Starcie dwóch kultowych balsamów do ust: EOS Organic Lip Balm vs NUXE Rêve de Miel

23 lutego 2018 12 komentarzy
Balsamy do ust czy pomadki ochronne mam w sporych ilościach, bo często je gubię. Nie na zawsze, ale wiecie, często gdzieś zapodziewają się w kieszeniach kurtek, w torebkach, a to czasem w jakiejś podróżnej kosmetyczce, albo w pracy. Takie zwykłe sztyfty mam dosłownie wszędzie. Za to balsamy do ust, które uważam, że są do zadań specjalnych mają u mnie szczególne miejsce. Zima, to taka pora roku, gdy po ochronne pomadki sięgam bardzo często i regularnie. Synoptycy cały czas straszą, że zima jeszcze nadejdzie, dlatego warto się przed nią zabezpieczyć. Czy znacie kultowe już balsamy do ust: EOS Evolution of Smooth Organic Lip Balm albo NUXE Rêve de Miel?

najlepsze pomadki do ust EOS Evolution of Smooth Organic Lip Balm NUXE Rêve de Miel

limitowana edycja NUXE Rêve de Miel


NUXE Rêve de Miel

Według producenta balsam ma za zadanie odżywić, regenerować, koić i chronić nawet najbardziej wysuszone i zniszczone usta. Brzmi bajecznie, ale czy faktycznie się sprawdza? Nuxe Rêve de Miel jest zamknięty w solidnym słoiczku, ma estetyczny i elegancki design. Niestety, z racji, że nie jest to sztyft, aplikacja tego balsamu jest dość niehigieniczna i ciężko go użyć w każdych warunkach. Dlatego ja po niego sięgam głównie w domu, przeważnie na noc. Konsystencja tego kosmetyku jest bardzo gęsta, zbita, treściwa, przez co aplikacja jest utrudniona, trudno przez "tępą" konsystencję go wydobyć. Nie jest to mięciutkie masełko, jakby wydawało się po zdjęciach. Mimo to sam balsam bardzo miło się nosi, nawet w ciągu dnia. Tak czy siak, lubię posmarować usta taką obfitą warstwą, i o ile powstrzymam się przed oblizaniem, to wargi są rano nawilżone, odżywione i zregenerowane. Zapach jest przyjemny, z jednej strony cytrusowy, z drugiej lekko miodowy, mnie się ten zapach bardzo podoba. Marka Nuxe słynie z ładnych zapachów swoich produktów, miałam tej marki krem pod oczy, a teraz mam żel do mycia twarzy (też seria Rêve de Miel) i wiem, że tę markę można zapamiętać właśnie dzięki zapachom. Nuxe nie klei ust i nie pozostawia takiej "ciekłej", tłustej warstewki, jak typowe kremowo - wazelinowe balsamy. Świetnie się sprawdza, kiedy przed pójściem spać zrobię sobie szybki peeling ust i nałożę sobie jego grubszą warstwę. Wtedy nie mam problemu ze suchymi skórkami czy ze spierzchniętymi wargami. NUXE Rêve de Miel jest wydajny, mam go bardzo długo (jest to limitowana, urodzinowa wersja) a zużycie jest nieduże. Założę się, że nie zużyję go do końca zanim się zepsuje. Skład tego mazidełka jest ciekawy, otóż zawiera co najmniej 78% składników pochodzenia naturalnego (miód, cenne olejki roślinne ze słonecznika, słodkich migdałów i róży piżmowej, nagietek, masło shea, esencja z grejpfruta). Za 15 g produktu zapłacimy prawie 50 zł, dlatego warto go szukać w internetowych perfumeriach, czy podczas promocji w Super Pharm. Warto także wspomnieć, że marka NUXE nie stosuje testów na zwierzętach i przestrzega przepisów zakazujących tego typu praktyk. 

