Skóra wrażliwa i AZS - czy kremy marki Solverx rozwiązują ten problem?

8 sierpnia 2019 Brak komentarzy
Jeszcze jako licealistka dorobiłam się na własne życzenie atopowego zapalenia skóry. Stosowałam wtedy kosmetyki niedostosowane do potrzeb mojej skóry, używałam wtedy dosyć silnych kosmetyków do skóry trądzikowej (na bazie alkoholu i spirytusu salicylowego), które w ogóle nie były mi potrzebne, ponieważ problemy z pryszczami miałam raczej sporadyczne. Ale jak każda nastolatka robiłam dramę z powodu jednego pryszcza i czułam się wtedy, jakby zawalił mi się cały świat. Po kilku tygodniach stosowania takich spirytusowych specyfików (o zgrozo prosto z apteki) dorobiłam się swędzących, czerwonych placków na twarzy, które łuszczyły się, a czasem nawet szczypały. Wtedy nie byłam taka mądra i totalnie nie wiedziałam co się dzieje. Poszłam do lekarza dermatologa, gdzie otrzymałam maść na receptę, kilka próbek dermokosmetyków i tyle. Nie miałam zielonego pojęcia co dalej, nawet do końca nie przypuszczałam, że moja "pielęgnacja" jest nieprawidłowa. Dopiero gdy intuicyjnie zaczęłam sięgać po łagodniejsze kosmetyki, raczej te apteczne, moja skóra zaczynała się goić. Naście lat temu kosmetyki dedykowane skórze wrażliwej były towarem deficytowym, a wręcz luksusowym, bo nie każdą studencką kieszeń. Obecnie wiem co mojej skórze szkodzi, co powoduje, że jest wrażliwsza, moja codzienna pielęgnacja jest bardziej świadoma, a ja już nie mam problemu z AZS. Jednak problemu AZS powrócił do mnie. Moja dwójka dzieci obecnie przez to przechodzi. Na szczęście cierpią raczej na łagodne zmiany, od czasu do czasu gdzieniegdzie na ciele wyskakują czerwone, suche placki. Jednak dmucham na zimne i cały czas stosuję u nich pielęgnację odpowiednią dla skóry z AZS.



Kolagen do pielęgnacji twarzy - Mesoboost Collagen Forte żel do mycia i maska

1 sierpnia 2019 Brak komentarzy
Profilaktyka przeciwstarzeniowa jest moim głównym celem pielęgnacji. Bo jak zawsze powtarzała moja babcia, lepiej zapobiegać niż leczyć. Każdy śmieje się z reklam, w których młoda kobieta reklamuje krem do twarzy, który usunął jej zmarszczki za pomocą magicznej różdżki. W życiu niestety jest inaczej, nie ma magicznych różdżek, instagramowych filtrów, presetów czy innych fotoszopów. Mimo to, nadal chcę wyglądać dobrze. Uważam, że do pielęgnacji twarzy należy podejść strategicznie i uderzyć bezpośrednio w najważniejszą przyczynę powstawania zmarszczek – niedobór kolagenu. Od kilku lat szukam skutecznej, domowej pielęgnacji twarzy, tak, aby opóźnić procesy starzenia się mojej skóry. Szukam odpowiednich kosmetyków, które wspomogą naturalną produkcję kolagenu, ponieważ odkąd skończyłam 30 lat to więcej kolagenu mi ubywa niż się tworzy. Ostatnio, za sprawą kampanii marketingowej, w której uczestniczę, dowiedziałam się o kosmetykach marki Mesoboost. Do testów otrzymałam dwa kosmetyki z serii Collagen Forte - żel do mycia i maskę. Z pomocą kosmetyków Mesoboost przedstawię Wam, co to jest kolagen, jaki wpływ ma na naszą skórę, a także czy kosmetyki do twarzy z kolagenem działają

Kolagen do pielęgnacji twarzy - Mesoboost Collagen Forte żel do mycia i maska


Wyjątkowy prezent - wizyta w salonie Lip Lab, czyli jak stworzyłam własną szminkę?

