Kosmetyki mineralne do makijażu marki Lily Lolo - prasowany rozświetlacz i brzoskwiniowy błyszczyk

24 lipca 2019 Brak komentarzy
Pamiętam, jak po raz pierwszy zaczęłam czytać o kosmetykach mineralnych, a wszystko to za sprawą amerykańskiej marki, która 6 lat temu próbowała wejść na nasz rodzimy rynek. Niestety długo ich przygoda w Polsce nie potrwała, a ja do dziś mam ich kilka produktów. Otóż 6 lat temu, kiedy prawie nikt o kosmetykach mineralnych nie wiedział, wzięłam udział w pewnym konkursie i wygrałam kilka mineralnych produktów. Niestety dość długo podchodzę to sypkich kosmetyków, jak pies do jeża. Na szczęście coraz więcej jest na rynku prasowanych kosmetyków naturalnych. Kosmetyki mineralne słyną z tego, że są to produkty wyjątkowo delikatne dla skóry. Ich delikatna formuła pozwala na wykonanie makijażu w przypadku najbardziej problematycznej cery, takiej jak trądzikowej, czy alergicznej. Są złożone z minimalnej ilości składników, dzięki czemu są łagodne, nie podrażniają i są hipoalergiczne. W kosmetykach mineralnych nie mogą znaleźć się środki konserwujące czy substancje zapachowe. Niestety wiele firm podchwyciło mineralny trend, wprowadzając do swojej oferty różne kosmetyki „mineralne”, które są takimi wyłącznie z nazwy. Brytyjska marka Lily Lolo za punkt honoru uznała produkcję naturalnych kosmetyków do makijażu. Dlatego z chęcią przedstawię Wam dzisiaj markę Lily Lolo, która w Polsce jest dystrybuowana przez Costasy Natural Beauty, marka Lily Lolo to kosmetyki do makijażu, która ma szeroki asortyment, od naturalnych róży do policzków, sypkich i prasowanych cieni do powiek, błyszczyków, szminek oraz bronzerów. W poniższym poście znajdziesz informację, z czego składają się kosmetyki mineralne, czy warto stosować kosmetyki mineralne, przedstawię wady i zalety, krótko opowiem, jak je nakładać. No i przede wszystkim poznacie moją opinię na temat dwóch kosmetyków marki Lily Lolo - naturalnego, prasowanego rozświetlacza Champagne Illuminator oraz brzoskwiniowego błyszczyka do ust - Peachy Keen. 

Kosmetyki mineralne do makijażu marki Lily Lolo

Kosmetyki mineralne do makijażu - skład


Kosmetyki mineralne składają się z minerałów, i to krystalicznie czystych. Najczęściej są to: tlenek cynku i dwutlenek tytanu, mika i kolorowe pigmenty pochodzenia naturalnego – tlenki żelaza, chromu, manganu, ultramaryny (np. Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxides). Na pewno nie powinno natomiast w nich być: parafiny (np. Paraffinum Liquidum) i silikonów (np. Dimethicone) bo to one najczęściej odpowiadają za zatkane pory i pogorszenie się stanu cery. 

Kosmetyki mineralne - data ważności


Ogromną zaletą kosmetyków mineralnych jest to, że nigdy się nie psują. Mają nieograniczony termin ważności. Jednak na opakowaniu znajdziemy sugestię zużycia, ponieważ zapis ten wynika z wymogów prawa. Zasada „długowieczności" tyczy się tych kosmetyków, które zawierają wyłącznie składniki nieorganiczne - na przykład mikę, dwutlenek tytanu, tlenki żelaza, tlenki cyny, jeśli natomiast preparat poza wymienionymi substancjami zawiera składniki organiczne, należy przyjąć, że kosmetyk może się popsuć w ciągu kilku lat. Uwaga! Poniższe kosmetyki zawierają oleje (składniki organiczne), przez co mają normalny termin ważności (tak jak zwykłe kosmetyki do makijażu).

Kosmetyki mineralne wady i zalety


Oprócz tego, że kosmetyki mineralne (sypkie) są długowieczne, to odpowiadają różnym typom cery, i poprawiają jej stan. Są to kosmetyki bardzo uniwersalne, stosować mogą je zarówno osoby z tendencją do przetłuszczania się cery, jak i te które borykają się z jej przesuszaniem. Minerały są bardzo lekkie i u mnie świetnie się sprawdzają latem, podczas ogromnych upałów. Dają delikatny efekt na skórze, czyli nie wyglądamy jak po nałożeniu kilku gramowej szpachli. Jednak dosyć sporą wadą może okazać się brak (lub delikatny efekt) krycia. Na pewno kosmetyki tego typu gorzej matują, raczej pozostawiają skórę rozświetloną. Nie wiele marek ma w swoim asortymencie prasowane kosmetyki mineralne, przeważnie kosmetyki te występują w formie sypkiej, przez to mogą się wydawać gorsze w aplikacji. Kosmetyki mineralne nie są łatwo dostępne w stacjonarnych drogeriach, raczej musimy ich poszukiwać w Internecie. Często producenci oferują do kupna zestaw próbek, aby łatwiej dobrać kolor podkładu, czy różu (to dotyczy produktów sypkich). 

