Dokąd zmierzasz blogosfero? czyli 6 lat mojego bloga

14 lutego 2018 46 komentarzy
Mam sześcioletnie doświadczenie w prowadzeniu bloga, milion wzlotów i upadków na koncie. Dla kilku anonimowych hejterów mam złą wiadomość - będę pisać dalej. Jednak trochę pogubiłam się w tym internetowym świecie i chciałabym się Wam do czegoś przyznać. Czasem wątpię w to czy to ma jednak sens? Czy zmierza w dobrym kierunku?

Moje początki, moje oczekiwania

6 lat temu, ni stąd ni zowąd postanowiłam prowadzić blog. Na samym początku totalnie nie wiedziałam, co i jak będę pisać, ale wiedziałam, że głównym tematem będą kosmetyki. Cholernie chciałam prowadzić "projekt denko", aby motywować się do zużywania rozpoczętych kosmetyków. Lubiłam także pisać o kosmetykach, które w danym miesiącu kupiłam, i jak zwykle gdy przychodziło do robienia zdjęć, dopiero wtedy uświadamiałam sobie jak dużo ich znowu mam. Wtedy byłam zauroczona vlogosferą, ale totalnie nie miałam odwagi do samodzielnego kręcenia filmów. Blog miał być moją odskocznią, sposobem na spędzaniem wolnego czasu, hobby. 6 lat temu nie miałam pobudek typowo zarobkowych (teraz też nie, ale kto by nie chciał siedzieć w domu, a hajs zarabiałby się sam?). W ciągu tych 6 lat nie zrobiłam kariery blogowej, nie rzuciłam pracy w korpo, nie wyjechałam w Bieszczady i nie zaczęłam pisać codziennie rano do Was pięknych tekstów o szmince Chanel przy sojowym latte. Mimo, że blog "addicted to cosmetics" liczy sobie 6 lat, (więcej niż ma moja córka) to nadal brakuje mi śmiałości, aby chwalić się nim przed znajomymi. To mój mąż bez ogródek wśród jego znajomych mówi o moim blogu, a ja ciągle mam mieszane uczucia, nadal boję się, o to, co inni powiedzą. Gdzieś w międzyczasie pogubiłam się, zaczęłam zmieniać swoje nastawienie i oczekiwania w stosunku do mojej działalności w internetowym świecie. Nie raz chciałam rzucić to wszystko i przestać pisać. 

Liczą się tylko wybrani?

Powodem do blogowego zniechęcenia są "blogi idealne". Na których wiecznie są piękne zdjęcia, idealnie pomalowane paznokcie, perfekcyjny makijaż i mąż, który nigdy nie narzeka, że znowu kupiłaś sobie kolejną szminkę, której i tak nigdy nie użyjesz. Gdy wchodziłam na taki blog jeden czy drugi od razu poziom mojej depresji był równy Rowowi Mariańskiemu. Nie dość, że te blogerki mogły poszczycić się płatnymi współpracami, to jeszcze miały czas na wszystko. Na szczęście z czasem nabrałam mocnego dystansu do tego co w blogosferze piszczy. Nadal mam pewny żal do siebie, że nie miałam więcej odwagi wcześniej, że nie wierzyłam w siebie i nie miałam ochoty wyskakiwać innym z lodówki. Teraz szanse na stanie się popularnym są już coraz cięższe, bo blogosfera się przejadła. A pewnie to dlatego, że ktoś kiedyś napisał w książce "publikuj regularnie". I tak wszyscy czy mieli coś do powiedzenia czy nie klepali ciągle w klawiaturę to samo, byle ilość tekstów się zgadzała. Wyjadacze ciągle powtarzają, że "content is the king", a mimo to znam świetne blogi, z dobrym tekstem, a które nadal są totalnie niepopularne. Ale trudnie nie zauważyć, że są także takie blogi na których "content" jest miejscem do wklejenia dowolnej reklamy. Popularność sporej części blogów to nie tylko ciężka praca ich autorów, ale także dzieło zupełnego przypadku. Ktoś kiedyś coś kliknął i zalał tym cały internet. Z racji, że obecnie chyba każdy pisze bloga i każdy chce być Influencerem, to coraz częściej rezygnujemy ze świata internetowego, bo tylko blogerzy czytają blogi. 