27 lipca 2019 Brak komentarzy
Jakiś czas temu, podczas wizyty w Warszawie, miałam okazję spełnić swoje małe, wyjątkowe marzenie. Kobieta, która ma wszystkie kosmetyki, może jeszcze marzyć? Otóż tak. Mam bardzo dużo szminek, o czym możecie się przekonać, czytając wpis, o wszystkich moich szminkach, ale od tego czasu się trochę zmieniło, już nie gonię za każdą drogeryjną nowością. Jednak miałam marzenie, aby mieć swoją wyjątkową szminkę, taką, która będzie tylko moja i będzie takim wyjątkowym prezentem - od siebie dla siebie. Prezent Marzeń - sklep internetowy, w którym znajdują się tysiące prezentów w formie przeżyć, podarował mi Voucher na stworzenie spersonalizowanej szminki w dowolnym kolorze i wykończeniu. Wraz z mężem udałam się do salonu Lip Lab, który jest jedynym takim salonem w Polsce, i tylko tam mogłam zrealizować swój wyjątkowy prezent. Lip Lab to bezkonkurencyjny salon, w którym nie tylko stworzymy własną szminkę, ale całemu procesowi można się przyglądać. Szminka powstaje na naszych oczach! A w dzisiejszym wpisie zdam fotorelację z procesu powstawania mojej, najpiękniejszej i wyjątkowej pomadki!

wizyta w salonie Lip Lab

Kosmetyki mineralne do makijażu marki Lily Lolo - prasowany rozświetlacz i brzoskwiniowy błyszczyk

24 lipca 2019 Brak komentarzy
Pamiętam, jak po raz pierwszy zaczęłam czytać o kosmetykach mineralnych, a wszystko to za sprawą amerykańskiej marki, która 6 lat temu próbowała wejść na nasz rodzimy rynek. Niestety długo ich przygoda w Polsce nie potrwała, a ja do dziś mam ich kilka produktów. Otóż 6 lat temu, kiedy prawie nikt o kosmetykach mineralnych nie wiedział, wzięłam udział w pewnym konkursie i wygrałam kilka mineralnych produktów. Niestety dość długo podchodzę to sypkich kosmetyków, jak pies do jeża. Na szczęście coraz więcej jest na rynku prasowanych kosmetyków naturalnych. Kosmetyki mineralne słyną z tego, że są to produkty wyjątkowo delikatne dla skóry. Ich delikatna formuła pozwala na wykonanie makijażu w przypadku najbardziej problematycznej cery, takiej jak trądzikowej, czy alergicznej. Są złożone z minimalnej ilości składników, dzięki czemu są łagodne, nie podrażniają i są hipoalergiczne. W kosmetykach mineralnych nie mogą znaleźć się środki konserwujące czy substancje zapachowe. Niestety wiele firm podchwyciło mineralny trend, wprowadzając do swojej oferty różne kosmetyki „mineralne”, które są takimi wyłącznie z nazwy. Brytyjska marka Lily Lolo za punkt honoru uznała produkcję naturalnych kosmetyków do makijażu. Dlatego z chęcią przedstawię Wam dzisiaj markę Lily Lolo, która w Polsce jest dystrybuowana przez Costasy Natural Beauty, marka Lily Lolo to kosmetyki do makijażu, która ma szeroki asortyment, od naturalnych róży do policzków, sypkich i prasowanych cieni do powiek, błyszczyków, szminek oraz bronzerów. W poniższym poście znajdziesz informację, z czego składają się kosmetyki mineralne, czy warto stosować kosmetyki mineralne, przedstawię wady i zalety, krótko opowiem, jak je nakładać. No i przede wszystkim poznacie moją opinię na temat dwóch kosmetyków marki Lily Lolo - naturalnego, prasowanego rozświetlacza Champagne Illuminator oraz brzoskwiniowego błyszczyka do ust - Peachy Keen. 

