Jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem? Gama BasicLab ANTI-PERSPIRIS | Recenzja

13 marca 2019 Brak komentarzy
Każda współczesna kobieta używa środka przeciw poceniu się. Nie mamy średniowiecznej Francji, lubimy ładnie pachnieć. Same perfumy nie wystarczą – potrzebny nam jest antyperspirant. Ale od pewnego czasu wiele osób zastanawia się, czy antyperspiranty naprawdę są niebezpieczne? I czy istnieje skuteczna alternatywa? W dzisiejszym poście chciałabym nie tylko odpowiedzieć na pytanie: jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem? Ale również chcę Wam przybliżyć 3 produkty przeciwko poceniu się: jeden dezodorant 24h i dwa antyperspiranty 48h i 72h – wszystko marki BasicLab. Wspomniane kosmetyki mają łagodniejszy skład, nie zawierają: parabenów, phenoxyethanolu, silikonów. Produkty te są hipoalergiczne – odpowiednie dla skóry wrażliwej, mają pojemność 60 ml, aby ochrona przed nieprzyjemnym zapachem oraz zapewnienie komfortu mogły trwać dłużej i były bardziej ekonomiczne. Ale czy się u mnie sprawdziły?



Jaka jest różnica między dezodorantem a antyperspirantem?


Dezodoranty mają na celu walkę z nieprzyjemnym zapachem, a antyperspiranty mają ograniczać zjawisko pocenia się. Dezodoranty nie zwężają ujść gruczołów potowych, ani nie zmniejszają ilości wydzielanego potu, ale hamują rozwój bakterii będących przyczyną brzydkiego zapachu, a ponadto zawierają kompozycje zapachowe i składniki pielęgnacyjne. Abyśmy mogli kosmetyk przeciw poceniu nazwać antyperspirantem, musi on zmniejszać ilość wydzielanego potu poprzez zwężanie gruczołów potowych, a za zwężanie gruczołów potowych w antyperspirancie odpowiada właśnie sól aluminium. Jest to tymczasowa i odwracalna blokada, ponieważ kosmetyk jest usuwany wraz z warstwą rogową naskórka, po bardzo silnym spoceniu się lub w trakcie mycia.

Dlaczego powinno się unikać soli aluminium?


Najbardziej niepokojący jest potencjalny związek między stosowaniem antyperspirantów a występowaniem raka piersi. Dane informacje zostały odrzucone przez wiele organizacji medycznych i badawczych z powodu braku faktycznych dowodów. Nie ma niezbitych dowodów na to, że sole aluminium bezpośrednio wpływają na rozwój raka piersi. Trudność polega na tym, że przeprowadzenie odpowiednich badań nie jest łatwe. Wymaga długoterminowych obserwacji, dużych grup badawczych i kontrolnych. Naukowcy wysnuwają tezę, że aluminium zgromadzone w organizmie zwiększa także ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera. Badania dowodzą, że wdychając cząsteczki związków aluminium podwyższamy szanse na rozwój chorób centralnego układu nerwowego.

Ze względu na te doniesienia zrezygnowałam z tak zwanych „blokerów” pocenia się na czas ciąży. Jednak stosowałam zwykłych, drogeryjnych antyperspirantów. Ja od okresu dojrzewania mam sporo problemów z nadmiernym poceniem się, nie tylko pod pachami, ale również na plecach czy czole. Odkąd pamiętam antyperspiranty drogeryjne nie były dla mnie skuteczne. 

Wiem, że śmieszą Was tytuły 24h, 48h, czy 72h na antyperspirantach, czy dezodorantach. A wiecie co to oznacza? Nie fakt, że nie musimy się myć przez 3 dni, a fakt, że danego antyperspirantu, czy dezodorantu możemy stosować co 72h i czuć się komfortowo, aby być zabezpieczonym przed nadmiernym poceniem. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że tego typu deklaracje w wielu przypadkach możemy sobie między bajki wsadzić. A dla ogólnego dobrego samopoczucia po codziennym prysznicu używamy także dezodorantu lub antyperspirantu.