Świat idealny

Blogerzy wykreowali idealny świat, piękne biało-szare wnętrza (i chuj że lubię beżowy), kawkę codziennie rano w wyprasowanej pościeli, dzieci w czystych ubrankach, a mąż co drugi dzień na siłowni. Zdjęcia na Instagramie coraz bardziej oderwane od rzeczywistości, to co kiedyś drażniło nas w reklamach i telewizji, sami wrzuciliśmy do Internetu. Kiedyś było swojsko, jak u najlepszej kumpeli z liceum na kawce, teraz wszystko bezglutenowe, wegańskie i bez parabenów. Wszyscy wrzucają owsiankę na śniadanie, a w Święto Pizzy wszyscy jak jeden mąż zamawiają placek z pierwszej lepszej speluny. Nie mam nic przeciwko reklamom, współpracom, ale kiedyś wiedziałam, że dany produkt był przez blogera czy blogerkę używany, nawet jeśli był darem losu. Teraz nowość goni nowość, na zdjęciu produkt niemacany, a tekst niczym nie różni się od tego redakcyjnego z Cosmopolitana czy innego Glamour. Autorzy blogów przestali być wiarygodni, i chyba nie ze względu na pokazywanie PR-owych przesyłek, a za to, że zdjęcia i mnogość produktów zaczęła być oderwana od rzeczywistości. Sama złapałam się na tym, że poczułam się zmęczona rzeczami, zakupami i wszędzie otaczającymi mnie reklamami. Mimo, że wiem jak wyglądają kulisy zdjęć na bloga, to przesiadując dłużej na Instagramie sama poczułam się gorzej, ja dorosła kobieta zaczęłam porównywać się z innymi. Blogi miały służyć motywacji, a nie demotywacji! A co mają powiedzieć dzieci, nastolatkowie, którzy jeszcze nie wiedzą jak rzeczywistość w dorosłym świecie wygląda? Nie sądzę, by nastolatka zdawała sobie sprawę ile pracy kosztuje takie "minimalne" zdjęcie. A te piękne "momenty" trwają dobre 3 godziny. Wcale nie dziwię się, że ogromna popularnością cieszą się Instastories, w nich ciężko coś wyreżyserować, często w Instastories dziewczyny pokazują się bez mejkapu, pokazują jadalne jedzenie, więcej realnego życia. Tego brakuje mi na blogach. Jestem przekonana, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielki wpływ ma na inne osoby. Są osoby, które ślepo podążają za trendami, zwłaszcza młode osoby. Napędzamy siebie nawzajem, zachęcając do kupna coraz to większej ilości rzeczy, mimo, iż wielu z nich totalnie nie potrzebujemy.

Autentyczność

Choć wiem, że zabrzmi to jak banał, bo z pasji to i w branży porno można pracować, to napiszę, że zakładałam bloga z pasji, z pasji do kosmetyków i pisania. Nie jestem idealna, mam na koncie sporo blogowych faux pas. Cały czas jednak chcę pozostać autentyczna. Nie chcę spędzać nad robieniem zdjęć na bloga kilku godzin. Nie potrzebuje w domu studia fotograficznego z soft boxami, jestem tylko blogerką, a nie zawodowym fotografem. Zwykłe życie też może być piękne. Przestało mieć dla mnie sens także kupowanie rzeczy tylko do zdjęć. Bo czym różni się ustawiane zdjęcie na Instagrama czy bloga od retuszu zdjęcia modelki do kampanii reklamowej? Chciałabym powrócić do czasów, kiedy w Internecie były użyteczne treści, kiedy blogerzy byli opiniotwórczy, a nie copywriterami piszącymi tylko na zlecenie. Blogowanie jest czaso- i pracochłonne, daje mnóstwo satysfakcji, ale też frustrujące, bo miał być tekst o eyelinerach, a kreska do zdjęć znowu (kurwa!) nie wyszła.

