5 różnych baz pod cienie - którą bazę warto wybrać?

27 czerwca 2017 19 komentarzy
Obecnie nie wyobrażam sobie mojego makijażu, nawet tego delikatnego na co dzień bez jakiejkolwiek bazy pod cienie. Nawet jeśli się śpieszę, a makijaż musi być wykonany w 5 minut, to i tak na pewno użyję bazy. Moją pierwszą bazą pod cienie był Inglot, pamiętam te stare dobre czasy, gdy w takich drogeriach jak np. Rossmann nie było do wyboru żadnego kosmetyku, który utrwaliłby cienie do powiek. Na szczęście nastała rewolucja, bazy pod cienie są bardziej dostępne i popularniejsze. Na moim blogu mogłyście poznać bazę Kobo, która raczej mnie nie zachwyciła. Oprócz baz dla dziewczyn mniej wymagających są także kosmetyki o szerokim zastosowaniu, które także możemy wykorzystać do utrwalenia cieni. W poniższym poście możecie dowiedzieć się o 5 dosyć popularnych bazach pod cienie, które u mnie się mniej lub bardziej sprawdzają.

urban decay, essence, art deco, maybelline, color tattoo, nyx

Artdeco Eyeshadow Base

Ta baza jest jedną z moich faworytek, choć nieidealna. Okazała się dużo lepsza niż baza KOBO PROFESSIONAL. Baza ta, tak jak Kobo znajduje się w czarnym, plastikowym słoiczku. Konsystencja jest dość gęsta i trzeba ją chwilę rozgrzać palcem przed nałożeniem. Po częściowym zużyciu  wybierało mi się niewygodnie odrobinę produktu, dlatego zaczęłam do niej stosować syntetyczny pędzel do korektora, dzięki temu trikowi od razu łatwiejsza i dokładniejsza stała się aplikacja. Ten trik polecam także posiadaczkom długich paznokci. Baza ma kolor neutralny i dla każdego będzie pasował. Zawiera delikatne drobinki, które są niewidoczne po nałożeniu. Największym plusem bazy Art Deco jest poprawa pigmentacji i przedłużenie trwałości nałożonych na nią cieni. Baza nie utrudnia blendowania cieni. Art Deco utrzymuje makijaż w nienaruszonym stanie bez rolowania. Cienie nie rolują się w załamaniu. Ta baza pod cienie jest bardzo wydajna, wystarczy odrobina produktu, aby pokryć dwie całe powieki. Cena - 37,90 zł w Douglasie, jak na produkt, który służy przez rok to uważam, że cena ta jest umiarkowana. Niestety minusem jest fakt, że po dłuższym używaniu produkt stał się tępy, przez co aplikacja jest mniej przyjemna. 

urban decay, essence, art deco, maybelline, color tattoo, nyx


Urban Decay Eyeshadow Primer Potion

Nie będę ukrywać, że jest to moja ulubiona baza i na pewno do niej będę wracać. Konsystencja jest bardzo fajna, dość płynna i dobrze się rozprowadza, dzięki temu nawet gdy się spieszę łatwo się tą bazę aplikuje. Dzięki tej bazie cienie nie rolują się w żaden sposób przez cały dzień ich noszenia. Tak jak już wspomniałam baza ta świetnie się rozprowadza i pozostawia lepką warstwę na powiece, dzięki temu lepiej nakładają się cienie. Kolor tej bazy jest cielisty i zakrywa delikatnie widoczne żyłki, które chcielibyśmy ukryć. Urban Decay poprawia pigmentację każdego cienia, nawet kupionego po taniości. Dzięki tej bazie nawet najtańsze i najsłabsze cienie trzymają się na niej cały dzień (lub wieczór). Urban Decay ułatwia blendowanie cieni. Ogromnym plusem tej bazy jest aplikacja, nakłada się ją równomiernie nie tworząc grudek czy nierówności. Nie uczuliła ani nie podrażniła mi powiek i oczu. Moim zdaniem jest warta swojej ceny 99 zł, ponieważ jest bardzo wydajna i bardzo długo nam będzie służyć. Ma spory wybór kolorystyczny, więc na pewno każdy dla siebie znajdzie odpowiedni odcień. Jedynym minusem może być dostępność - produkty marki Urban Decay są dostępne jedynie w Sephorze, w wersji online. 

NYX Jumbo Eye Pencil - kredka do powiek

Tą kredkę kupiłam pod wpływem impulsu. Często o niej słyszałam, polecały je polskie i zagraniczne youtuberki. Ta kredka służy jako samodzielny cień, ale w zależności od koloru możemy jej także użyć jako bazy pod cienie. Na białej kredce cień jest dużo lepiej widoczny. Kredka ta użyta jako baza trzyma i podbija kolor cieni. NYX Jumbo Eye Pencil jest miękka, łatwo ją rozetrzeć, lekko blednie ale nie znika całkowicie. Kredka NYX nie łamie się podczas temperowania. Plusem jej jest szerokie zastosowanie (na linię wodną, w kącikach). Niestety jako baza u mnie raczej się nie sprawdza. Używam jej głównie gdy planuję zrobić zdjęcie danego makijażu, jednak na co dzień kredka ta okazuje się nietrwała. Cienie na niej po kilku godzinach rolują się. Solo na całą powiekę jej nie używam, kolor jest za mało intensywny. Obecnie ta kredka kosztuje już 29,90 zł w Douglasie. Moim zdaniem to dosyć spora cena jak na kredkę do powiek. Minusem na pewno tej kredki jest, że wymaga temperowania. A oprócz tego zakrętki pękają od razu.