Kosmetyki mineralne do makijażu marki Lily Lolo

Jak zacząć zużywać kosmetyki do makijażu? Poradnik dla początkujących

21 lipca 2019 Brak komentarzy
Kupowanie kosmetyków to sama przyjemność, jednak to niewinne hobby może wymknąć się spod kontroli. Kiedy zaczynałam 7 lat temu prowadzić blog o tematyce urodowej, kosmetycznej, chciałam, aby przez moje ręce przewinęło się jak najwięcej kosmetyków, zarówno tych do pielęgnacji, jak i makijażu. W głowie miałam plan takich postów, jak "10 najlepszych podkładów", "7 szamponów do włosów przetłuszczających się" itd. Jednak stosunkowo niedawno zorientowałam się, że będąc sobą, używając to co lubię, w swoim tempie, ciężko dorównać mi innym blogerkom, i mieć możliwość wypróbowania wszystkich kosmetyków i nadążyć za nowościami, no i jeszcze je sfotografować, a także napisać rzetelną recenzję. Kiedyś moje uzależnienie od kosmetyków uważałam za niewinną przyjemność, jednak doszłam do tego punktu, że przestało mi się to podobać. Od dawna lubię upraszczać moją codzienność, tak, aby mieć więcej czasu na inne przyjemności. Zauważyłam, że im mniej rzeczy posiadam, tym mniej muszę sprzątać i to mniej więcej popchnęło mnie do wprowadzenia w życie Project Pan. Minął już rok, jak aktywnie zużywam kosmetyki do makijażu. To był bardzo ciekawy rok, podczas którego odnalazłam swoje preferencje, swój styl i wiem czego się trzymać. Jeśli czujesz, że przestałaś panować nad zakupami, masz za dużo kosmetyków do makijażu, to chętnie pokażę Ci, jak krok po kroku zacząć z Project Pan i zacząć zużywać kosmetyki do makijażu. Poniżej znajdziesz poradnik dla początkujących.

minimalizm kosmetyczny


Bioderma - testuję podkład mineralny Photoderm Nude Touch i nawilżający płyn micelarny Hydrabio H2O

12 lipca 2019 Brak komentarzy
Słońce kojarzy mi się najczęściej z najradośniejszą porą roku - latem. Słońce może być naszym sprzymierzeńcem - dzięki witaminie D wzmacnia nasz system odpornościowy, stymuluje produkcję endorfin – hormonów szczęścia, które poprawiają samopoczucie i nastrój każdego z nas. Jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że z kontaktu ze słońcem należy korzystać racjonalnie i z umiarem. Promieniowanie ultrafioletowe emitowane przez słońce jest najistotniejszym czynnikiem środowiskowym, wywołującym ogromny wpływ na skórę człowieka. Efektem zbyt długiego przebywania na słońcu bez ochrony jest poparzenie (zaczerwienienie naskórka), natomiast niekontrolowana ekspozycja na słońcu może wywołać nieodwracalne zmiany w skórze, przyspieszyć starzenie się skóry, a nawet przyczynić się do zmian nowotworowych. Należy również pamiętać o ochronie przeciwsłonecznej również wtedy, gdy często korzystamy z peelingów chemicznych, kuracji kwasami, czy retinoidami. Najlepiej mieć wtedy nawyk codziennego korzystania z kremów z wysokim SPF przez cały rok, bez względu na rodzaj pogody, ponieważ jesteśmy wtedy narażone na powstanie przebarwień po słonecznych. Obecne warunki rynkowe dają nam ogromny wachlarz kosmetyków z wysoką ochroną przeciwsłoneczną. Każdy z nas może dopasować swoje preferencje do rodzaju swojej skóry i aktywności w ciągu dnia. Tego lata postanowiłam wypróbować filtrów mineralnych, a takie oferuje nam m. in. marka Bioderma w serii Photoderm. Już od jakiegoś czasu testuję ciekawy podkład mineralny z SPF 50, a mianowicie Bioderma Photoderm Nude Touch. Jeśli jesteś ciekawa mojej opinii na temat podkładu mineralnego Bioderma Photoderm Nude Touch, jak wygląda w zastosowaniu oraz czy sprawdza się u mnie płyn micelarny Bioderma Hydrabio H2O to zapraszam do lektury.