I choć czytelniczka pewnie tego pragnie, iluzji, potwierdzenia, że tak, może kupić sobie kolejną szminkę Nabla oraz rozświetlacz Becca, bo wtedy jej życie będzie piękniejsze, mimo, iż nie ma kasy na ratę kredytu, to jednak wolę wrzucać nieidealne zdjęcia, bez miliona nieużytecznych gadżetów i nowości z Sephory. Tak, jestem uzależniona od kosmetyków, ale co z tego, gdy wiem, że użyję je tylko kilka razy zanim minie termin przydatności. To kosmetyki służą mnie, a nie ja kosmetykom. Chciałabym wziąć odpowiedzialność za swoje słowa i udowodnić, że naprawdę można być szczęśliwym nieposiadając najnowszej palety Anastasia Beverly Hills i że mogę spać, mimo, że korektor Makeup Revolution nadal jest w sklepach niedostępny. Chcę przemóc się i wrzucać nieidealne zdjęcia w moich selfiakach, najwyżej dostane komentarz, że nie potrafię malować rzęs (bo nie mam już sił do moich krótkich nóżek pajączka). Kiedyś na blogach pokazywało się prawdę, czyli reklama swoje, a życie swoje. 

A jak jest teraz? Dokąd zmierza blogosfera?






BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






46 komentarzy

  1. Przeczytałam od deski do deski. Nie mam takiego stażu w blogowaniu, ale z wieloma rzeczami muszę się niestety zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tutaj po raz pierwszy i od razu Cię polubiłam ;)
    Prowadzę bloga od ponad roku i faktycznie... na początku byłam zafascynowana, poszerzałam swoją wiedzę na temat blogowania czy marketingu i.... jakoś już mi się to przejadło. Męczy mnie to, że wszyscy jak na jedną komendę publikują rano kawy, planery i kalendarze na piękny niczym niezakłócony dzień. Denerwują mnie te stosy otwieranych paczek od influencerek. Że ponoć wszystko jest takie piękne, wspaniałe, warte kupna, a kilka dni później rzecz wisi wydana na sprzedaż, bo przecież nie ma sposobu żeby chodzić w tych wszystkich ubraniach, zużywać te wszystkie kosmetyki i być na bieżąco z nowościami. Uwielbiam kosmetyki, ale jeśli kupię jeden krem do twarzy to mam go przez mniej więcej dwa miesiące, nie mam czasu ani potrzeby ani tez funduszy kupować kolejne, które w ostateczności będa czekały w kolejce ;D
    Piszesz bloga od sześciu lat i gratuluję! Najważniejsze, abyś czerpała z tego satysfakcję, miała swoje mniejsze lub większe grono czytelniczek i parła do przodu! Bez presji i żadnego wyścigu ;)
    Baw się przy tym dobrze! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! właśnie o to mi chodzi bez presji i żadnego wyścigu do przodu :) chciałam się tylko pożalić, że "ten wyścig" gdzieś mnie ostatnio przytłoczył i wszystko takie perfekcyjne dookoła :)

      Usuń
  3. Też długo jestem w blogosferze. Najbardziej mnie boli, że blogi które kiedyś lubiłam czytać teraz w ogóle nie mają innych treści niż te sponsorowane. 20 wpisów w miesiącu i wszystkie sponsorowane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się z Twoim wpisem. Jestem już prawie 5 lat w blogosferze, ale większość blogów zmieniło swój typ i jest chodzącą reklamą, niestety nieprzyjemnie już się to czyta..

      Usuń
    2. Mnie nawet nie przeszkadza ilość reklam, ale wszystko jest takie "idealne", brak swojskości na blogu, użytecznych treści, tylko piekne zdjęcie i informacja o produkcie ;)

      Usuń
  4. U mnie staż 5 letni i odczucia mam podobne. Kilka razy próbowałam stworzyć jednolity kontent w moim social media ale po kilku zdjęciach na insta byłam zmeczona... nie mogłam podzielić się luźnym selfie bo nie pasowało do reszty.. dałam sobie spokój. Teraz wrzucam wszystko na co mam ochotę i ludzie doceniają autentyczność i szczerość. W walentynki np nie siedzę w romantycznej restauracji z ukochanym, nie dostałam tysiąca idealnie czerwonych róż a moje dziecko nigdy nie jest pięknie ubrane.
    Powiem ci ze przestałam szukać idealnych inspiracji i robię swoje. Cieszę się mega jak siadam do robienia zdjęć i mam gdzieś czy jakieś nie daj Boże nie pasuje do reszty,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie ja też mam to gdzieś to wszystko, ale poczułam gdzieś z tyłu głowy dziwną presję, i doszłam do wniosku, że jeśli to źle na mnie wpływa to może też na innych? moje konto na IG też nie jest popularne, lubię robić zdjęcia i mam dziką satysfakcję jak coś wreszcie uda mi się tam wrzucić ;) ale boli mnie fakt, że zdjęcia nie bronią się same, że o popularności decyduje przypadek albo algorytm :)

