Niebiańsko czysta skóra z Lush - Angels on bare skin? Sprawdź sama

8 lipca 2017 28 komentarzy
Źródłem informacji o kosmetykach stał się dla mnie głównie Internet. Często śledzę nowinki nie tylko na polskim rynku, ale także na zagranicznych blogach, głównie naszych sąsiadek - Niemek. Dzięki nim dowiedziałam się o marce Lush. Wtedy w Polsce naturalne kosmetyki były bardzo ciężko dostępne, a Lush nie tylko kusił pięknymi opakowaniami, ale całą ideą kosmetyków nietestowanych na zwierzętach i w 100 % naturalnych. Najbardziej popularnym kosmetykiem marki Lush może być pasta do mycia Angels on bare skin, przez polskie blogerki nazwana czyścikiem. Kosmetyki Lush są dostępne prawie w całej Europie, ale niestety nie w Polsce, dlatego będąc za granicą często zwiedzanie uzależniam od sklepów niedostępnych w naszym kraju. A dlaczego tak bardzo chciałam wypróbować Lush Angels on bare skin? Ano dlatego, że zawsze to co nieznane i niedostępne kusi najbardziej. Byłam przeogromnie ciekawa konsystencji tego czyścika, ponieważ uwielbiam takie błotka. Kocham wszystko co zawiera lawendę i nią pachnie, więc tym bardziej musiałam sięgnąć po Angels on bare skin. Gdy tylko znalazłam się pierwszy raz w sklepie Lush, wiedziałam, że przepadłam. Dobrze, że ograniczał mnie bagaż, inaczej wyniosłabym ze sklepu chyba wszystko. Ten sklep jest tak magiczny, tak pięknie w nim pachnie, że nie sposób przejść koło niego obojętnie. I wierzcie mi, nie tylko kobiety mają problem z wyjściem z tego sklepu, kolega, który był z nami (dziewczynami) na zakupach, przepadł w sklepie Lush na dłużej... 

gdzie kupić  Lush - Angels on bare skin

Nie jestem ogromnym znawcą składów, nie jestem też bardzo wybredna pod tym względem, ale ostatnio coraz bardziej przekonuję się do wegańskich, naturalnych składów. Skład Angels on bare skin imponuje swoją prostotą. To co rzuca się w oczy jest glinka, która ma działać oczyszczająco, absorbując sebum. Olejki: lawendowy i różany (oprócz pięknego zapachu) koją skórę i łagodzą podrażnienia. Zmielone migdały tonizują i rozjaśniają przebarwienia. Obecny rumianek w składzie ma właściwości przeciwzapalne, łagodzące i oczyszczające. Olejek z aksamitki działa przeciwzapalnie, dezynfekująco i przeciwgrzybicznie.  Całość znajduje się w czarnym, prostym opakowaniu, które można powtórnie wykorzystać. Na opakowaniu znajduje się informacja, kto dla nas ręcznie wykonał ten kosmetyk oraz data przydatności. Niestety ta jest krótka, Angels on bare skin można wykorzystać jedynie w ciągu 3 miesięcy od daty produkcji. 

pasta, płatki lawendy, skład  Lush - Angels on bare skin

Konsystencja jest bardzo zbita i aby można było zaaplikować sobie ten kosmetyk na twarz, należy zwilżyć odrobinę pod wodą, rozetrzeć do momentu wytworzenia się pasty. Taką pastą można dopiero umyć sobie buzię. Niestety pasta ta jest mimo to dosyć krucha i sporo produktu ląduje w umywalce. Dlatego ja używam tego czyścika pod prysznicem i nie tylko do twarzy, ale także do całego ciała, ze względu na ogromną wydajność tego kosmetyku. Zapewne zastanawiacie się, czy warto szukać Lush Angels on bare skin i zadawać sobie trud jego zdobycia? Otóż ja osobiście przyzwyczaiłam się dość mocno do mocnego efektu oczyszczonej twarzy, dlatego u mnie się nie sprawdził. Czyścik zostawia lekko tłustą warstwę na twarzy, przez co nie ma efektu wow Lush Angels on bare skin - oczyszczonej i gładkiej skóry. Natomiast bardzo lubię używać tego kosmetyku jako peeling, przed użyciem maseczki (takie moje mini SPA). Lush Angels on bare skin zasługuje na pochwałę ze względu na wegański skład, oraz fakt, że nie powoduje podrażnień. Na pewno sprawdzi się osobom z suchą skórą, ponieważ AOBS nie powoduje przesuszenia, jakie mogą spowodować tradycyjne, drogeryjne żele do mycia twarzy. Po użyciu AOBS skóra jest miękka i delikatna. Lubię ten kosmetyk ze względu na właściwości peelingujące i za to że nie ściąga skóry. Wydajność Lush AOBS jest ogromna, w ciągu 3 miesięcy ciężko zużyć produkt do końca, nawet stosując go pod prysznicem. Na plus jest na pewno wszechstronność tego kosmetyku, może służyć nam do mycia twarzy, mycia ciała, ale także jako peeling. Ogromnym minusem Lush'a jest jego niedostępność w Polsce, i cena 10 Euro. 