Jak kupować mniej kosmetyków? Mini poradnik niekupowania

31 maja 2019 Brak komentarzy
Chciałam stworzyć dla Ciebie praktyczny mini poradnik, na temat, jak sobie radzić z nadmiernym zakupoholizmem, kupowaniem na zapas, zwłaszcza kosmetyków. Chciałam, aby ten wpis, pokazał Ci, jak ja staram się ograniczyć mój konsumpcjonizm, jak staram się kupować mniej. Mam nadzieję, że przedstawione poniżej porady, krok po kroku, pomogą Ci i bezpośrednio odpowiedzą na pytanie „jak kupować mniej kosmetyków”. Wszystkie poniższe rady, popieram konkretnymi przykładami, jak ja sobie radzę w danej sytuacji lub nad czym jeszcze pracuję. Poniżej nie ma czystej teorii, jest również moja praktyka. 

kawa gazeta buty okulary przeciwsłoneczne

Co warto kupić w Rossmannie? Promocja 2 + 2 na pielęgnację do twarzy

26 maja 2019 Brak komentarzy
Ten wpis miał w ogóle nie powstać, miałam Was nie kusić żadnymi promocjami. Jednak sama potrzebowałam kilku rzeczy do pielęgnacji, więc chciałam trafić do drogerii Rossmann przygotowana z listą w ręku. Zaczęłam szperać, czytać blogi, przeglądać składy kosmetyków i na moją chciejlistę trafiło aż 14 produktów! Oczywiście nie wszystko trafi do mnie naraz, ale chciałam właśnie sobie zrobić taką chciejlistę, aby nic mi nie umknęło. Dlatego dzielę się z Wami tą listą, pokażę także co udało mi się wyszukać w Rossmannie, na co warto zwrócić uwagę i dlaczego. Wszystkie kosmetyki mają moim zdanie dobry skład, czyli wysoko w składzie składniki aktywne. Jednak nie wszystkie kosmetyki mają naturalny skład, dlatego, jeśli tylko taki typ pielęgnacji preferujesz, to przymknij oko chociażby na kremy i sera, które polecam. W tym wpisie znajdziecie dużo propozycji marki Bielenda, która w swojej ofercie ma sporo kosmetyków z dobrym składem. W tym wpisie polecam, co warto kupić w promocji Rossmann 2 + 2 do pielęgnacji twarzy. Wybrałam kremy, sera, toniki, żele do mycia, olejki do demakijażu, peeling i piankę. Najdroższy kosmetyk w zestawieniu kosztuje 35 zł. Może Cię coś zainspiruje?



Co łączy Eveline Oh!my Lips Matt Kit 04 Sweet Lips i Lovely Lovely K’Lips Pink Poison 2?

8 maja 2019 Brak komentarzy
Czy zdarzyło Ci się kupić szminkę o identycznym kolorze, który miałaś już wcześniej? Ile razy pomyślałaś w drogerii: „takiej jeszcze nie mam”? Promocja? Darmowa przesyłka? Skąd ja to znam, mam tak samo! Jednak odkąd spontanicznie podjęłam decyzję o zmniejszaniu mojego konsumpcjonizmu i ograniczeniu przypadkowych zakupów, odkąd biorę udział w moim ukochanym projekcie Project Pan, mam już coraz mniej takich przypadkowych zakupów na koncie. Za każdym razem kiedy zaglądam do mojej toaletki i wyciągam kosmetyki do makijażu staram się dokładnie przyjrzeć wybieranym produktom. I tak właśnie sięgając pewnego dnia po pomadkę Eveline Oh!my Lips Matt Kit 04 Sweet Lips uświadomiłam sobie, że bardzo lubię ten kolor, że jest to mój odcień dziennej pomadki, której nie mogłoby zabraknąć w mojej kapsułkowej toaletce. Po czym zaczęłam szukać dalej w kosmetyczce, w której trzymam obecnie wszystkie moje pomadki i znalazłam jeszcze jedną pomadkę, o identycznym kolorze, czyli Lovely K’Lips Pink Poison Nr 2. To mnie natchnęło do napisania wpisu, o dwóch, identycznych pomadkach. Którą wybrać?

pomadki matowe w zestawie z konturówką Eveline Oh!my Lips Matt Kit 04 Sweet Lips i Lovely K’Lips Pink Poison Nr 2.


