Co czytają blogerki? - "Elementarz Stylu" Katarzyna Tusk

11 sierpnia 2017 4 komentarze
Chciałabym rozpocząć serię dotyczącą książek, ale żeby one za bardzo nie odbiegały tematyką od bloga - seria ta będzie nazywać się "Co czytają blogerki?". Otóż co chwilę wychodzą książki, nie tylko te pisane przez blogobrytki, ale także takie, które głównie dedykowane są dla blogerek (urodowych). W obecnych czasach, każdy ma coś do powiedzenia, coś do sprzedania, sam blog już nie wystarcza, aby dzielić się wiedzą, dlatego rynek zalewa fala nowo wydanych książek. 

Na pierwszy ogień idzie książka wydana w 2015 roku, która została napisana przez Katarzynę Tusk, autorkę bardzo popularnego bloga modowego. "Elementarz stylu", bo taki tytuł nosi książka omawiana przeze mnie, dedykowana jest dziewczynom / kobietom, które poszukują własnego stylu. Jak stałe czytelniczki mojego bloga mogą zauważyć, że z modą mi nie po drodze. Nawet jeden post z moją stylizacją nie zachęcił mnie, aby moda zagościła na moim blogu. Zwracam uwagę na to, jak ktoś wygląda, co nosi, podziwiam koleżanki, które mają swój styl, ale ja ciągle zaglądając do szafy mam przerażenie w oczach i ciągle nie mam się w co ubrać.



Murier - krem po zabiegach IPL - filtr przeciwsłoneczny SPF 50

8 sierpnia 2017 7 komentarzy
Jak już niejednokrotnie wspomniałam, ważne jest, aby na co dzień używać kremu z wysokim filtrem. Do tego celu nie nadają się zwykłe kremy na dzień, które co najwyżej mają średni filtr, czyli do 25 SPF. Droga czyteliczko - pamiętaj - odpowiednia ochrona przed intensywnym promieniowaniem nie tylko zmniejsza ryzyko poparzeń, ale także opóźnia procesy starzenia, a na tym chyba zależy nam najbardziej. Promieniowanie słoneczne niszczy włókna kolagenowe, a co za tym idzie - skóra szybciej się przesusza, powstają plamy pigmentacyjne i przebarwienia. 

filtr UVA/UVB SPF 50 Murier

Używasz kosmetyków z filtrem tylko latem?

Nic bardziej mylnego - krem z filtrem należy używać przez cały rok i niezależnie od pogody. Nie raz zdarzyło mi się nie posmarować się kremem, wyjść na spacer w chłodny, pochmurny dzień i wrócić z zaczerwienioną skórą. Od tej pory krem z filtrem na twarz i wrażliwe, odsłonięte miejsca takie jak dekolt i ramiona smaruję także w pochmurne dni. Zimą wystarczy średni filtr, czyli 30 SPF, który można spotkać w zwykłych, dziennych kremach lub podkładach, wtedy już nie musimy kupować dodatkowego filtru. Natomiast jeśli jesienią i zimą jesteś w trakcie kuracji złuszczającej kwasami lub retinoidami, a także po zabiegach laserowych IPL musisz koniecznie użyć wyskoiego filtru SPF 50.

krem do twarzy z wysokim filtrem

Lato w pełni, więc nawet wtedy, gdy wakacje spędzasz w mieście, zadbaj o ochronę przeciwsłoneczną. Wśród asortymentu marki Murier Laboratories Paris natknęłam się na krem, który dedykowany jest osobom, które są w trakcie lub po zabiegach laserem IPL. Na pewno kosmetolog, który przeprowadza takie zabiegi uczula Was, aby w trakcie takich zabiegów jak najbardziej należy unikać słońca. Krem I-Photo SPFi 50+ Murier wyróżnia się formułą, ponieważ zawiera kompozycję filtrów organicznych i mineralnych. Ja mimo, iż nie jestem w trakcie żadnych zabiegów kosmetycznych to i tak zdecydowałam się właśnie na ten krem. Krem zawiera witaminę E, która działa antyoksydacyjnie. Innowacyjnym składnikiem kremu są komórki macierzyste winogron, które mają zapewnić skórze regenację. Komórki macierzyste winogron w połączeniu z kwasem hialuronowym i pantenolem nawilżają skórę głęboko i długotrwale, a skóra nabiera jędrności. 