Jeśli tak jak ja lubisz testować różne nowinki to zachęcam Cię do wypróbowania Lush Angels on bare skin, które zafunduje Ci także relaks i przyjemne użytkowanie.





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






28 komentarzy

  1. Nie miałam jeszcze niczego z Lush :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się forma tego produktu ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ne miałam jeszcze produktów z Lush, muszę to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. to coś co chętnie wyprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dawno go nie miałam, a kiedyś zdobywałam jak mogłam. Lubię to myjadło i też pisałam o nim.

    PS. Wyskakujące okno Facebooka skasowało mi dłuuugi komentarz. ;-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Markę znam jedynie z blogów. Nie miałam okazji niczego stosować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poproszę chłopaka, żeby mi zrobił zakupy w Lush'u, aczkolwiek zdecyduję się na coś innego niż ten czyścik. Dla mnie może być za mocny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam dostępu do niego, może kiedyś przy okazji uda mi się coś kupić z tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się pytam, czemu my nie mamy dostępu do tych mega obłędnie pachnących i świetnie działających kosmetyków ;(((

    OdpowiedzUsuń
  10. lubię kosmetyki z Lusha jednak tego jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam bardzo wielka ochote na Angel, niestety od jakiegos czasu jest ciagle wykupiona u mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś zaczytywałam się w recenzjach kosmetyków Lush i chciałam posiąść je wszystkie, jednak teraz nie czuję takiej potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  13. od jakiegoś czasu mam bardzo dużą ochotę na przetestowanie ich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam kosmetyków tej marki, ale ostatnio głośno o nich w internecie ;) Ten ma ciekawą konsystencję :D Lubię takie ;) Cena troszkę mnie zniechęca, ale może kiedyś jak będę miała okazje gdzieś go dorwać to się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie probowalam ale moze sie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam tej marki ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. W zapachu bardziej czuć lawendę czy różę? Bo za tym drugim aromatem niestety nie przepadam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko lawendę :) ja też za różą nie przepadam ;)

      Usuń
  18. Tylko raz miałam kosmetyk Lush - mydło (a raczej szampon w kostce) do włosów, który dostałam w prezencie. Był świetny na wyjazdy z plecakiem w góry! Muszę przyznać, że ten "czyścik" mnie zainteresował, chętnie bym wypróbowała! Ale zamawiać z zzagranicy kosmetyk, który jest ważny tylko trzy miesiące i nie mogę zrobić zapasu, to średnio, nie wiem, czy się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Długo wzdychałam do marki Lush, aż w końcu trafiła w moje ręce. Dostałam wtedy czyścik, coś do kąpieli i szampon w kostce. Byłam bardzo zadowolona z tych produktów. I mam ochotę na więcej ;)Mój czyścik był bardzo podobny do tego, który Ty masz. Stosowałam go oczywiście jak peeling i w tym celu sprawdził się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  20. szkoda że w Polsce nie jest dostępny, myślę że mooże kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  21. O, słyszałam już o tej marce na jakimś kanale na YT - dziewczyny bardzo zachwalały, ale chyba nie wspomniały że składy są naturalne, więc jakoś wypadło mi to z głowy :P Ten 'czyścik' skojarzył mi się z pudrem myjącym z Make Me Bio bo też ma w swoim składzie glinkę i olejek lawendowy o ile dobrze pamiętam, i również nie zapewnia super głębokiego oczyszczania, ale bardzo go lubiłam :D

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  22. konsystencja tych produktów jakoś mnie nie zachęca...
    Obserwuję i zapraszam do mnie: http://thewomenlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Nice product!! I would have a try!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja pewnie musiałabym się nim z kimś podzielić. Szkoda, że nie można dostać go w Polsce.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.