“...czy naprawdę powinnam obwiniać się za to, że lubię kosmetyki?” z autorką bloga Basia-blog o blogowaniu i o kosmetykach!

27 lutego 2018 41 komentarzy
Wpis o blogosferze wzbudził spore zainteresowanie, co bardzo mnie ucieszyło. A jeszcze bardziej cieszyły mnie Wasze komentarze, dzięki nim wiem, że warto robić to co się lubi. Cieszę się, że takie dinozaury jak ja nie wyginęły, dlatego zaprosiłam do postu gościnnego Basię (która prowadzi nomen omen Basia-blog), aby trochę wspólnie powspominać stare dobre czasy. Basia swój blog (także urodowy) prowadzi już prawie 7 lat! U Basi znajdziecie sporo dobrej treści, mnie najbardziej spodobał się post o błędach językowych, które popełniają blogerki urodowe ;)

Hej! Przede wszystkim – bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy :)

Jak wyglądały Twoje początki blogowania?


Czasami wracam myślami do tamtych czasów i… szczerze za nimi tęsknię! Mój blog skończy w tym roku 7 lat, więc pamiętam początki wielu topowych (obecnie) blogów. Wtedy liczyła się przede wszystkim treść, a zdjęcia zdecydowanie odbiegały od tych dzisiejszych. Były robione bez artystycznych kompozycji układanych godzinami, miały po prostu przedstawić konkretny produkt (jak to wygląda) i dostarczać innych informacji (jaki ma kolor, konsystencję itd.). Blogów było niewiele i z niecierpliwością czekałam na kolejne wpisy w ulubionych miejscach. Wtedy rekomendacje blogowych koleżanek miały naprawdę ogromne znaczenie – a wpisy faktycznie były czytane od deski do deski (dzisiaj: „fajny blog zapraszam do siebie”). Rynek kosmetyczny nie był aż tak rozwinięty, jak obecnie, więc perspektywa odnalezienia kosmetycznych perełek była obiecująca ;). Atmosfera też była inna – bardziej życzliwa i sympatyczna. Nie pamiętam żadnych afer z tamtego okresu…

Co Twoim zdaniem ma wpływ na popularność? Czy bloger musi być popularny?


To trudne pytanie :). W przypadku blogów kosmetycznych zastanawiam się, czym jest w ogóle popularność – czy chodzi o liczbę stałych czytelników, którzy odwiedzają bloga regularnie, czy o liczbę odsłon, za którą wcale popularność stać nie musi bo np. wynika z kilku dobrze wypozycjonowanych wpisów. Czy może o bycie rozpoznawalnym? Ale w polskiej blogosferze urodowej niewiele jest osób, które faktycznie zostaną rozpoznane na ulicy (mam na myśli blogi, nie kanały YT). Dobrze by było, gdyby popularność wynikała z ciekawego pomysłu i rzetelnej realizacji (np. blog Anwen, któremu bardzo kibicuję od zawsze!), ale czasami odnoszę wrażenie, że obecnie wystarczy zrobić piękne zdjęcia, za którymi nie idzie żadna treść, przerobić obietnice producenta, tak naprawdę wcale nie recenzując produktu i to wystarczy. Z kolei na urodowym YouTube im głupsze challenge, tym większa popularność. Nie podoba mi się ten kierunek… A czy bloger musi być popularny? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Z pewnością chciałabym, by moje wpisy docierały do jak największego grona odbiorców, ale powinno to wynikać z ich faktycznej przydatności – chciałabym, żeby były ciekawe i niosły za sobą jakąś wartość. Nie traktuję bloga jako pamiętnika, nie do końca jest tak, że piszę sama dla siebie. Liczę na to, że moje recenzje przydadzą się innym – ja przecież wiem, jak sprawdził się u mnie określony produkt i wiem, jak wygląda :). Ale z całą pewnością nie dążę do mojej własnej popularności (jako osoby).

Dlaczego założyłaś swój blog? Dlaczego akurat taka kategoria?


