdy nie odrosną. Zabieg do najtańszych nie należy tak więc, to musi być w pełni świadoma decyzja i trzeba być przygotowanym na ewentualność, że zabieg się nie powiedzie. Najlepszą opcją jest w takim wypadku wybrania opcji – bez limitu, czyli płacimy konkretną stawkę za zabiegi, bez względu na to ile ich będziemy potrzebować. 

Depilacja laserowa - ból


Bezpośrednio przed samym zabiegiem nie wiedziałam, że depilacja laserem jest bolesna. Byłam święcie przekonana, że jest to bezbolesna metoda depilacji. Otóż muszę do podkreślić, że depilacja laserem diodowym LIGHT SHEER jest bolesna, zwłaszcza bikini i pachy. Wiadomo, że każdy ma swój próg wytrzymałości na ból, mnie bardzo bolało bikini, pachy mniej, a łydki były dość mocno odczuwalne. Z każdym zabiegiem ból jest mniej dokuczliwy, tym bardziej, że wiemy na co się szykujemy. 

Depilacja laserowa - przeciwwskazania


•włosy siwe, rude, blond
•włosy cienkie
ciąża
•cukrzyca, epilepsja
•choroby serca, choroby endokrynologiczne
•nowotwory
•nadwrażliwość na światło
•tendencja do blizn, przebarwień
•bielactwo, łuszczyca, zmiany ropne, trądzik

Depilacja laserowa - czas trwania zabiegu


Depilacja wszystkich wspomnianych partii trwała około 2 godzin. Pierwsza wizyta wraz z wywiadem trwała około 3,5 godziny.

Depilacja laserowa – nie wolno przed zabiegiem:


•Wykonywać peelingu chemicznego bądź mechanicznego
•Opalać się
•Stosować pochodnych witaminy A (retinoidy)
•Usuwać włosków: pęsetą, woskiem, depilatorem lub plastrami
•Stosować leków antydepresyjnych, psychotropowych, sterydów, tetracyklin, retinoidów
•Pić herbatki światłouczulającej (dziurawiec) 
•Stosować antybiotyków

Depilacja laserowa - zalecenia po zabiegu


Po zabiegu należy się spodziewać czerwonych punkcików w miejscu gdzie doszło do spalenia cebulki. Skóra jest zaczerwieniona, tak jak po poparzeniu słonecznym, tak więc należy ją pielęgnować jak po kąpieli słonecznej. Przydatny będzie żel z pantenolem. Należy unikać kosmetyków zawierających alkohol oraz drobinki ścierające (peelingi). Nie wolno korzystać z solarium oraz opalać skóry poddanej depilacji przez co najmniej 4 tygodnie po zabiegu, dlatego skazane jest również używanie kremów z wysokim filtrem.

Mam nadzieję, że mój post okazał się przydatny. W razie wątpliwości, proszę pytać :)


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

Grecka stylizacja - wspomnienia z wakacji

17 sierpnia 2015 19 komentarzy
Druga odsłona mody na moim blogu. W rolach modelki można było mnie już podziwiać w poście o wygranej w konkursie Pat & Rub. Tym razem prezentuję zdjęcia z wakacji, które spędziłam razem z mężem na słynnej wyspie Kos. Sceneria niedaleko hotelu sprzyjała zdjęciom. Na wieczorne spacery o zachodzie słońca wybierałam głównie sukienki z dzianiny, aby było super komfortowo. I pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam sukienek, teraz chodziłabym w nich na okrągło, zwłaszcza w tej, ponieważ jest mega wygodna!







sukienka - Diverse / pasek - unknown / buty - Atmosphere / paznokcie - Nail Inc.

Dajcie znać, czy życzycie sobie więcej modowych postów w moim wykonaniu? Byłyście już na wakacjach? Jeśli tak- pochwalcie się gdzie!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

Krem regenerujący do cery trądzikowej na noc // Bioliq

14 sierpnia 2015 12 komentarzy
O marce Bioliq już nie raz wspominałam na moim blogu. U mnie sprawdziło się serum, które jest w korzystnej cenie, zwłaszcza w aptekach internetowych. Z czasem firma ta zaczęła się mocno rozwijać i wprowadzać różne serie na rynek. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to szczególnie zwróciłam uwagę na serię przeciwtrądzikową. Wypróbowałam regenerujący krem do cery trądzikowej na noc Bioliq.

krem przeciwtrądzikowy

Oczywiście producent sporo się naobiecywał, między innymi krem ten powinien ograniczyć nadmierne gromadzenie się złuszczonego naskórka, zapobiec powstaniu zaskórników. Kosmetyk ten jest antybakteryjny, dodatkowo regeneruje oraz redukuje zmiany trądzikowe.