      Usuń
  5. Oj dużo masz racji, dużo. Byłabym hipokrytką twierdząc, że mam coś przeciwko współpracom, bo sama takie podejmuję i przedstawiam kosmetyki na swoim blogu. Ale ostatnio zauważyłam tendencję do tego, że ktoś opisuje w kilku zdaniach kosmetyk, a pod spodem cała litania dotycząca całkowicie niezwiązanego z nim tematem. Rządzą jakieś odszkodowania, remonty itd. Jeśli ktoś podjął się współpracy to niech nasze cały wpis na ten konkretny temat, a nie próbuje go tak 'niepostrzeżenie przemycić', bo to tylko irytuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za sobą mam kilka współprac, dlatego nie mogę napisać, że coś do nich mam. Jedynie nie lubię oglądać ciągle takich samych zdjęć, wszystkiego perfekcyjnego, bo nie po to rzuciłam oglądanie telewizji, by ciągle być zarzucana idealnym światem z reklam :) lubię swojskość i autentyczność :)

      Usuń
  6. Moja blogowa droga bywa różna i nigdy nie było tak idealnie jak pokazują to wielkie blogi. Nie raz mam ochotę rzucić do w pizdu i mieć do w czterech literach. Czasami boli mnie, że taka Littlemooonster96, która oprócz pokazywania zakupów i ślinieniu się na widok Bibera ma ponad milion obserwujących zamiast innych wspaniałych twórców, którzy robią naprawdę świetne rzeczy :/ Ale ta kto już jest ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto to jest Littlemooonster96? jestem stara - nie ogarniam ;) ale wiem co czujesz, ostatnio mam to samo :(

      Usuń
    2. Littlemooonters96 będzie jeszcze sławniejsza bo ma tańczyć w tańcu z gwiazdami

      Usuń
  7. Rewelacyjny wpis, pięknie napisane i sama prawda. Ja zajęłam się blogowaniem całkiem nie dawno. Lubie to co robię bo lubię biegac z aparatem i kocham zwiedzac. Wczesniej nie za bardzo mnie interesowało co w sieci biegało. Teraz jak w tym siedzę to jestem w szoku co jest zamieszczane i jakie jest parcie na pewne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) fajnie, że znalazłaś to co lubisz robić i nie pozostaje nam nic innego jak robic to co się lubi bez oglądania na innych! Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Oj pięknie to ubrałaś w słowa... Ja jestem w blogosferze prawie 7 lat i mam podobne spostrzeżenia. Kiedyś faktycznie było tak super-sympatycznie, czekało się z niecierpliwością na nowy wpis u blogowej koleżanki, nie liczyły się zdjęcia itd. Dziś blogosfera jest po prostu bardzo duża, przez co wkradło się dużo bylejakości. Wiele blogów (często topowych) odsubskrybowałam bo poza pięknymi zdjęciami nie oferują nic więcej. Jasne, ja też bym chciała robić piękne zdjęcia, ale nie kosztem treści... Nadmiar współprac niestety też jest widoczny. Ja też się ich podejmuję, pewnie że tak! To czasami nawet bywa bardzo motywujące i dostarcza radości, jeżeli mogę współpracować z firmą, którą bardzo lubię! Ale bez przesady, nie każdy wpis :( Myślę, że trochę odstaję od blogosfery mimo wszystko i przez to jestem w tyle od innych, ale... mam to gdzieś :D Dopiero w 2017 się otworzyłam, byłam na kilku spotkaniach blogerek, założyłam IG, dołączyłam do niektórych grup na FB. I choć cieszę się bo poznałam kilka super sympatycznych dziewczyn i otworzyłam oczy na kwestie, o których nie miałam pojęcia, to niestety czarne oblicze blogosfery też dało mi popalić (uwzięła się na mnie jedna dziewczyna tudzież baba). Staram się czerpać z bloga radość (choć obecnie bywa coraz trudniej :P), ale muszę przyznać, ze to blog pomógł mi wyjść z wielkiego doła (sprawy życiowe) w ubiegłym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu! To jest to właśnie o co mi chodziło :) ja też staram się jak mogę ze zdjęciami, bardzo lubię je robić- kombinuje na wszelkie sposoby, staram sie także rozwijać w tej dziedzinie, ale wszystko dookoła mnie po prostu przytłoczyło. Wszystko dookoła takie samo, bez wyrazu, piękne ale puste...? I dopiero wtedy do mnie dotarło, że tu chodzi o treść, o bycie opiniotwórczym, a nie reklamę i obrazki. Nie mam nic przeciwko wspópracom, zarabianiu na blogu, ale chciałam też dać innym znać, że można blogować za darmo i też się przy tym dobrze bawić. Cieszę się, że się rozumiemy :)

