Dużo nowości - Meet Beauty, Wygrana, Rossmann -49%, Spotkanie Blogerek i inne

30 listopada 2015 24 komentarze
Mało pisania, więcej zdjęć - ja uwielbiam przeglądać Wasze nowości. Mnie się trochę tego uzbierało, więc oglądania będzie sporo. Obawiam się także, że pominę chronologię, bo najprawdopodobniej jest to zbiorczy haul z trzech miesięcy, dlatego wybaczcie mi luki w pamięci.

Konferencja Meet Beauty - prezenty



KONKURS - DO WYGRANIA 3 NAGRODY!

29 listopada 2015 2 komentarze
Wspólnie z firmą PPHUD AYURVEDIK zapraszamy do konkursu !!! Konkurs organizowany jest na moim fanpage'u tutaj. Jest spora szansa na wygraną, ponieważ wygrywają 3 osoby, a do tej pory są tylko dwa zgłoszenia ;)



Do wygrania 3 sztuki kremu KAILAS 8g (1 krem dla 3 osób).

Nie znacie jeszcze kremu KAILAS ? sprawdźcie opis:

https://www.facebook.com/notes/kailas-ajurwedyjski-krem-z-himalajskich-ziół-na-problemy-skórne/kailas-ajurwedyjski-krem-z-himalajskich-ziół-na-problemy-skórne/324913374264545

Aby wygrać należy:

1. Być lub zostać fanem profilu Addicted to cosmetics
2. Być lub zostać fanem Profilu Kailas - ajurwedyjski krem z himalajskich ziół na problemy skórne
3. Polubić i udostępnić na swojej tablicy zdjęcie konkursowe
4. W komentarzu (tutaj) odpowiedzieć na pytanie konkursowe: Do jakiego celu użyłabyś ziołowego kremu Kailas? Liczy się Twoja kreatywność, forma dowolna.

Konkurs trwa 3 tygodnie czyli od 12.11.2015 do 3.12.2015

Wyniki konkursu będą dostępne na stronie i blogu w ciągu 3 dni od daty zakończenia konkursu.

Essie Good to Go vs Seche Vite | Porównanie

24 listopada 2015 7 komentarzy

Każda z nas marzy o idealnie pomalowanych paznokciach, każda z nas nie może się doczekać, aż wyschnie jej lakier i może powrócić do swoich obowiązków. Nie wiem jak kiedyś mogłam żyć bez top coat’u przyspieszającego wysychanie lakieru. Zupełnie przez przypadek dowiedziałam się od koleżanki o istnieniu Essie good to go, koleżanka bardzo chwaliła właściwości tego wysuszacza do lakieru. Wtedy Essie były dostępne w zasadzie tylko w Super Pharm i dopiero ich sława zaczęła się rozkręcać. Co jednak sprawiło, że zakochałam się właśnie w Essie good to go? Otóż tylko Essie działa ekspresowo. Lakier po położeniu tego top coat’u wysycha natychmiast. Czego chcieć więcej? Ja oczekiwałam od niego, aby przedłużał trwałość lakieru, tak aby wytrzymały bez uszczerbku przez około 5 dni. I tak właśnie działa. Manicure mogę z powodzeniem nosić przez minimum 5 dni. Kolejnym plusem GTG jest to, że nabłyszcza lakier, pozostawiając efekt żelowych paznokci. Wygodny, szeroki pędzelek pomaga w szybkim użyciu, dzięki niemu nakładamy idealną warstwę. Ja nie zauważyłam, żeby Essie obkurczał lakier. Jak używać Essie good to go, aby lakier szybko wysechł? Otóż należy pamiętać, aby każda z warstw lakieru była dokładnie położona na paznokieć i trochę sama przeschła. Po użyciu mojego ulubionego top coat’u z powodzeniem mogę kłaść się do łóżka, a rano wstanę z nietkniętym manicure. Polecam Essie, gdyż sprawdza się z każdym lakierem i każdą bazą. Moim zdaniem nie gęstnieje tak szybko jak Seche Vite. Gdzie można dostać Essie GTG? Ja kupuję w Super Pharm, Hebe. Czasem też jest dostępny w drogeriach internetowych i na allegro. Ale odnoszę wrażenie, że coraz trudniej go dostać. Kiedyś mój mąż specjalnie pojechał w delegację, aby mi go kupić w Berlinie, bo we Wrocławiu za chiny ludowe nie mogłam go znaleźć. Cena Essie Good to Go to 35 zł bez promocji za 15 ml.



