Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original / Baza Pod Cienie / Recenzja

11 października 2015 19 komentarzy
Zdarza mi się jeszcze słyszeć od koleżanek, że nie wiedzą o istnieniu bazy pod cienie, albo dowiedziały się o tym stosunkowo niedawno. Pod recenzjami innych baz także czytałam komentarze, że część z Was co prawda o bazach coś wie, ale ich nie stosuje. I moje pytanie: "Why?" Moje życie dość się zmieniło po tym cudownym odkryciu. Swoją przygodę z bazami zaczęłam od Inglota, później niewypał Virtuala, kultowa Art Deco, nieco gorsza Kobo. Ale baza pod cienie to podstawa mojego makijażu, nawet tego codziennego. 

Odkąd śledzę blogosferę i oglądam YouTube to marzyłam o zdobyciu chyba najsłynniejszej już bazy jaką jest Urban Decay Primer Potion. Dość długo na nią czekałam, ponieważ dostępność w Polsce była dosyć ograniczona. Jedynym zaufanym źródłem od zeszłego roku marki Urban Decay jest Sephora, i to też chyba tylko online, bo stacjonarnie nie wszędzie. Primer Potion jest często podrabiana, więc jednak nie polecałabym kupowania jej na popularnych serwisach aukcyjnych. 

Ja swój egzemplarz dostałam jako prezent od męża, który bardzo mnie zaskoczył tym prezentem.

Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original - baza pod cienie

Ja posiadam nową wersję (ale nie najnowszą) tej bazy, czyli tą "z dziubkiem" a nie z aplikatorem. Najnowsza wersja to kombinacja starej i nowej, czyli wyciskana tubka oraz aplikator. Wersja, którą posiadam, jest o wiele bardziej praktyczna, ponieważ możemy lepiej dozować ilość nabieranego produktu. Opakowanie jest bardziej higieniczne, nie dostarczamy do środka bakterii. Zdecydowanie dzięki temu nowemu opakowaniu baza Urban Decay na dłużej wystarcza. Nie dość, że ślicznie wygląda to jest to najwygodniejsza forma (nie cierpię tych baz w słoiczkach). Wersja pełnowymiarowa zawiera 11 ml produktu. Cena jest dosyć wysoka - 90 zł, ale niestety najnowsza wersja podrożała i kosztuje już 99 zł. Zapach tej bazy jest niewyczuwalny. Jeśli chodzi o kolor to dostępne są cztery warianty: Orginal - kolor beżowy, ale na powiekach transparentny, Eden, która może sprawdzić się także jako korektor, Minor Sin z drobinkami oraz wersja Anti-Aging. 

To co wyróżnia tą bazę od innych baz, jest na pewno konsystencja, ponieważ nie jest zbyt gęsta, łatwo się ją wydobywa, nie zasycha. Konsystencja jest lekka, kremowo - silikonowa, dlatego łatwo się aplikuje. Niestety minusem przy aplikacji, jest fakt, że szybko wysycha na powiece, a wtedy nieco trudniej aplikuje mi się cień. 

DZIAŁANIE URBAN DECAY EYESHADOW PRIMER POTION ORIGINAL


To co dla mnie najważniejsze jest podczas używania tej bazy pod cienie, to fakt, że cienie mają ładniejszy, mocniejszy, intensywniejszy kolor. Nawet najtańsze, matowe cienie nabierają koloru. Wytrzymują zdecydowanie dłużej na powiece oraz nie rolują się w załamaniu powieki. Wystarczy odrobina produktu, aby nałożyć go na całą powiekę. Ważne, aby to była cieniutka warstwa, ponieważ zbyt gruba, może się rolować i utrudniać nakładanie cieni. Na samym początku trzeba wyczuć odpowiednią ilość oraz moment nakładania cieni. Czasem, gdy łzawi mi oko, wtedy niestety baza ta nie sprawdza się i cień lekko się roluje. To co wyróżnia bazę Urban Decay na tle innych jest konsystencja, wygodne opakowanie i mega wydajność. Jak dla mnie sława tej bazy jest jak najbardziej zasłużona, bo do tej pory nie używałam lepszej bazy. Mam jeszcze w zapasie opakowanie Art Deco, ale zapewne wrócę niejednokrotnie do Primer Potion. Jako ciekawostkę chciałabym dodać, że kosmetyki Urban Decay nie są testowane na zwierzętach. Cena tego kosmetyku może odstraszać, ale ja wolę zainwestować 100 zł i mieć mega wydajny i pewny kosmetyk, niż szukać ideału i kupować w tym czasie sporo innych, tańszych kosmetyków.

A Twoim zdaniem, która baza pod cienie zasługuje na miano kultowej?


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






19 komentarzy

  1. Bardzo lubię tą bazę, świetnie podbija kolorki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zmyślna, ale za to kusi wyglądem, Widać, że marka chce się rozwijać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz dobrego męża :)
    Bardzo dobra baza )

    OdpowiedzUsuń
  4. zawsze chciałam ją wypróbować :) teraz używam bazy z Hean i dobrze mi się spisuje

    OdpowiedzUsuń
  5. Bazy z UD nie znam, za to w kilka dni pokochałam Too Faced :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam i nie uzywam bazy, bo bardzooo rzadko maluje sie cieniami

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam.Nie używam bazy pod cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo dobry produkt i mega wydajny, swój zakupiłam w maju zeszłego roku (jeszcze w UK) i do dziś ją mam, nie używam wprawdzie codziennie, bo mam inne bazy, ale wystarczy odrobina, aby pokryć obie powieki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używam bazy pod cienie,bo ... nie używam cieni do powiek ;)
    Ale tą już gdzieś widziałam i zastanawiałam się co to :P

    OdpowiedzUsuń
  10. jak najbardziej baza UD zasłużyła na swoją sławę ale równie dobra jest Shadow Insurance Too Faced i baza 24-godzinna ze Smashbox :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam ta baze, jest zdecydowanie moim numerem jeden! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie to jednak troszkę za dużo jak na bazę pod cienie, ale pewnie zdecydowanie warta swej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na mojej liście zakupowej widnieje Eden ze względu na to, że posiada kolor :) miałam jej próbkę z palety Naked3 i byłam niesamowicie zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wyobrażam już sobie makijażu oczu bez bazy :) Najczęściej używam Hean, mimo posiadania kilku innych :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam zwyczajną bazę z aplikatorem z Essence. Nie używam jej zawsze, ale potrafi przedłużyć trwałość cieni i wydobyć z nich kolor, więc mi wystarcza ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam ją i... Się zawiodłam. Moim zdaniem niczym się nie wyróżnia poza cena i wygodniejszym opakowaniem. Nie widzę różnicy jeśli chodzi o działanie w porównaniu np do bazy HEAN.

    OdpowiedzUsuń
  17. nie stosuję makijażu oka, w ogóle jestem mało zaawansowana w makijażu :P jednak produkt gdzieś już mi się przewijał i co nieco o nim wiem, ale tak jak piszę nie jest mi na razie on potrzebny ;) fajnie, że Ci się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ją i potwierdzam- najlepsza :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.