Krem ma gęstą konsystencję, aczkolwiek bardzo łatwo się go aplikuje, czasem zdarza mi się go nakładać bez użycia lusterka ;) Szybko się wchłania i nie pozostawia ani tłustej, ani lepkiej warstwy. Najważniejsze jest to, że nie bieli, tak jak inne drogeryjne tanie filtry do twarzy. Po nałożeniu skóra pozostaje lekko matowa i dobrze nawilżona. Nie zauważyłam żadnego zapychania. Krem I-Photo SPFi 50+ świetnie spisuje się jako baza pod pokład i jak najbardziej może zastąpić zwykły krem na dzień. Myślę, że kosmetyk ten sprawdzi się najbardziej u cer mieszanych i tłustych, ponieważ jest bardzo lekki i nie powoduje dodatkowego przetłuszczania. Krem I-Photo SPFi 50+ Murier w ogóle mnie nie podrażnił, więc spokojnie mogą go używać wrażliwcy. Opakowanie kremu jest solidne, szata graficzna minimalistyczna, co dodaje kremowi plus jeden do elegancji ;) Za 40 ml zapłacimy 99 zł, a krem jest dostępny w sklepie internetowym (przesyłka jest darmowa!). Cena moim zdaniem nie jest wygórowana, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę inne dermokosmetyki ze średniej półki, które często nie spełniają oczekiwań. Krem jest mega wydajny, stosuję go przez ponad miesiąc codziennie i zużycie jest minimalne. Krem I-Photo SPFi 50+ Murier  spełnił w 100% moje oczekiwania. 

Używasz kremu z filtrem przez cały rok? Jaki krem polecasz? 

Czerwiec / Lipiec: Podsumowanie miesiąca - mój blog - blogosfera - share week

1 sierpnia 2017 9 komentarzy
To drugi post z serii podsumowanie miesiąca. Niestety czerwiec mi nie sprzyjał, jeśli chodzi o regularność w blogowaniu i post z podsumowaniem wolałam przesunąć o kolejny miesiąc. O ile czerwiec był dla mnie naprawdę miesiącem dosyć zapracowanym i zajętym, o tyle lipiec minął mi cholernie szybko i nie wiem nawet kiedy. Nie chcę szukać wymówek w postaci "nie miałam czasu" czy "pogoda była do dupy". W lipcu byłam bez dziecka przez 3 tygodnie, wyobrażasz sobie tyle wolnego czasu? A mnie ten czas minął cholernie szybko, ech... Aczkolwiek na pewno nie był to bardzo stracony czas - nadrobiłam zaległości w spaniu, opierdalaniu, i leżeniu do góry brzuchem (dosłownie) ;) Muszę przyznać, że w pewnym wieku takie słodkie nic nie robienie bez wyrzutów sumienia przychodzi z trudem. Tak czy siak starałam się być na bieżąco z blogosferą, zaczęłam poszerzać swoje horyzonty i poznałam kilka ciekawych blogów, które chętnie Wam polecę.



BLOGOSFERA:

Na moim fanpage' u organizuję Link Party, które ukazuje się w czwartki co dwa tygodnie. Jestem pozytywnie zaskoczona, ile osób zechciało wziąć w nich udział. Dzięki takiemu Link Party mam sporą dawkę blogów z zupełnie innej branży niż moja. To jest świetna sprawa do poznania nowych, niszowych blogów, wiele z nich naprawdę przypadła mi do gustu i chętnie Wam je przedstawię:

Dookoła pracy - blog dla osób z pokolenia Y, czyli tych, którzy wkraczają na rynek pracy, lub już od dobrych kilku lat pracują. Autorzy bloga przybliżają nam tematykę rozwoju zawodowego, ścieżek kariery, motywacji, employer brandingu, pokolenia Y, prawa pracy. Blog ten pomoże Ci  w odkrywaniu siebie, doda motywacji do przekraczania własnych ograniczeń. Autorzy bloga po prostu uskrzydlają utalentowanych!