Co udało mi się zużyć w marcu i kwietniu? Denko marzec - kwiecień 2019

30 kwietnia 2019 Brak komentarzy
Temat upraszczania swojego otoczenia, sprzątania, poniekąd minimalizmu dość mocno wpłynął na mój obecny szeroko rozumiany lifestyle. Z racji zakończonego remontu próbuję na nowo zorganizować naszą nową przestrzeń, nie chcę jej zagracić, ale też nie zamierzam żyć z jedną łyżką i miską. Aktualnie każdą treść jaką pochłaniam w mediach, czy to blogi, książki, czy podcasty dotyczą ograniczania konsumpcji, oszczędzania, upraszczania i porządkowania. Między innymi dlatego powróciłam do publikacji moich miesięcznych zużyć. Jednak brak czasu ogranicza mnie w regularnych artykułach. Rzutem na taśmę, tuż przed weekendem majowym polecam garstkę recenzji. Jeśli lubicie zaglądać do cudzych koszy na śmieci to zapraszam do lektury! 



Podsumowanie pierwszego wyzwania w Project Pan 2019 / co to jest hate panning?

5 kwietnia 2019 Brak komentarzy
Przez ostatnie 3 miesiące miałam ciężko, aby znaleźć czas i możliwość na makijaż codzienny. Pod koniec stycznia rozpoczęliśmy z mężem remont, który trwa praktycznie do dziś – nadal nie mamy krzeseł chociażby. Dlatego więcej czasu poświęcam na ogarnianie około domowych spraw. W lutym spędziłam 3 tygodnie u rodziców z dziećmi, więc jest to też czas, kiedy praktycznie wcale się nie malowałam, ale mimo to chciałabym podsumować pierwszy kwartał mojego rocznego wyzwania Project Pan 2019. Na początku stycznia ustaliłam 10 kosmetyków, które mam zamiar zużyć do wiosny. Oprócz tego w poniższym poście prezentuję kolejną porcję kosmetyków do wykorzystania w najbliższym czasie i umownie ustalam termin do lata. 


Jak prawidłowo nakładać korektor pod oczy? Moje sprawdzone triki

29 marca 2019 Brak komentarzy
Natura postąpiła ze mną łagodnie i mnie nie obdarzyła zbyt dużymi zasinieniami pod oczami. Nawet nieprzespane noce, wieczne zmęczenie rzadko odbijają się na mojej okolicy oczu. Wiadomo jednak, że nie mam idealnego koloru skóry i zawsze zależy mi na tym, aby odświeżyć swój wygląd, a oczom dodać blasku. Dzisiejszy post poświęcę mojej technice nakładania korektora pod oczy. Dlatego, jeśli zmagasz się z zasinieniami pod oczami, których nie potrafisz ukryć, albo chcesz lekko rozświetlić swój makijaż, to zapraszam Cię do lektury. 


Jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem? Gama BasicLab ANTI-PERSPIRIS | Recenzja

13 marca 2019 Brak komentarzy
Każda współczesna kobieta używa środka przeciw poceniu się. Nie mamy średniowiecznej Francji, lubimy ładnie pachnieć. Same perfumy nie wystarczą – potrzebny nam jest antyperspirant. Ale od pewnego czasu wiele osób zastanawia się, czy antyperspiranty naprawdę są niebezpieczne? I czy istnieje skuteczna alternatywa? W dzisiejszym poście chciałabym nie tylko odpowiedzieć na pytanie: jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem? Ale również chcę Wam przybliżyć 3 produkty przeciwko poceniu się: jeden dezodorant 24h i dwa antyperspiranty 48h i 72h – wszystko marki BasicLab. Wspomniane kosmetyki mają łagodniejszy skład, nie zawierają: parabenów, phenoxyethanolu, silikonów. Produkty te są hipoalergiczne – odpowiednie dla skóry wrażliwej, mają pojemność 60 ml, aby ochrona przed nieprzyjemnym zapachem oraz zapewnienie komfortu mogły trwać dłużej i były bardziej ekonomiczne. Ale czy się u mnie sprawdziły?



