Tani vs drogi - Vichy Dermablend kontra Bielenda Make-up Academy Matt

25 kwietnia 2018 19 komentarzy
Tani vs drogi, czyli porównanie dwóch podkładów - Vichy Dermablend i Bielenda Make-up Academy Matt. Sporą popularnością cieszą się wpisy z porównaniem cenowym dwóch kosmetyków, czyli jak wypada tani kosmetyk w stosunku do tego drogiego. Ostatnio dosyć często używałam dwóch podkładów na przemian - Vichy Dermablend i Bielenda, co mogłyście podpatrzeć na Instagramie w InstaStory, gdzie dzielę się z Wami moimi makijażami dnia. Dlatego dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje spostrzeżenia na temat tych właśnie dwóch konkretnych podkładów Vichy Dermablend oraz Bielenda Make-up Academy Matt.

Vichy Dermablend Corrective Foundation


Podkład Vichy Dermablend w kolorze 15 Opal dostałam do recenzji z Klubu Recenzentki Wizaż. Mam go już kilka miesięcy i często go używam, ponieważ zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Zanim do mnie dotarł, bałam się, że będzie zbyt ciężki, ponieważ jest to podkład mocno kryjący oraz że nie trafiłam z kolorem. Na szczęście kolor 15 Opal okazał się strzałem w dziesiątkę, chociaż mój mąż twierdzi, że wyglądam w nim blado, a ja się cieszę, że nareszcie kolor szyi mi się nie odcina. Stapia się z moją cerą bardzo ładnie. W ciągu dnia nie oksyduje. Po drugie Vichy Dermablend jest lekkim podkładem, mimo swojego dobrego krycia. Osobiście nie mam problemów skórnych do ukrycia, bo już pożegnałam się z trądzikiem i na co dzień nie potrzebuję jako takiego kamuflażu, natomiast na większe wyjścia lubię mieć pewność, że nic dodatkowo nie muszę maskować, a podkład będzie ze mną przez większą część ważnego wydarzenia. Pierwszy raz z Dermablend urzekł mnie swoim bardzo ładnym wykończeniem, to taki pudrowy mat, buzia zaraz po nałożeniu podkładu wygląda jak efekt blurowania w photoshopie. Jak już wspomniałam krycie tego podkładu jest dobre, z pewnością zakryje większe niedoskonałości czy na przykład piegi. Vichy Dermablend długo utrzymuje się, bez problemu wytrzymuje około 4 godzin bez wytarcia, natomiast świeżość zachowuje do 8 - 10 h (z drobną poprawką w ciągu dnia). Obiecane 16 godzin jest nierealne, aczkolwiek w zwykły roboczy dzień względnie daje radę. Ten podkład należy według mnie do jednych z najtrwalszych podkładów, jaki do tej pory miałam, jedyną konkurencją dla niego jest Estee Lauder Double Wear. Seria Dermablend dedykowana jest głównie cerom tłustym. Na mojej mieszanej też bardzo dobrze się sprawdza, jedynie odradzałabym go osobom z suchą cerą, ponieważ podkład ten ma skłonność do podkreślania suchych skórek. Na szczęście ten kosmetyk nie zapycha mnie, nie warzy się i nie podkreśla rozszerzonych porów. Podkład ten dobrze współgra z pudrami fixującymi. Vichy Dermablend rozprowadza się równomiernie, konsystencja jest jedwabiście gładka. Aplikacja tego podkładu jest łatwa, dzięki płynnej i plastycznej konsystencji. Zapewnia jednolity koloryt, bez smug i efektu maski. Jak już wcześniej wspomniałam nie pozostawia uczucia ciężkości ani "tapety", dzięki lekkiej konsystencji jest niewyczuwalny na twarzy. Jestem rozczarowana, jeśli chodzi o opakowanie tego kosmetyku, ponieważ z tubki bardzo ciężko jest wydobyć kosmetyk do końca, sporo produktu jeszcze w niej zostaje. Po kosmetyku za ok. 70 zł spodziewałabym się szklanego opakowania z pompką.