      Usuń
  9. Teraz blogi to dla większości miejsca pracy. Jasne, prowadzenie bloga zajmuje dużo czasu, ale czy pasje też nie są czasochłonne? Czy dlatego, że w tygodniu musimy poświęcić czemuś kilka godzin czy wydać na to trochę kasy od razu musi to być naszą pracą? Mnie najbardziej wkurza to, że dużo osób tak się blogowaniem spina, jakby od tego zależało ich życie, jakby to było ich CAŁE życie. Że nie ma w tym pasji, naturalności, tylko dążenie do perfekcji, ciągłe oglądanie się na innych, żeby im dorównać albo najlepiej wyprzedzić. Nie tylko w ilości wyświetleń czy płatnych współprac, ale tej nowej jakości, która bogi, kiedyś takie swojskie miejsca, zamienia w dopieszczone w każdym szczególe strony, których często nie da się odróżnić od stron sklepów czy wirtualnej wersji poradników i prasy kobiecej. Blogi czytać i pisać zaczęłam 10 lat temu. Tematyka była przeróżna i na kosmetyki przerzuciłam się dopiero 3 lata temu, ale te zmiany są wszędzie. Kiedyś na blogach ludzie mogli pokazać swoją prawdziwą twarz, opowiedzieć o tym, o czym wstydzili się czy bali mówić w świecie realnym, bo Internet gwarantował choć odrobinę anonimowości. Teraz blogi to nasze biura, gdzie budujemy własne ołtarze. Przyjazne blogi istnieją nadal, ale niestety są zagłuszane przez te sztuczne ideały i trudno na nie trafić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś, o to właśnie mi chodziło :) i właśnie przykro mi jest tego powodu, że przyjazne blogi nie są popularyzowane, że nikomu nie chce się już dać lajka pod fajnym wpisem na fejsbuku, a na IG to tylko l4l lub f4f ;)

      Usuń
  10. Bardzo trafny tekst pod którym zdecydowanie mogę się podpisać :) W blogosferze jestem od 5 lat i z wieeeeelkim sentymentem wspominam swoje początki, kiedy nikt nie przejmował się np. zdjęciami. Wystarczyła jakaś drewniana podkładka - tak na prawdę cokolwiek i już robiło się zdjęcie. Teraz każdy chce mieć niezwykłe zdjęcia, kupuję specjalne dodatki do nich.. Jasne, ja też niezwykle się cieszę jak jakieś zdjęcia mi się udadzą i chcę, żeby były po prostu ładne. Jednak zauważyłam, że zaczyna mnie już to przytłaczać - zwłaszcza w zimie, szukanie dobrego miejsca, jakichś dodatków.. Latem jest u mnie to dużo łatwiejsze bo robię zdjęcia na dworze. Nigdy też nie będę miała pięknego insta bo zwyczajnie nie chce mi się tracić czasu na jakieś super wyszukane zdjęcia, tworzenie kompozycji..
    Dużo zmieniło się też w kwestii współprac kiedyś mam wrażenie było ich mniej, a właśnie pisało się o kosmetykach, które rzeczywiście chciało się używam i rzeczywiście się używało. A teraz mam wrażenie, że niektóre produkty zaraz wyskoczą mi z lodówki. Nie mówiąc już o reklamach ubezpieczeń, budowy domów itd. Gdzie od razu widać że post jest pisany pod współpracę i mało ma wspólnego z tematyką bloga, a tym bardziej z autorką..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ładne, schludne zdjęcia. Nie tęsknię za erą kiedy zdjęcia były robione kalkulatorem i na pościeli z kory, ale zdjęcia, które są lepsze niż z Vogue'a? ;) poza tym wszystko takie samo... blee ;)