Produkty marki Bioliq możemy dostać w aptece, mój krem pochodzi z i-apteka.pl

Od dermokosmetyków znacznie więcej wymagam niż od produktów typowo drogeryjnych. Mimo, że krem ten kosztuje jedyne 13, 28 zł, (można zamówić tutaj) to miałam sporo oczekiwań wobec niego. Ostatnio różnie bywa u mnie z moimi zmianami trądzikowymi, dlatego muszę stosować odpowiednie kremy na noc.

Skład jest długi. Krem zawiera sporo emolientów i silikonów. Czołowym składnikiem odżywczym jest olejek z orzeszków makadamia. Znajdziemy tam również wit. E, glicerynę i sok z liści aloesu. A także wspomniany przez producenta ekstrakt z białej herbaty, kwas oleanowy oraz żel osmotyczny. Nie obyło się bez konserwantów, ale w omawianej serii nie użyto parabenów. Niestety te kremy obok kosmetyków naturalnych nawet nie stały, ale mamy tu składniki przeciwzapalne, łagodzące i regenerujące. Mnie ten skład nie odstrasza, choć staram się unikać silikonów do pielęgnacji twarzy.

To co łączy wszystkie kosmetyki marki Bioliq to ładna, minimalistyczna szata graficzna. Lubię kosmetyki w prostych opakowaniach. W tubce o pojemności 50 ml znajdziemy produkt w białym kolorze o gęstej, kremowej konsystencji, który bardzo przyjemnie się aplikuje. Zapach jest delikatny, wyczuwalny, jednak niedrażniący. Produkt ten mnie nie podrażnił, nie powodował zaczerwienień.


Regenerujący krem do cery trądzikowej na noc Bioliq może sobie poradzić ze sporadycznymi zmianami skórnymi. Lekko wygładza skórę, nie zapycha. Rano cera jest wypoczęta, nieprzetłuszczona, nawilżona. Można zauważyć zmniejszenie się grudek oraz przebarwień. Niestety nie zauważyłam zmniejszonej ilości zaskórników, jednak dobra wiadomość jest taka, że nie powoduje nowych. U mnie także ten krem nie wpłynął na zmniejszenie się rozszerzonych porów. Dzięki temu kremowi szybciej goją się powstałe już krosty, a także zauważyłam, że coraz mniej ich się tworzy. Bioliq na noc rozprowadza się gładko i super szybko się wchłania, pozostawiając delikatny filtr. Produkt ten nie jest tłusty i się nie lepi. U mnie też nie wystąpiło przesuszenie, ale też muszę zaznaczyć, że nie mam do tego tendencji. Polecam ten krem osobom, które mają średnie problemy z trądzikiem i szukają czegoś niedrogiego. Bioliq - krem do cery trądzikowej sprawdzi się także u osób z wrażliwą cerą. Jakość w stosunku do ceny jest bardzo dobra. 


Co stosujecie na noc w te upały? Lubicie Bioliq?


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

Wielkie zużycie styczeń - czerwiec 2015 | Część 2

12 sierpnia 2015 15 komentarzy


L’ Biotica Biovax –intensywnie regenerująca  maseczka


Bielenda – only for men sensitive - łagodzący żel oczyszczający

Z powyższym żelem zaznajamiał się mój mężczyzna. Jemu także nowości nie są straszne, a żele do twarzy to ulubione kosmetyki. Żel jak żel, niczym do siebie nie przekonał. Obietnice producenta są takimi marketingowymi zwrotami, jednak nic konkretnego z nich nie można wyciągnąć. Oprócz tego, że nie podrażniał, podobno oczyszczał, nie zapychał.  Dla osób mało wymagających może być.