BasicLab Dezodorant 24h 


Bardzo chciałam się przekonać, czy rzeczywiście można przyzwyczaić się do stosowania dezodorantów, i że nasze ciało też będzie potrafiło sobie poradzić z potliwością, gdy odpoczniemy od antyperspirantów czy blokerów potu. Za używanie dezodorantu wzięłam się zimą, kiedy to nie mam za dużo powodów do pocenia się oraz w warunkach typowo domowych. Jednym z podstawowych zadań dezodorantu powinno być maskowanie nieprzyjemnego zapachu potu. I już tutaj dezodorant BasicLab odpadł w przedbiegach. Po otwarciu kosmetyk ten praktycznie w ogóle nie pachnie, bardzo neutralnie, co mogłoby być plusem tego produktu, gdyby nie fakt, że już po kilkudziesięciu minutach od aplikacji, po prostu czułam samą siebie. A po kilku godzinach bez ogródek śmierdziałam potem. Myślałam na samym początku, że muszę się przyzwyczaić do innego rodzaju kosmetyku, że po miesiącu będę się już mniej pocić, a wtedy taki kosmetyk da sobie ze wszystkim radę. Nic bardziej mylnego. Zużyłam ten dezodorant do końca w nadziei, że zacznie działać. Nadzieja umarła ostatnia. Używałam go w warunkach domowych, więc nie było mi ciężko go stosować, na wyjścia z domu wspomagałam się dezodorantem w spray’u z Isany, który chronił mnie przed przykrymi wpadkami. Niestety z śmierdziuszkiem BasicLab się nie polubiliśmy, z radością i ulgą się pożegnaliśmy. 

BasicLab Antyperspirant 48h


Ten antyperspirant 48h dałam do testowania mojemu mężowi, który jednoznacznie stwierdził, że nie jest to antyperspirant po który chętnie sięgał. Co prawda zapach jest neutralny, praktycznie niewyczuwalny na skórze i nie sugeruje płci, która powinna go stosować. Niestety nie podołał przed zabezpieczeniem przed przykrym zapachem, a 48 – godzinna ochrona była nieskuteczna. Kulka podaje odpowiednią ilość płynu, tak aby nic nam się nie kleiło, szybko wchłania się i wysycha. O ile zapewnienie suchości pach jest sprawą ciężką do osiągnięcia, to jednak od antyperspirantu mój mąż oczekiwał zabezpieczenia przed przykrym zapachem, a ten był wyczuwalny już po kilku godzinach.

BasicLab Antyperspirant 72h


Moja opinia na temat antyperspirantu 72h jest bardzo podobna do opinii mojego męża. Niestety również wyczuwałam przykry zapach już w okolicach popołudnia. To co podobało mi się w tym kosmetyku, to fakt, że nie podrażniał skóry pod pachami, nawet po goleniu. Bardzo szybko się wchłaniał, więc zaraz po użyciu można było się ubierać. Skład jest przyzwoity. Zaraz po zastosowaniu jest wyczuwalne uczucie świeżości, niestety nie jest to długotrwały efekt. 

Największe zastrzeżenia mam co do dezodorantu, a naprawdę chciałam mieć alternatywę do antyperspirantów i móc rzadziej stosować preparaty z solą aluminium. Po przetestowaniu powyższych produktów nasuwa mi się wniosek, że zimą warto przerzucić się na dezodoranty, tak aby latem wrócić do antyperspirantów. Taka przerwa pozwoliła mi nieco odpocząć od blokerów pocenia, przez co obecnie lepiej działają. Nie zrażam się i będę poszukiwać dezodorantów, które zapewniają ochronę przed przykrym zapachem, ale pewnie to dopiero późną jesienią.

A jak jest u Was: sięgacie po dezodoranty czy antyperspiranty? Znalazłyście dobry dezodorant o naturalnym składzie, który dobrze chroni przed przykrym zapachem? Co jest Waszym ulubieńcem w tym temacie?





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.