      Usuń
  11. Bloga mam stosunkowo krótko bo trochę ponad pół roku i szczerze wszystko wyobrażałam sobie inaczej. Rzeczywiście blogi czytają tylko blogerki może 5 osób z 82 obserwujących mnie nie prowadzi bloga. Spora grupa moich znajomych o nim wie ale jakoś nie lubię się nim chwalić, ze względu na zazdrość i głupie komentarze niektórych bliskich mi osób. Zdaję sobie sprawę że moje zdjęcia nie są idealne. I robię zdjęcia niemacanych produktów ze względu na to że po prostu robią się brudne. Testuję je a po kilku tygodniach dodaję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też robię zdjęcia produktom zanim zacznę je używać, ale czasem nie mam czasu zrobić zdjęcia a kosmetyk chce używać już teraz natychmiast i jest spina, bo jak tu pokzazać macany produkt? :P

      Usuń
  12. Moj blog za kilka tygodni skonczy roczek! Kiedy przeczytalam Twoj wpis tak bardzo prawdziwy dokladnie takie same mam odczucia :(

    OdpowiedzUsuń
  13. No kochana, gratulacje !!! Życzę kolejnych owocnych 6 lat >3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach, naprawdę mądry tekst... Zgadzam się z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie tak! Zgadzam się z Tobą i w pełni solidaryzuję! Mój blog też ma 6 lat i przeżywałam ogromne, ogromne zniechęcenie. Zrobiłam sobie długą przerwę i okazało się, że nie bardzo jest do czego wracać...bo nagle wszystko stało się IDEALNE...MINIMALISTYCZNE (oczywiście w teorii). Zdjęcia biją na łeb te z gazet czy reklam. Frustrowało mnie to bardzo ...bo ani czasu ani talentu ani sprzętu nie mam ..i w sumie chęci. Szkoda, że zepsuliśmy to co było tak jak piszesz swojskie, normalne i nasze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, wróćmy do tego! do swojskości, normalności :) to nasz malutki kawałek internetu :)

      Usuń
  16. Piękny tekst..Jestem ponad 6 lat w blogosferze i widzę, że dużo się zmieniło. Zgadzam się z Tobą w 100%. Najważniejsze to pozostać sobą i być autentycznym :) Nie wszystko złoto co się świeci. Nie podążam za tym co trendy i modne. Robię to co lubię i tak jak umiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, także muszę wrócić na właściwe tory :)

      Usuń
  17. Niestety też zauważyłam multum idealnych blogów. Ale zdarzają się też autentyczne i przyznam szczerzę, że stanowcz wybieram te. Bo wiem, że czasem coś działa a czasem nie. Niestety niektóre "blogerki" jak coś dostaną to piszą, że łał, że super. A to jeden wielki badziew.

    OdpowiedzUsuń
  18. Prowadzę bloga od niedawna, bo dopiero od dwóch miesięcy. Przez kilka lat chętnie czytałam strony innych, szukałam na nich inspiracji i opinii na temat kosmetyków. I o ile same współprace mi nie przeszkadzają, to nie mogę znieść tych kolaży z inspiracjami z shein, rosegal czy innych chińskich portali, które czasami stanowią jedyny content na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bloguje 4 lata z przerwą i mam podobne odczucia. U mnie zdjęcia nigdy nie były idealnem, nie są i nie będą, nie mam czasu godzinami stać i układać milion pierdułek wokół konkretnego przedmiotu bo tak robią inni. Staram się pokazać daną rzecz i tyle. Fakt mize1 tamte zdjęcia są ładne ale nudne, ciągle to samo

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz co muszę Ci przyznać rację. Pamiętam jak się robiło zdjęcia na parapecie czy przy drukarce i wszystko było ok. Liczył się tekst nie piękne zdjęcia.
    Też nie raz się dołowałam, że ktoś robi piękniejsze zdj i tak dalej ale uznałam że mam to w nosie i będę robić swoje. Blogosfery nie podbiłam i pewnie nie podbije. Co z tego? Liczy się to że blog i YT sprawiają mi radość jest to moje hobby którego nie zostawię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo podejście, chciałam się jedynie wyżalić :) ale od teraz zero mazgania i do roboty! :)