My Travel Blog - są wakacje, a wakacje sprzyjają podróżom. Masz dość wyjazdów all inclusive? Chcesz się zainspirować - odwiedź bloga Ani Wiklinskiej. Jest tam spora dawka pięknych zdjęć z podróży i sporo lifestyle'u. 

Kreatywa - Klaudynę i jej blog podglądam już od jakiegoś czasu, od kiedy dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak Bullet Journal. Odkąd pamiętam - kocham kalendarze, organizery i plannery. Na studiach prowadziłam sobie taki kajecik z moimi bazgrołami - zapisywałam w nim co chcę obejrzeć, przeczytać, 101 rzeczy w 1001 dni. Dlatego na blogu Kreatywa przepadłam - bo kocham oglądać innych organizery ;) spora dawka inspiracji, jeśli chodzi o zaczęcie "Bullet Journal'a". Już nie muszę czekać do końca roku na nowy kalendarz :)

Places and Plants - sierpień to czas urlopów, jeśli nadal nie masz pomysłu, gdzie spędzić swój wymarzony i wyczekiwany urlop polecam lekturę 5 wysp - wakacje last minute w Europie. Blog Places and Plants to nie tylko podróże, ale także natura, weganizm i koty ;) Autorzy tego bloga pokazują swoją miłość do przyrody, natury oraz zwierząt. Ja osobiście jestem ciekawa serii wpisów o naturalnej, wegańskiej pielęgnacji :)

Anna Luthor tym razem pisze "jak nie blogować". Ja już dawno przestałam się irytować takimi zjawiskami jak obs za obs, czy kom za kom. Ale widzę, że od 6 lat (jak zakładałam bloga) nic się nie zmieniło a łowców pustej publiczności nadal przybywa. 

Lifestylerka- Kolejna moja imienniczka, która prowadzi genialnego bloga. O ile kiedyś hasło "lifestyle" wzbudzało we mnie dziwne emocje, tak w tym przypadku nie mają one miejsca. To co najbardziej lubię to seria o zdrowym odżywianiu, a także garść motywacji, rozwoju osobistego i blogerskie porady. U lifestylerki zapewniam Cię nie będziesz się nudzić. 

321startdiy - uwielbiam piękne blogi. Co to znaczy piękny blog? Piękne zdjęcia, piękne grafiki, wszystko dopieszczone w każdym calu. Taki jest właśnie blog 321startdiy. Na blogu znajdziecie piękne grafiki do pobrania, szerokie instrukcje DYI, które zachęcą Cię do działania. Mnóstwo pomysłów na "zrób to sam", a wszystko w prześlicznej oprawie.

Psychologia fotografii - nawet nie wiedziałam, że istnieje taki temat jak "psychologia fotografii". Jeśli lubisz robić zdjęcia, dopiero zaczynasz lub chcesz się dowiedzieć czegoś więcej to zapraszam na blog Emilii, która jest fotografem i psychologiem. 

Tabayka - gdy zajrzałam na bloga Ani, pomyślałam sobie, kolejny słodko-pierdzący blog o macierzyństwie, a ja przecież nie lubię takich blogów, dlaczego? Bo moje macierzyństwo nigdy nie będzie słodko-pierdzące, nie będzie słowa "mama" i być może nigdy nie będzie "pierwszych kroków". Jednak Ania naprawdę wie, że życie nie jest bajką i ma sporo na ten temat do powiedzenia. Dzięki niej będę uczyć się bycia szczęśliwą mamą zdrowego dziecka, nie zapominając o trudach tego pierwszego...


