5 kosmetyków do makijażu, wartych swojej ceny

13 września 2018 Brak komentarzy
W toaletce moich marzeń znajdują się kosmetyki, które cieszą oko, są przyjemne w użyciu, mają trwałe opakowania i świetnie działają. Uwielbiam testować kosmetyki z różnych półek cenowych, ponieważ tanie nie znaczy gorsze, a drogi nie zawsze jest wyznacznikiem jakości. Jednak od czasu do czasu pozwalam sobie na odrobinę luksusu, a czasem mąż stara się spełniać moje kosmetyczne marzenia obdarowując mnie na urodziny prezentem. Dzielę się z Wami moimi opiniami na temat kosmetyków, głównie, które polecam i wiem, że sporo osób też może je pokochać. Podczas porządków w moich kosmetykach znalazłam kilka perełek, które cały czas mi służą i myślę, że to dobry pretekst, aby napisać dla Was post o 5 kosmetykach, które są warte swojej ceny. 


Róż do policzków MAC Pro Longwear Blush - Rosy Outlook 

Ten róż wciągnęłam w mój project pan finish 5 by fall, ponieważ, jest to mój najdroższy róż, a po drugie najlepszy. Mam go już bardzo długo, dlatego nie chcę go wyrzucać ze starości, a dlatego, że go namiętnie używałam i się skończył. Jest to mój hit, jeśli chodzi o trwałość tego produktu, zawsze używam go na większe wyjścia, bo utrzymuje się na miejscu do 8 godzin. Ma piękny, dosyć uniwersalny odcień, który wygląda bardzo naturalnie na policzku. Nigdy nie zrobiłam sobie nim krzywdy (przynajmniej tak mi się wydaje). MAC Pro Longwear Blush - Rosy Outlook ma matowe wykończenie. Cudownie ożywia moją twarz i nadaje jej promienności. Kolor Rosy Outlook jest ponadprzeciętnym kompromisem pomiędzy pomarańczą a różem. Taki twarzowy koral, niezbyt mocny, nienachalny, o ciepłych tonach, które współgrają z bronzerem, zniewalająco podkreśla kość policzkową. Róż jest bardzo drobno zmielony, praktycznie się nie pyli przy aplikacji, nabiera się delikatnie, nie robi plam na skórze. Wdzięcznie się rozciera i jego intensywność można łatwo stopniować i budować. Opakowanie jest bardzo solidne, dla mnie to spory atut, nie lubię tandetnych opakowań, które kończą swój żywot jeszcze zanim trafiły do kosmetyczki. Gdy tylko będę miała ochotę się jeszcze raz dopieścić, chętnie sięgnę po kolejny róż marki MAC

Róż do policzków MAC Pro Longwear Blush - Rosy Outlook

Baza pod cienie Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original

To co wyróżnia tą bazę od innych baz, jest na pewno konsystencja, ponieważ nie jest zbyt gęsta, łatwo się ją wydobywa, nie zasycha. Konsystencja jest lekka, kremowo - silikonowa, dlatego łatwo się aplikuje. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że baza ta szybciej wysycha na powiece, a wtedy nieco trudniej aplikuje mi się cień. Dzięki Eyeshadow Primer Potion nawet najtańsze, matowe cienie nabierają koloru. Wytrzymują zdecydowanie dłużej na powiece oraz nie rolują się w załamaniu powieki. Wystarczy odrobina produktu, aby nałożyć go na całą powiekę. Ważne, aby to była cieniutka warstwa, ponieważ zbyt gruba, może się rolować i utrudniać nakładanie cieni. To co wyróżnia bazę Urban Decay na tle innych jest konsystencja, wygodne opakowanie i mega wydajność. Jak dla mnie sława tej bazy jest jak najbardziej zasłużona, bo do tej pory nie używałam lepszej bazy. Jeśli do tej pory nie lubiłaś się malować cieniami do powiek, myślę, że mogła to być wina słabej bazy lub jej braku. Dzięki tej bazie każdy makijaż oka sprawia mi przyjemność. 