Moje początki blogowania były w pewnym sensie kontynuacją działań na forum Wizaż – jestem tam aktywna już od 2007 roku, wówczas z przyjemnością recenzowałam kosmetyki w katalogu KWC (Kosmetyk Wszech Czasów) i często sugerowałam się opiniami innych użytkowniczek. Z przyjemnością obserwowałam istniejące blogi kosmetyczne (których było wtedy naprawdę niewiele!) i postanowiłam założyć własnego :). A tematyką urodową zaczęłam się interesować z powodu problemów z cerą. To właśnie na forum można było przeczytać masę wartościowych wpisów o prawidłowej pielęgnacji, skorzystać z doświadczenia starszych koleżanek. W gronie najbliższych osób (rodzina, przyjaciele) można było co najwyżej wysłuchać wszystkich możliwych mitów kosmetycznych – co zresztą ma miejsce do dziś :).

Jak myślisz, dokąd zmierza Twoje blogowanie? Jaki jest Twój cel?


Osobiście dążę do tego, by moje wpisy były jak najbardziej przydatne i wartościowe. Żeby ktoś, kto szuka konkretnych informacji, mógł je u mnie znaleźć. By zdjęcia swatchy nie były piękne, lecz możliwie najwierniej odwzorowane, by pokazać opakowanie z każdej możliwej strony – jeżeli właśnie tego ktoś szuka. Krew mnie zalewa, jeżeli szukam czegoś konkretnego o produkcie (skład, PAO itp.), odwiedzam kilkanaście blogów i na żadnym tego nie znajduję. Ale za to oglądam dziesiątki artystycznych zdjęć frontu słoiczka we wszystkich możliwych okolicznościach przyrody – super... A dokąd zmierza moje blogowanie? Nie wiem, to się okaże :).

Co daje Ci Twój blog?


Blogowanie jest dla mnie oderwaniem od codzienności, sposobem na przyjemne spędzenie czasu. Daje mi też ogromną satysfakcję, w szczególności gdy widzę, że wpisy, w które włożyłam ogromną ilość pracy, nadal są chętnie wyszukiwane. To może zabrzmieć głupio, ale czuję się wtedy… „potrzebna” i mam ogromną nadzieję, że poszukiwacze z Google odnaleźli to, czego potrzebowali ;). W razie potrzeby odpowiadam też na wszystkie pytania i komentarze – najszybciej, jak to możliwe! Był pewien moment ogromnego doła w moim życiu prywatnym (o którym rozmawiać nie chcę) i to właśnie blog pomógł mi z niego wyjść. To było jedyne na tyle absorbujące zajęcie dla mojego umysłu, że mogłam się skupić chociaż na chwilę na czymś przyjemnym. Wszelkie inne codzienne czynności (gotowanie, zakupy, sprzątanie) kończyły się płaczem, jedynie podczas pisania wpisu chociaż na chwilę „odlatywałam” myślami do prostego, kosmetycznego świata ;))). Blog naprawdę pomaga się oderwać.

Czym zajmujesz się prywatnie?


Zawodowo jest to obszar rachunkowości, a w zeszłym roku ukończyłam studia magisterskie (Finanse i Rachunkowość). W czasie wolnym jeżdżę też motocyklem z moim mężem (jako „plecaczek”), jest to motocykl turystyczny, trochę enduro. Nie ścigacz, dla jasności. Traktujemy to bardzo turystycznie, zjeździliśmy większość Europy, pokonując ponad 40 tysięcy kilometrów i muszę przyznać, że zwiedzanie tego typu naprawdę pozwala świetnie poznać odwiedzany region. Jeździmy na własną ręką, najbardziej budżetowo, jak się da, więc warunki polowe, suchy chleb i woda oraz spakowanie się na miesiąc do małego kufra nie są mi obce ;). Spanie w namiocie w ujemnej temperaturze również mam już zaliczone ;). Mit wygodnickiej blogerki wymagającej luksusów – obalony ;).

Czy potrafisz powiedzieć ile czasu tygodniowo (albo dziennie) przeznaczasz na blogowanie. Jak znajdujesz na to wszystko czas? Ile czasu poświęcasz na tworzenie zdjęć i treści?


Trudno powiedzieć – napisanie zwyczajnej, prostej recenzji jednego produktu z kilkoma zdjęciami to kwestia godzinki – dwóch. Są jednak takie wpisy, które zajmują nawet kilkanaście-kilkadziesiąt godzin, wliczając w to wykonanie zdjęć, ich selekcję, obróbkę, przygotowanie wpisu, wszystkie korekty itd. Czasem się zdarza, że sam proces przygotowania do wpisu może zająć wiele tygodni bo codziennie notuję jakieś nowe spostrzeżenia i zastanawiam się nad tym, jakie aspekty muszę jeszcze poruszyć. Klepię sobie codziennie po troszeczku i jakoś idzie :). Mam kilka takich wpisów na blogu, które stale aktualizuję np. ten o jasnych podkładach – nie jestem w stanie zmierzyć ilości poświęconych godzin, gdyż wciąż się rozwija. Z takich wpisów jestem o wiele bardziej dumna :).