Mój blog:

  • pomimo braku regularnych postów na blogu statystki nie spadły
  • sporą popularnością ku mojemu zaskoczeniu cieszył się post o kosmetycznych rozczarowaniach
  • w tym czasie odżył najbardziej Instagram - przybyło dużo nowych followersów, w ciągu dwóch miesięcy opublikowałam aż 24 zdjęcia!

Moje 3 kosmetyczne rozczarowania - Alverde / L'Oreal / Kobo

19 lipca 2017 24 komentarze
Ostatnio zauważyłam, że najczęściej publikuję recenzje tych kosmetyków, które się u mnie sprawdziły. Myślę, że możecie być w mylnym przekonaniu, że u mnie wszystko się sprawdza i trafiam na same super kosmetyki. Niestety tak nie jest, często gdy jestem danym kosmetykiem rozczarowana, staram się nie marnować na niego czasu i po kilku użyciach sobie darować przygodę z tym produktem. Starałam się zapomnieć o takim kosmetyku i trafiał on szybko do kubła ze śmieciami. Tym razem postanowiłam zrobić inaczej i zachować kilka produktów, które mnie najzwyczajniej w świecie rozczarowały, tak abym miała okazję zrobić im zdjęcie, a Wam opisać moje rozczarowanie. Z racji, że staram się robić przemyślane zakupy i rzadko ulegam chwili, często kieruję się opiniami z internetu, to przez to rzadko trafiam na buble kosmetyczne. Niestety efekty działania danego kosmetyku są sprawą indywidualną i coś co sprawdza się u mojej przyjaciółki niekoniecznie musi się tak samo u mnie sprawdzić. Poniżej znajdziecie recenzje 3 kosmetyków, które mnie rozczarowały. Kierując się pochlebnymi opiniami sięgnęłam po produkty, które nie spełniły moich oczekiwań. 

podkład w kompakcie Alverde NATURKOSMETIK Kompakt Make-up


Dlaczego uwielbiam Maybelline Color Tattoo - cienie w kremie?

12 lipca 2017 31 komentarzy
Zdradzę Wam pewną tajemnicę - uwielbiam malować oczy ;) Przed wyjściem do pracy zawsze staram się mieć zagospodarowane 15 minut na makeup, choć różnie z tym bywa. Dlatego gdy ciężko stoję z czasem wybieram tylko makijaż oka i sięgam wtedy tylko po sprawdzone produkty, czyli na przykład po cienie w kremie Maybelline Color Tattoo.  Cienie te słyną z tego, że mają uniwersalne zastosowanie, świetnie sprawdzają się nie tylko solo, ale także jako baza pod cienie czy pomada do brwi. Już jakiś czas temu Maybelline poszerzyło swój asortyment o nowe cienie Color Tattoo z matowym wykończeniem. Te nowości także podbiły Internet. Cienie Color Tattoo mają zarówno kolory o wykończeniu metalicznym, połyskującym, a także o wykończeniu matowym. Nie wszystkie jednak kolory trafiają w gust użytkowniczek, opinie są podzielone ze względu na rodzaj wykończenia, a także kolor. Dlatego chciałabym przybliżyć Wam moją skromną kolekcję 5 Maybelline Color Tattoo. Wszystko zaczęło się od dwóch odcieni 35 - on and on Bronze oraz 40 - Permanent Taupe. Później gdy na polskim rynku pojawiło się więcej matowych cieni dołączyły: 91- Creme de rose, 97 - Vintage plum oraz 98- Creamy Beige.