urban decay, essence, art deco, maybelline, color tattoo, nyx

Maybelline Eye Studio Color Tattoo 

W swojej kosmetyczce mam kilka kolorów Maybelline Color Tattoo. Najczęściej jako bazę używam koloru Creme De Rose 91. Bardzo lubię tą matową serię odcieni. Uważam, że Maybelline Eye Studio Color Tattoo użyte jako baza podbijają kolor cieni i przedłużają ich trwałość. Koloru  Creme De Rose 91 używam do dziennego makijażu, kiedy to dominują u mnie beże i brudne róże. Dzięki tej bazie makijaż oka pozostaje w stanie idealnym przez długie godziny. Aplikacja może przysparzać problemów, ponieważ konsystencja jest dosyć twarda, zbita i tępa. Ja sobie radzę palcem, lub gdy mam krótkie paznokcie aplikuję sobie tą bazę palcem.  Najlepiej nakłada się palcem jednak trudno zrobić to z długimi paznokciami. Maybelline Eye Studio Color Tattoo są całkiem wydajne, nie wysychają w opakowaniu. Podczas aplikacji trzeba uważać i robić to dostatecznie szybko, ponieważ produkt bardzo szybko zasycha.  Kolor  Creme De Rose 91 pokrywa fajnie całą powiekę i nie prześwituje, można używać także solo. Maybelline Eye Studio Color Tattoo ma szerokie zastosowanie w zależności od koloru jaki mamy, może nam służyć do brwi, jako cień solo lub właśnie jako baza. Na pewno ogromnym plusem Color Tattoo jest łatwa dostępność.

Essence Soft Touch Eyeshadow

Najmniej będę rozpisywać się na temat tego cienia ponieważ nie jest już dostępny w sprzedaży. Jednak polecam szukanie podobnych odcieni i cieni w kremie, dzięki temu taki kosmetyk może nam służyć jako baza. Cienie w kremie, zwłaszcza w jasnych, szampańskich odcieniach świetnie spisują się jako baza lub rozświetlacz. Essence Soft Touch Eyeshadow lubię ponieważ ma delikatniejszą konsystencję niż color tattoo, przez to łatwiej się aplikuje. Baza ta nie tworzy smug, ale solo dosyć prześwituje i daje trochę tandetny efekt, natomiast sprawdza się jako baza. Cień ten jest ekstra wydajny i mimo, że długo już go mam nadal się nie zsechł i mi dobrze służy.

A Ty czego używasz jako bazy pod cienie? Co Twoim zdaniem najlepiej je utrwala?





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






19 komentarzy

  1. ja sięgam po zwykłe, tanie bazy. Obecnie mam Wibo. Byłam też zadowolona z Essence "I love stage" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też często używam color tattoo jako bazę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem najlepiej spisuje się duraline inglota wprawdzie u ciebie go nie ma ale jest rewelacyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam cienia z Color Tattoo i sprawdza mi się w tej roli bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w swojej kosmetyczne bazę z Wibo, muszę w końcu zacząć ją testować :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja korzystam z silikonowej bazy dax- jestem zadowolona:) ale z chęcią przyjrzę się kilku, które polecasz.
    Cienie Color Tatoo- uwielbiam :)
    obserwuje- naprawdę fajnie piszesz :)
    zapraszam do odwiedzin: http://onitestuja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Obecnie katuje baze z Nyx i Kiko sa dla mnie bardzo dobre a mam opadajace powieki <3 z przyjemnoscia zostaje w obserwatorach :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Artdeco z czasem twardnieje, ale była świetna! Teraz używam nowości z GR i zapowiada się całkiem dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam żadnej z tych baz. AKtualnie używam bazy z Too Faced, którą bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Produktów nie znam i obecnie nie są mi tak na prawdę potrzebne.
    Cudne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Opisy zachęcające, chociaż przyznam szczerze, że baz pod cienie jeszcze w ogóle nie stosowałam. Jak się sprawują w upały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas upałów polecam Art Deco, Urban Decay lub Maybelline Color Tattoo - na pewno się spiszą :)

      Usuń
  12. Przyznam się, że bardzo rzadko się maluję i jeszcze żadnej z tych baz nie miałam okazji wypróbować. Musze Ci powiedzieć, że bardzo fachowo podeszłaś do tematu i profesjonalnie opisałaś te bazy. Koniecznie musze sobie jedną z nich kupić i trzymać na "wielkie wyjścia".

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na zmianę używam bazy Urban Decay Primer Potion Original oraz TooFaced Shadow Insurance. Pierwszą przez jakiś czas podejrzewałam o to, że mnie uczula, bo łzawiły mi oczy, ale na szczęście aktualnie nic się nie dzieje. Może za dużo jej nakładałam albo niedokładnie i produkt dostawał się do oka.
    Bazę z ArtDeco miałam jakiś czas temu i chociaż na początku byłam z niej ogromnie zadowolona, bo przepięknie podbijała kolor cieni, to po pewnym czasie zrobiła się dość twarda i nakładanie jej wcale nie było komfortowe. A tym bardziej grzebanie w tym słoiczku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bazę z Art Deco miałam podczas makijażu ślubnego. Było ok.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moją pierwszą bazą na oczy jest WIBO, póki co jestem z niej zadowolona, ale być może po wypróbowaniu innej byłabym bardziej inną? :) Tych opisanych przez Ciebie nie miałam okazji korzystać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam tę z Artdeco i bardzo lubiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najbardziej lubiłam Essence I love stage, ale niestety nie jest już dostępna w sprzedaży :( Art Deco była spoko, ale generalnie wciąż szukam ulubieńca w tej kategorii

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.