Jakie wskazówki mogłabyś dać blogerom, którzy zaczynają dopiero przygodę z blogowaniem?


Przede wszystkim – nie nastawiać się na na zyski, ani finansowe, ani materialne (barter). Ja po prawie 7 latach prowadzenia bloga absolutnie nie byłabym w stanie się z niego utrzymać. Oczywiście, nie twierdzę, że nie jest to możliwe – prawdopodobnie jest to wynik moich dotychczasowych decyzji i kierunku działań. Tylko że… ja nigdy do tego nie dążyłam i nie dążę. Blogi, które są słupami ogłoszeniowymi, dla mnie nie mają wartości. Współprace potrafią być świetne i bardzo wartościowe, szczególnie jeśli mamy możliwość współpracy z firmą, którą uwielbiamy, szanujemy i podziwiamy. To bardzo budujące i potrafi przynieść wiele radości. Ale branie wszystkiego, jak leci… mija się z moim systemem wartości ;). Bardzo denerwują mnie pytania „a co Ty z tego masz?”, „da się na tym zarobić?” od osób nieprowadzących własnych blogów. Świetnie, jeśli wpadnie trochę groszy, w końcu prawda jest taka, że wkładamy w bloga niemałe pieniądze (aparat, oświetlenie, inne akcesoria fotograficzne typu blenda, statyw, dodatki do zdjęć, komputer, domena, hosting, szablon, opłaty typu prąd, nasz CZAS… ;)). Ale nie zarabianie powinno być tu priorytetem, tak myślę. Jeżeli cokolwiek we współpracy mi nie gra – próbuję dojść do porozumienia. Jeśli się nie da – rezygnuję. Chciałabym jeszcze poradzić tworzenie wartościowych treści, ale nie wiem, czy w dobie oglądania pięknych zdjęć treść ma jeszcze znaczenie ;). Dla mnie ma i tego się trzymam. 

Jakie są Twoim zdaniem dobre strony blogowania?


Przede wszystkim możliwość rozwoju – siłą rzeczy, czytając blogi, codziennie dowiadujemy się czegoś nowego z różnych dziedzin. Fotografii, kosmetologii, marketingu, z praktycznie każdego obszaru życia! Czasem wystarczy nawet komentarz od czytelnika mieszkającego za granicą z jakąś lokalną ciekawostką. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo się codziennie rozwijamy, przebywając w gronie tak różnych osobowości. Dzięki blogowi poznałam też absolutnie cudowne osoby, a z niektórymi regularnie spotykamy się na kawę/obiad. Nie sądziłam, że od zupełnie obcych ludzi otrzymam tak gigantyczne wsparcie w chwilach słabości. Wiem, że to wszystko brzmi jak jakiś oklepany slogan, ale faktycznie tak jest. W tym roku otworzyłam się na nowe znajomości i to był bardzo dobry krok. Odnoszę wrażenie, że z blogerkami jestem w stanie rozmawiać bardziej szczerze – wydają mi się bardziej otwarte na wszelką inność. Każda z nas bardzo się różni – charakterem, temperamentem, poglądami. A mimo to, świetnie się dogadujemy i nie boimy głośno wyrażać swojego zdania, jak to jest? :). Z całą pewnością dobrą stroną blogowania jest też (dla mnie) ten mój mały świat, który tworzę na własnych zasadach i do którego mogę uciec, gdy tego potrzebuję ;). Nikt mi nie może niczego narzucić – ani szaty graficznej, ani częstotliwości wpisów, ani ich formy. Niezależność jest tu ważna.

Czy Twoim zdaniem istnieją złe strony blogowania?