cien w kremie Maybelline Color Tattoo

Niebiańsko czysta skóra z Lush - Angels on bare skin? Sprawdź sama

8 lipca 2017 28 komentarzy
Źródłem informacji o kosmetykach stał się dla mnie głównie Internet. Często śledzę nowinki nie tylko na polskim rynku, ale także na zagranicznych blogach, głównie naszych sąsiadek - Niemek. Dzięki nim dowiedziałam się o marce Lush. Wtedy w Polsce naturalne kosmetyki były bardzo ciężko dostępne, a Lush nie tylko kusił pięknymi opakowaniami, ale całą ideą kosmetyków nietestowanych na zwierzętach i w 100 % naturalnych. Najbardziej popularnym kosmetykiem marki Lush może być pasta do mycia Angels on bare skin, przez polskie blogerki nazwana czyścikiem. Kosmetyki Lush są dostępne prawie w całej Europie, ale niestety nie w Polsce, dlatego będąc za granicą często zwiedzanie uzależniam od sklepów niedostępnych w naszym kraju. A dlaczego tak bardzo chciałam wypróbować Lush Angels on bare skin? Ano dlatego, że zawsze to co nieznane i niedostępne kusi najbardziej. Byłam przeogromnie ciekawa konsystencji tego czyścika, ponieważ uwielbiam takie błotka. Kocham wszystko co zawiera lawendę i nią pachnie, więc tym bardziej musiałam sięgnąć po Angels on bare skin. Gdy tylko znalazłam się pierwszy raz w sklepie Lush, wiedziałam, że przepadłam. Dobrze, że ograniczał mnie bagaż, inaczej wyniosłabym ze sklepu chyba wszystko. Ten sklep jest tak magiczny, tak pięknie w nim pachnie, że nie sposób przejść koło niego obojętnie. I wierzcie mi, nie tylko kobiety mają problem z wyjściem z tego sklepu, kolega, który był z nami (dziewczynami) na zakupach, przepadł w sklepie Lush na dłużej... 

gdzie kupić  Lush - Angels on bare skin

5 różnych baz pod cienie - którą bazę warto wybrać?

27 czerwca 2017 19 komentarzy
Obecnie nie wyobrażam sobie mojego makijażu, nawet tego delikatnego na co dzień bez jakiejkolwiek bazy pod cienie. Nawet jeśli się śpieszę, a makijaż musi być wykonany w 5 minut, to i tak na pewno użyję bazy. Moją pierwszą bazą pod cienie był Inglot, pamiętam te stare dobre czasy, gdy w takich drogeriach jak np. Rossmann nie było do wyboru żadnego kosmetyku, który utrwaliłby cienie do powiek. Na szczęście nastała rewolucja, bazy pod cienie są bardziej dostępne i popularniejsze. Na moim blogu mogłyście poznać bazę Kobo, która raczej mnie nie zachwyciła. Oprócz baz dla dziewczyn mniej wymagających są także kosmetyki o szerokim zastosowaniu, które także możemy wykorzystać do utrwalenia cieni. W poniższym poście możecie dowiedzieć się o 5 dosyć popularnych bazach pod cienie, które u mnie się mniej lub bardziej sprawdzają.

urban decay, essence, art deco, maybelline, color tattoo, nyx

Czy warto kupić podkład Estee Lauder Double Wear 2N1 Desert Beige?

23 czerwca 2017 15 komentarzy
Szukanie idealnego podkładu to jak szukanie igły w stogu siana. Kiedy kupuję nowy podkład zawsze spodziewam się efektu wow. Niestety rzadko tak się zdarza, wiele produktów jest dobrych, wartych swojej ceny, jednak ciągle szukam tej perełki. Szukam podkładu, który zrobi efekt glamour bez użycia fotoszopa. Obracałam się ciągle wśród podkładów ze średniej półki cenowej, ale wystarczyło raz sięgnąć nieco głębiej do portfela, aby znaleźć naprawdę dobry podkład, który robi wrażenie od pierwszego użycia. Mowa o znanym już podkładzie  Estee Lauder Double Wear. Jeśli szukasz dobrze kryjącego podkładu to zapraszam do przeczytania recenzji. 