Gdybym miała wybierać Essie Good to go czy Seche Vite? No cóż wybór jest ciężki. Seche Vite w porównaniu do Essie dosyć szybko gęstnieje. Jednak, aby przedłużyć mu trwałość wystarczy użyć Seche Restore. Seche Vite coraz lepiej jest dostępny stacjonarnie, można już go dostać w Super Pharm, i cena wcale nie jest wyższa jak w drogeriach internetowych. Za 20 zł bez promocji, podobnie za tą cenę możemy go kupić na allegro. Czy Seche Vite sprawdza się jako wysuszający top coat? Dla mnie relacja z tym wysuszaczem to takie „love-hate relationship”. Czasem gdy nałożę odpowiednią warstwę, odczekam swoje pomiędzy warstwami lakieru, to uda mi dostać  zamierzony efekt. Jednak niestety obkurcza lakier w dosyć widoczny sposób i często-gęsto zaraz po aplikacji mam starte końcówki. Dlatego bardzo ważna jest tutaj uważność przy malowaniu tym top coatem. Pędzelek też tutaj bardziej na minus, jest mało giętki i trudniej się nim maluje. Tak samo jak Essie przedłuża trwałość lakieru i pięknie nabłyszcza. Wiem, że są zwolenniczki Essie i są zwolenniczki Seche Vite. Na blogach możemy znaleźć sporo recenzji tych top coat’ów. Ja ich mogę stosować zamiennie, jednak przyjaciółce poleciłabym z czystym sumieniem Essie Good to go.


A Ty co wybierasz: Essie Good to Go czy Seche vite?

Avene Cleanance, czyli żel oczyszczający dla skóry z problemami

17 listopada 2015 13 komentarzy
Od dłuższego czasu zmagam się z trądzikiem, z różnymi skutkami. Raz jest lepiej, raz, gorzej. Po pierwsze mam dużo zaskórników zamkniętych (tzw. kaszka) oraz ropne wypryski. Póki co obrażona jestem na dermatologów i omijam ich szerokim łukiem, dlatego staram się sobie radzić sama, za pomocą dermokosmetyków. Moim zdaniem najważniejszym punktem pielęgnacji cery trądzikowej jest oczyszczanie. Od zawsze dla mnie pierwszym krokiem w pielęgnacji jest umycie buzi. Dlaczego do tego kroku używam właśnie żelu Avene Cleanance? Przekonacie się z poniższej recenzji.


AVENE CLEANANCE – DZIAŁANIE


Zadaniem żelu do mycia twarzy jest przede wszystkim oczyszczanie. Za pomocą właśnie tego kosmetyku pozbywamy się nadmiaru łoju. Jednak środek do mycia musi być jednocześnie łagodny, aby ukoić podrażnienia i nie spowodować nowych.

AVENE CLEANANCE – SKŁAD


Może i nie jest to kosmetyk naturalny, ale skład tego żelu też nie jest najgorszy. Substancją myjącą jest glukozyd decylowy (decyl glucoside), który nie ma właściwości drażniących. Może być uważany za jeden z najłagodniejszych środków powierzchniowo czynnych i dlatego stosowany jest, m.in. w preparatach dla dzieci.