Baza pod cienie Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Original

Paleta cieni Urban Decay Naked 3

Kolejny produkt marki Urban Decay i kolejny klasyk wśród blogerek urodowych. Opakowanie Naked 3, jest nie do podrobienia - metalowe, bardzo solidne, w kolorystyce "rose gold". Dzięki temu opakowaniu podróż tej paletce jest niestraszna. Naked 3 u mnie jest już kilka lat, a opakowanie nawet nie jest porysowane. Dzięki paletce Naked 3 można stworzyć sporo dziennych makijaży, które są eleganckie i subtelne, jednak tak czy siak mam wrażenie, że ciągle jednak sięgam po te same kolory, a całość ostatecznie zlewa się w dwukolorowy makijaż. Ogromną zaletą całej palety jest to, że wszystkie cienie bardzo długo się utrzymują i nie tracą na wyglądzie w ciągu dnia. Paleta ma bardzo solidne opakowanie, najlepsze jakie kiedykolwiek widziałam, oraz porządne lusterko. Jeśli cenisz jakość i chcesz mieć jedną, dosyć uniwersalną paletę to polecam Naked 3 Urban Decay. Myślę, że to taka klasyka w kosmetyczce, jak w szafie mała czarna. Moda przeminie na „mocne kolory” a bazowe kolory zawsze będą stylowe. 

Paleta cieni Zoeva Smoky


Paleta cieni Zoeva Smoky

Gdy pierwszy raz użyłam tej paletki to wbiła mnie w fotel genialna pigmentacja matowych cieni. Tak mocno napigmentowane matowe cienie zdarzają się niezwykle rzadko, a tutaj każdy nawet najjaśniejszy cień całkiem nieźle widać, nawet bez użycia bazy. Konsystencja tych cieni jest bardzo delikatna, aksamitna, wręcz kremowa przez co aplikacja jest łatwa i przyjemna. Nawet taki makijażowy amator jak ja może dać sobie z nią radę i stworzyć kilka różnych makeup'ów. Spokojnie tej paletki można użyć do dziennego makijażu, takiego pośredniego - dla mniej odważnych wieczorowego, lub do klasycznego, mocnego smokey eye. Cienie zawarte w paletce Zoeva Smoky fajnie się ze sobą łączą, blendują, a przy okazji można nimi budować pożądany efekt. Jak na tak ciemne kolory to mało się osypują. Makijaż wykonany tym produktem jest trwały, wytrzyma każdą imprezę, nawet tą do białego rana. 

Podkład Estee Lauder Double Wear


Podkład Estee Lauder Double Wear 

Podkład Estee Lauder Double Wear bardzo dobrze się aplikuje, szybko zastyga jednocześnie niepowodując żadnych smug. To co zasługuje na wyróżnienie to fakt, że nie powoduje efektu maski. Obietnice producenta się spełniają, jeśli nałożymy cienką warstwę uzyskamy efekt średniego krycia, które mnie satysfakcjonuje. Najbardziej cieszy mnie półmatowe wykończenie, które moim zdaniem robi efekt glamour. Całość wygląda świeżo i naturalnie, a gładka cera wytrzymuje najtrudniejsze warunki atmosferyczne, w tym zabawę do rana. Pierwszy raz spotkałam się z podkładem, który nie zmienia swojego koloru po aplikacji. Estee Lauder Double Wear idealnie stapia się ze skórą. Po ten podkład na pewno sięgnę nie raz, i bardzo chętnie kupię sobie wersję Light, choć ta nie zbiera już tylko samych pochwał. 


Nie przez przypadek w tym zestawieniu znalazły się dwie palety cieni. W ciągu mojej sześcioletniej, blogowej kariery przekonałam się, że warto „zainwestować” w dobrą paletę. Te tańsze nigdy nie zachwyciły mnie tak, jak te marek premium. Marki selektywne oprócz dobrej jakości produktu często oferują również solidniejsze opakowania, dzięki któremu kosmetyk nie traci na wizualnej jakości. Te tańsze kosmetyki zawsze są w tandetnym opakowaniu, które prędzej czy później ulega zniszczeniu, a my musimy szybciej pożegnać się z fajnym kosmetykiem. Nie jestem zagorzałą fanką marek selektywnych, sięgam jedynie po kultowe produkty z tego segmentu. Staram się odgracić moją toaletkę i stworzyć coś na miarę „toaletki w pigułce” i chciałabym, aby w niej znalazło się więcej takich sprawdzonych produktów, nie tylko marek premium. 

A co według Ciebie jest klasyką wśród blogerek urodowych? Co polecasz do makijażu marek selektywnych? 






BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.