Co udało mi się zużyć w styczniu i lutym? DENKO STYCZEŃ - LUTY 2019

6 marca 2019 Brak komentarzy
Regularne publikowanie zużyć na moim blogu dawno temu motywowało mnie do aktywnego używania posiadanych przeze mnie kosmetyków. Ta seria na blogu wymagała ode mnie jednak sporo pracy, dlatego z czasem zaniechałam tych publikacji. Jednakowoż od jakiegoś czasu ponownie chowałam zużyte kosmetyki, tak, aby móc choć na Instagramie w InstaStory móc opowiedzieć kilka słów o moich kosmetykach, a dla mnie to było dokumentowanie progresu. Wydaje mi się wprawdzie, że InstaStory nie mają dużego odzewu i zasięgu dlatego, postanowiłam ponownie wrócić do tej serii na blogu. Postaram się, aby ta seria pojawiała się w miarę regularnie raz na miesiąc, góra raz na dwa miesiące. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego udało mi się zużyć w dwa miesiące to zapraszam do lektury. 


Jak wykonać manicure hybrydowy w domu krok po kroku?

7 lutego 2019 Brak komentarzy
Od zawsze fascynowało mnie malowanie paznokci. Jak byłam małą dziewczynką dostałam od babci lakier w kolorze perłowym, był bardzo dyskretny, jedna warstwa niewiele kryła, więc nie zwracał na siebie uwagi, a ja cieszyłam się pomalowanymi paznokciami. Z wiekiem na tym perłowym kolorze nie poprzestałam, później ku rozpaczy moich rodziców, zaczęłam sięgać po coraz to wyraźniejsze kolory, jak neonowy róż czy niebieski. Jedynie miałam pozwolenie na malowanie paznokci w wakacje. Marzyłam o tym, aby malować paznokcie, kiedy chce i jak chce. Już w liceum z przyjaciółkami testowałyśmy pierwsze wzorki na paznokciach. Wraz z rozwojem bloga ochota na nowe lakiery do paznokci strasznie rosła, aż moja kolekcja dobiła prawie 100 lakierów. Kiedyś ogromnie chorowałam na lakiery marki Essie, które podbiły moje serce. Całą ich kolekcje mogłyście zobaczyć w tym poście. Jednak przyszedł czas, aby z nimi zacząć się rozstawać, bo nieoczekiwanie moje serce zdobyły lakiery hybrydowe. Odkąd moja praca miała charakter biurowy lubię mieć nienaganny manicure na długo. Jedynie hybrydy dają mi tą pewność, że nic z dnia na dzień mi nie odpryśnie. Nie muszę ciągle malować paznokci, wystarczy raz na dwa tygodnie. Na szczęście kolekcja lakierów hybrydowych nie rozrasta mi się w tajemniczym, szybkim tempie, jak tradycyjnych lakierów. Zaopatrzyłam się w kilka ulubionych kolorów i póki co, jeszcze mi się nie znudziły. Jednak początki z paznokciami hybrydowymi nie były u mnie łatwe i przyjemne, myślałam, że się poddam. Na szczęście odrobina samozaparcia, kilka tutoriali internetowych – jak zrobić hybrydy i przede wszystkim wprawa, sprawiły, że malowanie paznokci w ten sposób stało się moim sposobem na wieczorny relaks. Jeśli jeszcze dotąd nie odważyłyście się zrobić same w domu manicure tą metodą, to zapraszam Was do zapoznania się z poniższym postem. Pokazuję jak krok po kroku robię sama w domu hybrydy, a także przemycam kilka trików, jak dbam o swoje paznokcie. A na samym dole znajdziecie listę, co jest Wam potrzebne do wykonania hybryd w domu. 

hybrydy jak zrobić paznokcie hybrydowe


Jak pielęgnować skórę dziecka z AZS (atopowym zapaleniem skóry)?