Oj, tak. Całkiem niedawno boleśnie się o tym przekonałam. Przez prawie 6 lat blogowania byłam dość zamknięta – nie rozwijałam profilów społecznościowych, nie udzielałam się w grupach na Facebooku, nie jeździłam na spotkania blogerek (byłam tylko na jednym). Dopiero w ubiegłym roku nieco się otworzyłam i… te wszystkie blogowe demony spadły na mnie z niezłym impetem :P. Nagle okazało się, że aferka goni aferkę, a (wydawałoby się) „sympatyczne” osoby tryskające dobrocią na własnym blogu, w grupach dla blogerek tryskają jadem względem innych osób. Odnoszę wrażenie, że blogosfera urodowa to obecnie taki babiniec nabuzowany hormonami ;). Być może jest tak już od dłuższego czasu, ale przez lata nie miałam o tym pojęcia. Sama miałam w tym roku problem z jedną blogerką, która dosłownie się na mnie uwzięła… A inna oszukała mnie finansowo przy wspólnym zamówieniu, ale nie będę rozwijać tego tematu. Bloga może prowadzić praktycznie każdy, więc i konsekwencje są widoczne. Masa bylejakości, nastawienie na zyski, testowanie wszystkiego, co się nawinie. Do tego różne charaktery i konflikty murowane ;). Szkoda, że wartościowe blogi tracą na tym najbardziej – bo stereotypowa blogerka urodowa jest z pewnością głupia, nic nie robi, tylko się smaruje kosmetykami od rana do wieczora, oczywiście wszystkie ma za darmo i wszystkie chwali bo dostała.


Jaki stosunek masz do kupowania nowych kosmetyków? Czy codziennie się malujesz? Jak Ci idzie zużywanie kosmetyków do pielęgnacji?


Myślę, że to uległo zmianie na przestrzeni lat i nadal ulega. Przez pewien czas wyraźnie kupowałam ich zbyt wiele, ale obecnie trochę się opanowałam i zmierzam ku lepszemu, choć daleka jestem od minimalizmu ;). Z drugiej strony uważam, że każdy ma jakiegoś swojego bzika w życiu (jeden kolekcjonuje znaczki, inny ma 10 wędek i niezliczoną ilość spławików, innemu szafa pęka w szwach, a jeszcze inny jeździ drogim samochodem ;)), więc nie czuję potrzeby obwiniania się. Nie mam innych „pasji”, żadnych nałogów, więc czy naprawdę powinnam obwiniać się za to, że lubię kosmetyki? Nałogowy palacz wydaje kilkaset złotych miesięcznie na papierosy (i zatruwa tym siebie oraz innych – pozdrawiam moich sąsiadów, przez których mam wiecznie pozamykane okna), ja aż tyle na kosmetyki nie wydaję ;). Gotuję sama, rzadko jadam na mieście. Nie kolekcjonuję butów, torebek, w sumie to niczego innego :). Zresztą kosmetyczne zainteresowania wcale nie są bez sensu - im więcej produktów znam, tym większe mam doświadczenie i wyższe oczekiwania. Łatwiej mi porównać kosmetyki między sobą i dokonuję coraz lepszych wyborów na przestrzeni lat. Z roku na rok coraz ładniej się maluję i odkrywam nowe odcienie, w których jest mi dobrze. To też jest duża wartość. Prawie każda kobieta używa kosmetyków, ale nie każda ma w tym zakresie świadomość i tu z pomocą przychodzą (mi również!) blogi kosmetyczne, doświadczenia innych osób. Jeżeli chodzi o to, czy maluję się codziennie – obecnie nie. Kiedyś miałabym z tym duży problem, ale w miarę upływu lat nauczyłam się akceptować siebie taką, jaką jestem (a to wcale nie jest łatwe, bo mankamentów urody mi nie brakuje ;)). Może to przychodzi z wiekiem? ;). Odnośnie zużyć – najwięcej u mnie schodzi produktów do włosów (bo są bardzo długie) i twarzy (widzę dużą różnicę, gdy o nią dbam). Z kolei nie mam problematycznej skóry ciała, więc w tym zakresie kosmetyków schodzi znacznie mniej – nie licząc tych związanych z higieną, oczywiście :). Więc poziom zużyć jest silnie powiązany z potrzebami skóry. W tym roku dążę do ograniczenia zapasów i kosmetycznego arsenału :).


Dziękuję Ci Basiu za poświęcony mi czas. Bardzo miło mi się Cię wirtualnie lepiej poznać! A na koniec chciałam dodać myśl Henrego Forda: 

“Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz – również masz rację.” 

Oraz wszystkich zaprosić na blog Basi.