Jak nakładać kosmetyki mineralne?


Prasowane kosmetyki mineralne nakłada się tak, jak każde inne kosmetyki, najczęściej za pomocą pędzli. Jednak sypkie produkty wymagają grubych, zbitych pędzli, lub mokrej gąbki. W przypadku sypkich kosmetyków, liczy się technika, u mnie najlepiej się sprawdza, nakładanie podkładu okrężnymi ruchami, zaczynając od środka twarzy (od nosa w kierunku policzków). Jednak zdecydowanie jestem fanką prasowanych kosmetyków mineralnych i cieszę się, że Lily Lolo ma takie w swojej ofercie.

swatche prasowany rozświetlacz Lily Lolo i błyszczyk Peachy Kean

Lily Lolo naturalny, prasowany rozświetlacz Champagne Illuminator


Kosmetyki Lily Lolo są rozpoznawalne, dzięki pięknym, minimalistycznym, eleganckim i solidnym opakowaniom. Nowoczesne logo również dodaje elegancji, aż chce się mieć wszystkie ich kosmetyki. Do prasowanego rozświetlacza dołączone jest lusterko, a jeśli chodzi o sam kosmetyk, to jestem całkiem mile zaskoczona. Podczas aplikacji w ogóle się nie pyli, nie sypie. Jest delikatnie mokry, dzięki temu jest jedwabisty w dotyku. Ma piękny, szampański odcień. Na skórze daje delikatny efekt rozświetlenia, niestety nie ma tu mowy o tafli, ale zapewnia błysk na szczycie kości policzkowej. Dla mnie ten efekt jest zadowalający, jeśli chodzi o makijaż dzienny. Jednak malując się mocniej, na przykład na randkę oczekiwałabym lepszego efektu glow. Jak na zdjęciu ze swatchem naturalnego, prasowanego rozświetlacza Champagne Illuminator można zauważyć, że nie zawiera drobinek brokatowych. Niestety na innych kosmetykach mineralnych nie utrzymuje się ten rozświetlacz dosyć długo (szybko się ściera). Champagne Illuminator jest łatwy w użyciu. Rozświetlacz w kompakcie idealnie sprawdzi się w podróży lub w podręcznej kosmetyczce, ponieważ opakowanie jest cienkie, lekkie, a zarazem solidne. Rozświetlacz Lily Lolo zawiera znane z właściwości przeciwstarzeniowych olejek arganowy oraz olejek z granatu. Champagne Illuminator jest odpowiedni dla wegan oraz wolny od talku i sztucznych substancji zapachowych.

Lily Lolo brzoskwiniowy błyszczyk do ust - Peachy Keen


Soczysty błyszczyk w kolorze brzoskwiniowym Peachy Kean z błyszczącymi drobinkami, idealny by dodać odrobinę naturalnego blasku. Nie przepadam za błyszczykami, jednak ten o zapachu czekoladowym ma coś w sobie i przykuł moją uwagę. Idealnie sprawdza się latem, do makijażu typu nomakeup, kiedy mamy spięte włosy, choć producent przekonuje, że błyszczyk ma nieklejącą się konsystencję. W tym sezonie bardzo modny jest tzw. glow makeup, czyli święcąca się cera i usta, no i nie mogę pominąć modnego koloru brzoskwiniowego. U mnie na ustach dosyć "blado" wypada ten kolor, raczej podkreśla jedynie błysk, nie nadając żadnego koloru. To co wyróżnia ten błyszczyk spośród drogeryjnej tandecizny to specjalna formuła z dodatkiem witaminy E oraz naturalnego olejku Jojoba, która zapewnia odpowiednią ochronę i nawilżenie. 

Obydwa produkty marki Lily Lolo zauroczyły mnie jakością wykonania samych produktów, jak i ich opakowań. Choć obydwa dają nieco delikatniejszy efekt niż drogeryjne produkty. Myślę, że dla osób początkujących na pewno się sprawdzą. Z racji, że oba produkty zawierają organiczne składniki to niestety nie będą zalegać w mojej kosmetyczce, tylko chętnie je zużyję przed końcem daty przydatności. Polecam osobom, które ze względu na problemy z cerą musiały zaprzestać makijażu. Skład oby dwóch produktów jest w porządku.


Jakie kosmetyki mineralne polecacie?





BĄDŹ NA BIEŻĄCO :






Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz! Lubię konstruktywną krytykę.
Nie spamuj, w miarę możliwości zaglądam do wszystkich moich czytelników.
Zachęcam do obserwowania :)







SZABLON BY: PANNA VEJJS.