Estee Lauder Double Wear podkład blog

Maj: podsumowanie miesiąca - mój blog - blogosfera - share week

2 czerwca 2017 31 komentarzy
Mam nadzieję, że mój powrót do blogowania będzie na stałe. Przyznam, że potrzebowałam tej przerwy, którą wymusiła nieco moja sytuacja rodzinna. Powoli wszystko wraca na swoje tory, a ja póki co mam więcej czasu, aby tu być regularnie. Postanowiłam stworzyć taką mini serię postów, które będą się ukazywać co miesiąc, w których będę informować Was o moich inspiracjach. W maju skupiłam się głównie na rozwoju mojego bloga, korzystam z rad wielu doświadczonych blogerek i bizneswoman. W tym miesiącu odkryłam, że są takie grupy na facebooku, w których można dzielić się swoim doświadczenie z branży. Spora część tych grup to skarbnica wiedzy o social media dla blogerów, czy wiedzy o content marketingu, którą powinien posiadać każdy bloger, aby móc dotrzeć do większej liczby czytelników. Dla mnie te grupy to ogromna dawka motywacji, inspiracji do tego, żeby się rozwijać, w tym w czym czuje się najlepiej. To na tych grupach poznałam kobiety, które dzielą się swoim ogromnym doświadczeniem z początkującymi osobami. Dlatego w tym poście przedstawię Wam, kto mnie w tym miesiącu mocno zmotywował do dalszej pracy. Przedstawię Wam także moje małe sukcesy. 

podsumowanie miesiąca blogosfera share week


Koniecznie poznaj AnneMarie Börlind Dwufazowy Koncentrat Rewitalizujący!

30 maja 2017 11 komentarzy
W prasie kobiecej, ale także na popularnych serwisach internetowych, dość długo krążył mit, że serum przeznaczone jest tylko do pielęgnacji cery dojrzałej. Nic bardziej mylnego, w każdym wieku można sięgnąć po serum, które odpowiednio będzie dobrane do potrzeb naszej skóry. Ja zaczęłam stosować serum już po 25 roku życia, chciałam, aby moja pielęgnacja była po prostu dopełniona. Serum to skoncentrowany kosmetyk, który ma za zadanie wzmocnić działanie kremu. Dobre serum powinno mieć większe stężenie substancji aktywnych i powinno rozwiązywać, jakiś konkretny problem z cerą. Kosmetyk ten może kojarzyć się z pielęgnacją przeciwzmarszczkową, ale są serum o działaniu także przeciwtrądzikowym, nawilżającym, czy rozjaśniającym przebarwienia.   Działanie takiego skondensowanego kosmetyku przynosi szybkie i zauważalne efektyJa sięgam głównie po serum, które zawiera witaminę C, to mój jeden z ulubionych antyoksydantów. 


Efekt miliona rzęs? L'Oreal Volume Million Lashes - Feline, So Couture, Excess

19 maja 2017 25 komentarzy
Moje rzęsy są dosyć krótkie, ale za to gęste i naprawdę bardzo ciężko jest mi znaleźć tusz idealny. A jak na kobietę uzależnioną od kosmetyków przystało, zawsze na toaletce stoi kilka tuszy do rzęs. Z serią L'oreal  Volume Million Lashes poznałam się już stosunkowo dawno temu, sięgając po złoty tusz L'oreal Volume Million Lashes, pierwsza maskara należąca do serii pod tą samą nazwą. Tym tuszem akurat byłam rozczarowana, jak mogłyście się dowiedzieć z recenzji. Na szczęście L'oreal ciągle ulepsza swoje maskary, tak, aby dotrzeć do każdej klientki i zaspokoić jej potrzeby. Przedstawię Wam i porównam ze sobą 3 ikoniczne tusze z serii Volume Million Lashes.


Jak pozbyłam się trądziku? Efekty kuracji

12 maja 2017 12 komentarzy
Trądzik to nie tylko przypadłość nastolatek, ale niestety również i dorosłych kobiet. Za pojawienie się trądziku u osób dorosłych przede wszystkim odpowiadają czynniki hormonalne, które prowadzą do nadmiernego łojotoku. Dlatego trądzik jest nie tylko problemem dermatologicznym i powinnyśmy się z nim udać także do lekarza endokrynologa lub ginekologa. Choroba ta przeważnie przebiega w sposób przewlekły, więc walka z trądzikiem wymaga dużej cierpliwości, systematyczności i konsekwencji. Trwały efekt uzyskuje się dopiero po kilku (lub kilkunastu) miesiącach nieprzerwanej kuracji, niezależnie od tego czy walczymy z pomocą lekarza czy sami. Moim zdaniem kluczowa w walce z trądzikiem jest odpowiednia pielęgnacja, dlatego z chęcią opowiem Wam o mojej dotychczasowej terapii.