NUXE Rêve de Miel vs EOS Organic Lip Balm

EOS Evolution of Smooth Organic Lip Balm

Moje pierwsze jajeczko przywiozłam z delegacji z Niemiec. Nie mogłam się doczekać, aż będą w Polsce dostępne. Teraz na szczęście jajeczka już są np. w Rossmannie i znikają bardzo szybko podczas promocji. Co sprawiło, że te balsamy są takie popularne? Na pewno design, który jest dosyć oryginalny, choć teraz bardzo wielu producentów próbuje go naśladować. Opakowanie, mimo iż z plastiku to bardzo solidne, zamykane na "klik" dzięki temu, nie ma opcji, aby samo otwarło się w torebce. Niestety przez beczułkowaty kształt nie mieści się do takiej mojej maleńkiej torebuni na specjalne okazje. Konsystencja przypomina inne, tradycyjne sztyfty. Jednak po zużyciu większej ilości aplikacja może być utrudniona. Przynosi komfort w ciagu dnia, lekko nawilża zadbane wargi, ale może sobie nie poradzić ze zbyt wymagającymi. Dla mnie EOS jest przyjemny w noszeniu, choć brakuje mi czasem takiej śliskiej warstewki, jak po wazelinie. Niestety uczucie ulgi na suchych ustach jest dosyć krótkotrwałe i w ciagu dnia należy dokładać produkt. Na szczęście Organic Lip Balm jest wydajny. Jeśli chodzi o skład to balsam do ust EOS jest w 95% organiczny, w 100% naturalny. Pomimo bardzo ciekawego składu zapach (a tym samym smak) jest dosyć chemiczny, mam wersję Strawberry Sorbet. Podczas zlizywania czuć sporo cukru ;) Zawiera masło shea, olejek jojoba oraz witaminę E, natomiast brak glutenu, parabenów, ftalenów oraz wazeliny. Za 7 g w Rossmannie w regularnej cenie zapłacimy 24,99 zł, dlatego lojalnie uprzedzam, że nie jest wart swojej regularnej ceny i polecam jego zakup podczas promocji lub w internetowych drogeriach. Ja lubię te balsamy, w zapasie mam jeszcze wersję o smaku jagód acai. Producent zapewnia, że kosmetyki Evolution of Smooth nie są testowane na zwierzętach. 

NUXE Rêve de Miel vs EOS Organic Lip Balm

Oby dwa produkty EOS i Nuxe używam zamiennie. Nuxe dla mnie jest bardziej treściwy i ma lepsze działanie regenaracyjne, dlatego stosuję go na noc. EOS dla mnie to taka przeciętna pomadka, którą miło się używa w ciagu dnia. Nie mam problemu z suchymi, spierzchniętymi ustami, dlatego ciężko mi się wypowiedzieć, jak te balsamy radzą sobie w "trudnych warunkach". Być może właśnie dlatego nie mam problemu, bo regularnie sięgam po oba produkty? 

PS. Wkrótce w Rossmannie będzie dostępna wersja EOS w sztyfcie. Osobiście nie mogę się doczekać :)





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






12 komentarzy

  1. Bardzo się cieszę, ze napisałaś takie porównanie bo myśle nad kupnem jednego i drugiego i już teraz wiem, eos raczej nie jest dla mnie ale Nuxe z cała pewnością kiedyś wypróbuje. Narazie kupiłam hit blogerek czyli balsam Tisane i jak dla mnie to straszny bubel😫

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja się cieszę, że post okazał się pomocny. Tisane miałam w sztyfcie i był przeciętny, a słoiczków nie lubię, wyjątek zrobiłam tylko dla Nuxe'a :)

      Usuń
  2. EOS bardzo lubię, tego drugiego nigdy nie używałam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. eos uwielbiam <3 a w nuxe jedynie co nie podoba mi się to jego aplikacja..... przy długich pazurach jest to nie wygodne :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rowniez Nuxe stosuje na noc a Eosa na dzien ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. EOSy są bardzo popularne, ale jakoś od początku nie mam parcia na te jajeczka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Eosy miałam dwa. Zgadzam się przyjemny do używania w dzień. Fajnie pachnie, słodki i tyle. Najlepszy jak dla mnie w nawilżaniu jest Carmex :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten z Nuxe mnie mocno kusi. Eosa nie miałam nigdy, ale wiele osób pisze, że to przeciętny produkt 😊

    OdpowiedzUsuń

  8. EOS posiadam i jestem zadowolona drugiego produktu nie miałam okazji testować ale jak napisałaś nigdy nie jest za mało balsmaow do ust więc na pewno kiedyś wpadnie moje ręce;)
    Pozdrawiam i obserwuje 👄

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam i lubię oba :) Nuxe również używam na noc, stoi w łazience :) Cena jest mimo wszystko bardzo atrakcyjna, bo jest mega wydajny (tak jak piszesz) i skuteczny. EOSy też lubię i sprawdzają się u mnie lepiej od niejednej pomadki, no ale Nuxe nie przebiją :) Jakby co Nuxe jest też w sztyfcie, ale o wiele słabszy od słoiczka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam miętowego eosa i go lubię, sprawdza się dobrze, więc nie narzekam póki co na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam Eos ten drugi jeszcze nie wpadł mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.