AVENE CLEANANCE – MOJA OPINIA


Już po pierwszym umyciu żelem Avene przekonałam się o tym, jak bardzo oczyszcza. Skóra skrzypiała jak talerze Bożeny Dykiel. A co najważniejsze, nie podrażnia i nie przesusza. Moja cera nie ma skłonności do przetłuszczania się, rzadko nawet się błyszczy, a środki przeznaczone do cery trądzikowej mocno mnie podrażniają i wysuszają. Jednak ten żel pozostawia skórę czystą, ale nie wysuszoną. Cleanance żel nie sprawia uczucia ściągnięcia skóry. W aptece pani poinformowała mnie, że żel ten to koncentrat, dlatego wystarczy użyć odrobinę do umycia buzi (ciekawe czy za 1 grosz umyje 15 twarzy? ;)). Jest on bardzo wydajny, i udawałam, że nie widzę, gdy mąż mi go podbierał. Wielkim plusem tego żelu jest też zapach, mega orzeźwiający, delikatny i ładny (jak mydełko). Pomysłowe jest także zamknięcie, bardzo wygodne i praktyczne podczas podróży, na pewno nic się nie wyleje (choć nadal wolę pompki). Nie ma w składzie SLS’ów, dlatego śmiało polecam wszystkim rodzajom cery. Minusem na pewno tego żelu jest fakt, że nie nadaje się kompletnie do oczu, powodując ich pieczenie. Ja jednak do demakijażu używam kosmetyków do tego celu przeznaczonych, nie żeli, które używam do mycia. Jeśli chodzi o eliminowanie zaskórników oraz ropnych zmian, to niestety w tej kwestii sam żel nie wystarczy. Oczyszczona skóra, to skóra, gdzie nie namnażają się nowe bakterie (czyli wyprysków było zdecydowanie mniej), jednak kompletnie ich się na pewno nie pozbyłam. Prędko też się nie pozbędę :(


Podsumowując żel Avene Cleanance jest bardzo dobry dla cery tłustej i trądzikowej, jednak sprawdzi się także u osób z cerą mieszaną i normalną. Spełnia obietnice producenta. Wpływa na poprawę stanu skóry, nie powodując nowych podrażnień i wyprysków. Oczyszcza pory w widoczny sposób. Należy jednak pamiętać, że żel to nie jedyny krok w pielęgnacji, i należy do niego dobrać odpowiedni tonik i krem. 


UWAGA! KONKURS!


Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!

Konferencja Meet Beauty - Warszawa 24. 10. 2015 / MOJA RELACJA

14 listopada 2015 12 komentarzy
Gdy przyszedł do mnie mail z informacją o największej konferencji dla blogerów  i vlogerów urodowych, to stwierdziłam, że to jakaś pomyłka, dlatego zignorowałam tą wiadomość. Totalnie o tym mailu zapomniałam, aż dostałam przypomnienie jeszcze na fanpage’u mojego bloga. Wtedy dotarło do mnie, że rzeczywiście taka konferencja się odbędzie. Oczywiście miałam tysiąc wymówek aby się nie zapisać, m. in. że i tak się nie dostanę, że jak dojadę do Warszawy, a co ja tam sama będę robić. Jednak chęć poznania innych blogerek, z innych zakątków Polski przewyższyła i wysłałam zgłoszenie. Z niecierpliwością czekałam na mail z informacją, czy się dostałam. Udało się, znalazłam się wśród 250 blogerów i vlogerów urodowych, którzy mieli zaszczyt uczestniczyć w pierwszej takiej konferencji.



Do Warszawy z Wrocławia musiałam wybyć już o 1:40. Cała noc w Polskim Busie. Po całym tygodniu pracy to był hard core. Na szczęście nie jechałam sama, w podróży towarzyszyły mi Justyna (z Justyną już znamy się od roku) Marta oraz Magda. Dziewczyny na M poznałam dopiero na dworcu PKS, wspólna pasja nas połączyła i nie nudziło nam się razem. W Warszawie byłyśmy przed 7 rano. Śniadanie i make up w Mc Donald’s (jest co wspominać). Cała podróż minęła bezproblemowo i w doborowym towarzystwie. Do Babki dotarłyśmy około 9.00. I tu już zetknęłyśmy się ze wspaniałą organizacją. Rejestracja przebiegła szybko i sprawnie, dlatego miałyśmy jeszcze sporo czasu, aby odszukać inne dziewczyny, zrobić sobie zdjęcia na ściance i przede wszystkim pogadać! 