Pharmaceris – tonik normalizujący


Lactacyd Fresh – żel do higieny intymnej

Oryginalną wersję Lactacydu bardzo lubię i wracam do niej regularnie. Jednak wpadłam na bardziej niż genialny pomysł i próbowałam zdradzić Lactacyd z inną jego wersją. No i cóż, zamiana się zemściła. Kto lubi powiew świeżości w postaci lekkiego mentolowego chłodku, rodem Winterfresh, to polecam. Ja niestety nie gustuje w tego typu atrakcjach, zwłaszcza tam na dole. You know what I mean ;-)


Kobo –baza pod cienie


Clinique -  Superdefense SPF 25 Age DefenseMoisturizer


Pat & Rub- scrub cukrowy

To malusie opakowanko znalazłam w którymś z Glossy Boxów. Piękny, świeży zapach, grube drobinki, bardzo gęsta konsystencja przyjemna w aplikacji. Generalnie używanie tego peelingu było czystą przyjemnością. Jednak bardzo nie podobał mi się efekt jaki po sobie zostawiał, taką grubą, niby tłustą warstwę, której zadaniem było utrzymanie nawilżenia. Jednak podczas wycierania się ręcznikiem warstwa ta strasznie się rolowała. Efekt był marny.


Oriflame – Tender care

Zwykła wazelina w ładnym opakowaniu w zawyżonej cenie. Ciężko napisać coś więcej. Pewnie każdy miał z nim do czynienia, lecz pewnie nie wiele osób do tego kremiku wróci.

Acne Derm



Evree – wygładzający peeling do stóp

Najlepszy peeling do stóp ever! Super kremowa konsystencja z dużymi, ostrymi drobinami. Świetnie peelingował stopy, które po pedicure były gładziutkie i mięciutkie. Niedrogi, pięknie pachnie, pozostawia na długo uczucie świeżości. Polecam z całego serca, będę często wracać.

Ziaja – Liście manuka – krem na noc


Fa – active pearls – rose fresh

Kiepski antyperspirant. Uwielbiam sztyfty, przeważnie sięgam po Rexonę, ale jak zwykle chciałam wypróbować coś innego. Niestety Fa nie spełnia moich oczekiwań. Zapach mdły, dezodorant nie utrzymywał się długo i w połowie dnia można było się poczuć "nieświeżym". Sama konsystencja pozostawiała wiele do życzenia, bo była sztywna, twarda i ciężko się rozprowadzała.

Yves Rocher –orientalny  peeling do ciała

Kolejny produkt, który nie przekonał mnie do marki Yves Rocher. Strasznie rzadki peeling, mało drobinek peelingujących, na dodatek były zbyt delikatne. Dla mnie to był jako taki żel pod prysznic z delikatnymi drobinkami peelingującymi. Zapach ładny, przyjemny, niezbyt wyraźny, nie pozostawał na długo. Dużo szumu o nic.

Rexona men cobalt roll on

Jaki jest ulubiony roll on Twojego mężczyzny? Mój mąż jest strasznie wybredny, więc ten nie spełnił jego oczekiwań. Ja od siebie mogę tylko dodać, że niezbyt pachniał, a kulka strasznie się zacinała ;-)


Isana – płyn do kąpieli na dobranoc

Uwielbiam lawendę i wszystko co jest z nią związane, zwłaszcza zapachy do kąpieli. W tym przypadku zapach był nieco chemiczny, zbyt przesadzony, jednak niska cena rekompensuje tą niewielką niedogodność. Generalnie płyn świetnie się pieni i daje wyraźny, relaksujący zapach. Czego chcieć więcej.

Johnsons baby – płyn do kąpieli na dobranoc

W odróżnieniu do powyższego żelu, tutaj zapach był delikatniejszy, mniej chemiczny i mniej duszący. W końcu piszę o płynie dla dzieci. Płyn ten spełnił moje oczekiwania i także do niego będę wracać.

Balea for Kids  - żel pod prysznic i szampon

Z przykrością muszę napisać, że Balea nie radzi sobie z kosmetykami dla dzieci. Co prawda produkty te są delikatne, nie podrażniają, niezbyt pielęgnują. Natomiast zapachy są straszne, po pierwsze bardzo wymyślne i przekombinowane. Nie są tak przyjemne jak te dla dorosłych, są bardzo chemiczne.

Ziaja Med – natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic

Polecam wszystkim osobom borykającym się z przesuszoną skórą, atopowym zapalenie oraz innymi skórnymi dotkliwymi dolegliwościami. Bardzo lubię go stosować u córci, zdecydowanie lepiej się sprawdza niż powyżej wspomniana Balea.



Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

Wielkie zużycie styczeń - czerwiec 2015 | Część 1

4 sierpnia 2015 27 komentarzy


Balea – Milch & Honig - żel pod prysznic

Nie przepadam za słodkimi zapachami, zwłaszcza żeli pod prysznic. Zbyt szybko mnie mdlą. Jednak ten był zdecydowanie inny. Delikatnie słodki, nienachalny, niemdły. W zapachu przeważa zapach miodu, to on dominuje, mleko jest niewyczuwalne, jednak tonuje słodki zapach. Ta wersja zapachowa należy do stałej sprzedaży kultowych już żeli pod prysznic Balea. Dla mnie to nie jest zapach, do którego będę wracać. Jednak polecam go osobom lubiących ciepłe, otulające, słodkie zapachy.

Balea – mit Erdbeerenduft – żel pod prysznic

Uwielbiam truskawki i wszystko co jest z nimi związane, więc jak tu nie sięgnąć po żel o takim zapachu? Pamiętacie cukierki Alpenliebe?  Z tym właśnie kojarzy mi się ten żel. Świeży i słodki zapach. Co prawda truskawka jest dosyć sztuczna, jednak mnie to nie przeszkadza. Jeśli chodzi o właściwości żelu, to tak jak wszystkie pozostałe w serii, nie wysuszają, są kremowe, świetnie się pienią i są niedrogie. Cóż więcej wymagać od żelu pod prysznic?

Balea – mit Ananas und Cocosduft – żel pod prysznic

Tematyka słodkich zapachów żeli pod prysznic nadal zachowana. Nie wiem jak robi to Balea, że ich słodkie zapachy nie są mdłe. W przypadku ananasa i kokosa (super duet egzotyczny) dominuje ananas, który nadaje słodki, a zarazem lekko kwaśny zapach, a kokos, niestety jest mało wyczuwalny. Jednak ta seria limitowana świetnie nadaje się na wakacje. Żel ten jest niesamowicie odświeżający.

Balea – mit Granatapfelduft – olejek pod prysznic

Tutaj niestety Balea mnie rozczarowała, ponieważ spodziewałam się większego nawilżenia i uczucia natłuszczonej skóry. Jednak spotkałam się ze zwykłym, przeciętnym żelem pod prysznic, który oprócz ciekawego słodko-gorzkiego zapachu granatu nic szczególnego nie wniósł do mojej pielęgnacji.


Isana Med – Urea Shampoo – szampon z mocznikem do włosów suchych

Nie używałam tego szamponu regularnie, raczej od czasu do czasu, by lepiej nawilżyć moje włosy. Efektu wow! nie osiągnęłam ze względu na brak systematyczności, jednak zauważyłam, że włosy po nim są gładsze i bardziej miękkie. Oczywiście po umyciu stosowałam odżywkę, więc ciężko mi ocenić działanie tego szamponu. Na pewno nie szkodził, jest delikatny, ciekawy skład. Na dłuższą metę może obciążać włosy z tendencją do przetłuszczania.

Schwarzkopf – Essensity – odżywka nawilżająca


Balea – szampon głębokooczyszczający

Chyba znienawidzicie mnie za te ciągłe opisywanie Balei. Ale nie martwcie się nie płacą mi za to. (Jeszcze). Ten szampon kupiłam z myślą o moich super tłustych włosach. Po produkcie, który w nazwie ma głębokooczyszczający spodziewałam się cudów. Jednak szampon ten strasznie wysuszał włosy, nawet tak tłuste jak moje. Owszem u nasady przy skórze głowy, włosy były świeże i oczyszczone, ale za to z końcówek nic nie zostało. To niestety nie szampon dla wszystkich i nie polecam go.

Pat & Rub – moc i blask – szampon dla mężczyzn

Z szamponu korzystał tylko mój mąż. Ja zauważyłam, że był dosyć wydajny i pięknie, świeżo pachniał. Większość produktów dedykowanych mężczyznom ma ten sam (albo bardzo podobny zapach). Tutaj jednak zapach był oryginalny, ciężki do podrobienia. Nie podrażnia, spełnia oczekiwania, ale za tą cenę loda nie robi. Moim zdaniem seria dla mężczyzn jest fajnym pomysłem na prezent.

Joanna Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą - odżywka do włosów przetłuszczających się i normanych

Totalna porażka. Tak kiepskiej odżywki, która nic nie robi jeszcze nie miałam. Owszem nadawała się do włosów przetłuszczających się, jednak w ogóle nie odżywiała włosów. Skład ciekawy, tania odżywka, ale od razu mogłabym wylać tonę na głowę a efekt dalej byłby ten sam.

Aussie – 3 minute miracle

Dobra odżywka, w formie maski, zawiera silikony. Więcej dowiecie się z powyższego linku.


Jesteście ciekawe kolejnej części? 


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.