30 stycznia 2019 Brak komentarzy
Rzadko na blogu wspominam o pielęgnacji moich dzieci. Moje dzieci nie borykają się z ostrym atopowym zapaleniem skóry, ale tak jak większość dzieci, w okresie niemowlęctwa przeszły kilka takich epizodów. Pięć lat temu idąc z córką do pediatry, właśnie z taką sporą, jedną czerwoną, suchą plamą totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Od zawsze starałam się nie być matką histeryczką, szukającej diagnozy w google, więc nie szukałam przyczyn stanu skóry mojej córki. Oczywiście trafiłam na małomównego lekarza, który lekką ręką przepisał maść ze sterydem i skwitował: „do obserwacji”. Młoda i głupia kupiłam maść, po której błyskawicznie minął problem. Nie zmienia to faktu, że poszukałam w Internecie nieco więcej i wybrałam się do sklepu po emolienty. Niestety cena tychże wyrwała mnie z kapci, więc zainteresowałam się tańszymi kosmetykami przeznaczonymi do skóry z AZS marki Ziaja. I to od razu był strzał w dziesiątkę. Przez prawie rok smarowałam córkę tylko emulsją, która utrzymywała dobry stan nawilżenia skóry, a po AZS nie było już śladu i już problem swędzącej skóry nie powrócił. Niestety tak lekko w przypadku mojego syna nie było. Po pierwsze z własnej winy pomyliłam kosmetyki, i ten którym aktualnie myłam córkę (ku przestrodze napiszę, że były to nadal kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji dziecka, ale zawierały m.in. SLSy) użyłam na synku, który od razu dostał po nich alergii. Poza tym reakcja była na całym ciele, przez co swędzenie było dużo gorsze i utrudniało nie tylko spanie. Na szczęście tym razem trafiliśmy na młodą panią doktor, która zaleciła emolienty, pochwaliła te z Ziaja (które już znałam), zasugerowała suplementację probiotyków i na duże swędzenie przepisała Zyrtec. Po tygodniu już było dużo lepiej, ale na kontroli pani doktor uprzedziła, aby emolienty stosować cały czas. Po tym incydencie mieliśmy nawrót takiej reakcji alergicznej, ale na szczęście właściwa pielęgnacja wystarczyła. Mnie osobiście pomogły dwa merytoryczne artykuły (linki podam niżej), które uzupełniły moją wizytę u pediatry, a także zainspirowały mnie do kilku zmian w pielęgnacji, przez co syn cieszy się zdrową skórą. W dzisiejszym poście napiszę, jak dbam o skórę moich dzieci, i dlaczego to jest takie ważne. 


Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień – jak się u mnie sprawdza?

13 stycznia 2019 Brak komentarzy
To był początek wiosny, wszystko budziło się do życia, zapach powietrza się ocieplał, a słonko przyjemnie grzało. We Wrocławiu odbywały się Targi Kosmetyków Naturalnych, a że całą zimę spędziłam z niemowlakiem w domu, miałam ogromną chęć na zakupy i wyjście z domu. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym i całą rodziną wybraliśmy się na spacer do parku, a przy okazji przeszliśmy się po targach. Niestety nie miałam możliwości rozglądania się po wszystkim, obiekt ten nie był w ogóle dostosowany do rodziców z wózkami, tym bardziej dla osób niepełnosprawnych. Było bardzo dużo osób, co bardzo mnie zaskoczyło. Dlatego zakupy zrobiłam tylko na stoisku Sylveco i sięgnęłam po takie produkty, które od razu użyję. Już długo po mojej głowie chodziła chęć kupienia kremu BB o naturalnym składzie, ale stacjonarnie nie miałam okazji zobaczyć takiego kremu, ocenić konsystencji czy koloru. Targi okazały się doskonałym miejscem do tego. Niestety na innych stoiskach kremy BB okazały się moim zdaniem za drogie, jak na kosmetyk, który nie wiem czy się w ogóle sprawdzi. Kupiłam więc najtańszy - Vianek łagodzący krem BB do twarzy na dzień i nie żałuję tego wyboru. 