O 10.00 rozpoczęły się wykłady. Pierwsze wystąpienie należało do przedstawicieli marki Olympus, którzy starali się nas nauczyć jak robić ładne zdjęcia na bloga. Muszę przyznać, że powiedzieli kilka cennych uwag, a cała prezentacja była mocno ukierunkowana na zdjęcia kosmetyków i sesji beauty. Wiedza jaką posiadali ci prelegenci była ogromna, a zarazem bardzo umiejętnie ją przekazali swoim widzom. Później Karolina Krysztofiak (autorka bloga: zyj-kochaj-tworz.plpowiedziała nam o wizualnej identyfikacji bloga oraz o logo, jak ważną spełnia rolę w identyfikacji marki. Wykład ten był bardzo ciekawy a materiały, które udostępniła Karolina bardzo przydatne. Po tych dwóch wykładach była pół godzinna przerwa. W przerwie bez ograniczeń mogliśmy korzystać z przekąsek oraz napoi. Było przepysznie. Mogliśmy także zwiedzić stoiska wystawców, które były niesamowicie oblegane, zwłaszcza Pilomax i Golden Rose. Po przerwie przyszła kolej na bardzo ciekawe tematy wykładów o Google Analytics (sporo ciekawych, technicznych informacji) oraz o SEO, czyli o optymalizacji bloga. Na pytanie „Jak analizować ruch na blogu?” odpowiedziała nam Ania Pytkowska, organizatorka konferencji Meet Beauty. Ania posiada ogromną wiedzę na temat Google Analitycs i innych pomocnych narzędzi, ponieważ sama prowadzi bloga: nietylkopasta.pl. Natomiast Tomasz Stopka w bardzo, ale to bardzo ciekawy sposób opowiadał nam co zrobić, aby wejść na naszego bloga było jeszcze więcej. Książka o SEO nieraz mnie uśpiła, a Tomek Stopka zadbał, by nikomu się oko nie przymknęło. W bardzo jasny sposób sprzedał nam kilka tricków, tak aby taka blondynka jak ja, mogła zrozumieć.






Po wykładzie Tomasza Stopki była godzinna przerwa na lunch. Tutaj też nam niczego nie brakowało. Jedzenie było urozmaicone, dla każdego coś pysznego.  Nie zabrakło słodkości, piwa bezalkoholowego, kawy, herbaty i wody. Catering był naprawdę na najwyższym poziomie.  Po tym czasie wolnym były jeszcze dwa wystąpienia: Pawła Opydo o mediach społecznościowych oraz Olgi Kulig o początkach vlogowania. Jeśli chodzi o social media to jestem ciemną masą. Niestety Paweł nie powiedział, jak nadążyć za rewolucją, tylko przekonywał nas uczestników, że naprawdę warto się „promować” za pomocą innych kanałów. Natomiast Oleskaaa miała odpowiedzieć na pytanie: „Vlog – jak zacząć?” i niestety na to pytanie nie odpowiedziała. Jej wykład sprowadził się do autoprezentacji, niestety żółtodziobom  (takim jak ja) z zakresu YouTube’a niewiele pomogła.



W trakcie wykładów można było wziąć udział w warsztatach takich jak: panel makijażowy, panel włosowy, panel paznokciowy. Sporą popularnością cieszyły się także warsztaty fotograficzne. Ja nie brałam udziału w żadnym panelu, mimo, że zapisałam się na warsztaty z pielęgnacji włosów, to jednak wolałam zostać na wykładach. Z opinii innych dziewczyn wiem, że najlepiej wypadł panel Neo Nail, a najsłabiej prezentacja Remington. Po warsztatach spodziewałam się praktycznej wiedzy z zakresu pielęgnacji. Niestety panel ten powinien nosić nazwę: „Remington – prezentacja marki”, myślę, że wtedy nie byłoby rozczarowań.

Z Martą i Justyną nie zostałyśmy na podsumowanie konferencji, zmęczone udałyśmy się jeszcze do Arkadii, a chwilę później na autobus powrotny.

Podsumowując wróciłam bardzo zadowolona. Merytoryczne wykłady, spotkanie z innymi dziewczynami zrekompensowały mi długą podróż. Mimo, że do domu wróciłam wyczerpana, to Konferencja Meet Beauty 2015 pozostanie na długo w mojej pamięci. Było to świetne przeżycie, warte tego, aby na wiosnę zapisać się jeszcze raz. Mam nadzieję, że tym razem zdobędę się na większą odwagę i poznam jeszcze więcej blogerek na żywo.



Jeśli spodobał Ci się ten tekst zapisz się proszę do  Newslettera. Ciekawe inspiracje znajdziesz też na fanpage na Facebooku oraz na Bloglovin. Bądź na bieżąco!






SZABLON BY: PANNA VEJJS.