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






41 komentarzy

  1. Bardzo Ci dziękuję :*
    Jestem ciekawa ilu blogowym dinozaurom zakręci się łezka w oku :)))
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowało mnie to zwiedzanie na motorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z wyjazdów opisałam na blogu (w archiwum 09/2014) :)

      Usuń
    2. mój mąż też miał kilka lat motor, a mimo to nigdy na nim nie jechaliśmy razem, bo się nie złożyło :) fajnie, że macie wspólną pasję :)

      Usuń
  3. Dotrwałam do końca, żeby nie było "hej, fajny wpis i zapraszam do mnie" :D
    też mam najwięcej kosmetyków do włosów... czas do końca dat goni, a są której w kolejce... A tu kolejne promocje... już je zaczynam rozdawać... masakra jakaś :D Jak się przeprowadzałam, to zostawiłam wszystko w rodzinnym domu (no te najważniejsze zabrałam) i po półtora roku nie mam już miejsca w szafkach i leżą w kartonach :O to już chyba choroba, nie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :)
      Przeprowadzka potrafi przefiltrować potrzeby, znam to :)
      Podejrzewam, że część nie będzie się już nadawała do użycia? :(

      Usuń
    2. ja na bieżąco robię porządki w kosmetykach, aby być świadomą terminów :) to skłania mnie też do ograniczania zapasów :)

      Usuń
  4. Mam ponad 4 letni staż, ale też zauważyłam, że jest ogromna przepaść pomiędzy tym co było kiedyś, a teraz;)
    Kiedyś np robiłam zdjęcia na tle drukarki i było Ok, a teraz wymaga się coraz lepszych i lepszych;) W końcu trochę mnie to zmęczyło i zaczęłam robić prostsze zdjęcia telefonem.
    W swoim blogowaniu też najbardziej cenię sobie niezależność. Współpracuje z markami, ale nigdy nie robię nic wbrew sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację :(

      Usuń
    2. ja też preferuję zdjęciowy minimalizm :)

      Usuń
  5. Na razie ciemne strony blogowania są mi obce, na szczęście! Może dlatego że nie wybieram się na spotkania blogerek, nie mam zbyt wielu koleżanek blogerek no i jestem świeżakiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Cię ominą :) Miłego blogowania :)

      Usuń
  6. Swietny wywiad, Basie poznalam i obserwuje. Jestem stalym czytelnikiem i fanem Jej bloga ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Idealny wpis do przemysleń na koniec dnia. Mimo tego, że sama prowadzę bloga od kilku dobrych lat, doskonale wiem jak ciężko jest dodać dobry post pod względem treści i dobrych jakościowo zdjęć. Wciąż zastanawiam się nad bylejakością niektórych blogów i prezentowanych tam kiepskich produktów tylko dlatego, że dziewczyny dostają je za darmo. Nie tędy droga...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam cały wywiad i potwierdziło się to, co wiedziałam od dawna. Uwielbiam Basię i jej blog :) Wśród wszystkiego co złe wymieniła Basia, ja dodam własne rozczarowanie, czego nie byłam świadoma czytając blogi w sieci. Wiele dziewczyn pisze "cześć Kochane" dodaje piękne zdjęcia, uśmiecha się i jest tak miło, a na żywo okazują się wrednymi, niesympatycznymi osobami. Buta i poczucie wyższości bije od nich z daleka, a po chwili rozmowy już wiem, że nigdy więcej nie będę ich czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :*
      O tak, też się zdarza...
      Na szczęście w drugą stronę też to działa :) Tzn. znam kilka osób, których blogi z powodu innej tematyki nie są dla mnie zbyt interesujące (nie moje klimaty), ale wiedząc, że są przesympatycznymi osobami aż chce się czytać i zaglądać :D
      Ściskam :)

      Usuń
    2. Mnie się nie zdarzyło nikogo niesympatycznego poznać i oby tak zostało, ale ja też jakby na siłę ze wszystkimi nie szukam kontaktu :)

      Usuń
  9. Uwielbiam Basi sposób pisania o kosmetykach, ale i nie tylko. Mi samej pisanie chyba nie idzie tak łatwo, dobieranie słów itd. Robię też pewnie masę błędów o których Basia wspominała na swoim blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo doceniam sposób pisania Basi :)