efekty stosowania kwasów

Paleta różów: Makeup Revolution Ultra Blush Palette Sugar & Spice

9 maja 2017 17 komentarzy
Jeszcze 7 lat temu w mojej kosmetyczne nie było ani jednego różu do policzków. Pewnie się zdziwicie, dlaczego? Powód jest prosty, otóż strasznie bałam się go i nie wiedziałam, jak się aplikuje róż, tak, aby nie zrobić sobie nim krzywdy. Jednak gdy odkryłam świat Youtube'a nieco przekonałam się i zdecydowałam się na najdelikatniejszy róż w odcieniach koralu. Był to strzał w dziesiątkę, bo dzięki niemu odważyłam się używania tego kosmetyku. Oczywiście na tym jednym różu się nie skończyło, bo z odwagą nabrałam chęci na więcej i więcej, w końcu jestem uzależniona od kosmetyków. Przedstawię Wam dzisiaj paletę różów "Sugar and Spice" Makeup Revolution, która na pierwszy rzut oka skierowana jest do tylko tych odważnych w makijażu. 

makeup revolution sugar and spice palette

Co wybrać: Tangle Teezer The Orginal czy Tangle Teezer Compact Styler?

5 maja 2017 37 komentarzy
Pierwszy raz o Tangle Teezer dowiedziałam się kilka lat temu, kiedy z wielką namiętnością oglądałam polskie gwiazdy Youtube'a. Cena Tangle Teezera wtedy skutecznie mnie odstraszała, ale na szczęście, gdy te cudowne szczotki stały się bardziej popularne i lepiej dostępne w Polsce, to i cena wystarczająco zmalała. Moją pierwszą super szczotkę dostałam od męża. Długo wierciłam mu dziurę w brzuchu, aż w końcu uległ. Obecnie posiadam dwie wersje tego gadżetu mianowicie Tangle Teezer The Orginal oraz Tangle Teezer Compact Styler, dlatego chciałabym dla Was przygotować zestawienie tych dwóch szczotek do włosów.



Organique - czarne mydło Savon Noir, naturalne mydło z czarnych oliwek

2 maja 2017 17 komentarzy
Mój mąż widząc konsystencję czarnego mydła od Organique, stwierdził, że taniej by wyszło mycie się błotem. Faceci jednak nie rozumieją potrzeb kobiet i ich pogoni za pięknem. A każda kobieta, która ceni sobie naturalną pielęgnację, na pewno nie jedną opinię o czarnym mydle już przeczytała. W marce Organique zakochałam się od pierwszego użycia balsamu do ciała z masłem shea, dlatego chciałabym Wam przedstawić moją recenzję innego produktu tej marki - naturalnego mydła z czarnych oliwek i oleju oliwnego, a także napisać kilka słów o efektach regularnego stosowania savon noir.


Jakie zrobił pierwsze wrażenie krem Slow Age Vichy?

1 marca 2017 22 komentarze
Jak mówi stare porzekadło - "lepiej zapobiegać niż leczyć". I tym właśnie kieruje się wybierając swoje produkty do pielęgnacji. Niestety skóra trzydziestolatki to już nie ta sama co u nastolatki. Dlatego nie tylko muszę pamiętać o nawilżeniu mojej cery, ale także o czymś, co opóźni jej starzenie. Wybierając swój pierwszy krem "przeciwzmarszczkowy" kierowałam się renomą marki. Vichy kojarzy mi się z prestiżowymi kosmetykami, dlatego wzbudza we mnie zaufanie. 

lekkie serum na dzień Slow Age Vichy








SZABLON BY: PANNA VEJJS.