      Usuń
    2. Pewnie :D Ale trzeba to z siebie wyrzucić żeby się już nie zamęczać i iść dalej :D

      Usuń
  21. Świetny post. Ja bloguję dlatego, że na prawdę lubię to robić. I bloga prowadzę z przerwami też już dobre kilka lat :)

    Pozdrawiam - http://izabiela.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie odwiedzałam wcześniej bloga ale Twój tekst przeczytałam jednym tchem. Prowadzę bloga już rok, bo lubię. Zaczęłam bo na jakieś grupie na Fb ktoś spytał się mnie : Ula, fajnie piszesz, masz bloga ? Na co ja: Nie, nie mam. Ale pomyślałam nad tym i zdecydowałam się założyć. Na początku moje zdjęcia nie były super i też usłyszałam krytykę. Pewnie słusznie, tylko szkoda, że ludzie nie pomyślą, że każdy kiedyś zaczynał i człowiek ma prawo popełniać błędy i wciąż się uczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba też pamiętać o tym, że "ładne" zdjęcia to też kwestia gustu :)

      Usuń
  23. Z wiekim zainteresowaniem przeczytałam Twojego posta. Zastanawia mnie tylko co miałaś na myśli pisząc: "Z racji, że obecnie chyba każdy pisze bloga i każdy chce być Influencerem, to coraz częściej rezygnujemy ze świata internetowego, bo tylko blogerzy czytają blogi." Bardzo mnie ciekawi, co miałaś na myśli, bo nie mogę do tego dojść. Kto rezygnuje ze świata internetowego? I jak to, że tylko blogerzy czytają blogi? I jaki to ma wpływ na tych "mych" co to rezygnują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o to, że mamy ogromny wysyp blogów, na każdy temat. Przez co, każdy chce być w pewnym stopniu popularny, czyli być (ostatnio bardzo modne słowo) Influenserem. Dlatego mam wrażenie, że Ci co są tylko odbiorcami już "wygineli". A Ci co "rezygnują", to czytelnicy, którzy nie komentują, nie lajkują, nie subskrybują itd. Przez "tylko blogerzy czytają blogi" miałam na myśli, że tylko bloger zostawia komentarz, głównie między innymi dlatego bo liczy na rewanż.

      Usuń
    2. Ok, teraz rozumiem. To znacznie bardziej skomplikowane niż dało się zawrzeć w tym jednym zdaniu, ale już wiem o co chodzi :) Wydaje mi się, że "czytelnicy" mogą recygnować przede wszystkim dlatego, że jest łatwiejsza forma przekazu informacji, jaką jest Facebook. Nie trzeba wchodzić na bloga, zakładać konta, komentować, sprawdzać tego, wystarczy polubić stronę/fanpage, który dostarczy wszelkich informacji i znacznie łatwiej wejść tam w interakcję z autorem czy innymi użytkownikami. Blogów jest mnóstwo, ale mam wrażenie, że kont na Insta jest znacznie więcej. Jest łatwiejsze w prowadzeniu, nie trzeba tyle tekstu, tyle różnych ujęć, a do tego, znowu, kontakt z odbiorcą łatwiejszy. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie.

      Usuń
  24. Piękny tekst i wspaniały ostatni akapit. Jestem w Blogosferze od roku i naprawdę bardzo się pilnuję, żeby się nie zachłysnąć, zostać sobą do końca i nie wpaść w ten wyścig szczurów. Chyba mi się udaje, ale to jest bardzo trudne.. Niestety nigdy nie dogonię koleżanek, które robią profesjonalne zdjęcia szmince za kilka stówek sprzętem za kilka klocków. Ja chciałam postawić na treści i kosmetyki, których faktycznie używam, które lubię i które się naprawdę sprawdziły. PO roku pojawiły się współprace, większość odrzuciłam. Ktoś by pomyślał- wariatka, a mi zrobiło się lżej na sercu, bo postąpiłam zgodnie ze swoim sumieniem, a komuś z działu marketingu marki na moją odpowiedź pewnie opadła kopara i dobrze.. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.