      Usuń
    2. Dziękuję Bogusiu :*
      No już nie przesadzaj! Uwielbiam do Ciebie zaglądać za lekkość i łatwość poruszania nawet trudniejszych tematów :) Nawet zagadnienia, które są dla mnie "mało interesujące", czytam u Ciebie z przyjemnością! Jak u dobrej koleżanki na kawie :)

      Usuń
  10. W sumie mój pierwszy blog miał by (gdyby przeżył) również 7 lat i nawet gdzieś w katalogach mam stare zdjęcia. Wyglądają jak małe koszmarki ale mam z nimi miłe wspomnienia :). Basia jest mega sympatyczną i gadatliwą osobą, w sumie pierwsza nasza rozmowa (która odbyła się na spontanie) trwała prawie godzinę :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że poznam Basię osobiście, na razie muszą mi wystarczyć wirtualne rozmowy :)

      Usuń
    2. Oooo, to już też niezły z Ciebie dinozaur <3
      Dziękuję :* Pamiętam tę rozmowę! :D

      Usuń
  11. Super wywiad :) bardzo miło się czytało. Basiu gratuluje :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Bloga Basi czytam i lubię jej podejście do blogowania i całej tego otoczki🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) mnie też się podoba Basi blogowanie :)

      Usuń
    2. Bardzo mi miło <3 :*

      Usuń
  13. No jestem i ja! Wpis przeczytałam od razu na telefonie i wracam z komentarzem ;)
    Blog Basi jest dla mnie wzorem, jak i sama Basia. Nie raz mi pomogła, zawsze mogę liczyć na jej rady, ma ogromne doświadczenie. 7 lat to naprawdę dużo czasu i chylę czoła. Ja jestem świeżutka jak bułeczka w piekarni w poniedziałek ;D , bo bloga mam od roku. Już jak go zakładałam, to i blogosfera i Instagram był odrobinę inny i po roku, tylko po roku, widzę olbrzymią różnicę. Myślę, że teraz byłoby mi jeszcze trudniej się przebić.
    Z Basią już kilka razy poruszyłyśmy temat blogosfery i zgadzam się z tym wszystkim, co zawarła w wywiadzie. Blogosfera jest cudowna, są w niej wspaniali ludzie, ale trzeba mieć też twardy kuperek i klatę niczym Lewy, żeby przyjmować na nią różnego rodzaju docinki "koleżanek" blogerek ;) Trzeba być ostrożnym w pokazywaniu siebie i swoich emocji. Ja sama znałam tą dawną blogosferę i widzę to, co jest dzisiaj i zmiana jest ogromna. Teraz żeby mieć bloga, trzeba posiadać o wiele więcej umiejętności, niż tylko talent do ładnego pisania ;)
    Basiu, jeszcze raz gratuluję, a Autorce Bloga dziękuję za dobór tak wspaniałej osoby do wywiadu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiedziałam kogo wybrać :D :D :D

      Usuń
    2. Ach hellojza :*
      Bardzo mi miło to czytać i bardzo się cieszę, że mogę Ci czasem jakoś pomóc! Ty też jesteś dla mnie dużym wsparciem w wielu chwilach! :) Jesteś świeżutka jak bułeczka, ale za to masz świetnie poukładany system blogowych wartości (i nie tylko) :) Dlatego naprawdę warto do Ciebie zaglądać! Robisz piękne zdjęcia, świetnie piszesz i jesteś przesympatyczną osóbką :)
      Dziękuję Ci bardzo za te ciepłe słowa :*

      Usuń
  14. cieszę się, ze są osoby dla których treść ma znaczenie

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wywiad! Blogosfera kiedyś była zupełnie inna :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :*
      Oj to prawda... Ty też dobrze o tym wiesz, jesteś w niej bardzo długo :)

      Usuń
  16. Przeczytałam od deski do deski, pięknie to wszystko opisałaś i dużo w tym jest prawdy. Przez te dziwne aferki przestałam zgłaszać się na spotkania, żeby nie było że jeżdżę po darmochę, a i tak zostawiałam sobie niewiele. Zarobić jest fajnie, zwłaszcza kiedy nikt nie chce przyjąć do pracy ze względu na stan zdrowia, ale nie jestem aż taką desperatką żeby brać wszystko jak leci ;) Jeśli chodzi o jedzenie na mieście, mam zbyt wrażliwy żołądek, muszę uważać na to co jem ;) Miłego dalszego blogowania, za miesiąc u mnie stuknie 5 lat :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.