krem BB o naturalnym składzie z pompką do 30 zł Vianek krem bb

Moje ulubione zapachy jesienią i zimą / Avon / Armani / Mexx

8 stycznia 2019 Brak komentarzy
Odkąd pamiętam zawsze wybieram świeże zapachy, bez względu na porę roku. Jak ognia unikałam kwiatowych, zmysłowych, kobiecych perfum, na rzecz cytrusowych, owocowych, delikatnych nut. Z wiekiem moje preferencje nieznacznie ulegają zmianom, i zaczynam skłaniać się ku kwiatowo – owocowych zapachów, ale głównie jesienią i zimą. Ogólnie u mnie jest wiele zmian i kilka małych powrotów. Kilka lat temu opisywałam Wam markę Avon i dlaczego nie przepadam za ich kosmetykami. W tamtym wpisie nie wspomniałam, że jako nastolatka lubiłam ich zapachy, które można było zaliczyć do przeciętnie trwałych, ale dosyć uroczyć i zapadających w pamięć. Na długo rozstałam się z kosmetykami Avon, w zasadzie nie żałuję, ale zostałam skuszona do wypróbowania nowości zapachowej tej marki – Incandessence Lotus. Dlatego postanowiłam napisać wpis o moich ulubionych zapachach, które ostatnio najczęściej mi towarzyszą.

nowość Zapach Incandessence Lotus perfumy Avon


Project Pan 2019 - Podsumowanie i nowe wyzwania

4 stycznia 2019 Brak komentarzy
Muszę się przyznać, że mocno wciągnęłam się w Project Pan i ciągle myślę o nowych wyzwaniach. Sporo osób na facebookowej grupie zarówno tej naszej polskiej Project Pan Polska, jak i angielskojęzycznej The Pan Fam myśli o roku 2019 w kontekście „no buy / low buy year”, czyli rok niekupowania. Moja koleżanka Ania, która prowadzi genialny blog Damy Rady, również ogłosiła, że ten Nowy Rok będzie dla niej rokiem oszczędzania i krytycznego przyglądania się zakupom. Na blogu Ani możesz przeczytać dwa artykuły temu poświęcone: Czy to, co masz daje Ci radość? oraz zasady na rok oszczędnego życia. Ja taki rok miałam 2018, dużo krytyczniej podchodziłam do zakupów, dzięki temu mało nieprzemyślanych rzeczy wpadło mi do koszyka. Nowe ubrania mogę policzyć na palcach jednej ręki. Kosmetyki, które sama kupiłam, trafiły do mnie tylko w ramach zastąpienia tego, co mi się już skończyło, ewentualnie były dwie nowości, jak olejek do demakijażu czy esencja, które dodatkowo dołączyłam w tym roku do pielęgnacji. Olejku i esencji nie mam w zapasach. Nadprogramowa „kolorówka” jest również policzalna, ale sprawiła mi ogromną radość i satysfakcję. Ogólnie czuję ogromny progres, jeśli chodzi o moje zapasy kosmetyczne. Nie czuję się przytłoczona ilością kosmetyków, ale też nie mam potrzeby kupowania nowych produktów, zanim nie uszczuplę zapasów. Mam ogromną motywację do używania regularnego moich kosmetyków. Podobnie stało się z makijażem. We wcześniejszych postach wspominałam już, że dużo łatwiej jest mi zdecydować, których kosmetyków chcę się pozbyć na zawsze. Dużo łatwiej się jest rozstać, nawet z tymi kosmetykami MEH i dużo częściej korzystam z kosmetyków, które naprawdę mnie satysfakcjonują.








SZABLON BY: PANNA VEJJS.