Laminowanie włosów - co to takiego? Jak wykonać ten zabieg w domu?

10 lipca 2018 18 komentarzy
O ile samo pojęcie laminowanie powinno być jasne, to przypomnę, że jest to proces pokrycia powierzchni specjalnym materiałem, tak aby stała się ona odporna na uszkodzenia mechaniczne. Czyli laminowanie włosów to zabieg pielęgnacyjny, podczas którego pokrywamy włosy żelatyną, tak aby chroniła ona później włosy przed uszkodzeniami. Spokojnie taki zabieg możemy sobie zrobić same w domu. Możemy same zrobić sobie taką mieszankę lub użyć gotowego kosmetyku. Ja jestem na tyle leniwa, że sięgnęłam po gotowca, dlatego opowiem Wam o tym, jak sprawdził się krem do laminowania włosów Joanna.

krem do laminowania włosów Joanna

Jak wygląda laminowanie włosów? 

Jeśli zdecydujecie się same przyrządzić krem do laminowania to podaję przepis: 
  • łyżka stołowa żelatyny, 
  • dwie łyżki stołowe wrzącej wody, 
  • łyżka odżywki lub maski 
Taką mieszankę należy nałożyć na umyte włosy i przykryć czepkiem. Dla lepszego efektu zaleca się zawinięcie całości w ręcznik. Z turbanem powinnyśmy wytrzymać do 30 minut i zmyć pod ciepłą wodą. 

 krem do laminowania włosów Joanna

Ci co wybrali wersję dla leniwych i chcą nałożyć krem do laminowania marki Joanna, polecam umyć przed zabiegiem włosy, wycisnąć z nich całą wodę (najlepiej osuszyć ręcznikiem), nałożyć solidną porcję kremu oraz rozczesać mokre włosy i dopiero nałożyć czepek. Na opakowaniu producent sugeruje rozczesanie włosów już przed nałożeniem kremu - próbowałam tak zrobić, niestety moich włosów w ogóle nie da się rozczesać bez użycia żadnej odżywki, dlatego zaczęłam pomijać ten krok. Z resztą nie zauważyłam różnicy, i nie widzę sensu rozczesywania włosów przed nałożeniem produktu na włosy. Całość pozostawiam na minimum 20 minut pod przykryciem. Po zdjęciu czepka moje włosy sprawiają wrażenie, jakby "wypiły" całą odżywkę. A już po zmyciu kosmetyku włosy są bardzo gładkie. 

Głównym składnikiem laminowania włosów jest żelatyna, i w przypadku gotowego kremu do laminowania włosów marki Joanna składnik ten znajduje się na 3 miejscu w składzie. 

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Gelatin, Ceteareth-20, Glycerin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Corn Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Soy Protein, Alcohol, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Dimethiconol, Cyclopentasiloxane, Cn-15 Pareth-5, Cll-15 Pareth-9, Isopropyl Alcohol, Parfum, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone. 

konsystencja kremu do laminowania włosów

A jak laminowanie wpływa na włosy? 

Według producenta krem zawiera kompleks keratynowy, który wzmacnia i uzupełnia ubytki keratyny. Dzięki temu kosmetykowi włosy powinny być odbudowane, mocniejsze i pełne sprężystości. Krem ten pozwala w szybki sposób uzyskać efekt prostych i gładkich włosów. Kosmetyk ten ma również wygładzić strukturę włosów oraz chronić je przed wilgocią. 

Jakie efekty zauważyłam po stosowaniu kremu do laminowania włosów Joanna? 