Bielenda Make-up Academy Matt

Pierwszy raz spotkałam się z podkładem Bielenda podczas konferencji Meet Beauty. Tam na stoisku Bielendy właśnie go sobie upatrzyłam i bardzo się ucieszyłam, gdy znalazłam go w torbie z kosmetykami, które otrzymałyśmy od sponsorów. Od tamtej pory chętnie ten podkład kupuję podczas promocji w Rossmannie, bo wtedy kosztuje naprawdę grosze. Podkład ten śmiało może konkurować z innymi tego typu produktami ze średniej półki cenowej. Aplikacja tego podkładu jest bezproblemowa, konsystencja jest gładka, płynna, lekka i nietłusta. Kosmetyk ten ma aksamitne wykończenie, nie jest to płaski mat, ale też twarz po nim nie świeci się jak choinka. Mimo dosyć ciemnawej kolorystyki mój odcień „1” dopasowuje się do cery, dając naturalny i świeży efekt. Wiem, że niedawno wprowadzono odcień „0”, ale nie wiem, czy rzeczywiście jest jaśniejszy? Mój odcień jest rzeczywiście ciemnawy, dlatego muszę używać go także na szyję, no i bardziej latem niż zimą. Na szczęście ten podkład nie oksyduje. Bielenda Make-up Academy Matt kryje w średnim stopniu, ale dla mnie poziom krycia jest zadowalający. Trwałość podkładu też jest całkiem niezła – wytrzymuje kilka godzin, po 8 h w pracy równomiernie się wycierał, nie podkreślał porów czy suchych skórek. Nie warzy się i nie smuży (podkłady w cenie do 15 zł mają niestety taką tendencję). Ten podkład tak jak Dermablend jest lekki i nie czuć go podczas „noszenia”. Bielenda tak jak Vichy znajduje się w tubce, po rozcięciu pierwszego opakowania, jeszcze sporo produktu zostało mi na ściance, dlatego średnio polecam podkłady w tubce.



Porównując do siebie oba podkłady to stwierdzam, że dla mniej wymagających Bielenda całkiem nieźle sobie poradzi i nie rozczaruje, jeśli kupimy podczas promocji. Vichy Dermablend ma lepsze krycie i ładniejsze wykończenie. Podkład ten jest także bardziej trwały niż Make-up Academy Matt. Obydwa podkłady dają całkiem naturalne wykończenie, pod warunkiem, że zaaplikujemy cienkimi warstwami, zamiast jednej grubszej szpachli. Bielenda jest nieco bardziej rozświetlająca. Zarówno Vichy jak i Bielenda ładnie ujednolicają kolor skóry, wręcz się do niej dopasowują. Na co dzień wolę Bielendę, na większe wydarzenia sięgam po Vichy Dermablend. Ten tańszy podkład jest nieco „cięższy” w porównaniu do Vichy i zdecydowanie szybciej spływa podczas wysiłku czy wyższej temperatury.

Przy okazji chciałabym zachęcić Cię do obserowania mnie na Instagramie, tam często pokazuję moje dzienne makijaże, nowości kosmetyczne oraz szybkie testy kosmetyków. 






BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






19 komentarzy

  1. Bardzo fajne porownanie, jeszcze ich nie mialam choc na Vichy mam ochote :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ciemną ta Bielenda. I to jest problem firm średniopółkowych, fajna konsystencja i beznadziejna kolorystyka 😕

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie ciemny ten podkład z Bielendy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dermablend kocham i to jeden z moich ulubionych kryjących podkładów! Co do Bielendy, tego akurat nie miałam , ale mam podkład o Nazwie Cover i moim zdaniem to podkład o przeciętnym kryciu - totalnie nie równa się z Dermablendem. Ta moja wersja Bielendy dobra jest na co dzień, ale trzeba uważać bo od czasu do czasu mnie lekko zapycha

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrząc po odcieniach - to jednak Vichy bardziej mi podpasuje, moje skóra jest dość jasne i on byłby dla mnie za żółty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bielenda u mnie potwornie ciemniał :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam Vichy, ale u mnie się nie sprawdza. Źle wygląda na mojej twarzy i podkreśla nawet najmniejszą skórkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam bielendę, ale chętnie poznałabym Vichy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nawet najjaśniejszy kolor z Bielendy u mnie za ciemny :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Bielenda mam w zapasach, a z tej serii Vichy mam akurat puder transparentny i on jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podkład, który dostałyśmy podczas Meet Beauty puściłam w świat, ale znowu do mnie taki przywędrował - najwidoczniej chce, abym go przetestowała ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnego z nich. Ten podkład Vichy wygląda bardzo fajnie, ale na co dzień jakoś mniej szkoda sięgnąć po Bielendę ze względu na cenę;)

    OdpowiedzUsuń
  13. musze spróbować podkładu z bielendy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie ostatnio ciekawił ten podkład od Vichy, ale ostatnio tyle różnych podkładów nakupowałam, że sama nie wiem co ja z tym wszystkim teraz zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Żaden z nich mnie nie ciekawi z powodu odcieni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam Bielendę w zapasach, ale jeszcze po nią nie sięgnęłam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.