Na blogach „włosomaniaczek” przeczytałam, że jest to metoda dla włosów niskoporowatych, czyli takich jak moje. Włosy niskoporowate to takie, które długo schną, są proste, nie puszą się, są gładkie i mało wymagające, ale mają też swoje wady – ciężko je wystylizować, a fryzury są krótkotrwałe. Niemniej jednak polecam wypróbować każdemu, kto chciałby mieć gładsze i bardziej błyszczące włosy. Po pierwszym użyciu zauważyłam „efekt wow”, włosy były mega gładkie, sypkie, miłe w dotyku jak po wizycie u fryzjera. Włosy są odpowiednio dociążone, nie puszą się, ani nie sterczą. Zaobserwowałam, że warstwa ochronna utrzymuje się do dwóch myć. Efekt po użyciu kremu do laminowania Joanna jest lepszy niż w przypadku dobrej maski. Jednak moim zdaniem nie należy przesadzać z częstotliwością tego zabiegu, ponieważ zauważyłam brak widocznych efektów, gdy stosowałam go częściej niż raz na dwa tygodnie. Krem do laminowania z keratyną ma bardzo ładny zapach, długo utrzymujący się na włosach. W składzie znajdziemy sporo protein, które nie każdemu służą. Konsystencja tego kosmetyku jest bardzo gęsta, przez co ciężko go wydobyć z tuby, lepiej by było, gdyby znajdował się w słoiku. Sam produkt jest mało wydajny, starczył mi na maksymalnie 7 użyć, za to jest bardzo tani, kosztuje do 10 zł. Zapewnień producenta nie spełnił, jeśli chodzi o odbudowanie, mocniejsze i bardziej sprężyste włosy. Jeśli spodziewacie się efektu keratynowego prostowania włosów to niestety się zawiedziecie. Mimo to polecam spróbować, a nuż widelec uzyskacie podobny rezultat jak ja, czyli gładsze, bardziej miękkie i dociążone włosy. 

Przeczytaj także:

Jeśli dotarłaś do końca, bardzo proszę Cię o wypełnienie ankiety. Bloga prowadzę nie tylko dla siebie, ale też i dla Was, dlatego chcę, żeby treści, które się pojawiają, były dla Was jak najbardziej zadowalające i przydatne. Ankieta pomoże mi zrozumieć grupę docelową odbiorców mojego bloga i lepiej dostosować treści do Waszych preferencji. 







BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






18 komentarzy

  1. Nigdy nie robiłam laminowania. Boję się że moje włosy u nasady będą jeszcze tłustsze :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę musiała spróbować �� Bo ciekawi mnie żeby troszkę włoski mniej się puszyly�� Pozdrawiam��

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam raz zabieg laminowania w saszetce (kojarzę, że chyba też z Joanny) i niestety nie było żadnych efektów:) PS. moje włosy to byt tragiczny, rzadko współpracują.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam taki jednorazowy zabieg z firmy Marion jak dobrze pamiętam i był całkiem spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem przekonana do laminowania, bo włosy mam w stylu wieczna szopa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow!!! Tego jeszcze moim wlosom nie robiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię taki efekt gładkości i dociążenia :) Kiedyś laminowałam DIY, ale już nawet nie pamiętam rezultatów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Raz w życiu robiłam laminowanie i okazało się, że to nie dla moich włosów. Więcej im tego nie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie robiłam laminowania - ani kosmetykami ani u fryzjera. Super, że ten produkt działa i nie trzeba go często wykonywać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam chyba kiedyś podobny produkt, ale w saszetce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze mną i laminowaniem włosów jest tak, że cały czas o nim myślę, a wieczorem zapominam. I tak już od pół roku. ;) Jednak zachęciłaś mnie tym wpisem na tyle, że dziś spróbuję skorzystać z wersji DIY i sprawdzę czy na prawdę widać efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej. Zelatyna = niepotrzebne (!) cierpienie zwierzat. Czy ktos w ogole sie zastanawia nad tym, czy uzaleznienie od kosmetykow bierze gore?:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem ani weganką, ani wegetarianką. Noszę skórzane obuwie, torebki i jem mięso, piję mleko i jem jajka, dlatego nie widzę potrzeby unikania żelatyny w kosmetykach :)

      Usuń
  13. Robiłam domowe laminowanie i byłam zadowolona z efektów:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje włosy nie byłyby zadowolone. Nie cierpią ani keratyny, ani masy protein.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś czytałam o laminowaniu, ale nie próbowałam. Pamiętam jak kiedyś robiłam "glutka" z siemienia lnianego, aby nałożyć na włosy, nie pamiętam jednak efektów, ale kojarzy mi się z laminowaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie najlepsze efekty dawało domowe laminowanie po prostu żelatyną, którą dodawałam do maski czy odżywki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja laminowałam włosy domowymi sposobami kiedyś, ale nie chce mi się w to już bawić ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.